Ruch drogowy [d. Poznań?]

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Ruch drogowy [d. Poznań?]

Post autor: komorfil »

Jestem sobie na wakacjach w Poznaniu - byłem w nim już kiedyś, ale tylko przejazdem. Teraz - spędziłem tam 3 dni w ramach wakacji z rodziną.

Poznańska porządność i gospodarność jest niemal przysłowiowa.
Zresztą, w przewodniku czytam: "już przed wojną warszawiacy podziwiali "zachodni" porządek i organizację".
Skoro warszawiacy podziwiali, to przybysze z Krakowa powinni się czuć jak ubodzy krewni, pracownicy obory.
Miasto owszem, spore i ładne. Kilka sztandarowych zabytków nie rozczarowuje.
Ale:
1. kierowcy dramatyczni. Jakieś 10 % używa kierunkowskazów.
Zajeżdżają drogę. Rozbijają się po wąskich jednokierunkowych uliczkach centrum nawet 70 km/h (tam 40 wg zachodnich standardów byłoby za dużo).
Nie potrafią parkować - chodniki zastawione autami dokładnie jak w Krakowie. Najbardziej wystające auta- na poznańskich numerach.
2. parkomaty działają albo nie.
3. chodniki krzywe i dziurawe jak w Krakowie.
4. tzw. szybki internet w hotelu albo nie działa w ogóle, albo szybkim mógł być nazwany ok. roku 2001. Oczywiście, jako centuś i biedak z krakówka- nie nocowałem w hotelach z pierwszej piątki, w centrum Poznania. Nie stać mnie na hotele droższe niż w Warszawie. Wyszukiwarki internetowe pokazują, że zdobycie hotelu w centrum taniej niż 700 zł za noc (myślę o pokoju 3 osobowym) jest w ogóle ciężkie- ale to rozumiem - to jest Poznań, miasto targów, tu mało kto z przyjeżdżających liczy się z kosztami noclegu (bo to na ogół nie są jego koszty). Niemniej jednak, uważam że jeżeli hotel oferuje szybki internet, to wypadałoby, żeby on przynajmniej w ogóle działał.

5. okolice Poznania - ok, może na tyle szeroko pojęte okolice, że już będące granicą Kujaw - zaskakują takim oto rozumieniem centusiostwa- nie wiem jaki jest poznański odpowiednik tego określenia - przy tablicy drogowej informującej o atrakcji turystycznej jest informacja "parking bezpłatny". Potem okazuje się, że parkingi są dwa - oba PŁATNE. Niewiele i nie w tym rzecz. Ale to już zahacza o makiawelizm - my, centusie, przynajmniej mówimy że za wszystko trza płacić. W okolicach Poznania oferuje się iluzję bezpłatnej usługi, która potem okazuje się płatna.
To wyższe, nieznane w Krakowie stadium centusiostwa.


Te uwagi nie są przyganą.
Tak jest wszędzie: w Krakowie, w Kielcach, w Grudziądzu, w Lublinie.
Ale Poznań kreuje się sam na coś wyjątkowego.
Takie detale - poddają to w wątpliwość.
Może na skalę makro, na skalę kontaktów firmowych, na skalę milionowych kontraktów - sprawy załatwia się tu bardziej profesjonalnie niż gdzie indziej.
Ale krzywe i dziurawe chodniki i chamscy acz kiepscy kierowcy to dokładnie taki sam obraz tej Polski, której wstydzimy się.
Jakie macie doświadczenia z Poznaniem, ponoć wyjątkowym?
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Bo wiesz jak powstał światłowód? krakus z poznaniakiem pokłócili sie o flaszkę :D

a na serio to mieszkam 10 km od dawnej granicy Prus i kongresówki. Uwierz - te granicę widac w terenie (po wyglądzie wiosek, dróg, zabudowań) do dzisiaj.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

mefistofeles pisze:te granicę widac w terenie (po wyglądzie wiosek, dróg, zabudowań)
dróg jak dróg, ale wygląd zabudowań wiosek zwraca uwagę- to jest ewidentne, na korzyść oczywiście dawnych Prus.
Awatar użytkownika
Asik

-#6
Posty: 1714
Rejestracja: wt 07 wrz, 2004

Post autor: Asik »

komorfil dorzuc do tego wszystkiego że piesi przechodzą przez ulicę jak święte krowy :)) moje kuzynki gdy przyjechały do Poznania do szkoły byly przerażone :))

p.s.ja mieszkam w okolicy Poznania :D
mefistofeles pisze:Bo wiesz jak powstał światłowód? krakus z poznaniakiem pokłócili sie o flaszkę
Mefi, ja znam to w takiej wersji:jak powstał drut?krakus z poznaniakiem kłócili sie o jednogroszówke :))
skałojeb do zaspiarza - "ja rzygnę, ale na Everest wejdę, ale Ty za ch... VI.4 nie zrobisz
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Asik pisze:komorfil dorzuc do tego wszystkiego że piesi przechodzą przez ulicę jak święte krowy
Ototo. JAk byłem w Poznaniu zawsze nie mogłem się nadziwić jaką pogardą darzona jest przez pieszych sygnalizacja świetlna.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

Asik pisze:dorzuc do tego wszystkiego że piesi przechodzą przez ulicę jak święte krowy
akurat pieszy może być trochę świętą krową. Oczywiście nie na czerwonym świetle. W Poznaniu nie miałem większych problemów z
pieszymi.
Natomiast rozczulił mnie Poznaniak, który otrąbił mnie, bo śmiałem zablokować pas do skrętu na Maltę - zielone światło, pas do jazdy wprost i w lewo, konieczność ustąpienia jadącym z naprzeciwka, ja skręcałem w lewo i czekałem na drogę, a poznański cham chciał jechać prosto i mnie otrąbił. Przyznam się, że z czymś takim nie miałem do czynienia nawet w Warszawie.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

komorfil pisze:a poznański cham chciał jechać prosto i mnie otrąbił. Przyznam się, że z czymś takim nie miałem do czynienia nawet w Warszawie.
Może za późno włączyłeś kierunkowskaz? Często w Bydgoszczy obserwuje takie coś. Jeden pas do jazdy prosto i jeden prosto i w lewo. Na pasie "tylko prosto" rząd cieżarówek, na pasie "tylko w lewo" 3 samochody, żaden nie miga - to zajmuje lewy. Zapala się zielone, ruszamy i nagle wszyscy trzej barani włączjaą lewy kierunek i hamują blokując mnie do nastepnej zmiany świateł.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
krakus

-#5
Posty: 710
Rejestracja: sob 19 mar, 2005
Lokalizacja: inąd

Post autor: krakus »

mefistofeles pisze:barani włączjaą lewy kierunek i hamują blokując mnie do nastepnej zmiany świateł.
tak to niestety jest w całej Polsce :/
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

A jak u Was praktykuje się opuszczanie ronda z włączonym kierunkiem? :D To jest też "zabawne". Może ludziom po prostu słabo działa wyobraźnia i logiczne myślenie? 8)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Szarotka pisze:A jak u Was praktykuje się opuszczanie ronda z włączonym kierunkiem?
Ale to chyba zalezy ile pasów ma rondo. Jesli to takie wielopasmowe sygnalizuje co chcę zrobic i zajmuje odpowiednipas (czyli skrecając w lewo zajmuje pas do lewoskretu etc.). Jeśli rondo ma jeden pas to migam prawym kierunkowskazem przed zjazdem z ronda.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

mefistofeles pisze:Jeśli rondo ma jeden pas to migam prawym kierunkowskazem przed zjazdem z ronda.
i właśnie tego coraz więcej osób NIE robi, co uważam za głupotę.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Szarotka pisze:i właśnie tego coraz więcej osób NIE robi, co uważam za głupotę.
Bo pewnie myśli delikwent tak - jade przez rondo prosto to po co mam migać. Swoją drogą mnie na kursie nie uczyli jak sie po takim rondzie jeździ, ale tu wystarczy pomysleć.

A teraz mój mały dylemat - jak migać, gdy mamy 3 pasy. Skrajny lewy do skrętu w lewo,środkowy do jazdy prosto i w lewo i prawy do jazdy prosto. Chcemy ze środkowego skręcić w lewo. Ja włączam lewy kierunke dopiero w momencie gdy ciągła linia uniemożliwia mi zmiane pasa na skrajny lewy, zakładam, że jeśli włącze lewy kierunek wczesniej to moge wprowadzić w błąd tych ze skrajnego lewego. Ale z drugiej strony moge wkurzyć tychco chą jechac prosto.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
niklos

-#3
Posty: 200
Rejestracja: czw 03 sie, 2006
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: niklos »

mefistofeles pisze: A teraz mój mały dylemat - jak migać, gdy mamy 3 pasy.
Migaj tylko przed zmianą pasą, czyli praktycznie gdy rozpoczynasz zjeżdżanie z ronda.

A w Warszawie mamy takie rondo:
Obrazek
Na początku był popłoch :D, zapowiedzi armagedonu, liczni w ogóle omijali to miejsce, a tymczasem działa to całkiem nieźle. Wcześniej nie było tam żadnej sygnalizacji.
Nie wszystko błoto, w co się wleci.
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

niklos pisze:A w Warszawie mamy takie rondo
Eeee bez świateł to rondo było fajniejsze - niegdyś sporo się po nim najeździłem. Myślę, że szereg niepokojących zachowań kierowców na tym rondzie wynikał z tego, że wielu z nich nie wiedziało, że to rondo. Pewien element egzotyki wprowadzały też (i nadal wprowadzają) nadjeżdżające zewsząd tramwaje.
mefistofeles pisze:JAk byłem w Poznaniu zawsze nie mogłem się nadziwić jaką pogardą darzona jest przez pieszych sygnalizacja świetlna.
Kilka dni temu, Warszawa, róg Czerniakowskiej i Gagarina. Na przejściu czeka ze 30 pieszych. Zapala się czerwone dla aut i 29 pieszych wysypuje się na przejście (mimo, że nadal mają czerwonego ludzika!). Na zielone czeka tylko jeden frajer.... 8)
Awatar użytkownika
Asik

-#6
Posty: 1714
Rejestracja: wt 07 wrz, 2004

Post autor: Asik »

Mariusz pisze:tylko jeden frajer....
Mariusz, nie oceniaj siebie tak ostro ;) :))
skałojeb do zaspiarza - "ja rzygnę, ale na Everest wejdę, ale Ty za ch... VI.4 nie zrobisz
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Asik pisze:Mariusz, nie oceniaj siebie tak ostro
Trenuję asertywność. Jak z przejścia nagle rusza kilkanaście osób, trzeba sporej siły, aby się powstrzymać przed odruchem stadnym. :)
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

niklos pisze: A w Warszawie mamy takie rondo:
W Bydgoszczy jest takich 5 (z czego 2 pokonuje codziennie jadąc do pracy). Typowych duzych rond bez sygnalizacji są 2 lub 3 (w tym sławetne Rondo Bernardyńskie,pnoć najbardziej kolizjogenne skrzyżowanie w Polsce - Zobacz dlaczego).
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
niklos

-#3
Posty: 200
Rejestracja: czw 03 sie, 2006
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: niklos »

Mariusz pisze: Eeee bez świateł to rondo było fajniejsze - niegdyś sporo się po nim najeździłem.
Ale to było pewnie w erze przed Arkadią?
Potem podobno straszny problem się zrobił z tłumem zakupowiczów ciągnącym po przejściach prawie bez żadnej przerwy.
Na zielone czeka tylko jeden frajer.... 8)
Pewnie miałeś spory zapas czasu do autobusu? ;)
Nie wszystko błoto, w co się wleci.
niklos

-#3
Posty: 200
Rejestracja: czw 03 sie, 2006
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: niklos »

mefistofeles pisze: W Bydgoszczy jest takich 5
Na pewno takich samych?
Z kilkufazową sygnalizacją i dość specyficznie namalowanymi pasami?

A co do ronda w Bydgoszczy, jak i każdego innego, problemem są sieroty jadące tak jak ten żółty. Walisz w lamusa, a potem jeszcze robią cię winnym... :D
Nie wszystko błoto, w co się wleci.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

niklos pisze: Z kilkufazową sygnalizacją i dość specyficznie namalowanymi pasami?
Żeby zawrócić na rondzie Fordońskim stoisz na czerwonym 3 razy :D Co do linii to rzeczywiście są nieco inaczej namalowane, ale te bydgoskie ronda sa większe, więc strzaki kierunkowe są wymalowane też na samym rondzie. Tymniemniej to wasze rondo jest dosyc logiczne, jedyne ryzyko jakie widzę to to, ze ktoś może jadąc za linią trochę zboczyć z planowanego kierunku, przydałyby się przerywane linie prowadzace dookoła ronda.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
ODPOWIEDZ