Mój pierwszy raz

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Drugie imie ? Maria
Tys piknie , kiedyś była taka piosenka Sipińskiej z Figlem i z organami , ale Ty pewnie nie wiesz "kto to tacy" - prawdziwe dinozaury. ;)

I ja sorki za "ofatopa"
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
madziula24

-#6
Posty: 1073
Rejestracja: śr 16 lip, 2008
Lokalizacja: Kraków

Post autor: madziula24 »

krzymul pisze:Tys piknie , kiedyś była taka piosenka Sipińskiej z Figlem i z organami , ale Ty pewnie nie wiesz "kto to tacy" - prawdziwe dinozaury.
Bo ja jestem taka Maria Magdalena ineczej :D

Do kosza z nami :P
Wszystko, co przeżywamy, to tylko jakieś etapy, jakieś stacje. To, co dziś wydaje się wielkim osiągnięciem, jutro odpada, bo poszliśmy już dalej. Trzeba być zawsze w drodze.

Anna Kamieńska
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Temat już gdzieś był ale co tam.

wiek - 30 lat i pół

miejsce - Nosal

czas - sierpień 1997

efekt - zakochanie po uszy od pierwszego wejrzenia
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

madziula24 pisze:Do kosza z nami
Nie , nie ... to PIERWSZY RAZ
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Irek

-#3
Posty: 241
Rejestracja: ndz 16 paź, 2005
Kontakt:

Post autor: Irek »

Czesc.
lukas_12 pisze:
Irek pisze:Mnie tam zmiany w zyciu nie straszne. Przyzwyczailem sie. Bana dostane za nieobecnosc? happy
to nie nasza klasa - za wagary nie banują :) - ale widzę, że wywołałeś magiczne słowo :P


p.s znowu Off-topa robię, sorki.
Juz Cie tu nie ma? :D
Ostatnio zmieniony pn 08 cze, 2009 przez Irek, łącznie zmieniany 1 raz.
Zapraszam na http://www.portalgorski.pl
Strona Domowa Sierściuchów: http://www.siersciuchy.pl
http://www.tadzykistan.info - zapraszam do wspolpracy
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

nie no, może przez wzgląd na staż, zostanie mi odpuszczone ;)
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Awatar użytkownika
Irek

-#3
Posty: 241
Rejestracja: ndz 16 paź, 2005
Kontakt:

Post autor: Irek »

Czesc.
lukas_12 pisze:nie no, może przez wzgląd na staż, zostanie mi odpuszczone ;)
To taka sama okolicznosc lagodzaca jak wypadek spowodowany jazda po pijaku :D. No tak off top rosnie :).
Zapraszam na http://www.portalgorski.pl
Strona Domowa Sierściuchów: http://www.siersciuchy.pl
http://www.tadzykistan.info - zapraszam do wspolpracy
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Górami zarazili mnie moi Przyjaciele (Anita i Tomek-serdecznie pozdrawiam i dzękuję! ). Było to we wrześniu 97. Wiele wspomnień mam z tego wyjazdu :)


Oooo, Irek po długim czasie. Witaj :)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
lars

-#4
Posty: 392
Rejestracja: czw 02 lis, 2006
Lokalizacja: Lubuskie

Post autor: lars »

Można powiedzieć ,że zaczeło sie wszystko od wycieczki do Zakopanego w klasie maturalnej, tylko wtedy bardziej rozglądałem sie za winem w sklepach niż za górami, ale po powrocie miałem bardzo miłe wspomnienia z tej wycieczki i COŚ mnie ciągnelo żeby tam wrocić. Nawet nie koniecznie dla gór, bardziej wtedy, dla wspomnień. Wrocilem...i tak juz mi zostało. :)
Filanc

Post autor: Filanc »

Sierpień '72. Kościeliska z Mamą. Burza. Niebo żabami ciepało.
Mieszkaliśmy w Witowie, prawie spaliłem chałupę.
Potem znaleźliśmy kwaterę w Brzegach, i tak już zostało do dziś - właśnie rośnie czwarte mi znane pokolenie Gazdów ;)
Ostatnio zmieniony wt 09 cze, 2009 przez Filanc, łącznie zmieniany 1 raz.
gosia d

-#4
Posty: 388
Rejestracja: wt 14 cze, 2005
Lokalizacja: Łódź

Post autor: gosia d »

Pierwszy raz zobaczyłam góry (Karkonosze) majac 10 lat, byłam wtedy na wycieczce szkolnej, bardzo mi się podobała ta wycieczka. Niestety później nie miałam już okazji aby zobaczyc góry z bliska, rodzice zwykle jeździli nad morze i tak jakoś ułynęło 17 kolejnych lat.
Mając więc lat już 27 pojechałam pierwszy raz do Zakopanego z moją koleżanką i wtedy cos tam zaiskrzyło ale jeszcze tak do końca nie zdawałam sobie z tego sprawy. Pamiętam jak ona (bardziej doświadczona, bo była tam już nie raz) pokazywała mi Giewont, Minicha, Rysy, Stawy Gąsienicowe, itp. a ja byłam pod wrażeniem tego wszystkiego, teraz wydaje mi sie to troszkę śmieszne ale wtedy chłonęłam te wszystkie widoki, wczesniej znałam je tylko z książek. Rok poźniej znów byłam w Zakopanym i tak jest do chwili obecnej bardzo lubię jeździc w Tatry.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

hmm, a czy do pierwszego razu można zaliczyć wędrowanie pod sercem Mamy? Jeśli tak to mój pierwszy raz miał miejsce 35 lat temu w Karpaczu :D 5 lat temu wróciłam w tamte rejony z Mamą ale już na własnych nogach :)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Filanc pisze:Mieszkaliśmy w Witowie, prawie spaliłem chałupę.
Chyba nie prawie bo

Filanc pisze:Potem znaleźliśmy kwaterę w Brzegach
;) :))
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
madziula24

-#6
Posty: 1073
Rejestracja: śr 16 lip, 2008
Lokalizacja: Kraków

Post autor: madziula24 »

krzymul pisze:Nie , nie ... to PIERWSZY RAZ
Pierwsze razy też czasem lądują w koszu :D
Wszystko, co przeżywamy, to tylko jakieś etapy, jakieś stacje. To, co dziś wydaje się wielkim osiągnięciem, jutro odpada, bo poszliśmy już dalej. Trzeba być zawsze w drodze.

Anna Kamieńska
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Madziuli to już drugi raz...ale pazury jak u Baby Jagi. :P
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
madziula24

-#6
Posty: 1073
Rejestracja: śr 16 lip, 2008
Lokalizacja: Kraków

Post autor: madziula24 »

krzymul pisze:Madziuli to już drugi raz...ale pazury jak u Baby Jagi.
Oj Krzymul.. Grabisz sobie :P
Normalne są..
Wszystko, co przeżywamy, to tylko jakieś etapy, jakieś stacje. To, co dziś wydaje się wielkim osiągnięciem, jutro odpada, bo poszliśmy już dalej. Trzeba być zawsze w drodze.

Anna Kamieńska
Awatar użytkownika
aankaa

-#2
Posty: 61
Rejestracja: sob 30 maja, 2009
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: aankaa »

Miałam wtedy 21 lat... Piękny wiek...
Pierwszy raz do Zakopanego - jaaaaaaaaaaa!!! To była wyprawa.
Oczywiście zero przygotowania, zero znajomości jakichkolwiek szlaków.
4 żółtodziobów pojechało w góry!

I -wszy dzień - standard dla większości: Morskie Oko. Jedziemy. To był lipiec - piękna pogoda. Wysiadamy z busa, hmmm... i co teraz? gdzie ta woda? Aaaaa - trzeba kawałek podejść. Okej. Idziemy. Po pokonaniu pierwszego zakrętu jeden z kolegów (niby najmądrzejszy) mówi: jeszcze z pół godziny! Boże! PÓŁ GODZINY??? Matko święta! Czemu to aż tak daleko? No nic - przecież się nie cofniemy! Moim oczom ukazały się pierwszy raz góry! Wiecie jaka była moja radość? (chyba całą kliszę wypstrykałam na tej trasie). Idziemy, idziemy, ja pstrykam te zdjęcia jedno za drugim jak Chińczyk. Pytanie: "Daleko jeszcze?" towarzyszy nam prawie od początku drogi. Na wysokości Wodogrzmotów przejeżdża furmanka i słyszymy: może podrzucić? Nieee - przecież już nie daleko. Cha, cha - roześmiał się koleś: "To jeszcze nie połowa drogi". "Najmądrzejszy" kolega dostał wiązkę zabijających spojrzeń. Ale nie poddaliśmy się - maszerujemy dalej! Cała trasa do góry oczywiście asfaltem bo "nie wiadomo gdzie Ci ludzie idą, my idziemy drogą i już". Szliśmy chyba z 2,5 godziny. Jak doszliśmy - nie mogłam się napatrzeć. Widząc, że ludzie idą dalej - ja też chciałam. Ale współtowarzysze wymiękli. Doszłam do 1/4 stawu i wróciłam. Fakt - wszyscy byliśmy padnięci po tej "wspinaczce". Jedyną pociechą było to, że na dół będzie lepiej - w końcu z górki.
Wtedy to zakochałam się w górach. Znajomi, którzy byli wtedy ze mną - zostali na tamtejszym poziomie: spacerek nad Moko i koniec.

Dzień 2: Odpoczynek - Krupówki i Gubałówka.

Dzień 3: Hmmm... co by tu dzisiaj? gdzie by tu dzisiaj? jak nic nie wiemy. Na szczęście dzień wcześniej znajomi umówili się ze znajomymi, którzy wiedzieli co i jak. Godzina 11 - Krupówki:
- cześć
- cześć
- co robicie
- no właśnie nie wiemy, a Wy?
- a my na Giewont, idziecie z nami?
- pewnie! co będziemy robić - idziemy!

I poszliśmy. Asfalt do początku szlaku już wydawał się zabójczy!
(Długo nie wiedziałam nawet którym szlakiem szliśmy) Po drodze z 4 razy prawie płakałam, że nie idę dalej bo nogi mi odmawiają posłuszeństwa i w ogóle nie mam już sił. Ale widoki wyżej zrekompensowały wszystko. Pogoda piękna! Słoneczko! Po prostu super! Po drodze mijamy schodzących tatusiów z brzdącami i nie możemy się nadziwić, że takie małe szkraby prawie zbiegają z lekkością motylka a my wyjemy z bólu. Krzyż! Jest! Już blisko! Jeszcze parę kroków i będziemy! Niestety... pod samym szczytem zakryły nas chmury, a, że ciepłych rzeczy większość nie miała, i na dodatek jedna z wędrowniczek była w 3-m miesiącu ciąży, stwierdziliśmy, że schodzimy. Oj, ale to był bół. Krzyż na wyciągnięcie ręki, a tu raptem nic nie widać. Z jednej strony złość, z drugiej: nareszcie w dół. W Kuźnicach byliśmy chyba koło 18-tej (nie pamiętam już ale podejście trwało z 3-4 godziny a zejście - jakieś 2,5-3)

Wtedy myślałam, że ten Giewont jest nie do zdobycia - męczyć się drugi raz tak samo??? A jak ludzie włażą na wyższe góry??? mater dej...

I tak minęły moje pierwsze 3 dni spędzone w Tatrach (i w ogóle w górach)!
Awatar użytkownika
kael

-#4
Posty: 317
Rejestracja: śr 22 kwie, 2009
Lokalizacja: Ziemia Chełmińska

Post autor: kael »

gb pisze: .......
już wiem - ten "pierwszy raz z górami" ,tak naprawdę, to był wakacyjny wyjazd z Rodzicami do Kazimierza nad Wisłą (1962). Rodzice prowadzili badania w kamieniołomie, a ja "uprawiałem" wspinaczkę po "stromych" ścianach skalnych. I mam na to dowody w postaci fotografii :)) .
od czegoś trzeba zacząć ;), mam kolegę z Inowrocławia pewnie Mefisto go zna, którego tata w Karkonosze zabrał gdy ten był szkrabem i tam bodajże na Słonecznik się wdrapał, a potem był w ekipie która wchodziła na K2 :)
"....The world is changed. I feel it in the water. I feel it in the earth. I smell it in the air. ..."
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Szarotka pisze:Było to we wrześniu 97.
No to mam o miesiąc dłuższy staż :)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

kael pisze:bodajże na Słonecznik się wdrapał, a potem był w ekipie która wchodziła na K2
Jak był szkrabem to ten słonecznik był dla niego jak K2 gdy został dryblasem. ;)
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
ODPOWIEDZ