Przemijanie, czy trwanie. Los górołaza.

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

krzymul pisze:Niepotrzebnie się spieracie bo oboje macie rację.
Jasne, że tak. Ile ludzi, tyle charakterów - nie da się wszystkich przypadków dokładnie porównać ze sobą, bo na takie, czy inne zachowanie mogą mieć wpływ przeróżne okoliczności, o których nic nie wiadomo osobom postronnym.
Kwiatki i tak przyjdzie wąchać każdemu w swoim czasie.
A kiedy... to już tylko niebiosa wiedzą co tam komu w gwiazdach zapisane...
Najlepiej o tym nie myśleć i się nie przejmować.
Korzystać z życia ile się da i dokąd się da :).

Ala :) .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Asik

-#6
Posty: 1714
Rejestracja: wt 07 wrz, 2004

Post autor: Asik »

Mnie chodzi o zupełnie coś innego, o to co czeka każdego nieuchronnie - starość, choroba, odejście....
Przepraszam Alu,chyba pojechałam po bandzie :)
Zakochani w Tatrach pisze:Wiem, że to było głupie (nawet trochę się krępuję o tym pisać ) , ale mocno wierzyłam, wręcz wmówiłam sobie, że mi nie zaszkodzi, że będzie dobrze - i było.
lekarze tyle mówią o pozytywnym myśleniu,podobno często wlaśnie to nastawienie pomaga w powracaniu do zdrowia :D
rozumiem że nie bardzo odchorowałaś nieposłuszenstwo wobec zalecen lekarza? :))
skałojeb do zaspiarza - "ja rzygnę, ale na Everest wejdę, ale Ty za ch... VI.4 nie zrobisz
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Asik pisze:Przepraszam Alu,chyba pojechałam po bandzie
Troszeczkę, nie szkodzi :)
Asik pisze:lekarze tyle mówią o pozytywnym myśleniu,podobno często wlaśnie to nastawienie pomaga w powracaniu do zdrowia
rozumiem że nie bardzo odchorowałaś nieposłuszenstwo wobec zalecen lekarza?
No i właśnie na to bardzo liczyłam - nie odchorowałam, ale przyznaję ze wstydem, że mądre to nie było :D .

Ala :) .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Asik

-#6
Posty: 1714
Rejestracja: wt 07 wrz, 2004

Post autor: Asik »

Zakochani w Tatrach pisze:że mądre to nie było .
mysle ze warto czasami zrobic cos niemądrego i ewentualnie "odchorować" niz nie zrobic i cale życie żałować że nie podjeło się ryzyka i zastanawiac sie "co by było gdybym jednak..." :)
skałojeb do zaspiarza - "ja rzygnę, ale na Everest wejdę, ale Ty za ch... VI.4 nie zrobisz
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Asik pisze:mysle ze warto czasami zrobic cos niemądrego
Niestety, to nie był pierwszy tego typu niemądry wyjazd w Tatry i pewnie - jak znam siebie - nie ostatni, ale już nie będę o tym pisać.
W tych sprawach rozsądek jest na pozycji przegranej, jakieś resztki się czasem z biedą dopchają do głosu :)) .

Eh :? ...
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Asik

-#6
Posty: 1714
Rejestracja: wt 07 wrz, 2004

Post autor: Asik »

François de La Rochefoucauld :

"Kto żyje bez szaleństwa, mniej jest rozsądny, niż mniema".

to tak na zagłuszenie Twoich ewentualnych wyrzutów sumienia ;) :))
skałojeb do zaspiarza - "ja rzygnę, ale na Everest wejdę, ale Ty za ch... VI.4 nie zrobisz
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Ja również pozwolę sobie wetknąć swoje 3 grosze (z opóźnieniem, bo byłam w górach).

Ja nie mam takiego podejścia jak Wy.
Jestem chyba nadmiernie rozsądna i uważam, że "nic za wszelką cenę".

Po pierwsze i najważniejsze - mam dla kogo żyć i moja Rodzina zawsze będzie dla mnie stanowiła wartość wyższą niż najpiękniejsze nawet góry.
Wiele razy musiałam rezygnować z wyjazdu w góry, bo dzieci były małe, chorowały, nie było ich z kim zostawić.
Ale wierzcie mi na prawdę - na rzecz swoich dzieci rezygnowalam absolutnie bez żalu :-)

Przede wszystkim zrezygnowałam z zimowego chodzenia po Tatrach, bo to było zbyt ryzykowne, a ja miałam małe dzieci, całkowicie ode mnie zależne.

Właściwie jestem już do tego przyzwyczajona, że bardzo często trzeba było rezygnować i bardzo często nadal rezygnuję ze swoich planów, kiedy to np. zamiast jechać w góry trzeba niestety zarabiać pieniądze.

Nie jestem już najmłodsza, wprawdzie jestem zdrowa, ale nie mam takiej kondycji jak dawniej, więc wyznaczam sobie cele na swoją miarę.
I do tych celów zazwyczaj dochodzę, tylko trochę wolniej niż inni.

Nie ma wyrzutów sumienia, ze muszą na mnie czasem czekać, bo ja za oferuję im swoją wiedzę.

Zupełnie nie rozumiem podejścia "to już nie dla mnie", przecież zawsze można znaleźć coś dla siebie !
Jak już będę chodzić całkiem powoli, podejdę sobie w 3 godz. godzinną trasą do chatki, potem jeszcze godzinę do polany skad jest widok na Babią (normalnie idzie się z chatki 20 min.). Siądę na łące i będę spoglądać na Babią Górę.

W jednym tez przyznaję Jankowi rację - najważniejsi są ludzie, których spotyka się w górach.
Miałam szczęście spotykać zawsze wyjątkowych ludzi.

Pozdrowienia

Basia
Awatar użytkownika
Asik

-#6
Posty: 1714
Rejestracja: wt 07 wrz, 2004

Post autor: Asik »

Każdy z nas ma swoje racje i tego należy sie trzymać :)
Usilne przekonywanie do swoich racji i do tego ze sie popelnia błąd jest dla mnie bezsensowne. Nikt nie przeżyje życia za nas.

Basiu,masz inną sytuację niż moja. Masz rodzinę,dzieci. Myślę że bedąc w Twojej sytuacji postępowałabym w ten sam sposób :)

Gdy zaczynałam chodzić po górach mialam podejście takie: zrobić jak najwięcej szlaków przez ten tydzień,no bo przecież w Tatry daleko i to tylko raz w roku. Z czasem zmieniłam podejście. Nauczyłam się poprostu być w górach niekoniecznie zarzynajac sie na jakiejś dlugiej trasie. Sprawia mi wielką przyjemność położenie się na jakimś kamorze i wygrzanie gnatów :) poprostu tam być...
Ostatnio zmieniony pn 08 cze, 2009 przez Asik, łącznie zmieniany 1 raz.
skałojeb do zaspiarza - "ja rzygnę, ale na Everest wejdę, ale Ty za ch... VI.4 nie zrobisz
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Wydzieliłam temat z "Majowy skok w bok"
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Basia Z. pisze:Ja nie mam takiego podejścia jak Wy.
Asik pisze:Basiu,masz inną sytuację niż moja.
Dokładnie.
Ja Basiu, w porównaniu z Tobą, chodzę po górskich szlakach bardzo niedawno (od 4 lat), więc i poświęcenie dla dzieci, które już wyfrunęły z gniazda i wszystkie sprawy z tym związane - nie wchodzą tu w rachubę. Jeśli wyjeżdżam w góry - nawet i teraz - wszystkie tego typu historie mam poukładane, bo mimo, że dzieci dorosłe, to są wnuki i matka jest zawsze potrzebna...
Ale skoro już poukładam, to mimo kontuzji, czy choroby - gdzie rozsądek wespół z lekarzem - odradza, niestety zdarza mi sie nie posłuchać :? ...
Znam jednak swój organizm, granice szaleństwa - i staram ich się nie przekraczać.
Też mi życie miłe i mam dla kogo żyć :) ...
Basia Z. pisze:Nie jestem już najmłodsza, wprawdzie jestem zdrowa, ale nie mam takiej kondycji jak dawniej, więc wyznaczam sobie cele na swoją miarę.
Stosuję dokładnie tą samą metodę Basiu, nic na siłę, trzeba umieć ocenić swoje mozliwości, i myślę, że to potrafię.
Basia Z. pisze:zrezygnowałam z zimowego chodzenia po Tatrach, bo to było zbyt ryzykowne
Basiu, z zimowych Tatr nie zrezygnuję, bo są przecudne i nie wyobrażam sobie, żeby tam zimą nie iść.
Mam wielki respekt przed zimowymi Tatrami, do odważnych nie należę i myślę, że wiem na co sobie mogę pozwolić, a co mogę pooglądać tylko w relacjach Smolika and co. :)) .
Basia Z. pisze:najważniejsi są ludzie, których spotyka się w górach.
Dla mnie ludzie są ważni, ale nie najważniejsi. Najważniejsze są góry.

Może dlatego tak sądzę, że nigdy nie miałam okazji wybrać się z grupą na dłuższą wędrówkę, gdzie byłabym od kogoś zależna, czy ktoś ode mnie.
Chodzimy tylko z mężem i na siebie musimy liczyć.

Należę do osób kontaktowych, dużo rozmawiam na szlaku ze spotkanymi turystami, wszystkich pamiętam i bardzo mile wspominam.
Nie powiedziałabym jednak, że oni są dla mnie najważniejsi.

Myślę, że ze względu na dość póżną przygodę z górami, coś wartościowego mi umknęlo, ale cóż - czasu się nie cofnie, niestety.

Teraz najważniejsze jest dla mnie jechać i jak napisała Asik
Asik pisze:poprostu tam być...
Ala :) .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Zakochani w Tatrach pisze:
Basia Z. pisze:zrezygnowałam z zimowego chodzenia po Tatrach, bo to było zbyt ryzykowne
Basiu, z zimowych Tatr nie zrezygnuję, bo są przecudne i nie wyobrażam sobie, żeby tam zimą nie iść.
Mam wielki respekt przed zimowymi Tatrami, do odważnych nie należę i myślę, że wiem na co sobie mogę pozwolić, a co mogę pooglądać tylko w relacjach Smolika and co. :)) .
Chodziło mi o zimową turystykę wysokogórską.
Przed urodzeniem synów byłam zimą na Kończystej, Liptowskich Murach, Szpiglasowym Wierchu, Świnicy całym prawie otoczeniu Doliny Wielickiej (bez Gerlacha i Staroleśnego Szczytu), Jastrzębiej Turni, Jagnięcym itd.

Byłam też dwa razy w Alpach (Delfinatu i rejon Mont Blanc)

Ostatnie moje takie wejście miało miejsce w marcu 1986 - trójkową drogą na Jastrzębią Turnię.
Po drodze zrobiło mi się niedobrze - i potem okazało się że to już Michał był w drodze.

No i od chwili kiedy się urodził całkiem zrezygnowałam z tego typu wycieczek, zresztą w ogóle mnie jakoś nie ciągnie w góry śnieżne i lodowe (mam na myśli turystykę wysokogórską z użyciem raków i czekana).
Jednak z ogromną przyjemnością czytam relacje.

I czasem jednak z przyjemnością zaliczyłabym jakiś dupolot :-)

Natomiast uprawianie turystyki w górach nielodowcowych nie wiąże się z tak wielkim ryzykiem, więc to robię.

B.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Zakochani w Tatrach pisze:Teraz najważniejsze jest dla mnie jechać i jak napisała Asik
Asik napisał(a):
poprostu tam być...
Jakiś czas temu wyszła sprawa z moimi problemami kolanowymi. Na początku byłam zrozpaczona, wściekła. Przecież w tylu miejscach jeszcze nie byłam. Potem zaczęłam wspominać, patrzeć w przyszłość i wydaje mi się, że spokojnie mogłabym zapakować książki do plecaka, dojść pod Gubalówke na łączke i po prostu poleżakować z widokiem na Tatry. Idąc na trasie Gubałówka- Chochołowska wypatrzyłam sobie nawet fajną miejscówkę.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Asik

-#6
Posty: 1714
Rejestracja: wt 07 wrz, 2004

Post autor: Asik »

Zakochani w Tatrach pisze:Basiu, z zimowych Tatr nie zrezygnuję, bo są przecudne i nie wyobrażam sobie, żeby tam zimą nie iść.
mam to samo :) najsmieszniejsze ze kompletnie tego nie rozumiem. tak anparwde to jest istne szaleństwo. dostawalismy tyle razy po tyłku od pogody zimą, wywiało nas nieraz nieziemsko...a pomimo tego człowiek tęskni i czeka do nastepnej zimy,następnego wyjazdu. podobnie mam z Alpami, tęsknie za nimi bardzo :) niektórzy tego nie rozumieją ;)
Zakochani w Tatrach pisze:dość póżną przygodę z górami, coś wartościowego mi umknęlo, ale cóż - czasu się nie cofnie, niestety.
niestety?niestety?!
nie myśl o tym co straciłas zaczynając późno swoja przygode z gorami!!
to bez sensu. czasu i tak nie cofniesz. ciesz się tym co jest teraz, tym że w ogóle odkryłas piekno gór i straciłas dla nich głowe ;) jak mawia mądre przysłowie: lepiej późno niż wcale :)
skałojeb do zaspiarza - "ja rzygnę, ale na Everest wejdę, ale Ty za ch... VI.4 nie zrobisz
Awatar użytkownika
Smolik

-#6
Posty: 1619
Rejestracja: pn 30 lip, 2007
Lokalizacja: Podhale

Post autor: Smolik »

Inne przysłowie mówi:
"Ludzie nie dlatego przestają się bawić, że się starzeją, lecz starzeją się, bo przestają się bawić"
Kiedyś spotkałem pewnego wiekowego turyste przemierzającego Dol.Pańszczycy,przystanąłem patrząc jak wolnym miarowym krokiem samotnie zmierza ku Przeł.Krzyżne.
Przemierzając onegdaj samotnie Tatrzańskie bezdroża,zastanawiałem się kiedy przyjdzie ten czas,gdy nie będę mógł robić tego co pokochałem,i mimo szczerych chęci nie będzie mi dane w mym życiu odwiedzić większości miejsc,które chciałbym zobaczyć. Ale czy naprawdę to jest takie ważne.Życie chwilą,która jest teraz, choćby najbardziej ulotną sprawia,że gdzieś w środku czuje się spełniony,a wspomnienia miejsc cudnych i gro ludzi wspaniałych,których dane mi było spotkać powodują,że kiedyś być może jak ten samotny wędrowiec z radością poczłapie w stronę Krzyżnego i dalej gdzieś hen wysoko.
Ostatnio zmieniony pn 08 cze, 2009 przez Smolik, łącznie zmieniany 1 raz.
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Jak to mówią Rosjanie - wszystkiej wódki nie wypijesz, ale próbować trzeba :)

I tyle - wiadomo że nie jesteśmy w stanie w jednym życiu zrobić czy zobaczyć wszystkiego co byśmy chcieli. Ale "próbować trzeba" więc próbujemy.

Zakładając w wieku 33 lat pierwszy raz w życiu łyżwy na nogi nawet nie myślałem że będę w stanie kiedyś zagrać na tym samym lodzie co moi hokejowi idole (a nawet z niektórymi z nich), po prostu chciałem spróbować jak to jest.
I jest fajnie :)

A ograniczenia ? Każdy jakieś ma, czy to związane z wiekiem, czy ze zdrowiem albo też sytuacją rodzinną. Ale to nie powód by rezygnować z marzeń. No i zawsze "na starość" pozostaną wspomnienia - a to też ważna rzecz mieć co wspominać.

Zresztą ludziom chodzącym w góry "bo są" nie trzeba chyba tego tłumaczyć. A pozostali pierdzący w fotele i narzekający że w tej cholernej telewizji nic nie ma i tak tego nie zrozumieją.
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Bardzo mądre słowa wypowiedział Platon: Ten kto ma spokojne i pogodne usposobienie, łatwiej przyjmuje starość.
I ten teges, tego się trzymać szanowni userzy, a milej będzie się nam gaworzyło w różnych tematach. I nie wykręcać się za wszelką cenę obowiązkami czy sianem tylko korzystać z dobrodziejstw młodości i wieku dojrzałego, bo gdy przyjdzie ten czas, a przyjdzie, to wówczas wspomnienia są podporą starości.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Huczaj

-#6
Posty: 2841
Rejestracja: śr 28 lis, 2007
Lokalizacja: Kraków/Olkusz

Post autor: Huczaj »

Zakochani w Tatrach napisał(a):
dość póżną przygodę z górami, coś wartościowego mi umknęlo, ale cóż - czasu się nie cofnie, niestety.
No patrz, ja myślę o sobie dokładnie to samo :) Że za późno zacząłem się górami interesować bardziej poważnie ;)
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Ważne by w życiu robić to, co się naprawdę kocha. Nie jest ważne czy zaczęło się wcześniej czy później, ale to czy odkryło się swoją pasje. Zawsze można było żyć w nieświadomości. Choć wiadomo, pozostaje myśl, że można było już od dawna, ale... dobrze jest jak jest.

Ja czasem myślę, że jest tyle pięknych miejsc na świecie, które chciałabym zobaczyć. Musiałabym mieć chyba 5 (lub więcej) żyć. :)

Warto spełniać swoje marzenia, nie bać się zmian jeśli można cokolwiek zdziałać... Polecam. :)
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Asik pisze:Zakochani w Tatrach napisał(a):
dość póżną przygodę z górami, coś wartościowego mi umknęlo, ale cóż - czasu się nie cofnie, niestety.

niestety?niestety?!
nie myśl o tym co straciłas zaczynając późno swoja przygode z gorami!!
To "niestety" dotyczy tylko okazji wspólnego wędrowania z ludżmi, o kórych potem jest co opowiadać i wspominać.
Poza tym korzystam życia póki się da, spełniam swoje górskie marzenia (bo właściwie innych nie mam, odkąd się zaraziłam Tatrami).
Widać to po moich comiesięcznych relacjach :D .
Smolik pisze:Inne przysłowie mówi:
"Człowiek nie przestaje sie bawić dlatego ,że się starzeje,ale starzeje się dlatego ,że się nie bawi
krzymul pisze:Bardzo mądre słowa wypowiedział Platon: Ten kto ma spokojne i pogodne usposobienie, łatwiej przyjmuje starość.
andy67 pisze:Zresztą ludziom chodzącym w góry "bo są" nie trzeba chyba tego tłumaczyć. A pozostali pierdzący w fotele i narzekający że w tej cholernej telewizji nic nie ma i tak tego nie zrozumieją.
gb pisze: Życie przed nami i należy się nim cieszyć. Także wspomnieniami. Nie jest ważne, że "BYŁO". Ważne jest, że było PIĘKNIE
Święte słowa :) .


Ala :) .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Modlitwa - François Villon




“Dopóki ziemia kręci się,
dopóki jest tak, czy siak,
Panie, ofiaruj każdemu z nas,
czego mu w życiu brak:
Mędrcowi darować głowę racz,
tchórzowi dać konia chciej.
Sypnij grosza szczęściarzom
i mnie w opiece swej miej.



Dopóki ziemia kręci się,
o Panie, daj nam znak,
Władzy spragnionym uczyń,
by władza im poszła w smak.
Hojnych puść między żebraków,
niech się poczują lżej!
Daj Kainowi skruchę,
i mnie w opiece swej miej.



Ja wiem, że Ty wszystko możesz,
wierzę w Twą moc i gest,
Jak wierzy żołnierz zabity,
że w siódmym niebie jest.
Jak zmysł każdy chłonie z wiarą
Twój ledwie słyszalny głos,
Tak wszyscy wierzymy w Ciebie,
nie wiedząc, co niesie los.



Panie zielonooki spraw,
mój Boże jedyny, spraw,
Dopóki ziemia toczy się,
zdumiona obrotem spraw,
Dopóki czasu i prochu
wciąż jeszcze wystarczy jej,
Daj nam każdemu po trochu,
i mnie w opiece swej miej! “

Z wikipedii:
Poeta urodził się w 1431 lub 1432 roku w Paryżu. Studiował i uzyskał tytuł magistra na Sorbonie. Zanim trafił na paryską uczelnię, po śmierci ojca uczył go i wychowywał kanonik przy klasztorze św. Benedykta, Wilhelm de Villon. Stąd też wzięło się używane przez poetę nazwisko. W wyniku awanturniczego usposobienia oraz licznych bijatyk z jego udziałem, został zawodowym przestępcą. Brał udział w napaści na Kolegium Nawarskie (był inspiratorem tego czynu, jednak podczas kradzieży ograniczył się do czuwania na straży). Po bójce z księdzem Filipem de Charymore (który umarł w wyniku otrzymanej rany) trafił do więzienia Chatelet i wydostał się z niego tylko dzięki wstawiennictwu kanonika de Villon. Był członkiem organizacji złodziei, oszustów i fałszerzy pieniędzy, zwanych Muszelnikami (les Coquillards). Posługiwali się tajnym językiem, w którym poeta napisał kilka ballad. Za użycie noża w bójce trafił do więzienia i został skazany na karę śmierci. Ostatecznie uniknął szubienicy, ponieważ zmieniono mu karę na 10 lat wygnania. Uciekł z Paryża w 1463 roku i prawdopodobnie w tym samym roku zmarł.
Jestem gorszego sortu...
ODPOWIEDZ