CO SIĘ ODWLECZE.......

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

CO SIĘ ODWLECZE.......

Post autor: Zakochani w Tatrach »

W tym burzowym, deszczowym, kapryśnym lipcu, niełatwo zdecydować, kiedy aura będzie choć trochę łaskawsza i pozwoli na zrealizowanie zaplanowanych wcześniej wycieczek.
Ostatnio - w połowie czerwca - obdarowała nas sześcioma pięknymi, słonecznymi dniami, ale na tym Jej szczodrość się skończyła.
Dzięki wielkie i za to.
Od naszego powrotu ze Słowacji minął nieciekawy pogodowo tydzień….następny miał być lepszy…
Ryzyk-fizyk….jedziemy w poniedziałek 29.06 – wyjątkowo koło południa.
W Olkuszu moją radość z tego wyjazdu zastąpiła ogromna trauma – wjechaliśmy w potężną burzę z oberwaniem chmury i sporej wielkości gradem.
Zestresowana , przepłynęłam – dosłownie - jakoś przez ten Olkusz wzburzoną rzeką, rwącą przez drogę na Kraków.
W pewnym momencie musiałam stanąć, bo miałam wrażenie, że grad zaraz powybija mi szyby i na tym nasza podróż się zakończy w miarę szczęśliwie – jeśli się nie potopimy.
Przypomniała mi się ubiegłoroczna podróż do Poznania, o której wolałbym nie pamiętać…
Na szczęście po wyjeżdzie z Olkusza, do samego Zakopanego, była ładna pogoda.
Po rozpakowaniu bagaży, poszliśmy do Kuźnic zobaczyć, jak przedstawia się możliwość wjazdu kolejką na Kasprowy jak najwcześniej rano, bo jedna z naszych wycieczek tak była zaplanowana.
Spokojny, bez pośpiechu spacer pozwala zwrócić uwagę na to, czego się zwykle nie zauważa pędząc w góry.

Obrazek

Obrazek

…..między innymi – ciekawą ekspozycję starych fotografii, poświęconą Zakopanemu sprzed lat, przewodnikom tatrzańskim, a zwłaszcza Tytusowi Chałubińskiemu..

Obrazek

Obrazek

Po malowniczym zachodzie słońca – wieczorne spotkanie z naszymi przyjaciółmi, których zapewniłam, że w tym tygodniu pogoda będzie trochę lepsza.
I była :D .

Obrazek

Jedna z wycieczek, o której od dawna myślałam, to przejście z Tatrzańskiej Kotliny Doliną Rakuską do Schroniska pod Szarotką, potem Przednie Koperszady, Dolina Białych Ples, Przełęcz pod Kopą Bielską, Zadnie Koperszady, i Doliną Javorovą do Tatrzańskiej Javoriny, gdzie na parkingu będzie czekało nasze autko. Wprawdzie marzyłam o jesiennej łazędze, ale i letnia okazała się bardzo ładna, a to m.in. za sprawą kolorowych, wspaniale ukwieconych szlaków.
Wczesny, bardzo ciepły ranek, rosa, głośny śpiew ptaków, no i te zapachy….
Lekki niepokój wzbudzały ciemniejsze chmury plątające się gdzieś po horyzoncie, ale nie wyglądały na bardzo grożne – i w sumie nie były.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dość oryginalna huba – jak choinkowa bąbka.

Obrazek

Na stokach Ryniasu widać ślady świeżej lawiny – prawdopodobnie tej, która zasypała na wiosnę ojca z córką.

Obrazek

Przy samym końcu leśnego szlaku, tuż przed Chatą Plesnivec weszliśmy w ciemną, niską chmurę,.
Zrobiło się szaro i ponuro jak w filmie typu horror – tylko wilkołaka wyglądającego zza krzaków brakowało :)) .
Burknęło niegrożnie ze trzy razy, popadało 10 minut i wyszło słoneczko. Uff….

Obrazek

To na szczęście nie pożar….

Obrazek

W Plesnivcu oczywiście zupa cesnakova, ale bez piwka, bo po wczorajszym póżnowieczornym, a właściwie już nocnym zakończeniu przyjacielskiej, powitalnej wizyty u Steni i Tadeusza – jakoś nie mieliśmy ochoty….. a co gorsza ….kondycji :? .

Obrazek

Obrazek

Na Polanie Rakuskiej - pobojowisko, pozostawione przez lawinę, która zeszła w Tatrach Bielskich spod Bujaczej Przełęczy, albo Jatek… Tu widać, jak musiała być ogromna….
Połamane jak zapałki i powyrywane z korzeniami drzewa, zmaltretowana kosodrzewina – zniszczenia ciągnące się przez długi odcinek szlaku….
W tym roku można zauważyć dość sporo takich zniszczeń po wielkich rozmiarów lawinach.

Obrazek

Bardzo urokliwa Dolina Przednich Koperszadów

Obrazek

Mieliśmy ochotę zajrzeć nad Zielone Pleso do Kieżmarskiej, ale tam właśnie wybudował się elegancko cumulonimbus i nie bardzo miał ochotę ruszyć się z tego pięknego miejsca.
Posiedzieliśmy trochę na ławkach przy rozstaju szlaków, czekając na rozwój sytuacji – czy aby nie będzie burzy z tego chmurzyska…
Na szczęście było spokojne, powoli zaczęło się zbierać w stronę Doliny Pięciu Stawów Spiskich, a my – w stronę słońca – na Przełęcz pod Kopą Bielską.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kolejny przystanek na Wyżniej Przełęczy pod Kopą Bielską.
Bardzo ładna okolica, mnóstwo kwiatów, trochę pozostałości po zimie, dużo słońca i białe obłoczki do ozdoby błękitnego nieba….

Obrazek

Obrazek

Z daleka widać coś, co przypomina wieniec z szarfami. Zaciekawiona, podeszłam bliżej i faktycznie – uschnięty już, niewielki , a w środku, w ładnej ramce, zdjęcie młodego, świetnego chłopaka, zrobione gdzieś w górach….
Ech….muszę przyznać, że mnie ścisnęło….
Przewodnik Nyki wspomina Karela Jakesa, znakomitego słowackiego himalaistę, który zginął w 2002 r. pod lawiną spod Przednich Jatek ……czyżby to ku Jego pamięci…..

Obrazek

Po chwili zadumy, trzeba ruszać dalej…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wysoko na skale wypatrzyliśmy dorodną, samotną kozicę.

Obrazek

W Dolinie Zadnich Koperszadów znów mruknęło, lekko i krótko pokropiło ciepłym kapuśniaczkiem.
Marzyłoby mi się, żeby wszystkie takie burze chciały być w Tatrach…..

Obrazek

Obrazek

Tradycyjne zdjęcie z misiami.

Obrazek

A po „burzy” słońce :D .

Obrazek

Na koniec wycieczki prawdziwa uczta dla oczu.

Obrazek

Obrazek

Ostatni rzut oka na – z każdego miejsca inaczej wyglądający – Murań i przez Javorovą na parking do autka.

Obrazek

Bardzo ładna wycieczka, myślę o powtórzeniu jej w jesiennych kolorach.
Może się uda...

W kolejnym dniu – czas na realizację następnej mojej od dawna planowanej wędrówki – Doliną Cichą na Zawory.
Na ten dzień zapowiedzieli dużo chmur i gwałtowne burze, ale ranek piękny, błękitny…
Nic nie wskazuje na potwierdzenie tej prognozy.
Tak bardzo chciałam tam iść, że nie uwierzyłam pogodynce, chociaż wiem, że w górach pogoda z pięknej w koszmarną może się zmienić w ciągu pół godziny albo i szybciej.
Mój „pogodowy nos” jednak podpowiadał, że nie będzie żle.
Dodatkowo poprosiłam mojego Anioła Stróża Górskiego, żeby chociaż do 15 godz. taka aura się utrzymała.
Był tak łaskawy, że dał mi czas do 17 :D .
Pierwszy wjazd na Kasprowy o godz. 7 rano – kolejka do kolejki sięga schodów.
No ładnie, jeśli nie wyjedziemy najpóżniej do godz. 8 – to odłożymy tą wycieczkę na inny termin.
Okazało się, że przy pełnym obłożeniu kolejka odjeżdża co 10 minut, zabierając połowę osób mieszczących się w wagoniku, czyli – 30.
W ten sposób, niespodziewanie wyjechaliśmy trzecim kursem o 7.30.

Obrazek

Pogoda – jak marzenie.
Wszyscy w stronę Świnicy lub Goryczkowych, a my jedni w dół do pięknej Doliny Cichej.
Jesienią wygląda przecudnie, ale w zieleni też robi wrażenie, które potęguje mocny, słodkawy zapach kwitnących jarzębin.
Cały urok psują wszechobecne muchy, dokuczliwie brzęczące nad głową przez całą drogę.
Nie ma na nie rady, trzeba się przyzwyczaić….. czerwiec…
I tu znów sporych rozmiarów lawina spod Goryczkowych Czub, zrujnowała tą piękną okolicę i wykosiła drzewa aż po drugiej stronie szlaku biegnącego dnem doliny…
Bardzo smutny widok….

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Powoli wkraczamy w tereny nieznane – Dolinę Wierchcichą.
Towarzyszy nam głośny szum potoku, mijamy piękną kaskadę spadającą gdzieś z wysoka i mnóstwo rozkwitniętych w tym miejscu goryczek.….
Cały czas bacznie obserwuję niebo, ale na razie powodu do niepokoju nie ma.
Gromadzi się wprawdzie coraz więcej białych obłoków gdzieś nad Zachodnimi, ale póki co - jest dobrze.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jeszcze ostre podejście do góry i cel naszej wędrówki osiągnięty – Zawory…
Widok stąd przedni na wszystkie strony, ale z największym sentymentem patrzyłam na Dolinę Ciemnosmreczyńską, gdzie niedawno byliśmy i Hlińską, do której bardzo wybieramy się w sierpniu. Obie trudnodostępne i trzeba się trochę pomęczyć, żeby móc się nacieszyć ich widokiem, ale – co zawsze powtarzam – góry swojej urody tanim kosztem nie pokażą….
Kilka godzin marszu pod górę, pół godziny na miejscu i kolejne kilka godzin w dół, co wcale nie jest łatwiejsze – wbrew pozorom….
Mieliśmy zamiar zrobić tu sobie dłuższy odpoczynek, ale miliony much na to nie pozwoliły.
Muchy w czerwcu mi nie dziwne, no takiej chmary jeszcze nigdy nie spotkałam w żadnym miejscu – szok.
Nie pomagało machanie czapką, czy chustką, opędzaliśmy się – z dość marnym skutkiem – naszymi tzw. poddupnikami, a słychać było tylko trzask much o dość sporą, płaską powierzchnię tego „urządzenia”. Zrobienie w miarę dobrego ujęcia kadru w tych warunkach, bez setki much w obiektywie – graniczyło z cudem.
Po prostu – wszystkie zdjęcia – na chybił trafił. Małżonek machał, a ja z znienacka w ułamku sekundy pstrykałam, nie widząc za bardzo co…
Jakaś plaga egipska w Tatrach….

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Z powodu małej awarii, zdecydowaliśmy się przejść z Przełęczy Gładkiej do Doliny Pięciu Stawów.

Za ten czyn niecny i niegodny (ale konieczny niestety :? ) pozbierałam w pokucie, wszystkie napotkane śmieci na szlaku w Piątce i w Dolinie Roztoki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Niech żyją wakacje :? ….nawet nie podchodziłam do oblepionego jak lep na muchy – schroniska. Usiadłam z boku pod kosodrzewiną, a zimniutkie piwko "samo” przyszło :D .

Obrazek

Po dłuższej chwili, towarzystwo zebrało się do wyjścia, zrobiło się cicho i spokojnie, można było dać odpocząć strudzonym w pełnych butach nogom i trochę je przewietrzyć.
O ich wyglądzie i zapachu nie wspomnę….

Obrazek

Po naszej stronie w Piątce i w Roztoce wydawało nam się, że muchy nie istnieją na świecie. Kilka fruwających nie wartych było uwagi.
Zeszliśmy czarnym szlakiem w dół i dopiero przy Wodogrzmotach zachmurzyło się i zaczęło padać, ale już tu, nisko, na szosie - to niechby i żabami…..
Popadało wpierw dość mocno, potem lekko siąpiło do wylotu drogi ze Starej Roztoki.
A w Zakopanym ponoć było oberwanie chmury.
Mimo zapowiedzi - burzy nie było żadnej w tym szczęśliwym dniu :D .

Za to w następnym była.
Tym razem mój „pogodowy nos” radził mi siedzieć na tyłku i nie iść wysoko w góry.
Posłuchałam.
Jak nie w góry – to oczywiście do Małej Łąki – a tam ….
:? Niech żyją wakacje…..

Obrazek

Obrazek

Po chwili odpoczynku, młodzież nie bacząc na prognozy poszła w stronę Przełęczy Kondrackiej, a my po dość długim – na Przysłop Miętusi, na który też bardzo lubię zajrzeć.
Ławka oczywiście oblepiona.
Poszliśmy w stronę Stanikowego Żlebu i tam siedliśmy na trawie, na bardzo przydatnym czasami wynalazku, wspomnianym wyżej „poddupniku ”i tam spokojnie kontemplowaliśmy widoki.

Obrazek

Po jakimś czasie nad Czerwonymi Wierchami zaczęło robić się ciemno i grzmieć.
Nadleciał goprowski helikopter . Okazało się, że piorun poraził turystkę z Torunia i konieczna była szybka pomoc. Obserwowaliśmy całą akcję na Przełęczy Kondrackiej przez lornetkę, bo burza przechodziła nad samymi górami, a nad resztą świeciło słońce. Wszystkie czarne chmury poszły nad Tatry Zachodnie i ten biedny Witów, który ostatnio tak ucierpiał.
Teraz znów tam lało, bo aż stąd było widać, a właściwie to tam świata nie było widać….
Zachodnie na dzisiaj mieliśmy w planie….trzeba mieć trochę szczęścia…i przeczucia.

Obrazek

Zejście przez Staników Żleb i spacerem Pod Reglami na parking do Gronika, przy słonecznej w tej okolicy pogodzie. Po dwóch dniach dalekich wędrówek przydał się taki lajtowy dzień.

Obrazek

W kolejnym dniu miało być jednodniowe załamanie pogody…
No trudno, jeśli musi….
Nie było jednak bardzo żle, i mimo, że chmurzyska trochę straszyły, postanowiliśmy iść gdzieś niedaleko - na wszelki wypadek, gdyby trzeba było wiać w tempie szybkim z powrotem.

Obrazek

Spacer na Kalatówki, a po drodze do Kuźnic - przemiłe spotkanie z forumowym Olafem, który z bratem wybrał się do Gąsienicowej.
Oczywiście poznał nas po naszywce na plecaku i pierwszy się odezwał.
Bardzo sympatycznie sobie porozmawialiśmy aż do rozejścia szlaków w Kuźnicach.
Jak zwykle nie obeszło się bez pamiątkowej fotki :) .

Obrazek

W miarę upływu dnia ładnie się rozpogodziło i nawet trochę żałowaliśmy, że nie poniosło nas gdzieś dalej….
Zajrzeliśmy jeszcze na Kondratową, gdzie oczywiście …… niech żyją wakacje….grupy kolonijne, obozowe, młodsze, starsze – do wyboru…do koloru….
Grupa młodzieży odtańczyła jakiś dziki taniec indiański na zakończenie pobytu przy schronisku i ruszyła dalej, a my po nacieszeniu widokami i niespodzianką pogodową na plus, wróciliśmy na kwaterę, gdzie czekało nas spotkanie przy kawce i dobrym ciachu z przyjaciółmi w Groniu.

Precz z gorzałą :)) – żle wpływa na kondycję – tylko po jednym piweczku.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

No i sobota – zapowiedzieli piękną pogodę – samo słoneczko, bez jednej chmurki, cud miód…
Akurat…..
Idziemy na Błyszcz i Bystrą w Zachodnie.
Rano faktycznie – ładnie. Na parkingu w Siwej Polanie jak zwykle skorzystaliśmy :) , parkingowy nas i nasze autko doskonale zna.
Potem coraz więcej chmur nad górami, a po wyskrobaniu na Siwą Przełęcz – widok piękny niesłychanie :)) …..

Obrazek

Ech…… chyba żegnaj Bystra w dniu dzisiejszym…
Usiedliśmy wraz z kilkoma osobami, które dotarły tam chwilę wcześniej - z zamiarem cierpliwego poczekania na cud….
Kto czeka, ten się czasem doczeka – mimo, że nie liczyłam za bardzo na to, powoli zaczęły odsłaniać się doliny po obu stronach Ornaku.
Widok wspaniały, choć zdjęcia tego nie oddają…

Kurtyna chmur podnosi się powoli i ukazuje podświetlone słońcem doliny, a potem szczyty…..cudeńko..
Niestety czarny, postrzępiony i grożnie wyglądający kołtun stanął nad Bystrą i Błyszczem, nie przejawiając najmniejszej ochoty i zamiaru ustąpić.
Ile można czekać……ruszyłam zrezygnowana Ornakiem w stronę zejścia do Iwaniackiej, małżonek z wielką niechęcią podążył za mną.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kiedy przeszliśmy Siwe Skały i szczyt Ornaku - pięknie się odkrył cel naszej wycieczki.
Co musiałam wysłuchać na temat mojego tchórzostwa, nie muszę chyba pisać :? ….
Trochę mi było szkoda, ale nie miałam chęci i odwagi iść w tą chmurę – z całą pewnością, że się steramy, być może zmokniemy, na pewno zmarzniemy, a kompletnie bez pewności, że cokolwiek zobaczymy….
No cóż, mam respekt przed górami i nic na to nie poradzę.
Ryzyka też nie lubię - w żadnej sprawie.
Trudno, spróbujemy innym razem.
Z Ornaku widoki również piękne, na dziś muszą wystarczyć.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W niedzielę wracamy do domu, ale ponieważ pogoda z rana ładna, o ósmej godzinie idziemy na Gąsienicową, pożegnać się z Tatrami.
Na popołudnie - oczywiście - zapowiedż burz.

Obrazek

Szybciutko przez Jaworzynkę, nie schodzimy do schroniska – szkoda widoków , a te wysoce oryginalne.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pół godziny koło szałasu i powrotem Jaworzynką do Kuźnic.
Na stałym punkcie odpoczynkowym – po zakończeniu podejścia przez las – rozmawiamy ze starszym małżeństwem idącym do Gąsienicowej. Oboje po osiemdziesiątce :O, ale pełni werwy, radości, optymizmu – widać ile przyjemności sprawia im ta wędrówka i chyba nie pierwszy raz wybrali się w góry. Pożyczyliśmy im powodzenia i trzeba było gnać na dół.
Za parę minut po naszym powrocie na kwaterę nadeszła burza.
Szczyty skryły się w czarnych chmurach i solidnie, choć niezbyt długo polało.
Pomyślałam o tych, co nie zeszli z gór….
Nam i tym razem się upiekło :D .

Mimo, że pogoda kapryśna i niepewna, udało się kilka cudownych chwil spędzić w moich pięknych, kochanych Tatrach i prawie w całości zrealizować plany związane z tym wyjazdem.
Wróciłam zadowolona.

Ala :).
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Czerwcowe muchy potrafią być upierdliwe :D
Fajny wypad z burzą w tle, jako dyktatorem wyboru trasy. ;) :)
Gratuluję, powiększyliście grono...bezszlakowców. ;) Będzie Wam to wybaczone, pokuta odprawiona. :P Tatry oczyszczone i Wy również z grzechu. :P :))
Ala, Ty to masz dobrze, nie tylko pogodę potrafisz wyniuchać, ale i piwo do Ciebie samo przychodzi. :P
Gratuluję zrealizowania planów. :)
Zakochani w Tatrach pisze:Bardzo ładna wycieczka, myślę o powtórzeniu jej w jesiennych kolorach.
Może się uda...
Na pewno się uda. :)
Ala, jesteś bardzo spostrzegawcza, ja byłem pare razy i tej foty "świetnego chłopaka" nie uwidił. :think:

Pozdrawiam waszą dwójce. :)
Ostatnio zmieniony sob 11 lip, 2009 przez krzymul, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Asik

-#6
Posty: 1714
Rejestracja: wt 07 wrz, 2004

Post autor: Asik »

Zakochani w Tatrach pisze:Cały urok psują wszechobecne muchy, dokuczliwie brzęczące nad głową przez całą drogę.
Zakochani w Tatrach pisze:Muchy w czerwcu mi nie dziwne, no takiej chmary jeszcze nigdy nie spotkałam w żadnym miejscu – szok.
Nie pomagało machanie czapką, czy chustką, opędzaliśmy się – z dość marnym skutkiem – naszymi tzw. poddupnikami, a słychać było tylko trzask much o dość sporą, płaską powierzchnię tego „urządzenia”. Zrobienie w miarę dobrego ujęcia kadru w tych warunkach, bez setki much w obiektywie – graniczyło z cudem.
KOOOOOSZMAR!!! czułam sie jak w jakimś kiepskim horrorze,kiedy to stado much napada na człowieka. zdjeć tez nie mozna było zrobic bo te france siadały na aparacie :x

przeczytam relacje jeszcze raz w domu, bo w pracy poblokowali obrazki i nic nie widze oprócz krzyżyków :x
skałojeb do zaspiarza - "ja rzygnę, ale na Everest wejdę, ale Ty za ch... VI.4 nie zrobisz
Awatar użytkownika
lars

-#4
Posty: 392
Rejestracja: czw 02 lis, 2006
Lokalizacja: Lubuskie

Post autor: lars »

Ja sobie spokojnie odpoczywałem na Kondrackiej Przełęczy, jak walnął wtedy ten piorun i poraziło tą kobiete. Miałem zamiar iść na Kope, ale z oczywistych powodów zrezygnowałem. Jak trzasnęło od razu zwrot do Strążyskiej. Masakryczny to był huk, pierwszy raz takie coś przeżyłem.

Zdjęcia jak zwykle świetne. :)
Awatar użytkownika
tommer91

-#6
Posty: 1173
Rejestracja: ndz 09 mar, 2008
Lokalizacja: Myszków/Kraków

Post autor: tommer91 »

To mnie jakoś te muchy nie przeszkadzały. Po prostu miałem inne rzeczy do roboty, ale to chyba wyjątkiem jestem. Wyjazd bardzo fajny, widzę zaliczyliście "mleko" i tradycyjnie bardzo ciekawe zdjęcia. Życzę kolejnych udanych wyjazdów i relacji.
Don't shit, where you eat
świster

-#6
Posty: 1981
Rejestracja: śr 05 mar, 2008

Post autor: świster »

Tak sobie oglądam powoli otwierające się zdjęcia, widze znajome widoki z Gładkiej, a później o dziwo ze Stawów :O i nie chce mi się wierzyć, że Zachodzani zeszli ze szlaku, a to jednak się okazuje prawdą po przeczytaniu.

Koniec świata bliski ;)

W sumie brawo, za to, że rozsądek wygrał z przepisami.

Pozdrawiam.

Ps widze, że Olav nauczył się już jak trzymać ręce "prawidłowo" ustawione do zdjęcia :))
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

krzymul pisze:Ala, jesteś bardzo spostrzegawcza, ja byłem pare razy i tej foty "świetnego chłopaka" nie uwidił.
To małżonek taki bystry - on widzi lepiej daleko, a ja blisko i w ten sposób razem jakoś wszystko dojrzymy :)) .
Kozicę też on wypatrzył...
lars pisze:Masakryczny to był huk, pierwszy raz takie coś przeżyłem.
Burza wysoko w górach, zwłaszcza gwałtowna, to przeżycie traumatyczne.
Ta nie była taka bardzo gwałtowna, ale okazała się tragiczna dla tej pechowej kobiety. Jak tylko przyleciał helikopter, powiedziałam do męża, że pewnie kogo poraziło - i miałam rację niestety.
lars pisze:Zdjęcia jak zwykle świetne
tommer91 pisze:tradycyjnie bardzo ciekawe zdjęcia. Życzę kolejnych udanych wyjazdów i relacji.
Dziękuję :D
świster pisze:W sumie brawo, za to, że rozsądek wygrał z przepisami.
Może i wygrał, ale i tak czułam się w takiej sytuacji mało komfortowo (delikatnie mówiąc) i nic na to nie poradzę :? .
Nie lubię łamać przepisów, zwłaszcza w Tatrach - chociaż w tym przypadku aż się prosi, żeby ten szlak z Gładkiej do Piątki był legalny. Zapaleńcom i miłośnikom bardzo ułatwiłaby sprawę. Stonka tam nie pójdzie, bo nie będzie miała po co.
:think: Przejście szlaku z Kasprowego do Cichej, na Zawory, Gładką , przez Piątkę i Roztokę do Palenicy - to nie takie hop siup - i na pewno trasa nie dla stonki.
świster pisze:widze, że Olav nauczył się już jak trzymać ręce "prawidłowo" ustawione do zdjęcia
Olaf - to bardzo miły gość :) - tam też trzymał jak najbardziej prawidłowo - tylko w innej sytuacji :)) .

Pozdrawiam wszystkich.

Ala :)
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Asik pisze:KOOOOOSZMAR!!!
Autentyczny - zwłaszcza na Zaworach.
To było coś nie do opisania.
Mam jedno zdjęcie obrazujące sytuację, ale w swoim komputerze, jak będę w domu to wstawię.

Ala :) .
Zakochani w Tatrach
świster

-#6
Posty: 1981
Rejestracja: śr 05 mar, 2008

Post autor: świster »

Zakochani w Tatrach pisze:chociaż w tym przypadku aż się prosi, żeby ten szlak z Gładkiej do Piątki był legalny. Zapaleńcom i miłośnikom bardzo ułatwiłaby sprawę.
Zapaleńcom to nie przeszkadza, a dzięki temu, że nie ma farby ruch jest znikomy. W pobliży były/są nory świstacze.
Zakochani w Tatrach pisze:tam też trzymał jak najbardziej prawidłowo - tylko w innej sytuacji :))
Nikt tego nie neguje (chyba, że jego żona :D ) chodzi o kwestie co można/wypada, a co nie publikować.
Awatar użytkownika
Asik

-#6
Posty: 1714
Rejestracja: wt 07 wrz, 2004

Post autor: Asik »

wspaniałe zdjęcia. nie mogę się doczekać mojego wrześniowego urlopu...ehhh...chyba własnie Wam pozazdrościłam wyjazdu :))
Zakochani w Tatrach pisze:Na koniec wycieczki prawdziwa uczta dla oczu.
zdjęcie pod-PRZEPIĘKNE!!
Zakochani w Tatrach pisze:zwłaszcza na Zaworach.
zwłaszcza przy wejściu i na Trzydniowiańskim Wierchu. machałam kapeluszem zeby odgonić paskudy i włączałam samowyzwalacz ustawiony na 2 sekundy. i tak mi sie utrwaliły :x
czy tak zawsze jest w czerwcu czy ten rok jest jakiś wyjątkowy? :?
skałojeb do zaspiarza - "ja rzygnę, ale na Everest wejdę, ale Ty za ch... VI.4 nie zrobisz
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Asik pisze:czy tak zawsze jest w czerwcu czy ten rok jest jakiś wyjątkowy?
W czerwcu tak jest przeważnie, chociaż w tym roku było ich więcej, niż np w ubiegłym.
Nie wiem czym to wytłumaczyć, ale po słowackiej stronie było ich dziesięć razy tyle co u nas, a na Zaworach to chyba ze sto razy....
Asik pisze:zdjęcie pod-PRZEPIĘKNE!!
Też mi się podoba, mam je na tapecie w komputerze :) .
Asik pisze:wspaniałe zdjęcia. nie mogę się doczekać mojego wrześniowego urlopu...ehhh
Dzięki - miło,że się podobają :D .

Co do wrześniowego urlopu - to zleci, choć wiem jak trudno wytrzymać to czekanie....

Ala :) .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Mazio

-#2
Posty: 78
Rejestracja: sob 06 cze, 2009
Kontakt:

Post autor: Mazio »

Imponujecie mi swoją historią. Czytam od jakiegoś czasu i zawsze towarzyszy jej uśmiech. Serdecznie pozdrawiam.
http://3000.blox.pl/html - coś o szkockich gorach
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Zakochani w Tatrach pisze:Widok stąd przedni na wszystkie strony, ale z największym sentymentem patrzyłam na Dolinę Ciemnosmreczyńską, gdzie niedawno byliśmy i Hlińską, do której bardzo wybieramy się w sierpniu.
Polecam Hlińską. Właśnie w sierpniu wygląda przepięknie. Aż chciało się tam położyć i spoglądać na góry. Pusta, dzika dolina. :)
Widzę, że warunki typowe dla czerwca, czyli muchy i burze. Wszystko ma swój urok.... no może poza muchami. ;)

Pozdrawiam
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
Ala

-#5
Posty: 675
Rejestracja: pt 01 sie, 2008
Lokalizacja: i tu i tam

Post autor: Ala »

Nic dodać i nic ująć ..następna , piękna wędrówka z wymarzoną pogodą
jak fajnie , że umieściłaś w relacji zdjęcia kwiatów ..aż zapachniało na moim biurku :)
Zakochani w Tatrach pisze:Mój „pogodowy nos”
Zakochani w Tatrach pisze:mojego Anioła Stróża Górskiego

to teraz chodzicie jak dwa zgrane duety ;)

Zakochani w Tatrach pisze:Jakaś plaga egipska w Tatrach….
z tym porównaniem nie bardzo mogę się zgodzić , gdyż byłam naocznym świadkiem jak Egipcjanie bardzo dbają o tępienie wszelkich muszek , bynajmniej w cywilizowanych miejscach tj. tam gdzie bywają turyści :)

Zakochani w Tatrach pisze:Niech żyją wakacje…..
no tak ...kto ma ten ma albo...ma ten kto na nie zasłużył ! :))

Zakochani w Tatrach pisze:naszymi tzw. poddupnikami
kurcze ! a co to takiego .. ..może mam a nie wiem ... :?



Zakochani w Tatrach pisze:przemiłe spotkanie z forumowym Olafem
liczę na wrześniowe wspólne piffko :)

serdecznie podrawiam zadowolonych Zakochanych
ala
jaka impreza ? nic o tym nie wiem
..życie jest piękne :-)
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Mazio pisze:Imponujecie mi swoją historią.
A Ty nam swoją :) - zwłaszcza po obejrzeniu Twojej ostatniej relacji z przejścia granią Tower Bidge na Ben Nevis...
Agaar pisze:Polecam Hlińską.
Przewiduję tą wycieczkę, jako jedną z pierwszych podczas sierpniowego wyjazdu na Słowację :D .
Agaar pisze:Widzę, że warunki typowe dla czerwca, czyli muchy i burze. Wszystko ma swój urok.... no może poza muchami.
Burze nie były gwałtowne i raczej z boku naszych wędrówek gdzieś tam sobie mruczało :) , tak że zbytnio mnie nie postraszyły (a jestem niezła panikara na tym tle ).
Muchy po naszej stronie bardzo nie dokuczały, ale po słowackiej - to nie dały pożyć...
Ala pisze:jak fajnie , że umieściłaś w relacji zdjęcia kwiatów ..aż zapachniało na moim biurku
:) - bardzo lubię fotografować kwiaty i mam ich sporo z każdej wycieczki.
Ala pisze:kurcze ! a co to takiego .. ..może mam a nie wiem ...
Tzw. "poddupnik" to coś w rodzaju małej karimatki i służy do zwiększenia komfortu siedzenia w miejscach wilgotnych, zimnych, zaśnieżonych - właściwie przydaje się o każdej porze roku. Małe to, leciutkie - zwinięte może sobie dyndać przy plecaku.
Pierwszy raz znalazł zastosowanie przy odganianiu much :)) .
Ala pisze:liczę na wrześniowe wspólne piffko
co się odwlecze.... ja też :D .

Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

Ala :) .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Zakochani w Tatrach pisze:Muchy po naszej stronie bardzo nie dokuczały, ale po słowackiej - to nie dały pożyć...
Czyżby much Schengen nie dotyczyło... :think: ;)
Zakochani w Tatrach pisze:Pierwszy raz znalazł zastosowanie przy odganianiu much
Czyli taki... robot wieloczynnościowy...no super i ja coś takiego nabędę.
Można też go zastosować do dupozjazdu, coby majtek nie zamoczyć. :P :D
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Mazio

-#2
Posty: 78
Rejestracja: sob 06 cze, 2009
Kontakt:

Post autor: Mazio »

Miło się was czyta, przyjemnie ogląda zdjęcia. Pozdrawiam. :)
http://3000.blox.pl/html - coś o szkockich gorach
gosia d

-#4
Posty: 388
Rejestracja: wt 14 cze, 2005
Lokalizacja: Łódź

Post autor: gosia d »

Piękna relacja jak zwykle. :)
Alu swoimi zdjęciami i opisami potrafisz zachęcic do odwiedzenia tych pięknych miejsc.
Pozdrawiam serdecznie
Gosia d
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Spokojny, bez pośpiechu spacer pozwala zwrócić uwagę na to, czego się zwykle nie zauważa pędząc w góry.
- święte słowa! :)
Alu dzieki za "uczte dla oczu" - wyborna!
Do niektórych zdjęc wracałam po kilka razy. Gratuluję kolejnej wyprawy, ale Ci sie wiedzie! :)
Pozdrawiam
Izabela
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
włóczęga

-#5
Posty: 583
Rejestracja: czw 12 maja, 2005
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: włóczęga »

Dziękuję za relację. Bardzo mi się podobała.
Dziękuję też za zdjęcia z Zaworów, bo gdy tam byłem też "musiałem" szybko gdzieś dotrzeć i nawet nie miałem czasu coś cyknąć.
ODPOWIEDZ