Rysy po raz pierwszy

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Janek pisze:Dawno nie widziałem tak przewrotnego faceta...
Bo "faceta" zmienną jest.:P

Cały czas pisząc swoje posty, może trochę głupio może zabawnie, usiluję zwrócić uwagę, że sytuacji nie da się określić jednoznacznie i przewidzieć wydarzeń do przodu. Więc trzeba się trzymać grupy. A to, że ktoś samotnie zdecyduje się na wędrówkę, to już inna bajka. Jego wybór i musi sobie radzić sam.
Szarotka pisze:krzymul-litości!!!!
Zazwyczaj jestem litościwym facetem, ale proszę rozwiń myśl. ;) :)
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

krzymul pisze:ale proszę rozwiń myśl.
Janek zrobił to za mnie:
Janek pisze:Gdyby babcia miała kółka... Mam spłodzić kolejne 15 scenariuszy?
;)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

krzymul pisze:usiluję zwrócić uwagę, że sytuacji nie da się określić jednoznacznie i przewidzieć wydarzeń do przodu.
Ten dylemat rozstrzygnęli już dość dawno temu Amerykanie, twierdząc, że tylko dwie rzeczy są pewne na świecie - śmierć i podatki!

PS.
Kurde - za chwilę przejdę na język "brytyjski" :) :D
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze: Czy uniknąłbym tego gdybyśmy szli we dwójkę? Nie wiem. Ale niebezpieczeństwo tego, że mogłem się tam wykończyć byłoby znacznie mniejsze. A mogłem, gdy wreszcie wylazłem z tej rzeki to byłem już u kresu sił. Ot, głupia ścieżka z 5 stawów do Wodogrzmotów.
może tak, może nie. W 100% ryzyka wyeliminowac sie nie da.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
świster

-#6
Posty: 1981
Rejestracja: śr 05 mar, 2008

Post autor: świster »

Janek pisze:Czy uniknąłbym tego gdybyśmy szli we dwójkę? Nie wiem. Ale niebezpieczeństwo tego, że mogłem się tam wykończyć byłoby znacznie mniejsze.
Mogło by być tak, że ta druga osoba bałaby się przechodzić przez ten potok i musiłbyś skulić ogon i wracać do Stawów, lub zdołałbyś ją namówić na przekroczenie, a wtedy mogłaby zrobić sobie kuku i wina byłaby Twoja. Z jedenj strony ryzyko samotnego łażenie, a z drugiej samopoczucie psychiczne nie najlepsze, bo odpowiadasz za druga osobę.
Ale to już nie jest tematem tego offtopa :D
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Janek pisze:że tylko dwie rzeczy są pewne na świecie - śmierć i podatki!
...oraz jak ktoś złośliwy napisał, pierwsza i ostatnia kadencja Lecha Kaczyńskiego. :))

Więc cała ta dyskusja to gdybanie, a na poparcie moich uzewnętrznień
Janek pisze:Mam spłodzić kolejne 15 scenariuszy?
wystarczy mi scenariusz ze Smolikiem w tle.
Kurde - za chwilę przejdę na język "brytyjski"
No to wypatatam i oddalam się natychmiast. ;) :P :))
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:W 100% ryzyka wyeliminowac sie nie da.
Oczywiście. Ale trzeba być tego świadomym. A niektórzy zachowują się tak jak gdyby mieli zapewnioną nieśmiertelność a wypadki, owszm, zdarzają się, ale innym, nie mnie.

Klasyczny przykład - na 321 facet pyta o szczegóły drogi na Młynarza, od którego chce rozpocząć karierę "pozaszlakowca", w dodatku samotnego pozaszlakowca. Pytają dlaczego akurat od Młynarza chce rozpocząć. Odpowiedź wręcz klasyczna w swym idiotyźmie - bo mu ktoś powiedział, że tam jest minimalna szansa na spotkanie filanca i zapłacenie kary. Argumenty Filanca (nomen omen), że tam jest głusza, że gdyby np. złamał nogę a nie byłoby zasięgu komórki to może tam umrzeć z głodu albo się wykrwawić (casus "młodego" Karpińskiego) nie trafia do świadomości.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

krzymul pisze:Więc cała ta dyskusja to gdybanie
Większość seminariów na wydziałach prawniczych właśnie na tym polega. Casus i warianty.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

....jakby sie uprzeć to w tej dyskusji i glosa by sie znalazła :D ;)
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

świster pisze:Z jedenj strony ryzyko samotnego łażenie, a z drugiej samopoczucie psychiczne nie najlepsze, bo odpowiadasz za druga osobę.
Fanzolisz kolego jak tajski nosorożec. Odpowiadam jak prowadzę kogoś wyraźnie młodszego, np. dziecko. Albo panienkę, niezależnie od rodzaju (żona, narzeczona, przyjaciółka itp). To najgorszy z możliwych układów - żadnych bab w górach, babom mówimy nasze twarde, proletariackie, pryncypialne - NIE - *1
Natomiast jak idziesz w góry z prawdziwym partnerem (tak jak w moim przypadku np. z Kościstym) to opcja jest zerowa - ja odpowiadam za niego, on odpowiada za mnie.
Spotkałem się z teorią, że górscy samotnicy wywodzą się z trzech grup:
- nieśmiałych, którzy po prostu nie potrafią się z kimś poznać,
- nieufnych - co to się boją, że kolega zrobi im kłopot,
- o dużej potrzebie dominacji nad innymi - z takimi nikt nie chce się zadawać.
Do której byś się zakwalifikował?

Jeden znajomy GOPR-owiec (wówczas nie było TOPR) kiedyś stwierdził, że wszystkich samotników tatrzańskich nalażałoby powiesić na rynku w Nowym Targu - mieliby wtedy o conajmniej połowę i to tej najbardziej uciążliwej roboty. Ponieważ jestem z natury prawdomówny więc od razu dodam, że rozmowa toczyła się w knajpie i dość dużo wtedy wypiliśmy. *)

*1 - Mam nadzieję, że bywające tu Panie i Panienki nie wzięły tego nadmiernie dosłownie. Jestem w tej mierze radykałem, ale bez przesady...

*2 - Wy, teraźniejsi młodzi, z Waszą nieznośną pazernością na oblecenie wszystkiego co się da i to przez trzy dni, nawet nie wiecie na czym polegają prawdziwe uroki Tatr i Zakopanego. Ot, choćby jak wtedy, gdy kolega GOPR-owiec wypowiedział swój pogląd na samotników - lało wtedy jak z cebra, już chyba trzeci dzień. Spotkaliśmy się w jakiejś dość podejrzanej knajpie, oczywiście pojawiła się butelka, potem druga, trzecia, może jeszcze więcej. Poważne górskie rozmowy, takie męskie, szczere. O wszystkim, babach też, ale głównie o niegdysiejszych śniegach. Dochodziła chyba druga, gdy ktoś zauważył, że przestało padać. Pora do domu. Łatwo powiedzieć, chyba ze dwie godziny włóczyłem się po Pardałówce nim znalazłem dom z moją kwaterą. Nad głową księżyc i gwiazdy, widać góry - to zły znak, pewnie zrobi się pogoda i czas radosnej laby się skończy. Rano najgorsze podejrzenia się potwierdzają - świeci słońce. W ponurym nastroju pakuję plecak, trzeba wrócić do Murowańca, ohyda! Śniadanie jem wyjątkowo długo, trzeba dać szansę pogodzie... No i marzenia zaczynają się wypełniać, zaczyna się zakopiańska norma, chmury, deszczyk, na początku niewielki... Głowa boli, przydałby się klinik, ale przecież nie samotnie, do lustra. Plecak wraca do kąta, pelerynka na grzbiet i do Zakopca. Piwo z rana jak śmietana. Potem do Europejskiej, kawka, jakieś chichoczące głupawo panienki - "Pan to pewnie taternik, że też się nie boicie tak chodzić po tych hakach na linie". Pojawiają się uczestnicy wczorajszej dyskusji panelowej... Obiadek, spacerek do pogodynki koło hotelu Giewont. Niż, totalny niż, na górze spadł śnieg. A zatem pora w znane rewiry - pogwarzyć sobie o górach. I tak mija kolejny piękny, tatrzański dzień. Życie jest piękne!

PS1.
Ostatnio zauważam postęp w postawach - np. Asik napisała niedawno, że wcale nie musi się pchać na jakieś cholerne szczyty, wystarczy jak posiedzi nad stawem w dolinie. Dziewczyna jest na dobrej drodze do zrozumienia o co właściwie w tych górach chodzi.

PS2
Iza, jeśli ta Twoja himalaistka jest tą osobą, o której ja myślę, że nią jest, to ona takie historyjki mogłaby opowiadać przez tydzień i wcale by się nie powtarzała
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Izabela pisze:może wiesz dlaczego uwłacza się świni?
krzymul pisze:ale chciałbym poznać Twoją opinię
Izabela pisze:a ja niekoniecznie chciałabym się nia z Toba dzielić
No dobra, myślałem, że przez parę dni zmiękniesz, ale widzę, że nie. :P :))
Jako, że ja "mientki" jestem, to powiem, że:
...bo jej zazdroszczą, że są gorsi od niej. :P Zwykła zawiść przez nich przemawia. Czy taka jest Twoja teoria ? :think: :))
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Janek pisze:PS2
Iza, jeśli ta Twoja himalaistka jest tą osobą, o której ja myślę, że nią jest, to ona takie historyjki mogłaby opowiadać przez tydzień i wcale by się nie powtarzała
- tego się już nie dowiemy! 8) :)

Pozdrawiam
Izabela
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
świster

-#6
Posty: 1981
Rejestracja: śr 05 mar, 2008

Post autor: świster »

Janek pisze:Spotkałem się z teorią, że górscy samotnicy wywodzą się z trzech grup:
- nieśmiałych, którzy po prostu nie potrafią się z kimś poznać,
- nieufnych - co to się boją, że kolega zrobi im kłopot,
- o dużej potrzebie dominacji nad innymi - z takimi nikt nie chce się zadawać.
Do której byś się zakwalifikował?
Do dupy ta teoria :P Do żadnej.
A z babami się w miarę dobrze chodzi (taki głos rozsądku) pod warunkiem, że to obca baba :D
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

świster pisze:A z babami się w miarę dobrze chodzi (taki głos rozsądku) pod warunkiem, że to obca baba
Nie dość, że samotnik, to jeszcze rozpustnik! Być może nawet zniewieściały rozpustnik. 8) 8) 8)
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Asik

-#6
Posty: 1714
Rejestracja: wt 07 wrz, 2004

Post autor: Asik »

Izabela pisze:Jakże trudno jest sobie odpuscic trofeum, jakie straszne ma się z tego powodu wyrzuty wobec siebie,i to że inni dają radę.
nie,to nie są wyrzuty,raczej żal że trzeba zrezygnować.tak naprawde najgorsza jest pierwsza decyzja o rezygnacji ze szczytu, nastepne są znacznie łatwiejsze :))
Izabela pisze:Jednak moge Ci powiedziec, że gdybyś była ze mną to zawróciłabym z Toba w każdym momencie gdybys tego potrzebowała - bezwzglednie.
to ja nie chce z Toba jechac w góry :P bo mało ze byłabym wściekła na siebie że sama nie moge gdzieś wleźć to miałabym wyrzuty sumienia że Ty rezygnujesz przeze mnie :)
a serio- prawda jest taka ze decyzja zależey od sytuacji i tylko będąc w takiej sytuacji mozna ocenic i decydowac.a późńiejsze ocenianie przez osoby,które nie byly na miejscu, takich sytuacji oraz mowienie "trzeba było..."jest delikatnie mówiąc niepoważne. przynajmniej ja to tak widze :)
to jest plus chodzenia samotnego po górach-nie bierzesz odpowiedzialnosci za innych,a i ty nie obciążasz swoja osoba innych. chcesz iść-idziesz,nie chcesz lub nie masz siły-nie idziesz, rano sie budzisz nie chcesz wstawac-nie wstajesz...
krzymul pisze:A skąd wiesz czy ktoś się źle czuje bo jest zmęczony,
czy może odczuwa zmęczenie bo się źle czuje( np. pikawa zaczęła, źle funkcjonować )
dobre,nawet bardzo dobre pytanie!
aankaa pisze:"idziemy razem ale wiem, że jestem od was słabsza więc gdzie dojdę, tam dojdę... jak stwierdzę, że to koniec, to wracam a Wy idziecie dalej"
wszystko zależy od warunków. jesli masz stałą grupę ludzi z którymi szlajasz sie po górach (w moim przypadku od blisko 5 lat to Iwona i Dorian) to znają cie, twoje możliwosci i mogą oszacowac czy dasz rade zejść.
aankaa pisze:więc taki samotny powrót to kolejne przeżycie i kolejna "lekcja"
; głupia i zbędna lekcja...wg mnie.
Janek pisze:Ale to są Himalaje, tam są ponoć inne normy moralne, które rzekomo sprowadzają się do krótkiej zasady - ratuj własną dupę i nie przejmuj się innymi.
tiaa...a ludzie którzy nie chodza po himalajach, a czasami i po górach żadnych mają najwiecej na ten temat do powiedzenia. podobny problem opisywał Joe simpson w "dotknięciu pustki"
a tak w ogóle to witam po powrocie :D
skałojeb do zaspiarza - "ja rzygnę, ale na Everest wejdę, ale Ty za ch... VI.4 nie zrobisz
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Asik pisze:a tak w ogóle to witam po powrocie
Witaj przemoczony, wypoczęty zdobywco szczytów... marzeń - Asiku. :P :))

To się nazywa "wejście smoka". :))
Ostatnio zmieniony ndz 28 cze, 2009 przez krzymul, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Asik pisze: to ja nie chce z Toba jechac w góry
- oczywiście, zapamiętam! :P Każda z nas ma swoje doświadczenia, swój pogląd na sprawę. Ja czuję się dobrze z tym, który mam i niech tak już zostanie. :)
I witaj na pokładzie! ;)

Pozdrawiam
Izabela
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
Awatar użytkownika
Asik

-#6
Posty: 1714
Rejestracja: wt 07 wrz, 2004

Post autor: Asik »

Izabela pisze:oczywiście, zapamiętam!
ale jesli myslisz ze Ci podaruje tą flaszeczke którą mi obiecałaś za odstąpienie 5 miejsca TO SIĘ GRUBO MYLISZ CWANIARO :P :))
skałojeb do zaspiarza - "ja rzygnę, ale na Everest wejdę, ale Ty za ch... VI.4 nie zrobisz
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Asik pisze: ale jesli myslisz ze Ci podaruje tą flaszeczke którą mi obiecałaś za odstąpienie 5 miejsca TO SIĘ GRUBO MYLISZ CWANIARO
- u mnie słowo droższe pieniędzy...Robaszku! :P :D
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
marowsky

-#1
Posty: 6
Rejestracja: pt 03 lip, 2009

Post autor: marowsky »

Witam.
W sierpniu planujemy wyjazd w Tatry i wycieczkę na Rysy :)
Będzie to nasze pierwsze spotkanie z Rysami więc podłączę się do tego tematu.
Chcemy wejść od Naszej strony, zejść na Słowację i wrócić do Zakopanego.
Z mapy którą posiadam obliczyłem, że na Rysy powinniśmy się wtoczyć między godziną 12- 13. Natomiast nie mam kompletnego pojęcia jak wygląda sytuacja na południowej stronie.
Ile czasu zajmuje zejście na Słowację? Do jakiej miejscowości musimy dojść aby złapać jakiś transport do granicy? Ile kosztują bilety na Słowacji?
Czy jest to czasowo wykonalne (Zakopane, Rysy, zejście na Słowację, powrót do zakopanego)?

Jeżeli ktoś odbył podobną wycieczkę prosiłbym o odpowiedź.
ODPOWIEDZ