Janek pisze:Powiedzmy sobie szczerze - patrz co wyżej napisał Gabriel o zespole - taki "zespół" co mówi w tym przypadku ciao bambina i przyspiesza kroku, tak na wszelki wypadek aby gnojka zgubić, to nie jest zespół tylko przypadkowo zebrana grupka egoistów.
- Janku,ewidentnie widać, że idzie nowe ( tylko proszę nie mów, że czas już umierać!

). Nam to "nowe" nie zagraża, może naszym najbliższym na których mieliśmy jednak wpływ? Prawdopodobnie będą się musieli znaleść w tym wszystkim, żeby czołg po nich nie przejechał). Skądinąd sympatyczna aankaa zaprezentowała nową koncepcję górskiej integracji, która w naszych oczach integracją nie jest. Zauważ jakie są tendencje - szybko, wysoko, wyczyn, poklask , bez komplikacji przede wszystkim, bez poczucia odpowiedzialności za kogoś z kim się wcześniej w góry umówiło, bez etykiety, że wypada w tym czasie, choćby z grzeczności dotrzymać sobie towarzystwa. Nowi prekursorzy lansują inni się dopasowują. Jak najmniej kompromisów, choć pozornie wygląda, ze się na nie idzie. Znamy się już trochę, i rozśmieszyła mnie wizja np. spotkania z Szarotką. Umawiamy się, spotykamy, wychodzimy w góry i naraz każda idzie w swoim kierunku, bo się okazuje, że mamy różne tempo i się spowalniamy, albo nagle zmienił się którejś nastrój, i zamiast w góry ma ochotę zawrócić na Krupówki w celu poszlajania się
Mów co chcesz, ale jeszcze kilka takich incydentów i będę niezachwianie uważać, że "Pięknoduch" to brzmi dumnie!
Pozdrawiam
Izabela