Janek pisze:W Twoim wieku znałem bardziej interesujące rodzaje rozgrzewki. razz
No widzisz, świat schodzi na psy
Taaa, już lece... Pisałem już kiedy pójde, i pisałem dlaczego nie teraz. Za pomoc dziękuje, wrócę tu za miesiąc z hakiem. Teraz mam od groma innych spraw (pokolenie wiecznie niezajętych emerytów czy co?)Janek pisze:Przestań nawijać głupoty i idź na te Rysy. Po co robić ten cały szum? Pokolenie reklam telewizyjnych.
Janek pisze:Pokolenie reklam telewizyjnych
Lhotse pisze:pokolenie wiecznie niezajętych emerytów
Smolik pisze:syndrom "dzieci internetu
....wtedy to dopiero będzie zadyma, ciekawe na kogo będziesz miał haka.Lhotse pisze:wrócę tu za miesiąc z hakiem
tzw. dzieci neostradySmolik pisze:laughing No to chyba prędzej syndrom "dzieci internetu" razz
Izabela pisze: Problem, o ile w ogóle mozna to tak nazwac jest w tym:
aankaa pisze: eee tam - gadacie!!! nie wyobrażam sobie, że po moim "nie dam rady, nie mam już sił" reszta odpowie: "ok - wracamy";
ojojoj... ale się porobiło...Basia Z. pisze:Wynika z tego, że chodzisz w grupie, która Cię dobrze zna, bo widocznie wiedzą że marudzenie to z Twojej strony taki bajer.
ale ja pisałam o sytuacji, gdy ten ktoś nie potrzebuje nikogo... po prostu sam wraca do schronu (nie ma zwichniętej nogi, nie ma gorączki, nie ma żadnego lęku, nie boi się itp itd, PO PROSTU SAM mówi pas i wraca)Izabela pisze:Jednak moge Ci powiedziec, że gdybyś była ze mną to zawróciłabym z Toba w każdym momencie gdybys tego potrzebowała - bezwzglednie. Kropka.
jak się ktoś źle czuje to zupełnie inna inszość...Basia Z. pisze: Zależy od trudności trasy, od tego czy jest szlakiem czy bez szlaku, w terenie znanym czy nie znanym, czy są w grupie inne osoby, którym można zaufać i powierzyć opieką nad osobą, która źle się czuje itd. itd.
hmmm... a po co ma czekać? schodzi sobie do Zakopca i zwiedza ZakopaneBasia Z. pisze:Dla przykładu - pozwoliłabym na samotny powrót osoby, która się poczuła zmęczona (tylko zmęczona) od Czarnego Stawu Gąsienicowego do Murowańca z zastrzeżeniem, że ona będzie na resztę kamieniem czekać.
I tu dochodzimy do podobnego pytania, które wcześniej padło.jak się ktoś źle czuje to zupełnie inna inszość...

tego a'priori stwierdzić się nie da. Takie sprawy są okropnie trudne do rozpatrzenia, ale lepiej jednak nie zostawiać takiej osoby samej. Najgorszy dylemat - zespół 2 osobowy, komórka nie działa, po pomoc np 4h drogi, ani zostawić, ani iść...mefistofeles pisze:Nie ma tu jednak mowy o osobie co sie źle poczuła, tylko o osobie co np dochodzi do wniosku, ze jej kondycja jest za słaba i będzie balastem dla grupy.
Też zależy od wielu czynników - przede wszystkim od terenu jak również od liczebności grupy i od tego w tej grupie są osoby do których mam pełne zaufanie.mefistofeles pisze:Nie ma tu jednak mowy o osobie co sie źle poczuła, tylko o osobie co np dochodzi do wniosku, ze jej kondycja jest za słaba i będzie balastem dla grupy.Janek pisze:z osobą, która się źle poczuła
No to, Lukas, jest już nas czwórka o podobnych obyczajach. Przypadek dwójki, o którym piszesz jest koszmarny. Toż to syndrom Grońskiego i Birkenmajera. Groński, moim zdaniem, zrobił słusznie - sprowadzenie ratunku było jedyną szansą a mimo to mu w prasie taternickiej przez dłuższy czas obrabiano dupę.lukas_12 pisze:tego a'priori stwierdzić się nie da. Takie sprawy są okropnie trudne do rozpatrzenia, ale lepiej jednak nie zostawiać takiej osoby samej. Najgorszy dylemat - zespół 2 osobowy, komórka nie działa, po pomoc np 4h drogi, ani zostawić, ani iść...
W sumie, jedna z zasad pierwszej pomocy mówi, że lepiej zrobić cokolwiek niż nic, gdy nasze możliwości się wyczerpią np zabezpieczenie przed chłodem etc, lepiej rzeczywiście chyba pójść i spróbować sprowadzić pomoc, niż bezczynnie siedzieć przy osobie wyraźnie nam schodzącej... ale tak jak mówię, życie weryfikuje naszą postawę, oraz nasze decyzje.Janek pisze:Toż to syndrom Grońskiego i Birkenmajera. Groński, moim zdaniem, zrobił słusznie - sprowadzenie ratunku było jedyną szansą a mimo to mu w prasie taternickiej przez dłuższy czas obrabiano dupę.
otóż to!mefistofeles pisze:Nie ma tu jednak mowy o osobie co sie źle poczuła, tylko o osobie co np dochodzi do wniosku, ze jej kondycja jest za słaba i będzie balastem dla grupy.
I sobie odpowiedziałaś. Jak już będziesz nie początkująca to będziesz wiedzieć, że to nie w porządku. Solidarność grupy górskich przyjaciół to jedna z cenniejszych rzeczy w górach.aankaa pisze:ponieważ jestem bardzo początkującym górołazem
a skąd to wiesz i skąd to mają inni wiedzieć?aankaa pisze:wracam sama tylko wtedy jak jestem na 100% pewna, że droga powrotna jest w zasięgu moich możliwości...
być może, że ostatniaaankaa pisze:więc taki samotny powrót to kolejne przeżycie i kolejna "lekcja";
ten akurat przykład nie ma nic do rzeczy, którą rozważamy - nie osłabłaś, nie poczułaś się źle... ale gdybym ja był jednym z tej czwórki to nie wracałabyś sama. Gdybyś była chłopakiem to też. Albo są zasady albo ich nie ma.aankaa pisze:to w sumie jeden taki mój przymusowy "wycof"... tyle, że nie spowodowany niedyspozycją kondycyjną a "siłą wyższą"
Do dupy z taką grupą co nie wie co chce.aankaa pisze:wycieczkę zaczęliśmy w składzie 4 osoby; jedna po drodze stwierdziła, że nie idzie tam gdzie my i wybrała inny szlak, jedna została na Buli (i sama zeszła do Moka) a dwie wdrapały się na RYSY;
każda może być ostatnia;Janek pisze:być może, że ostatniaaankaa pisze: więc taki samotny powrót to kolejne przeżycie i kolejna "lekcja";
na to odpowiedziałam już w kolejnym zdaniu:Janek pisze:a skąd to wiesz i skąd to mają inni wiedzieć?
aankaa pisze:oczywiście 100% umownie - bo wiadomo, nigdy na 100% nie możemy być pewni ale niestety... ryzyko jest wszędzie...
ale Janek! czemu? wszyscy byli zadowoleni...Janek pisze:Do dupy z taką grupą co nie wie co chce.
gdybyś się nie zgodził na to, że wracam sama, to bym się nie zgodziła na wspólne wyjście i poszłabym sama (albo przed wami, albo za wami, albo zupełnie gdzie indziej)Janek pisze:ale gdybym ja był jednym z tej czwórki to nie wracałabyś sama
krzymul pisze:"We wtorek 2.06. ze szlaku z Wodogrzmotów do Dol. 5-ciu Stawów przetransportowano do szpitala dwie uczestniczki szkolnej wycieczki. Jedną z kontuzją nogi, drugą , która zasłabła na szlaku
mefistofeles pisze:mój kolega i towarzysz podrózy zasłabł kiedys na podejsciu na Hale pod Łabskim Szczytem w Karkonoszach i zaliczył przejażdzke goprowskim Landroverem (teraz jest mądrzejszy i we, że jak chce sie lazic po górachto trzeba jesc)
wniosek nasuwa się prosty, trzeba coś przekąsić i do przodu, to jest lekarstwo na wszelkie dolegliwościaankaa pisze:nie wiem czemu ale pomyślałam sobie od razu: "tak to jest... nic nie jedzą a po górach chcą łazić..."
Liczę na to, że kolega tak naprawdę nie myśli, a ta wypowiedź była nieprzemyślaną.lars pisze:Bo czemu młody, zdrowy czlowiek mialby fizycznie wysiaść na ktorymś ze szlaków w Tatrach
Trochę się zagalopowałeś chyba. Z tego co można wyczytać np. "W strone Pysznej" Groński zostawił trupa, a kontowersyjna akcja ratunkowa, która nastąpiła ( prawdopodobnie najtrudniejszą przedwojenną) walczyła o to, aby godnie pochować całe ciało, któremu groziło zsunięcie oraz roztrzaskanie się o piargi pod GG.Janek pisze:Toż to syndrom Grońskiego i Birkenmajera. Groński, moim zdaniem, zrobił słusznie - sprowadzenie ratunku było jedyną szansą a mimo to mu w prasie taternickiej przez dłuższy czas obrabiano dupę.
Sprawa nie jest jasna. Jako młody chłopak miałem okazję poznać ludzi, którzy wtedy byli aktywnymi taternikami. Jedni twierdzili, że Birkenmajer jeszcze żył, inni, że już umarł. W oparciu o pierwszą tezę, Jaszcz (Jan Alfred Szczepański) rozpowszechnił efektowną legendę o dzwoniących hakach na Galerii - Birkenmajer miał się trząść z zimna i wiązka haków, którą miał na szyi dzwoniła - te dzwonienie ponoć później miało być słyszane na Galerii w nocy i ucichło dopiero jak Groński zginął w 1956 roku w Alpach - legenda efektowna, wręcz filmowa, ale zmyślona, Jaszcz miał ich więcej na sumieniu, włącznie z najsłynniejszą o Brockenach - że to niby raz to ostrzeżenie, dwa - ostre ostrzeżenie a trzeci raz to git, góry uznały ciebie za swego i8 możesz czuć się bezpieczny.świster pisze:Trochę się zagalopowałeś chyba. Z tego co można wyczytać np. "W strone Pysznej" Groński zostawił trupa