- vide post Alana!lars pisze:Bo czemu młody, zdrowy czlowiek mialby fizycznie wysiaść na ktorymś ze szlaków w Tatrach.
Rysy po raz pierwszy
eee tam - gadacie!!! nie wyobrażam sobie, że po moim "nie dam rady, nie mam już sił" reszta odpowie: "ok - wracamy";Janek pisze:I to jest sedno sprawy.Izabela pisze:
Nie wolno tylko przekonywać i namawiać - każdy musi podjąć decyzję sam, w zgodzie z własnym sumieniem.
krótki odpoczynek (nawet co kilkadziesiąt metrów) i dalej w górę...
grunt to wiedzieć z kim się idzie i na ile kogo stać...
mi osobiście takie "namowy" pomagają - oczywiście mówię o kwestii kondycyjnej (innych problemów raczej nie mam; na ból głowy - Ibuprom Max... i czekolada oczywiście
co do aklimatyzacji - ja w życiu bym nie weszła z marszu na Rysy...
ledwo z plecakiem do schroniska dochodzę pierwszego dnia (tzn prosto z pociągu
rozruszanie się, przystosowanie do świeższego powietrza i zmiany ciśnienia niestety trwa
nie wiem czemu ale pomyślałam sobie od razu: "tak to jest... nic nie jedzą a po górach chcą łazić..."krzymul pisze:która zasłabła na szlaku
i jeszcze ważna rzecz pt.: "WF" została poruszona; niestety nasze szkolnictwo nawet w tej kwestii kuleje...
Oj, Lhotse, Lhotse, coś Ty narobił!
A teraz posłuchaj rady sporo starszego kolegi. Na przyszłość jak będziesz gdzieś chciał pójść, na coś w Twoim mniemaniu trudnego, to się nie pytaj, nie rżnij hamletowskich póz, nie uskuteczniaj cierpień młodego Wertera, TYLKO PO PROSTU IDŹ TAM. Oczywiście zakładam tutaj, że jest to szlak oznakowany barwnie, bo jeśli nie, to wkraczamy w zupełnie inną sferę wartośći. Natomiast jeśli jest to szlak oznakowany barwnie to w Tatrach już tak jest, że KAŻDY, ABSOLUTNIE KAŻDY, nadaje do przejścia W LECIE przez przeciętnie sprawnego człowieka, młodego lub w sile wieku, oczywiście pod warunkiem, że nie cierpi on na silny lęk przestrzeni lub wysokości.
Czego się tu bowiem dowiedziałeś, poza tym co jest dostępne na każdej mapie i w każdym przewodniku? Nic, poza filozoficznymi wynurzeniami lub co gorsza przechwałkami jaki to autor postu jest Szybki Bill. Ano nic!
A teraz kilka słów na temat czasu przejścia. Powiedzmy, że na mapie lub w przewodniku jest napisane, że przejście od punktu A do punktu B wymaga np. 3 godzin. Jest to czas dla przeciętnie sprawnego człowieka w przeciętnych warunkach klimatycznych i z przeciętnym bagażem. Jeśli natomiast np. zalodzi, będzie zimno i będzie Ci przez większość drogi wiał wiatr w gębę, to z tych 3 godz. może się zrobić i 5 lub 6 godzin a nawet więcej, który to czas wcale nie będzie oznaczać, że jesteś lebiega i dupa do kwadratu. Kontynuując - jest 3 godziny na mapie a user "Szybki jak błyskawica" piszę Ci, że gówno prawda, że to dla starców o kiju i ciężarnych matek, on to wkosił w 1 godzinę lub 1.5 godziny. Co to oznacza, że albo facet kłamie jak z nut, albo jest "żyła" jak cholera, ale zawsze to, że nie widział nic poza czubkami własnych butów i nie słyszał nic poza własną zadyszką. Jest jeszcze jedna możliwość - ów "szybkobiegacz" chce Cię utruć a jednocześnie zaimponować jaki to z niego gieroj sowieckowo sajuza albo... nigdy tam nie był i po prostu po Bożemu szkli i nawija.
A zatem wiele nie pytaj tylko idź. Najwyżej się wycofasz i wtedy doznasz wyższego stopnia górskiego wtajemniczenia, które polega na tym, że nie jest sztuką gdzieś wejść, to jest banalnie proste, sztuką jest ew. w porę się wycofać. A teraz do góry, Chłopie.

A teraz posłuchaj rady sporo starszego kolegi. Na przyszłość jak będziesz gdzieś chciał pójść, na coś w Twoim mniemaniu trudnego, to się nie pytaj, nie rżnij hamletowskich póz, nie uskuteczniaj cierpień młodego Wertera, TYLKO PO PROSTU IDŹ TAM. Oczywiście zakładam tutaj, że jest to szlak oznakowany barwnie, bo jeśli nie, to wkraczamy w zupełnie inną sferę wartośći. Natomiast jeśli jest to szlak oznakowany barwnie to w Tatrach już tak jest, że KAŻDY, ABSOLUTNIE KAŻDY, nadaje do przejścia W LECIE przez przeciętnie sprawnego człowieka, młodego lub w sile wieku, oczywiście pod warunkiem, że nie cierpi on na silny lęk przestrzeni lub wysokości.
Czego się tu bowiem dowiedziałeś, poza tym co jest dostępne na każdej mapie i w każdym przewodniku? Nic, poza filozoficznymi wynurzeniami lub co gorsza przechwałkami jaki to autor postu jest Szybki Bill. Ano nic!
A teraz kilka słów na temat czasu przejścia. Powiedzmy, że na mapie lub w przewodniku jest napisane, że przejście od punktu A do punktu B wymaga np. 3 godzin. Jest to czas dla przeciętnie sprawnego człowieka w przeciętnych warunkach klimatycznych i z przeciętnym bagażem. Jeśli natomiast np. zalodzi, będzie zimno i będzie Ci przez większość drogi wiał wiatr w gębę, to z tych 3 godz. może się zrobić i 5 lub 6 godzin a nawet więcej, który to czas wcale nie będzie oznaczać, że jesteś lebiega i dupa do kwadratu. Kontynuując - jest 3 godziny na mapie a user "Szybki jak błyskawica" piszę Ci, że gówno prawda, że to dla starców o kiju i ciężarnych matek, on to wkosił w 1 godzinę lub 1.5 godziny. Co to oznacza, że albo facet kłamie jak z nut, albo jest "żyła" jak cholera, ale zawsze to, że nie widział nic poza czubkami własnych butów i nie słyszał nic poza własną zadyszką. Jest jeszcze jedna możliwość - ów "szybkobiegacz" chce Cię utruć a jednocześnie zaimponować jaki to z niego gieroj sowieckowo sajuza albo... nigdy tam nie był i po prostu po Bożemu szkli i nawija.
A zatem wiele nie pytaj tylko idź. Najwyżej się wycofasz i wtedy doznasz wyższego stopnia górskiego wtajemniczenia, które polega na tym, że nie jest sztuką gdzieś wejść, to jest banalnie proste, sztuką jest ew. w porę się wycofać. A teraz do góry, Chłopie.
Ostatnio zmieniony pn 22 cze, 2009 przez Janek, łącznie zmieniany 1 raz.
Jestem gorszego sortu...
jakiz rozsadek plynie z tej wypowiedzilars pisze:Ja tak szczerze mówiąc, to od dawna, już nie zastanawiam się czy dam ficzynie rade na jakims szlaku
dla odmiany - ja zawsze
mam takie dziwne wrazenie, ze Twoje bywanie w gorach ograniczalo sie do tej pory do wycieczek szkolnych itp.lars pisze:A zmeczenie to jedno z mniejszych zmartwien na szlaku, zawsze mozna powiedziec `pierdole, dalej nie ide` (pomijajac zabladzenia we mgle i inne niecodzienne sytuacje)
Ale doktorem nie jestem, a i co najwazniejsze, na rysach nie bylem, wiec już sie nie odzywam
w czasach studenckich chodzilem po gorach stylem, nazwijmy to naiwno-ambitnym - chodzilem z ciezkim plecakiem, nocowalem w schroniskach "koniecznie na glebie"
bylo nawet fajnie
po studiach dosc regularnie wyjezdzalem w Tatry na wypady 3-4 dni
ta regularnosc pozwala mi na to by po spedzeniu nocy w pociagu, nastepnego dnia stanac na Koscielcach, Swinicach itd.
dzisiaj chodze w gory glownie dla przyjemnosci
noclegi na glebie, wbieganie na Rysy juz mnie nie rajcuje
nie widze w tym sensu, ani nie czuje koniecznosci
a na intensywnosc wyjazdow w gory nie narzekam - w zasadzie to jade wtedy, kiedy mam na to ochote
Janek pisze:Oj, Lhotse, Lhotse, coś Ty narobił!
A teraz posłuchaj rady sporo starszego kolegi. Na przyszłość jak będziesz gdzieś chciał pójść, na coś w Twoim mniemaniu trudnego, to się nie pytaj, nie rżnij hamletowskich póz, nie uskuteczniaj cierpień młodego Wertera, TYLKO PO PROSTU IDŹ TAM. Oczywiście zakładam tutaj, że jest to szlak oznakowany barwnie, bo jeśli nie, to wkraczamy w zupełnie inną sferę wartośći. Natomiast jeśli jest to szlak oznakowany barwnie to w Tatrach już tak jest, że KAŻDY, ABSOLUTNIE KAŻDY, nadaje do przejścia W LECIE przez przeciętnie sprawnego człowieka, młodego lub w sile wieku, oczywiście pod warunkiem, że nie cierpi on na silny lęk przestrzeni lub wysokości.
No i będzie na mnie
Dzięki za rady!
są sytuacje kiedy nie ma czasu do stracenia. PozdroAlan pisze: ta regularnosc pozwala mi na to by po spedzeniu nocy w pociagu, nastepnego dnia stanac na Koscielcach, Swinicach itd.
dzisiaj chodze w gory glownie dla przyjemnosci
noclegi na glebie, wbieganie na Rysy juz mnie nie rajcuje
nie widze w tym sensu, ani nie czuje koniecznosci
a na intensywnosc wyjazdow w gory nie narzekam - w zasadzie to jade wtedy, kiedy mam na to ochote
http://3000.blox.pl/html - coś o szkockich gorach
Oj Alan! Lars może nie napisał tego piękną literacką polszczyzną a także zbyt precyzyjnie ale szczerą prawdę, z którą się absolutnie zgadzam co wyłuszczyłem wyżej - każdy znakowany szlak w lecie puszcza każdego przeciętnie sprawnego a jak nie puszcza, to oznacza to, że jestem poniżej tej przeciętnej sprawności, albo warunki są złe i trzeba zrobić w tył zwrot i zasuwać na dół. Cała wiedza.Alan pisze:jakiz rozsadek plynie z tej wypowiedzi
Mnie w zasadzie całe życie też, szczególnie gleba. Mam usposobienie sybaryty.Alan pisze:noclegi na glebie, wbieganie na Rysy juz mnie nie rajcuje
Mam pytanie? Wykonujesz wolny zawód? Jeśli tak to ok. Niestety nikt lub prawie nikt z pracujących na tzw. etacie nie może tak powiedzieć.Alan pisze:a na intensywnosc wyjazdow w gory nie narzekam - w zasadzie to jade wtedy, kiedy mam na to ochote
Jestem gorszego sortu...
-
madziula24
-

- Posty: 1073
- Rejestracja: śr 16 lip, 2008
- Lokalizacja: Kraków
I sobie człowiek spokojnie i szczęśliwie żyjeJanek pisze:Alan napisał(a):
a na intensywnosc wyjazdow w gory nie narzekam - w zasadzie to jade wtedy, kiedy mam na to ochote
Mam pytanie? Wykonujesz wolny zawód? Jeśli tak to ok. Niestety nikt lub prawie nikt z pracujących na tzw. etacie nie może tak powiedzieć.
Wszystko, co przeżywamy, to tylko jakieś etapy, jakieś stacje. To, co dziś wydaje się wielkim osiągnięciem, jutro odpada, bo poszliśmy już dalej. Trzeba być zawsze w drodze.
Anna Kamieńska
Anna Kamieńska
a ja staram sie byc...madziula24 pisze:gdyż staram się od godziny być miła
nie, nie napisze, juz nic nie napisze hehehe
ja sobie zdaje z tego spraweJanek pisze:Niestety nikt lub prawie nikt z pracujących na tzw. etacie nie może tak powiedzieć.
nie tak dawno spotkalem w schronisku w Chocholowskiej dziewczyne, ktora miala zaplanowny konkretnie dzien - to byla niedziela
minuty na szlaku wyliczone co do grosza, tak zeby zdazyc na pociag do domu
byla sama
w sumie byl to dosc ambitny plan
pomyslalem sobie - warszawianka
po czym zapytalem: a dokad wracasz do domu?
- do Warszawy
A co to ma do rzeczy, mówi się tu o zamiarach. Wiec jak ktoś, się czuje chociaż przeciętnie sprawny w życiu i dobrze danego dnia, to czemu ma nie dojść i przede wszystkim czemu ma zakładać ze nie dojdzie. Jak ktoś zaslabl to miał pecha albo sprawność jednak poniżej tej normy.Jak by tak każdy przewidział, kiedy zemdleje, to by się wcześniej położył w ciepłym legowisku i okrył kołderką,...a i wcześniej zadzwonił po pomoc.
Wrooong!mam takie dziwne wrażenie, ze Twoje bywanie w górach ograniczało się do tej pory do wycieczek szkolnych itp.
- wiesz, ja nie kokietuję, ci co mnie znają wiedzą, że na szlaku nie skomle - jeśli mówię "coś jest nie tak" to znaczy, że wystąpił problem.aankaa pisze: eee tam - gadacie!!! nie wyobrażam sobie, że po moim "nie dam rady, nie mam już sił" reszta odpowie: "ok - wracamy";
Pozdrawiam
Izabela
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
-
madziula24
-

- Posty: 1073
- Rejestracja: śr 16 lip, 2008
- Lokalizacja: Kraków
Normalne, zdrowe podejście.Izabela pisze:wiesz, ja nie kokietuję, ci co mnie znają wiedzą, że na szlaku nie skomle - jeśli mówię "coś jest nie tak" to znaczy, że wystąpił problem.
Wszystko, co przeżywamy, to tylko jakieś etapy, jakieś stacje. To, co dziś wydaje się wielkim osiągnięciem, jutro odpada, bo poszliśmy już dalej. Trzeba być zawsze w drodze.
Anna Kamieńska
Anna Kamieńska
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
mój kolega i towarzysz podrózy zasłabł kiedys na podejsciu na Hale pod Łabskim Szczytem w Karkonoszach i zaliczył przejażdzke goprowskim Landroverem (teraz jest mądrzejszy i we, że jak chce sie lazic po górachto trzeba jesc)krzymul pisze:"We wtorek 2.06. ze szlaku z Wodogrzmotów do Dol. 5-ciu Stawów przetransportowano do szpitala dwie uczestniczki szkolnej wycieczki. Jedną z kontuzją nogi, drugą , która zasłabła na szlaku
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Jeść powiadasz, ... to kolejny komunikat TOPR z 15.06.09mefistofeles pisze:i we, że jak chce sie lazic po górachto trzeba jesc)
W godzinach popołudniowych z drogi do Morskiego Oka do szpitala przewieziono młodą turystkę skarżącą się na silne bóle brzucha
Pewnie przed męczącym powrotem asfaltem, najadła się bigosu w MOku
Ostatnio zmieniony pn 22 cze, 2009 przez krzymul, łącznie zmieniany 2 razy.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Ja jadę za parę dni w góry i się stosuję do wszystkich zasad!Janek pisze:Dedykowane dla wszystkich co pojechali w góry, jadą w góry i zamierzają w najbliższych dniach jechać w góry:
A oni, ci podróżni, teraz tak śpiewają:
http://www.youtube.com/watch?v=-8M-m86i ... re=related

Słucham Youtube, oglądam Discovery World i akurat mówią o aklimatyzacji
Idę spać bo ja nie mam wolnego zawodu
nie mam co zmieniać... głównie to ludzie z TG, czasami jeżdżę sama...Janek pisze:A ja bym powiedział, że Aanka powinna jak najszybciej zmienić partnerów do wycieczek.
nie zdarzyło mi się jeszcze żebym się przeliczyła, a dopping ze strony towarzyszy: "DASZ RADĘ" na mnie działa bardzo mobilizująco...
oczywiście bez przesady... gdybym wiedziała, że naprawdę nie dam rady to bym nie szła... po prostu nie poddaję się za łatwo i tyle; wiem - niektórzy tego nie rozumieją i nigdy nie zrozumieją... cóż - trudno...
A kiedy wiesz, że już nie dasz rady, ale tak naprawdę wiesz, że dasz?aankaa pisze:nie zdarzyło mi się jeszcze żebym się przeliczyła, a dopping ze strony towarzyszy: "DASZ RADĘ" na mnie działa bardzo mobilizująco...
oczywiście bez przesady... gdybym wiedziała, że naprawdę nie dam rady to bym nie szła... po prostu nie poddaję się za łatwo i tyle; wiem - niektórzy tego nie rozumieją i nigdy nie zrozumieją... cóż - trudno... razz wink
A kiedy, że już nie dasz rady i tak naprawdę wiesz, że nie dasz?
pozdrawiam




