Rysy po raz pierwszy

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Lhotse

-#3
Posty: 195
Rejestracja: pn 13 kwie, 2009
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Lhotse »

Janek pisze:W Twoim wieku znałem bardziej interesujące rodzaje rozgrzewki. razz

No widzisz, świat schodzi na psy :P
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Lhotse pisze:No widzisz, świat schodzi na psy
Boleję nad tym. 8)

PS.
Przestań nawijać głupoty i idź na te Rysy. Po co robić ten cały szum? Pokolenie reklam telewizyjnych.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Lhotse

-#3
Posty: 195
Rejestracja: pn 13 kwie, 2009
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Lhotse »

Janek pisze:Przestań nawijać głupoty i idź na te Rysy. Po co robić ten cały szum? Pokolenie reklam telewizyjnych.
Taaa, już lece... Pisałem już kiedy pójde, i pisałem dlaczego nie teraz. Za pomoc dziękuje, wrócę tu za miesiąc z hakiem. Teraz mam od groma innych spraw (pokolenie wiecznie niezajętych emerytów czy co?) :P
Awatar użytkownika
Smolik

-#6
Posty: 1619
Rejestracja: pn 30 lip, 2007
Lokalizacja: Podhale

Post autor: Smolik »

:)) No to chyba prędzej syndrom "dzieci internetu" :P
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Janek pisze:Pokolenie reklam telewizyjnych
Lhotse pisze:pokolenie wiecznie niezajętych emerytów
Smolik pisze:syndrom "dzieci internetu
Lhotse pisze:wrócę tu za miesiąc z hakiem
....wtedy to dopiero będzie zadyma, ciekawe na kogo będziesz miał haka. :)) :)) :))
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

Smolik pisze:laughing No to chyba prędzej syndrom "dzieci internetu" razz
tzw. dzieci neostrady

p.s nie jest to argumentum ad personum - to tak ogólnie.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Awatar użytkownika
aankaa

-#2
Posty: 61
Rejestracja: sob 30 maja, 2009
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: aankaa »

Izabela pisze: Problem, o ile w ogóle mozna to tak nazwac jest w tym:
aankaa pisze: eee tam - gadacie!!! nie wyobrażam sobie, że po moim "nie dam rady, nie mam już sił" reszta odpowie: "ok - wracamy";
Basia Z. pisze:Wynika z tego, że chodzisz w grupie, która Cię dobrze zna, bo widocznie wiedzą że marudzenie to z Twojej strony taki bajer.
ojojoj... ale się porobiło... :O wyszło, że jestem marudą ... :D

chyba za bardzo poważnie kobitki podeszły do tematu ;)

Izabela pisze:Jednak moge Ci powiedziec, że gdybyś była ze mną to zawróciłabym z Toba w każdym momencie gdybys tego potrzebowała - bezwzglednie. Kropka.
ale ja pisałam o sytuacji, gdy ten ktoś nie potrzebuje nikogo... po prostu sam wraca do schronu (nie ma zwichniętej nogi, nie ma gorączki, nie ma żadnego lęku, nie boi się itp itd, PO PROSTU SAM mówi pas i wraca)

Rozumiem, że jakbyśmy szły razem i ja bym zawróciła, to Ty nie miałabyś problemu, żeby iść dalej? (bo ja nie widzę w tym problemu ale wiem że są osoby, które nie przyjmują takiej sytuacji do wiadomości i uważają, że jak razem poszliśmy to razem wracamy)
Basia Z. pisze: Zależy od trudności trasy, od tego czy jest szlakiem czy bez szlaku, w terenie znanym czy nie znanym, czy są w grupie inne osoby, którym można zaufać i powierzyć opieką nad osobą, która źle się czuje itd. itd.
jak się ktoś źle czuje to zupełnie inna inszość...
Basia Z. pisze:Dla przykładu - pozwoliłabym na samotny powrót osoby, która się poczuła zmęczona (tylko zmęczona) od Czarnego Stawu Gąsienicowego do Murowańca z zastrzeżeniem, że ona będzie na resztę kamieniem czekać.
hmmm... a po co ma czekać? schodzi sobie do Zakopca i zwiedza Zakopane :)
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

jak się ktoś źle czuje to zupełnie inna inszość...
I tu dochodzimy do podobnego pytania, które wcześniej padło.

A skąd wiesz czy ktoś się źle czuje bo jest zmęczony,
czy może odczuwa zmęczenie bo się źle czuje( np. pikawa zaczęła, źle funkcjonować )
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Aaanka, sam nie wiem co myśleć o tym co napisałaś. Basia, Izabela, ja mamy wpojony całkiem inny kodeks górski, w którym w paragrafie nr 1 jest napisane - "W jakim składzie się wychodzi w takim się wraca". Potem są ustępy do paragrafu, które precyzują możliwe odstępstwa.
No i - jeśli grupa liczy do 3 osób to odstępstw żadnych nie ma, bo to niemożliwe - z osobą, która się źle poczuła MUSI conajmniej jedna razem schodzić (lub pozostać i czekać na pomoc) i wtedy jedna tylko osoba mogłaby kontynuować drogę co też jest raczej niepożądane a z punktu widzenia towarzyskiego wręcz SKANDALICZNE, bo co to za towarzystwo co nie umie odpuścić gdy jednej z niego osobie przydarzył się kłopot z sobą.

Od czterch osób już to jest możliwe, choć dla mnie towarzysko trefne. Ja bym się pozbył takich "przyjaciół".

Basia pisze - odprowadzić do schroniska i siedzieć tam KAMIENIEM.
Ty piszesz - a niech schodzi do Zakopca i się szlaja po Krupówkach.

I tu sedno problemu - Basia założyła, że osoba, która "wysiadła" RZECZYWIŚCIE poczuła się źle, choć nie można tu wykluczyć, że nie jest z nią źle. Prawnicy mają takie śliczne określenie "gwoli ostrożności procesowej należy" - otóż gwoli ostrożności górskiej (bo w górach nie ma żartów) należy przyjąć, że nasza Koleżanka lub Kolega naprawdę czują się źle i nie spuszczać ich z oka, bo np. zawału serca można dostać i na zejściu z Murowańca do Zakopanego.

I takie są Aanka, nasze - Basi, Izabeli i moje obyczaje, tak nas wyedukowano i jak sądzę nie zamierzamy ich zmieniać bo teraz inna moda. I to są Aanka, dobre obyczaje, uwierz mi.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze:z osobą, która się źle poczuła
Nie ma tu jednak mowy o osobie co sie źle poczuła, tylko o osobie co np dochodzi do wniosku, ze jej kondycja jest za słaba i będzie balastem dla grupy.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

mefistofeles pisze:Nie ma tu jednak mowy o osobie co sie źle poczuła, tylko o osobie co np dochodzi do wniosku, ze jej kondycja jest za słaba i będzie balastem dla grupy.
tego a'priori stwierdzić się nie da. Takie sprawy są okropnie trudne do rozpatrzenia, ale lepiej jednak nie zostawiać takiej osoby samej. Najgorszy dylemat - zespół 2 osobowy, komórka nie działa, po pomoc np 4h drogi, ani zostawić, ani iść...
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

mefistofeles pisze:
Janek pisze:z osobą, która się źle poczuła
Nie ma tu jednak mowy o osobie co sie źle poczuła, tylko o osobie co np dochodzi do wniosku, ze jej kondycja jest za słaba i będzie balastem dla grupy.
Też zależy od wielu czynników - przede wszystkim od terenu jak również od liczebności grupy i od tego w tej grupie są osoby do których mam pełne zaufanie.

Tak mis ie przypomniało że rok temu na jednej wycieczce ja się wróciłam 200 m od szczytu (to był Czebrat) , bo mi się nie chciało iść.
Ale czekałam na koleżankę ok 30 min. przy ścieżce nigdzie nie szłam sama.
Byłyśmy tylko we dwójkę.

B.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

lukas_12 pisze:tego a'priori stwierdzić się nie da. Takie sprawy są okropnie trudne do rozpatrzenia, ale lepiej jednak nie zostawiać takiej osoby samej. Najgorszy dylemat - zespół 2 osobowy, komórka nie działa, po pomoc np 4h drogi, ani zostawić, ani iść...
No to, Lukas, jest już nas czwórka o podobnych obyczajach. Przypadek dwójki, o którym piszesz jest koszmarny. Toż to syndrom Grońskiego i Birkenmajera. Groński, moim zdaniem, zrobił słusznie - sprowadzenie ratunku było jedyną szansą a mimo to mu w prasie taternickiej przez dłuższy czas obrabiano dupę.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

Janek pisze:Toż to syndrom Grońskiego i Birkenmajera. Groński, moim zdaniem, zrobił słusznie - sprowadzenie ratunku było jedyną szansą a mimo to mu w prasie taternickiej przez dłuższy czas obrabiano dupę.
W sumie, jedna z zasad pierwszej pomocy mówi, że lepiej zrobić cokolwiek niż nic, gdy nasze możliwości się wyczerpią np zabezpieczenie przed chłodem etc, lepiej rzeczywiście chyba pójść i spróbować sprowadzić pomoc, niż bezczynnie siedzieć przy osobie wyraźnie nam schodzącej... ale tak jak mówię, życie weryfikuje naszą postawę, oraz nasze decyzje.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Awatar użytkownika
aankaa

-#2
Posty: 61
Rejestracja: sob 30 maja, 2009
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: aankaa »

mefistofeles pisze:Nie ma tu jednak mowy o osobie co sie źle poczuła, tylko o osobie co np dochodzi do wniosku, ze jej kondycja jest za słaba i będzie balastem dla grupy.
otóż to!
wydaje mi się, że zasady każdy ma - jeden takie, drugi takie;
jedni uważają, że w jakim składzie się idzie w takim się wraca, inni (w tym ja) uważają, że jak ktoś stwierdzi, że wraca, to sobie wraca, a grupa idzie dalej;

najważniejsze jest, żeby takie zasady były ustalone "z góry";
ponieważ jestem bardzo początkującym górołazem nie wyobrażam sobie, że przeze mnie grupa gdzieś nie wejdzie (szczególnie jak wiem, że jest dużo sprawniejsza ode mnie);
moja zasada: "idziemy razem ale wiem, że jestem od was słabsza więc gdzie dojdę, tam dojdę... jak stwierdzę, że to koniec, to wracam a Wy idziecie dalej"

jest tylko jedno ale: wracam sama tylko wtedy jak jestem na 100% pewna, że droga powrotna jest w zasięgu moich możliwości...
oczywiście 100% umownie - bo wiadomo, nigdy na 100% nie możemy być pewni ale niestety... ryzyko jest wszędzie...
w końcu kupa ludzi w ogóle chodzi samotnie więc taki samotny powrót to kolejne przeżycie i kolejna "lekcja";

A teraz fakty:
4 baby idą na Chłopka, jedna (taka maruda aankaa :P) ma niestety pociąg do domu o 19-tej :D
wiedziałam, że nie zdążę dojść do przełęczy ale nie chciałam mieć "zmarnowanego" dnia; decyzja była dla mnie bardzo prosta: idę z dziewczynami do danej godziny i wracam a one idą dalej; i tak też zrobiłam... pogoda była piękna i bardzo pozytywnie oceniam tamten dzień...
to w sumie jeden taki mój przymusowy "wycof"... tyle, że nie spowodowany niedyspozycją kondycyjną a "siłą wyższą" ;)

inna sytuacja była taka:
wycieczkę zaczęliśmy w składzie 4 osoby; jedna po drodze stwierdziła, że nie idzie tam gdzie my i wybrała inny szlak, jedna została na Buli (i sama zeszła do Moka) a dwie wdrapały się na RYSY;
i naprawdę nie widzę problemu w tym, żeby jedna osoba się "odcięła" i wróciła sama do Zakopca; podobnie z tą osobą na Buli: była pełnoletnia, stwierdziła, że nie da rady dalej i zejdzie sobie do Moka i tam poczeka - co w tym złego?

Co do "grubszych" spraw jakie tu się pojawiają to tak jak Basia pisze - zależy od danej sytuacji i wielu czynników... i tu już sprawa taka prosta nie jest...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

aankaa pisze:ponieważ jestem bardzo początkującym górołazem
I sobie odpowiedziałaś. Jak już będziesz nie początkująca to będziesz wiedzieć, że to nie w porządku. Solidarność grupy górskich przyjaciół to jedna z cenniejszych rzeczy w górach.
aankaa pisze:wracam sama tylko wtedy jak jestem na 100% pewna, że droga powrotna jest w zasięgu moich możliwości...
a skąd to wiesz i skąd to mają inni wiedzieć?
aankaa pisze:więc taki samotny powrót to kolejne przeżycie i kolejna "lekcja";
być może, że ostatnia
aankaa pisze:to w sumie jeden taki mój przymusowy "wycof"... tyle, że nie spowodowany niedyspozycją kondycyjną a "siłą wyższą"
ten akurat przykład nie ma nic do rzeczy, którą rozważamy - nie osłabłaś, nie poczułaś się źle... ale gdybym ja był jednym z tej czwórki to nie wracałabyś sama. Gdybyś była chłopakiem to też. Albo są zasady albo ich nie ma.
aankaa pisze:wycieczkę zaczęliśmy w składzie 4 osoby; jedna po drodze stwierdziła, że nie idzie tam gdzie my i wybrała inny szlak, jedna została na Buli (i sama zeszła do Moka) a dwie wdrapały się na RYSY;
Do dupy z taką grupą co nie wie co chce.

Góry to nie jest wyprawa na imprezę z piwkiem lub wódeczką.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
aankaa

-#2
Posty: 61
Rejestracja: sob 30 maja, 2009
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: aankaa »

Janek pisze:
aankaa pisze: więc taki samotny powrót to kolejne przeżycie i kolejna "lekcja";
być może, że ostatnia
każda może być ostatnia;
jak wchodzę sama to schodzę też sama, i to też może być OSTATNIA
Janek pisze:a skąd to wiesz i skąd to mają inni wiedzieć?
na to odpowiedziałam już w kolejnym zdaniu:
aankaa pisze:oczywiście 100% umownie - bo wiadomo, nigdy na 100% nie możemy być pewni ale niestety... ryzyko jest wszędzie...
Janek pisze:Do dupy z taką grupą co nie wie co chce.
ale Janek! czemu? wszyscy byli zadowoleni...
naprawdę takie wyjścia nie są złe...
byli różni ludzie, różna kondycja...
Janek pisze:ale gdybym ja był jednym z tej czwórki to nie wracałabyś sama
gdybyś się nie zgodził na to, że wracam sama, to bym się nie zgodziła na wspólne wyjście i poszłabym sama (albo przed wami, albo za wami, albo zupełnie gdzie indziej)
co lepsze: chociaż część trasy wspólnie? czy cała samotnie?
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

krzymul pisze:"We wtorek 2.06. ze szlaku z Wodogrzmotów do Dol. 5-ciu Stawów przetransportowano do szpitala dwie uczestniczki szkolnej wycieczki. Jedną z kontuzją nogi, drugą , która zasłabła na szlaku

Niektórzy, twierdzą, że wszelkie zasłabnięcia to tylko kwestia jedzenia
mefistofeles pisze:mój kolega i towarzysz podrózy zasłabł kiedys na podejsciu na Hale pod Łabskim Szczytem w Karkonoszach i zaliczył przejażdzke goprowskim Landroverem (teraz jest mądrzejszy i we, że jak chce sie lazic po górachto trzeba jesc)
aankaa pisze:nie wiem czemu ale pomyślałam sobie od razu: "tak to jest... nic nie jedzą a po górach chcą łazić..."
wniosek nasuwa się prosty, trzeba coś przekąsić i do przodu, to jest lekarstwo na wszelkie dolegliwości ;)
Niektórzy też twierdzą:
lars pisze:Bo czemu młody, zdrowy czlowiek mialby fizycznie wysiaść na ktorymś ze szlaków w Tatrach
Liczę na to, że kolega tak naprawdę nie myśli, a ta wypowiedź była nieprzemyślaną. :think:
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
świster

-#6
Posty: 1981
Rejestracja: śr 05 mar, 2008

Post autor: świster »

Janek pisze:Toż to syndrom Grońskiego i Birkenmajera. Groński, moim zdaniem, zrobił słusznie - sprowadzenie ratunku było jedyną szansą a mimo to mu w prasie taternickiej przez dłuższy czas obrabiano dupę.
Trochę się zagalopowałeś chyba. Z tego co można wyczytać np. "W strone Pysznej" Groński zostawił trupa, a kontowersyjna akcja ratunkowa, która nastąpiła ( prawdopodobnie najtrudniejszą przedwojenną) walczyła o to, aby godnie pochować całe ciało, któremu groziło zsunięcie oraz roztrzaskanie się o piargi pod GG.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

świster pisze:Trochę się zagalopowałeś chyba. Z tego co można wyczytać np. "W strone Pysznej" Groński zostawił trupa
Sprawa nie jest jasna. Jako młody chłopak miałem okazję poznać ludzi, którzy wtedy byli aktywnymi taternikami. Jedni twierdzili, że Birkenmajer jeszcze żył, inni, że już umarł. W oparciu o pierwszą tezę, Jaszcz (Jan Alfred Szczepański) rozpowszechnił efektowną legendę o dzwoniących hakach na Galerii - Birkenmajer miał się trząść z zimna i wiązka haków, którą miał na szyi dzwoniła - te dzwonienie ponoć później miało być słyszane na Galerii w nocy i ucichło dopiero jak Groński zginął w 1956 roku w Alpach - legenda efektowna, wręcz filmowa, ale zmyślona, Jaszcz miał ich więcej na sumieniu, włącznie z najsłynniejszą o Brockenach - że to niby raz to ostrzeżenie, dwa - ostre ostrzeżenie a trzeci raz to git, góry uznały ciebie za swego i8 możesz czuć się bezpieczny.

Jak zwał, tak zwał, jest to całkiem nieistotne, część znajomych się od Grońskiego odwróciła, część nie - problem pozostał a Lukas go bardzo zwięzle ujął - to na pewno nie jest sytuacja komfortowa i każdy, który jej nie "zaliczył" może mówić o dużym szczęściu.
Problem wrócił w ostrej dyskusji po śmierci w Himalajach tego operatora filmowego (zapomniałem nazwisko), którego pozostawił przy poręczówce himalaista, który miał się nim opiekować. Ale to są Himalaje, tam są ponoć inne normy moralne, które rzekomo sprowadzają się do krótkiej zasady - ratuj własną dupę i nie przejmuj się innymi. Zasadę, której kłam zadał ostatnio Piotr Pustelnik z towarzyszami. Można się zadyskutować na śmierć.
Jestem gorszego sortu...
ODPOWIEDZ