Granią Tower Ridge na Ben Nevis. Szkocja.

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
Awatar użytkownika
Mazio

-#2
Posty: 78
Rejestracja: sob 06 cze, 2009
Kontakt:

Granią Tower Ridge na Ben Nevis. Szkocja.

Post autor: Mazio »

Z naszą kolejną wycieczką wiąże się pewna historia marzenia. Ponad rok temu przeglądając nie pamiętam już czy książkę, czy może stronę w necie znalazłem informacje o ciekawej graniowce wiodącej na najwyższy szczyt Wielkiej Brytanii - Ben Nevis, a ponieważ właśnie rozpoczęliśmy naszą przygodę ze scramblingiem zacząłem szperać w necie w poszukiwaniu informacji o tej trasie. Wsiąkłem gdy znalazłem to zdjęcie, ktore wyjątkowo umieszczam w thumbnailu by pomniejszone nie umniejszyło charakteru owej drogi:

Obrazek

Byłem pod dużym wrażeniem. Pokazałem go mojej dziewczynie Vespie, a ta stwierdziła jedynie, że samego mnie tam nie puści. Plan więc zakładał, że musimy znaleźć jakiegoś ogarniętego partnera, ktory pojdzie z nami udostępniając nam wiedzę o asekuracji. Szukając dalszych materiałow znalazłem między innymi filmik z przekraczania podobno najtrudniejszej części trasy - Tower Gap:

http://www.youtube.com/watch?v=cCptGDbL6aM

Mijały miesiące, znalazł się towarzysz, z ktorym trasa wydawała się do zrobienia. Kilka wspolnych wypraw o znacznie łatwiejszym charakterze, powolne poznawanie abecadła wspinaczkowego miały nas przygotować do tej drogi. Gdy wszystko było już ustalone w ubiegłym tygodniu otrzymałem smsa - sory, boję się zabrać was tam, chcę najpierw przejść to z kimś doświadczonym, aby wiedzieć na co się piszę tam was biorąc. Pomimo całego mojego zrozumienia dla motywacji stanąłem przed ciężkim dylematem - moj cel odsuwa się, Vespa nie da rady pojść tam bez liny, ja nie umiem jej zapewnić jeszcze bezpieczeństwa. Przez chwilę podwinąłem ogon pod siebie i postanowiłem poczekać. Po chwili jednak zawrzała we mnie krew - jak to? Moje marzenie, ktorym z nim się podzieliłem padnie łupem kogoś innego, a ja mam potem pojść jak ciele spętany za nim jeśli uzna, że to nie za trudne?! Najtrudniejsza była dyskusja z moją drugą połową - chcę iść sam. Nie! Pierwsze słowa były jasne. Słuchaj - ja wiem, że to w moim zasięgu, wiem, że dam radę. Czytałem o tym, to jest scrambling, a nie wspinaczka i choć trudny to potrafię. Zresztą - chciałbym to sobie udowodnić. Są chwile gdy trzeba podjąć ryzyko by poczuć, że się żyje. Minęła chwila lub więcej i dostałem zielone światło. Jedziemy w weekend - ja wejdę na Tower Ridge, a Vespa pojdzie dookoła znaną już z poprzedniej wycieczki na Bena trasą by spotkać mnie na szczycie. Oby tylko była dobra pogoda!

Moj kolega, do ktorego notabene nie mam pretensji, oznajmił, że wchodzi w niedzielę, a jeśli sonda wypadnie pozytywnie to zrobimy to wspolnie za dwa tygodnie. Tak więc decyzja zapadła - idę w sobotę! Niestety z przyczyn obiektywnych w sobotę jedynie dotarliśmy na miejsce i zabiwakowaliśmy na polu namiotowym łącząc tę czynność z degustacją piw, dań hinduskich oraz zakupach outdoorowych przydasiow. Atak miał nastąpić nazajutrz. Prognozy wystarczająco dobre...

Ranek powitał piękną pogodą i po szybkim złożeniu obozu ruszyliśmy kucykowym szlakiem (Pony Track), czyli najprostszą turystyczną drogą na Ben Nevis. Jest nudna jak dupa węża choć widoki na dolinę Glen Nevis i pagorzaste zbocze naszego celu były piękne:
Obrazek

Nas jednak interesowało jak najszybsze ujrzenie drugiej, prawdziwej, połnocnej strony Bena. Szybko odeszliśmy od głownej ścieżki i po chwili pojawiły się granie. Niestety wraz z nimi też i chmury...
Obrazek

a po chwili i moj cel - The Tower Ridge - tym razem widziany od drugiej strony i z boku.
Obrazek

Jego początkowy trojkąt to Douglas Boulder - cel wspinaczkowy, nie zaliczany do samej grani w klasie scramblingu. Wiedziałem jednak jak go obejść - gdzieś po jego drugiej stronie miał być kominek wiodący na małą przełączkę, z ktorego kolejny wiodł na grań. Tymczasem czekała nas niespodzianka - spotkaliśmy całą ekipe znajomych w tym naszego kolegę wspinacza. Szykowali się do ataku grani włącznie z DB we dwoch, a reszta miała w planach tę trasę co Vespa. Dla mnie to był kamień z serca - nie będzie szła sama. Z drugiej jednak strony po wymianie paru słow postanowiłem jak najszybciej wyruszyć w drogę. By być pierwszy. Po drodze jeszcze rzut oka na widoki połnocnej ściany:

Obrazek

Przyznaję, że byłem nieco przestraszony. Trasa była trudna, a opisy z książek mowiły o niejednoznacznej topografii i paru wariantach. Przynajmniej początek był oczywisty. Szybko wbiłem się niezbyt stromym kominkiem na przełączkę gdzie ukazała się dwojka wspinaczy - on ogarnięty i znający trasę zakładał punkty dla niej - początkującej chyba w tym sporcie kobiety. Przywitałem się szczęśliwy, że będę miał za kim iść. Szło im niesporo. Kominek z przełączki na grań zajął im parę minut. Z nudow pstrykałem fotki.

Obrazek

Obrazek

Po chwili dogoniłem ich na grani, ktora w tym miejscu była szeroka i pięła się łagodnie w gorę. Kolejne trudności przesłaniały chmury rozwiewając się czasem dozując obrazy. Widać było jedynie, że cała zabawa przed nami.

Obrazek

Na grani pogadaliśmy chwilę i ustaliliśmy, że idę za nimi bo nie mając sprzętu wolałbym widzieć jak oni to pokonują - pierwszy boulder był długi, ale łatwy. W jednym miejscu trzeba było jedynie zmieścić się pod przewieszoną skałą. No i był dość stromy. Mimo to bez większych emocji.

Obrazek

U jego szczytu spytali czy chcę zdjęcie. Za nami pojawiła się zaś kolejna dwojka.

Obrazek

z boku zaś w kotle zobaczyłem biegnącego śniegowego luda

Obrazek

Moja para szła niemiłosiernie wolno, kiedy więc stanęliśmy u stop Little Tower - kolejnej większej trudności na trasie zostaliśmy ominięci przez wspomnianą dwojkę. Postanowiłem więc iść za nimi.

Obrazek

Obrazek

Ci, choć mieli szpeję na sobie, szli bez asekuracji. Goniłem więc by nie stracić ich z oczu i pstrykając na przemian foty.

Obrazek

W końcu zza kolejnego bouldera wyłonił się czubek The Great Tower - kolejnego fragmentu niedostępnego scramblingowo.

Obrazek

Przed nim jednak jeszcze parę trudności

Obrazek

Great Tower należało trawersować w lewo. Najpierw po galeryjce na ponad stu metrową przepaścią:

Obrazek

To widok z galeryjki w doł

Obrazek

Potem przez komin przywalony głazem

Obrazek

By w końcu wyjść na małą połeczkę z lewej strony Great Tower skąd wspinaczka wiedzie na jej szczyt. Tu dałem nieco dupy. Robiąc fotkę w kominku zgubiłem towarzyszy. Gdy wylazłem byli już wysoko.

Obrazek

a ja zostałem w takim miejscu

Obrazek

Po lewej przepaść i strome skały, przede mną w oddali koniec grani, ale droga wiedzie w prawo po skałach. Żadnych oczywistych chwytow - jedynie krawędzie kwadratowych blokow na wysokości połowy uda. Wbiłem się na jeden balansując ciałem, przesunąłem w prawo na kolejny i dupa, żadnej drogi. Wrociłem cały czas starając się nie myśląc co za mną i odnalazłem jakąś pionowe pęknięcie, ktore pozwoliło wywindować się wyżej, w ten sposob doszedłem do miejsca gdzie znowu zaczął się scrambling. Podejrzewam, że oni poszli inaczej, a ja wybrałem sobie za trudne miejsce. Bo inaczej ta droga nie była by scramblingiem do cholery. Minęła chwila i stanąłem na czubku Wielkiej Wieży. Przede mną krotka grań o szerokości metra - po jednej stronie pion na cholera wie ile metrow (chmura) po drugiej prawie pion, a to wszystko pęknięte na cztery metry w doł i trzy w dal. Ostatnia zabawa na trasie - the Tower Gap.

Obrazek

Szkoci widząc mnie pokrzyknęli radośnie - ej, chcesz fotkę? Jeden był już za szczeliną, drugi przed. Co było robić - nawet nie miałem czasu zmowić pacierza - trzeba było napierać. Dałem mu tylko aparat myśląc - tylko się z nimi nie wysyp bo to Kuby! :P Jak się przechodzi możecie zobaczyć w filmiku na początku relacji. Ja nie miałem czasu na strach czy wstyd - w końcu krajowcy patrzą. Pstryknął mi fotkę gdy już byłem po drugiej stronie na wyjściu.

Obrazek

gdy przeszedł i oddał aparat pstryknałem jeszcze fotkę w tył. Widać owinięte liny dookoła głazu, ktore zostawiły jakieś mięczaki. ;)

Obrazek

Stąd już parę minut czegoś co przewodnik nazywał "obvious scrambling", bez specjalnych emocji choć ciągle jeszcze w mocnym pionie lecz bez ekspozycji na boki. W końcu pojawia się krawędź szczytowa.

Obrazek

Korzystając z chmurowego okienka pstrykam jeszcze z gory zdjęcie the Great Tower, grani i Tower Gap, choć z tej perspektywy wyglądają banalnie. Zresztą takie były - poza samym podejściem na wieżę, ktore dało mi w psychikę.

Obrazek

Stąd już jedynie dwieście metrow do szczytu po płaskim wierzchołku, gdzie pod umowionym jaworem czyli pod tym schronem:

Obrazek

mam się spotkać z Vespą. Minęły prawie dwie godziny gdy jej sylwetka wyłoniła się z mgły. Miała tak szczęśliwą minę gdy mnie zobaczyła, że warto było ryzykować.

pzdr :)
szczegolnie dla tych co już czytali ;)
http://3000.blox.pl/html - coś o szkockich gorach
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Ha, jestem pierwszy i aż spociłem się z emocji. To przejście pokazane na filmiku robi wrażenie. Jak bym tam był. ;)
Graaaaatki. :)
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
madziula24

-#6
Posty: 1073
Rejestracja: śr 16 lip, 2008
Lokalizacja: Kraków

Post autor: madziula24 »

Cuudownie :) Warto spełniać marzenia :)
Gratuluję :)
Wszystko, co przeżywamy, to tylko jakieś etapy, jakieś stacje. To, co dziś wydaje się wielkim osiągnięciem, jutro odpada, bo poszliśmy już dalej. Trzeba być zawsze w drodze.

Anna Kamieńska
Awatar użytkownika
tommer91

-#6
Posty: 1173
Rejestracja: ndz 09 mar, 2008
Lokalizacja: Myszków/Kraków

Post autor: tommer91 »

Świetna wycieczka.
Don't shit, where you eat
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

No po prostu rewelacja.
Przeczytałam z zapartym tchem.
Gratulacje !

B.
tomasz_a

-#2
Posty: 58
Rejestracja: ndz 07 gru, 2008
Lokalizacja: Żagań

Post autor: tomasz_a »

Witam
Piękne, ja na tym zdjęciu przez chwilę widziałem łańcuchy
http://img269.imageshack.us/img269/518/p6280023i.jpg
Pozdrawiam
Awatar użytkownika
Mazio

-#2
Posty: 78
Rejestracja: sob 06 cze, 2009
Kontakt:

Post autor: Mazio »

To nie łańcuchy, a znak że nie czytałeś. Ta para szła z lotną asekuracją i to jest lina. 8)
Pzdr
http://3000.blox.pl/html - coś o szkockich gorach
włóczęga

-#5
Posty: 583
Rejestracja: czw 12 maja, 2005
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: włóczęga »

Skomentuję krótko. Bardzo interesująca relacja.
Czytałem z wielkim zainteresowaniem.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Mazio - ten siwy to Ty? Dawałem ci z dwa razy mniej :D
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

mefistofeles pisze:Mazio - ten siwy to Ty? Dawałem ci z dwa razy mniej
Ja tam blondyna widzę zawieszonego na skale. ;)
Może to szron na włosach, a tak w ogóle to jak byś przeszedł tą trasę, to też bys osiwiał. :))
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Mazio

-#2
Posty: 78
Rejestracja: sob 06 cze, 2009
Kontakt:

Post autor: Mazio »

iq? :?

byłem siwy jak miałem szesnaście lat - rzadka choroba im więcej patrzę na świat tym bardziej siwieję :)
http://3000.blox.pl/html - coś o szkockich gorach
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Mazio pisze:iq? confused
Gdzie tam. Taka młodośc ducha z Ciebie bije, że myslałem, żes mój rówieśnik :)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Mazio

-#2
Posty: 78
Rejestracja: sob 06 cze, 2009
Kontakt:

Post autor: Mazio »

a to zaraz wytłumaczę!

śmierć frajerom!
::: Mazio :::

a kiedy umrę w końcu, nareszcie
będę miał wszystko dokładnie w dupie
nikt ze mnie długów nie będzie ściągał
nikomu nic już w gwiazdkę nie kupię
przestaną boleć wtedy organy
nawet te dawno nieużywane
będzie mi wisieć wreszcie kto wygrał
nowe wybory w mordę kopane
a kiedy umrę to nie poczuję
żalu, sromoty, zakłopotania
skończy się wreszcie życiowy kierat
nie będę słyszał lamentowania
i tylko szkoda świtów różowych
piękna zachodów, krągłości ciała
odejdę cicho, bez zbędnych krzyków
życia zaznałem mnóstwo bez mała
wszystko się skończyć kiedyś zamierza
gwiazdy i wszechświat, pucharek lodów
nie martw się bracie, żyj właśnie teraz
korzystaj z piękna jutrzejszych wschodów...

:))
Ostatnio zmieniony wt 30 cze, 2009 przez Mazio, łącznie zmieniany 1 raz.
http://3000.blox.pl/html - coś o szkockich gorach
madziula24

-#6
Posty: 1073
Rejestracja: śr 16 lip, 2008
Lokalizacja: Kraków

Post autor: madziula24 »

Mazio bardzo sympatycznie wyglądasz :)
Wszystko, co przeżywamy, to tylko jakieś etapy, jakieś stacje. To, co dziś wydaje się wielkim osiągnięciem, jutro odpada, bo poszliśmy już dalej. Trzeba być zawsze w drodze.

Anna Kamieńska
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

madziula24 pisze:Mazio bardzo sympatycznie wyglądasz
Nawet z tyłu :P
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Przyznaję się bez bicia-nie wiedziałam, że w tych rejonach są takie fajne góry! :O
Mazio pisze:to jest scrambling, a nie wspinaczka
czym dokładnie jest scrambling? Mógłbyś to ciut szerzej opisać?

Mazio pisze:Moje marzenie, ktorym z nim się podzieliłem padnie łupem kogoś innego, a ja mam potem pojść jak ciele spętany za nim jeśli uzna, że to nie za trudne?!
Tego trochę nie rozumiem. Marzenie było Twoje, jakim cudem ktoś miałby Ci je odebrać?
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

Szarotka pisze:Przyznaję się bez bicia-nie wiedziałam, że w tych rejonach są takie fajne góry! surprised
Szarotka - zimowe wspinanie na Benku toż to jest klasyka można powiedzieć, reszta gór w Szkocji, ino jest mały problem , 3H podejścia - 150M ściany :)) i znowu 3-4 h zejścia
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

lukas_12 pisze:zimowe wspinanie na Benku toż to jest klasyka można powiedzieć
jestem łazikiem, a nie wspinaczem ;)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
świster

-#6
Posty: 1981
Rejestracja: śr 05 mar, 2008

Post autor: świster »

lukas_12 pisze:... reszta gór w Szkocji, ino jest mały problem , 3H podejścia - 150M ściany :)) i znowu 3-4 h zejścia
Łojant się znalazł :))
Gro ścian w Tatrach ma "gorszy" współczynnik, a jeśli start i meta poza Tatrami - to większość :P
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

świster pisze:Gro ścian w Tatrach ma "gorszy" współczynnik, a jeśli start i meta poza Tatrami - to większość razz
ale w Szkocji trzeba zapierdzielać lewą stroną autkiem ;), ale poważnie w ostatnich górach bodajże był spory artykuł o wspinaniu w Szkocji zimowym to ze względu na podejścia etc to się ruch na Benku koncentruje.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
ODPOWIEDZ