Rysy po raz pierwszy

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

lars pisze:Bo czemu młody, zdrowy czlowiek mialby fizycznie wysiaść na ktorymś ze szlaków w Tatrach.
- vide post Alana!
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
Awatar użytkownika
aankaa

-#2
Posty: 61
Rejestracja: sob 30 maja, 2009
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: aankaa »

Janek pisze:
Izabela pisze:
Nie wolno tylko przekonywać i namawiać - każdy musi podjąć decyzję sam, w zgodzie z własnym sumieniem.
I to jest sedno sprawy.
eee tam - gadacie!!! nie wyobrażam sobie, że po moim "nie dam rady, nie mam już sił" reszta odpowie: "ok - wracamy";
krótki odpoczynek (nawet co kilkadziesiąt metrów) i dalej w górę...

grunt to wiedzieć z kim się idzie i na ile kogo stać...
mi osobiście takie "namowy" pomagają - oczywiście mówię o kwestii kondycyjnej (innych problemów raczej nie mam; na ból głowy - Ibuprom Max... i czekolada oczywiście :D )

co do aklimatyzacji - ja w życiu bym nie weszła z marszu na Rysy...
ledwo z plecakiem do schroniska dochodzę pierwszego dnia (tzn prosto z pociągu :)) )
rozruszanie się, przystosowanie do świeższego powietrza i zmiany ciśnienia niestety trwa :( ;)
krzymul pisze:która zasłabła na szlaku
nie wiem czemu ale pomyślałam sobie od razu: "tak to jest... nic nie jedzą a po górach chcą łazić..."

i jeszcze ważna rzecz pt.: "WF" została poruszona; niestety nasze szkolnictwo nawet w tej kwestii kuleje...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Oj, Lhotse, Lhotse, coś Ty narobił!
A teraz posłuchaj rady sporo starszego kolegi. Na przyszłość jak będziesz gdzieś chciał pójść, na coś w Twoim mniemaniu trudnego, to się nie pytaj, nie rżnij hamletowskich póz, nie uskuteczniaj cierpień młodego Wertera, TYLKO PO PROSTU IDŹ TAM. Oczywiście zakładam tutaj, że jest to szlak oznakowany barwnie, bo jeśli nie, to wkraczamy w zupełnie inną sferę wartośći. Natomiast jeśli jest to szlak oznakowany barwnie to w Tatrach już tak jest, że KAŻDY, ABSOLUTNIE KAŻDY, nadaje do przejścia W LECIE przez przeciętnie sprawnego człowieka, młodego lub w sile wieku, oczywiście pod warunkiem, że nie cierpi on na silny lęk przestrzeni lub wysokości.
Czego się tu bowiem dowiedziałeś, poza tym co jest dostępne na każdej mapie i w każdym przewodniku? Nic, poza filozoficznymi wynurzeniami lub co gorsza przechwałkami jaki to autor postu jest Szybki Bill. Ano nic!
A teraz kilka słów na temat czasu przejścia. Powiedzmy, że na mapie lub w przewodniku jest napisane, że przejście od punktu A do punktu B wymaga np. 3 godzin. Jest to czas dla przeciętnie sprawnego człowieka w przeciętnych warunkach klimatycznych i z przeciętnym bagażem. Jeśli natomiast np. zalodzi, będzie zimno i będzie Ci przez większość drogi wiał wiatr w gębę, to z tych 3 godz. może się zrobić i 5 lub 6 godzin a nawet więcej, który to czas wcale nie będzie oznaczać, że jesteś lebiega i dupa do kwadratu. Kontynuując - jest 3 godziny na mapie a user "Szybki jak błyskawica" piszę Ci, że gówno prawda, że to dla starców o kiju i ciężarnych matek, on to wkosił w 1 godzinę lub 1.5 godziny. Co to oznacza, że albo facet kłamie jak z nut, albo jest "żyła" jak cholera, ale zawsze to, że nie widział nic poza czubkami własnych butów i nie słyszał nic poza własną zadyszką. Jest jeszcze jedna możliwość - ów "szybkobiegacz" chce Cię utruć a jednocześnie zaimponować jaki to z niego gieroj sowieckowo sajuza albo... nigdy tam nie był i po prostu po Bożemu szkli i nawija.

A zatem wiele nie pytaj tylko idź. Najwyżej się wycofasz i wtedy doznasz wyższego stopnia górskiego wtajemniczenia, które polega na tym, że nie jest sztuką gdzieś wejść, to jest banalnie proste, sztuką jest ew. w porę się wycofać. A teraz do góry, Chłopie. :) :) :)
Ostatnio zmieniony pn 22 cze, 2009 przez Janek, łącznie zmieniany 1 raz.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Alan

-#7
Posty: 3033
Rejestracja: czw 30 cze, 2005
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Alan »

lars pisze:Ja tak szczerze mówiąc, to od dawna, już nie zastanawiam się czy dam ficzynie rade na jakims szlaku
jakiz rozsadek plynie z tej wypowiedzi :D
dla odmiany - ja zawsze :)
lars pisze:A zmeczenie to jedno z mniejszych zmartwien na szlaku, zawsze mozna powiedziec `pierdole, dalej nie ide` (pomijajac zabladzenia we mgle i inne niecodzienne sytuacje)
Ale doktorem nie jestem, a i co najwazniejsze, na rysach nie bylem, wiec już sie nie odzywam
mam takie dziwne wrazenie, ze Twoje bywanie w gorach ograniczalo sie do tej pory do wycieczek szkolnych itp.

w czasach studenckich chodzilem po gorach stylem, nazwijmy to naiwno-ambitnym - chodzilem z ciezkim plecakiem, nocowalem w schroniskach "koniecznie na glebie"
bylo nawet fajnie
po studiach dosc regularnie wyjezdzalem w Tatry na wypady 3-4 dni
ta regularnosc pozwala mi na to by po spedzeniu nocy w pociagu, nastepnego dnia stanac na Koscielcach, Swinicach itd.
dzisiaj chodze w gory glownie dla przyjemnosci
noclegi na glebie, wbieganie na Rysy juz mnie nie rajcuje
nie widze w tym sensu, ani nie czuje koniecznosci
a na intensywnosc wyjazdow w gory nie narzekam - w zasadzie to jade wtedy, kiedy mam na to ochote
Awatar użytkownika
Lhotse

-#3
Posty: 195
Rejestracja: pn 13 kwie, 2009
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Lhotse »

Janek pisze:Oj, Lhotse, Lhotse, coś Ty narobił!
A teraz posłuchaj rady sporo starszego kolegi. Na przyszłość jak będziesz gdzieś chciał pójść, na coś w Twoim mniemaniu trudnego, to się nie pytaj, nie rżnij hamletowskich póz, nie uskuteczniaj cierpień młodego Wertera, TYLKO PO PROSTU IDŹ TAM. Oczywiście zakładam tutaj, że jest to szlak oznakowany barwnie, bo jeśli nie, to wkraczamy w zupełnie inną sferę wartośći. Natomiast jeśli jest to szlak oznakowany barwnie to w Tatrach już tak jest, że KAŻDY, ABSOLUTNIE KAŻDY, nadaje do przejścia W LECIE przez przeciętnie sprawnego człowieka, młodego lub w sile wieku, oczywiście pod warunkiem, że nie cierpi on na silny lęk przestrzeni lub wysokości.

No i będzie na mnie :D Paru rzeczy się dowiedziałem, mimo wszystko ;) Pozostaje mi jeszcze dobić sesję na uczelni do końca, i czekać na pogodę, ale pierwsza i tak będzie Świnica :)
Dzięki za rady!
Awatar użytkownika
Mazio

-#2
Posty: 78
Rejestracja: sob 06 cze, 2009
Kontakt:

Post autor: Mazio »

Alan pisze: ta regularnosc pozwala mi na to by po spedzeniu nocy w pociagu, nastepnego dnia stanac na Koscielcach, Swinicach itd.
dzisiaj chodze w gory glownie dla przyjemnosci
noclegi na glebie, wbieganie na Rysy juz mnie nie rajcuje
nie widze w tym sensu, ani nie czuje koniecznosci
a na intensywnosc wyjazdow w gory nie narzekam - w zasadzie to jade wtedy, kiedy mam na to ochote
są sytuacje kiedy nie ma czasu do stracenia. Pozdro :)
http://3000.blox.pl/html - coś o szkockich gorach
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Alan pisze:jakiz rozsadek plynie z tej wypowiedzi
Oj Alan! Lars może nie napisał tego piękną literacką polszczyzną a także zbyt precyzyjnie ale szczerą prawdę, z którą się absolutnie zgadzam co wyłuszczyłem wyżej - każdy znakowany szlak w lecie puszcza każdego przeciętnie sprawnego a jak nie puszcza, to oznacza to, że jestem poniżej tej przeciętnej sprawności, albo warunki są złe i trzeba zrobić w tył zwrot i zasuwać na dół. Cała wiedza.
Alan pisze:noclegi na glebie, wbieganie na Rysy juz mnie nie rajcuje
Mnie w zasadzie całe życie też, szczególnie gleba. Mam usposobienie sybaryty.
Alan pisze:a na intensywnosc wyjazdow w gory nie narzekam - w zasadzie to jade wtedy, kiedy mam na to ochote
Mam pytanie? Wykonujesz wolny zawód? Jeśli tak to ok. Niestety nikt lub prawie nikt z pracujących na tzw. etacie nie może tak powiedzieć.
Jestem gorszego sortu...
madziula24

-#6
Posty: 1073
Rejestracja: śr 16 lip, 2008
Lokalizacja: Kraków

Post autor: madziula24 »

Janek pisze:Alan napisał(a):
a na intensywnosc wyjazdow w gory nie narzekam - w zasadzie to jade wtedy, kiedy mam na to ochote

Mam pytanie? Wykonujesz wolny zawód? Jeśli tak to ok. Niestety nikt lub prawie nikt z pracujących na tzw. etacie nie może tak powiedzieć.
I sobie człowiek spokojnie i szczęśliwie żyje :)
Wszystko, co przeżywamy, to tylko jakieś etapy, jakieś stacje. To, co dziś wydaje się wielkim osiągnięciem, jutro odpada, bo poszliśmy już dalej. Trzeba być zawsze w drodze.

Anna Kamieńska
Awatar użytkownika
Alan

-#7
Posty: 3033
Rejestracja: czw 30 cze, 2005
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Alan »

Mazio pisze:są sytuacje kiedy nie ma czasu do stracenia
bywaja - kazdy ma jakis tam wlasny cel dla ktorego warto cos tam poswiecic
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Mazio pisze:są sytuacje kiedy nie ma czasu do stracenia. Pozdro

A to jest już zupełnie inna bajka. Trzeba umieć szybko chodzić co wcale nie oznacza, że zawsze trzeba zapieprzać jak jakiś głupi.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Alan

-#7
Posty: 3033
Rejestracja: czw 30 cze, 2005
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Alan »

madziula24 pisze:gdyż staram się od godziny być miła
a ja staram sie byc...
nie, nie napisze, juz nic nie napisze hehehe
Janek pisze:Niestety nikt lub prawie nikt z pracujących na tzw. etacie nie może tak powiedzieć.
ja sobie zdaje z tego sprawe

nie tak dawno spotkalem w schronisku w Chocholowskiej dziewczyne, ktora miala zaplanowny konkretnie dzien - to byla niedziela
minuty na szlaku wyliczone co do grosza, tak zeby zdazyc na pociag do domu
byla sama
w sumie byl to dosc ambitny plan
pomyslalem sobie - warszawianka
po czym zapytalem: a dokad wracasz do domu?
- do Warszawy :D
Awatar użytkownika
lars

-#4
Posty: 392
Rejestracja: czw 02 lis, 2006
Lokalizacja: Lubuskie

Post autor: lars »

Jak by tak każdy przewidział, kiedy zemdleje, to by się wcześniej położył w ciepłym legowisku i okrył kołderką,...a i wcześniej zadzwonił po pomoc.
A co to ma do rzeczy, mówi się tu o zamiarach. Wiec jak ktoś, się czuje chociaż przeciętnie sprawny w życiu i dobrze danego dnia, to czemu ma nie dojść i przede wszystkim czemu ma zakładać ze nie dojdzie. Jak ktoś zaslabl to miał pecha albo sprawność jednak poniżej tej normy.
mam takie dziwne wrażenie, ze Twoje bywanie w górach ograniczało się do tej pory do wycieczek szkolnych itp.
Wrooong!
:P
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

aankaa pisze: eee tam - gadacie!!! nie wyobrażam sobie, że po moim "nie dam rady, nie mam już sił" reszta odpowie: "ok - wracamy";
- wiesz, ja nie kokietuję, ci co mnie znają wiedzą, że na szlaku nie skomle - jeśli mówię "coś jest nie tak" to znaczy, że wystąpił problem. :D Mobilizuję sie też inaczej niż Ty - no każdy orze jak może! :D Taka ze mnie sztywniara!;-)
Pozdrawiam
Izabela
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Izabela pisze:aankaa napisał(a):

eee tam - gadacie!!! nie wyobrażam sobie, że po moim "nie dam rady, nie mam już sił" reszta odpowie: "ok - wracamy";
A ja bym powiedział, że Aanka powinna jak najszybciej zmienić partnerów do wycieczek.
Jestem gorszego sortu...
madziula24

-#6
Posty: 1073
Rejestracja: śr 16 lip, 2008
Lokalizacja: Kraków

Post autor: madziula24 »

Izabela pisze:wiesz, ja nie kokietuję, ci co mnie znają wiedzą, że na szlaku nie skomle - jeśli mówię "coś jest nie tak" to znaczy, że wystąpił problem.
Normalne, zdrowe podejście.
Wszystko, co przeżywamy, to tylko jakieś etapy, jakieś stacje. To, co dziś wydaje się wielkim osiągnięciem, jutro odpada, bo poszliśmy już dalej. Trzeba być zawsze w drodze.

Anna Kamieńska
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

krzymul pisze:"We wtorek 2.06. ze szlaku z Wodogrzmotów do Dol. 5-ciu Stawów przetransportowano do szpitala dwie uczestniczki szkolnej wycieczki. Jedną z kontuzją nogi, drugą , która zasłabła na szlaku
mój kolega i towarzysz podrózy zasłabł kiedys na podejsciu na Hale pod Łabskim Szczytem w Karkonoszach i zaliczył przejażdzke goprowskim Landroverem (teraz jest mądrzejszy i we, że jak chce sie lazic po górachto trzeba jesc)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

mefistofeles pisze:i we, że jak chce sie lazic po górachto trzeba jesc)
Jeść powiadasz, ... to kolejny komunikat TOPR z 15.06.09

W godzinach popołudniowych z drogi do Morskiego Oka do szpitala przewieziono młodą turystkę skarżącą się na silne bóle brzucha

Pewnie przed męczącym powrotem asfaltem, najadła się bigosu w MOku :P
Ostatnio zmieniony pn 22 cze, 2009 przez krzymul, łącznie zmieniany 2 razy.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
DeGie

-#3
Posty: 165
Rejestracja: pt 13 sie, 2004
Lokalizacja: Grudziądz Bydgoszcz

Post autor: DeGie »

Janek pisze:Dedykowane dla wszystkich co pojechali w góry, jadą w góry i zamierzają w najbliższych dniach jechać w góry:

A oni, ci podróżni, teraz tak śpiewają:

http://www.youtube.com/watch?v=-8M-m86i ... re=related
Ja jadę za parę dni w góry i się stosuję do wszystkich zasad!

Obrazek

Słucham Youtube, oglądam Discovery World i akurat mówią o aklimatyzacji :) no i jem żeby nie zemdleć na szlaku. Dodatkowo uszykowałem już mapy, żeby się nie zgubić :)

Idę spać bo ja nie mam wolnego zawodu :(
Awatar użytkownika
aankaa

-#2
Posty: 61
Rejestracja: sob 30 maja, 2009
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: aankaa »

Janek pisze:A ja bym powiedział, że Aanka powinna jak najszybciej zmienić partnerów do wycieczek.
nie mam co zmieniać... głównie to ludzie z TG, czasami jeżdżę sama...
nie zdarzyło mi się jeszcze żebym się przeliczyła, a dopping ze strony towarzyszy: "DASZ RADĘ" na mnie działa bardzo mobilizująco...
oczywiście bez przesady... gdybym wiedziała, że naprawdę nie dam rady to bym nie szła... po prostu nie poddaję się za łatwo i tyle; wiem - niektórzy tego nie rozumieją i nigdy nie zrozumieją... cóż - trudno... :P ;)
Gabriel

-#4
Posty: 277
Rejestracja: wt 18 gru, 2007
Lokalizacja: Tarnów

Post autor: Gabriel »

aankaa pisze:nie zdarzyło mi się jeszcze żebym się przeliczyła, a dopping ze strony towarzyszy: "DASZ RADĘ" na mnie działa bardzo mobilizująco...
oczywiście bez przesady... gdybym wiedziała, że naprawdę nie dam rady to bym nie szła... po prostu nie poddaję się za łatwo i tyle; wiem - niektórzy tego nie rozumieją i nigdy nie zrozumieją... cóż - trudno... razz wink
A kiedy wiesz, że już nie dasz rady, ale tak naprawdę wiesz, że dasz?
A kiedy, że już nie dasz rady i tak naprawdę wiesz, że nie dasz?
:)) :)) :))

pozdrawiam
ODPOWIEDZ