Ruch drogowy [d. Poznań?]
Ruch drogowy [d. Poznań?]
Jestem sobie na wakacjach w Poznaniu - byłem w nim już kiedyś, ale tylko przejazdem. Teraz - spędziłem tam 3 dni w ramach wakacji z rodziną.
Poznańska porządność i gospodarność jest niemal przysłowiowa.
Zresztą, w przewodniku czytam: "już przed wojną warszawiacy podziwiali "zachodni" porządek i organizację".
Skoro warszawiacy podziwiali, to przybysze z Krakowa powinni się czuć jak ubodzy krewni, pracownicy obory.
Miasto owszem, spore i ładne. Kilka sztandarowych zabytków nie rozczarowuje.
Ale:
1. kierowcy dramatyczni. Jakieś 10 % używa kierunkowskazów.
Zajeżdżają drogę. Rozbijają się po wąskich jednokierunkowych uliczkach centrum nawet 70 km/h (tam 40 wg zachodnich standardów byłoby za dużo).
Nie potrafią parkować - chodniki zastawione autami dokładnie jak w Krakowie. Najbardziej wystające auta- na poznańskich numerach.
2. parkomaty działają albo nie.
3. chodniki krzywe i dziurawe jak w Krakowie.
4. tzw. szybki internet w hotelu albo nie działa w ogóle, albo szybkim mógł być nazwany ok. roku 2001. Oczywiście, jako centuś i biedak z krakówka- nie nocowałem w hotelach z pierwszej piątki, w centrum Poznania. Nie stać mnie na hotele droższe niż w Warszawie. Wyszukiwarki internetowe pokazują, że zdobycie hotelu w centrum taniej niż 700 zł za noc (myślę o pokoju 3 osobowym) jest w ogóle ciężkie- ale to rozumiem - to jest Poznań, miasto targów, tu mało kto z przyjeżdżających liczy się z kosztami noclegu (bo to na ogół nie są jego koszty). Niemniej jednak, uważam że jeżeli hotel oferuje szybki internet, to wypadałoby, żeby on przynajmniej w ogóle działał.
5. okolice Poznania - ok, może na tyle szeroko pojęte okolice, że już będące granicą Kujaw - zaskakują takim oto rozumieniem centusiostwa- nie wiem jaki jest poznański odpowiednik tego określenia - przy tablicy drogowej informującej o atrakcji turystycznej jest informacja "parking bezpłatny". Potem okazuje się, że parkingi są dwa - oba PŁATNE. Niewiele i nie w tym rzecz. Ale to już zahacza o makiawelizm - my, centusie, przynajmniej mówimy że za wszystko trza płacić. W okolicach Poznania oferuje się iluzję bezpłatnej usługi, która potem okazuje się płatna.
To wyższe, nieznane w Krakowie stadium centusiostwa.
Te uwagi nie są przyganą.
Tak jest wszędzie: w Krakowie, w Kielcach, w Grudziądzu, w Lublinie.
Ale Poznań kreuje się sam na coś wyjątkowego.
Takie detale - poddają to w wątpliwość.
Może na skalę makro, na skalę kontaktów firmowych, na skalę milionowych kontraktów - sprawy załatwia się tu bardziej profesjonalnie niż gdzie indziej.
Ale krzywe i dziurawe chodniki i chamscy acz kiepscy kierowcy to dokładnie taki sam obraz tej Polski, której wstydzimy się.
Jakie macie doświadczenia z Poznaniem, ponoć wyjątkowym?
Poznańska porządność i gospodarność jest niemal przysłowiowa.
Zresztą, w przewodniku czytam: "już przed wojną warszawiacy podziwiali "zachodni" porządek i organizację".
Skoro warszawiacy podziwiali, to przybysze z Krakowa powinni się czuć jak ubodzy krewni, pracownicy obory.
Miasto owszem, spore i ładne. Kilka sztandarowych zabytków nie rozczarowuje.
Ale:
1. kierowcy dramatyczni. Jakieś 10 % używa kierunkowskazów.
Zajeżdżają drogę. Rozbijają się po wąskich jednokierunkowych uliczkach centrum nawet 70 km/h (tam 40 wg zachodnich standardów byłoby za dużo).
Nie potrafią parkować - chodniki zastawione autami dokładnie jak w Krakowie. Najbardziej wystające auta- na poznańskich numerach.
2. parkomaty działają albo nie.
3. chodniki krzywe i dziurawe jak w Krakowie.
4. tzw. szybki internet w hotelu albo nie działa w ogóle, albo szybkim mógł być nazwany ok. roku 2001. Oczywiście, jako centuś i biedak z krakówka- nie nocowałem w hotelach z pierwszej piątki, w centrum Poznania. Nie stać mnie na hotele droższe niż w Warszawie. Wyszukiwarki internetowe pokazują, że zdobycie hotelu w centrum taniej niż 700 zł za noc (myślę o pokoju 3 osobowym) jest w ogóle ciężkie- ale to rozumiem - to jest Poznań, miasto targów, tu mało kto z przyjeżdżających liczy się z kosztami noclegu (bo to na ogół nie są jego koszty). Niemniej jednak, uważam że jeżeli hotel oferuje szybki internet, to wypadałoby, żeby on przynajmniej w ogóle działał.
5. okolice Poznania - ok, może na tyle szeroko pojęte okolice, że już będące granicą Kujaw - zaskakują takim oto rozumieniem centusiostwa- nie wiem jaki jest poznański odpowiednik tego określenia - przy tablicy drogowej informującej o atrakcji turystycznej jest informacja "parking bezpłatny". Potem okazuje się, że parkingi są dwa - oba PŁATNE. Niewiele i nie w tym rzecz. Ale to już zahacza o makiawelizm - my, centusie, przynajmniej mówimy że za wszystko trza płacić. W okolicach Poznania oferuje się iluzję bezpłatnej usługi, która potem okazuje się płatna.
To wyższe, nieznane w Krakowie stadium centusiostwa.
Te uwagi nie są przyganą.
Tak jest wszędzie: w Krakowie, w Kielcach, w Grudziądzu, w Lublinie.
Ale Poznań kreuje się sam na coś wyjątkowego.
Takie detale - poddają to w wątpliwość.
Może na skalę makro, na skalę kontaktów firmowych, na skalę milionowych kontraktów - sprawy załatwia się tu bardziej profesjonalnie niż gdzie indziej.
Ale krzywe i dziurawe chodniki i chamscy acz kiepscy kierowcy to dokładnie taki sam obraz tej Polski, której wstydzimy się.
Jakie macie doświadczenia z Poznaniem, ponoć wyjątkowym?
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
komorfil dorzuc do tego wszystkiego że piesi przechodzą przez ulicę jak święte krowy
moje kuzynki gdy przyjechały do Poznania do szkoły byly przerażone 
p.s.ja mieszkam w okolicy Poznania

p.s.ja mieszkam w okolicy Poznania
Mefi, ja znam to w takiej wersji:jak powstał drut?krakus z poznaniakiem kłócili sie o jednogroszówkemefistofeles pisze:Bo wiesz jak powstał światłowód? krakus z poznaniakiem pokłócili sie o flaszkę
skałojeb do zaspiarza - "ja rzygnę, ale na Everest wejdę, ale Ty za ch... VI.4 nie zrobisz
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
akurat pieszy może być trochę świętą krową. Oczywiście nie na czerwonym świetle. W Poznaniu nie miałem większych problemów zAsik pisze:dorzuc do tego wszystkiego że piesi przechodzą przez ulicę jak święte krowy
pieszymi.
Natomiast rozczulił mnie Poznaniak, który otrąbił mnie, bo śmiałem zablokować pas do skrętu na Maltę - zielone światło, pas do jazdy wprost i w lewo, konieczność ustąpienia jadącym z naprzeciwka, ja skręcałem w lewo i czekałem na drogę, a poznański cham chciał jechać prosto i mnie otrąbił. Przyznam się, że z czymś takim nie miałem do czynienia nawet w Warszawie.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Może za późno włączyłeś kierunkowskaz? Często w Bydgoszczy obserwuje takie coś. Jeden pas do jazdy prosto i jeden prosto i w lewo. Na pasie "tylko prosto" rząd cieżarówek, na pasie "tylko w lewo" 3 samochody, żaden nie miga - to zajmuje lewy. Zapala się zielone, ruszamy i nagle wszyscy trzej barani włączjaą lewy kierunek i hamują blokując mnie do nastepnej zmiany świateł.komorfil pisze:a poznański cham chciał jechać prosto i mnie otrąbił. Przyznam się, że z czymś takim nie miałem do czynienia nawet w Warszawie.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Ale to chyba zalezy ile pasów ma rondo. Jesli to takie wielopasmowe sygnalizuje co chcę zrobic i zajmuje odpowiednipas (czyli skrecając w lewo zajmuje pas do lewoskretu etc.). Jeśli rondo ma jeden pas to migam prawym kierunkowskazem przed zjazdem z ronda.Szarotka pisze:A jak u Was praktykuje się opuszczanie ronda z włączonym kierunkiem?
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Bo pewnie myśli delikwent tak - jade przez rondo prosto to po co mam migać. Swoją drogą mnie na kursie nie uczyli jak sie po takim rondzie jeździ, ale tu wystarczy pomysleć.Szarotka pisze:i właśnie tego coraz więcej osób NIE robi, co uważam za głupotę.
A teraz mój mały dylemat - jak migać, gdy mamy 3 pasy. Skrajny lewy do skrętu w lewo,środkowy do jazdy prosto i w lewo i prawy do jazdy prosto. Chcemy ze środkowego skręcić w lewo. Ja włączam lewy kierunke dopiero w momencie gdy ciągła linia uniemożliwia mi zmiane pasa na skrajny lewy, zakładam, że jeśli włącze lewy kierunek wczesniej to moge wprowadzić w błąd tych ze skrajnego lewego. Ale z drugiej strony moge wkurzyć tychco chą jechac prosto.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Migaj tylko przed zmianą pasą, czyli praktycznie gdy rozpoczynasz zjeżdżanie z ronda.mefistofeles pisze: A teraz mój mały dylemat - jak migać, gdy mamy 3 pasy.
A w Warszawie mamy takie rondo:

Na początku był popłoch
Nie wszystko błoto, w co się wleci.
Eeee bez świateł to rondo było fajniejsze - niegdyś sporo się po nim najeździłem. Myślę, że szereg niepokojących zachowań kierowców na tym rondzie wynikał z tego, że wielu z nich nie wiedziało, że to rondo. Pewien element egzotyki wprowadzały też (i nadal wprowadzają) nadjeżdżające zewsząd tramwaje.niklos pisze:A w Warszawie mamy takie rondo
Kilka dni temu, Warszawa, róg Czerniakowskiej i Gagarina. Na przejściu czeka ze 30 pieszych. Zapala się czerwone dla aut i 29 pieszych wysypuje się na przejście (mimo, że nadal mają czerwonego ludzika!). Na zielone czeka tylko jeden frajer....mefistofeles pisze:JAk byłem w Poznaniu zawsze nie mogłem się nadziwić jaką pogardą darzona jest przez pieszych sygnalizacja świetlna.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
W Bydgoszczy jest takich 5 (z czego 2 pokonuje codziennie jadąc do pracy). Typowych duzych rond bez sygnalizacji są 2 lub 3 (w tym sławetne Rondo Bernardyńskie,pnoć najbardziej kolizjogenne skrzyżowanie w Polsce - Zobacz dlaczego).niklos pisze: A w Warszawie mamy takie rondo:
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Ale to było pewnie w erze przed Arkadią?Mariusz pisze: Eeee bez świateł to rondo było fajniejsze - niegdyś sporo się po nim najeździłem.
Potem podobno straszny problem się zrobił z tłumem zakupowiczów ciągnącym po przejściach prawie bez żadnej przerwy.
Pewnie miałeś spory zapas czasu do autobusu?Na zielone czeka tylko jeden frajer....
Nie wszystko błoto, w co się wleci.
Na pewno takich samych?mefistofeles pisze: W Bydgoszczy jest takich 5
Z kilkufazową sygnalizacją i dość specyficznie namalowanymi pasami?
A co do ronda w Bydgoszczy, jak i każdego innego, problemem są sieroty jadące tak jak ten żółty. Walisz w lamusa, a potem jeszcze robią cię winnym...
Nie wszystko błoto, w co się wleci.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Żeby zawrócić na rondzie Fordońskim stoisz na czerwonym 3 razyniklos pisze: Z kilkufazową sygnalizacją i dość specyficznie namalowanymi pasami?
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun




