Witam
Z racji mojego małego stażu na tym forum nie wiem czy ten temat był poruszany mam nadzieje, że nie. Zastanawiam się jak wyglądał wasz "pierwszy raz" w Tatrach lub innych górach. Czy to jeszcze pamiętacie, jak dawno temu miało to miejsce, co było przyczyną?
Moje pierwsze spotkanie z górami a były to Karkonosze, było to w 1996 r za sprawą wycieczki szkolnej. Jak że odmienna była to wyprawa od tych prowadzonych w moim doroślejszym życiu
"....The world is changed. I feel it in the water. I feel it in the earth. I smell it in the air. ..."
Mój pierwszy raz był 10 lat temu na Turbaczu, czyli miałem wtedy 8 lat, a mój brat 5. Była też dodatkowa atrakcja - krzesełko na Tobołów (wie ktoś, czy da się tam jeździć jeszcze na nartach?). Cały czas jeżdżę w góry z osobami, które mi wtedy towarzyszyły
Mój pierwszy raz był 10 lat temu na Turbaczu, czyli miałem wtedy 8 lat, a mój brat 5. Była też dodatkowa atrakcja - krzesełko na Tobołów (wie ktoś, czy da się tam jeździć jeszcze na nartach?). Cały czas jeżdżę w góry z osobami, które mi wtedy towarzyszyły
Ostry stok czynny nadal ale bez oświetlenia więc do zmierzchu wyjazd w granicach 4-4.50 zł
Ps: Pierwszy raz hmm chodzi o kobiety czy alkochol
Jeżeli o góry to mam mgliste wrażenie ,że na własnych kończynach na Czerwone Wierchy się doczłapałem mając lat 7
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Zmieniam zawód Zostaję wróżką Gdy wracałam dzisiaj do domu zastanawiałam sie, kiedy ja pierwszy raz byłam w górach..
I wymyśliłam
Miałam siedem lat ( roku nie podaje, bo wtedy żył tylko dinozaury ) i pojechałam z babcią do jej siostry, mieszkającej koło Zakopanego Od razu mi sie spodobało i w każdym kolejnym roku spędzałam tam całe wakacje
Wszystko, co przeżywamy, to tylko jakieś etapy, jakieś stacje. To, co dziś wydaje się wielkim osiągnięciem, jutro odpada, bo poszliśmy już dalej. Trzeba być zawsze w drodze.
Wszyscy tak szybko zaczynali
ale to pewnie za sprawą bliskości gór.
Ja pamiętam dobrze swoj pierwszy pobyt pod tatrami
Murzasichle, 7 lat temu Pamiętny 3-tygodniowy oboz, Mały Owoc jeszcze wtedy, zgubil 8 kg Do dzis sie zastanawiam jak to mozliwe ale jednak a chodzilo sie wtedy bardzo duzo i nie byl to oboz sportowy ani kondycyjny Od tamtego czasu jestem czesto w tatrach
Pierwszy raz... hm , pierwszy raz to ja widzę madziulę na plaży , ładny avatar madziula. To ty madziula już od 40 lat jeździsz w tatry, no no, bo wtedy chyba żyły dinozaury.
Jeśli chodzi o góry to jak miałem 12 lat , wjazd kolejką na Kasprowy i potem Goryczkową granią do Kondratowej.
Potem dłuuuuga przerwa , aż do momentu gdy pojechałem na zjazd IBM-owski do Zakopca , pensjonat Maria w Pardałowce i takie tam drobne łażenie w wolnych chwilach. No i się zaczęło, zaszczepiłem się. Od tamtej pory cztery razy do roku melduję się po obu stronach. Tyle.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Czesc po dlugiej przerwie. Swoj pierwszy raz, ktory pamietam to calodzienna wycieczka w las na jaka sie wybralem w Beskiedzie w okolicach Miedzybrodzia Bielskiego. Bylismy wtedy na koloniach (Mama jako intendentka) i lanie jakie wtedy dostalem po powrocie wieczorem pamietam do dzis
krzymul pisze:Pierwszy raz... hm , pierwszy raz to ja widzę madziulę na plaży
Byle nie ostatni Ja się boje obrzydzać forum
krzymul pisze:ładny avatar madziula
Dziękuję bardzo
krzymul pisze:To ty madziula już od 40 lat jeździsz w tatry, no no, bo wtedy chyba żyły dinozaury.
Kurcze Tylu jeszcze nie dożyłam Co prawda miałam niedawno urodziny, ale nie 40
lukas_12 pisze:jak to było z tym drugim imieniem na forach - kokieteria czy jakoś tak
Są tacy, których nawet to nie zatrzyma...
Drugie imie ? Maria
Ostatnio zmieniony pn 08 cze, 2009 przez madziula24, łącznie zmieniany 1 raz.
Wszystko, co przeżywamy, to tylko jakieś etapy, jakieś stacje. To, co dziś wydaje się wielkim osiągnięciem, jutro odpada, bo poszliśmy już dalej. Trzeba być zawsze w drodze.
Wszystko, co przeżywamy, to tylko jakieś etapy, jakieś stacje. To, co dziś wydaje się wielkim osiągnięciem, jutro odpada, bo poszliśmy już dalej. Trzeba być zawsze w drodze.
Pierwszy raz wycieczka klasowa, 7 lub 8 lat, chciałam iść na Świnicę, bo ładnie wyglądała.
Ale to się nie liczy.
Czyli pierwszy raz 9 lat, ale nie mam pojęcia gdzie to było. Szłam, podobało mi się, ale nie wiem gdzie. Pamiętam z tego wyjazdu Giewont, Szpiglasową Przełęcz, Granaty i Sarnią Skałę.
krzymul pisze:... a, na trzecie Baba Jaga
PS
Straszna "skromnisia" z tej Madziuli.
Taa, to 3 mi pasuje
Ja skromna ? Gdzie tam..Raczej obiektywna
Wszystko, co przeżywamy, to tylko jakieś etapy, jakieś stacje. To, co dziś wydaje się wielkim osiągnięciem, jutro odpada, bo poszliśmy już dalej. Trzeba być zawsze w drodze.