Nie tylko w Tatrach bywają wypadki...
Opiekun też uczestniczył, więc jest uczestnikiem !
Napisałem tak, bo również ci uczniowie mogą sobie nie życzyc podawania ich danych.
Czy zatem Pana ostatnią wypowiedź mam rozumiec, że osoby które nie łamią prawa są chronione, a nie są chronieni tylko łamiący prawo i to w sposób "ewidentny". Skąd taki wniosek ?
A poza tym to jeszcze raz podkreślam, że w Polsce obowiązuje domniemanie niewinnosci !
Napisałem tak, bo również ci uczniowie mogą sobie nie życzyc podawania ich danych.
Czy zatem Pana ostatnią wypowiedź mam rozumiec, że osoby które nie łamią prawa są chronione, a nie są chronieni tylko łamiący prawo i to w sposób "ewidentny". Skąd taki wniosek ?
A poza tym to jeszcze raz podkreślam, że w Polsce obowiązuje domniemanie niewinnosci !
Zacznijmy od tego ,że nauczyciele poszli na niewinny spacer:
http://www.zw.com.pl/artykul/219788.html
http://www.zw.com.pl/artykul/219788.html
Przez nauczycieli mogli stracić nawet życie
Paulina Głaczkowska , ak 04-02-2008, ostatnia aktualizacja 05-02-2008 22:49
Kilka godzin trwała akcja ewakuacji uczniów i nauczycieli z Zespołu Szkół nr 7 przy ul. Chłodnej, którzy w nocy z niedzieli na poniedziałek utknęli pod Tarnicą, najwyższym szczytem polskich Bieszczad. Trzy osoby trafiły do szpitala.
autor zdjęcia: Klimkiewicz Rafał
źródło: Fotorzepa
źródło: Życie Warszawy
+zobacz więcej
To miała być zwyczajna wycieczka. W niedzielę rano 20 licealistów ze stolicy z trzema opiekunami rusza w góry. Nie mają odpowiedniego obuwia i ciepłych kurtek. Termometr pokazuje kilka stopni poniżej zera. W wysokich partiach gór leży od 20 do 60 cm śniegu. Wieje silny wiatr. Po kilku godzinach marszu grupa dociera do Przełęczy Bukowskiej. Czwórka uczniów nie ma siły iść dalej. Są wycieńczeni i zmarznięci. Opiekunowie decydują się na najgorsze rozwiązanie: na przełęczy z uczniami zostaje jeden z nich, pozostali wędrują dalej.– Około godz. 14 dostaliśmy wezwanie od uwięzionych na Przełęczy Bukowińskiej – relacjonuje Andrzej Małka, ratownik GOPR. – Natychmiast ruszyliśmy im na pomoc.
Ratownicy docierają do turystów ok. godz. 17. Zaczynają sprowadzać ich na dół. W tym czasie pozostała grupa dociera do Przełęczy Goprowskiej. Mają za sobą wejścia na Rozsypaniec, Halicz oraz trudny trawers Krzemienia. Nie mają siły iść dalej. Dzwonią po pomoc. Ich wezwanie dociera do ratowników kwadrans przed godz. 18.
– Nie mieliśmy pojęcia, że piątka, którą sprowadzamy, jest tylko małą częścią większej grupy – mówi Małka. – Opiekunowie zlekceważyli sytuację i poszli dalej z resztą licealistów. Po turystów rusza 23 ratowników, siedmiu funkcjonariuszy straży granicznej i kilku pracowników Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Na Przełęcz Goprowską docierają ok. godz. 21. – Akcja była trudna. Część grupy musieliśmy sprowadzać na przełęcz ze zbocza Krzemienia – opowiada Małka. – Ostatnią osobę sprowadziliśmy na dół o godz. 2 w nocy.
Trójka uczniów trafiła do szpitala w Ustrzykach Dolnych. – Na szczęście nic nie zagraża ich życiu. Byli wyziębieni. Jeden z nastolatków ma lekkie odmrożenia stóp – tłumaczy Marek Kęska, dyrektor szpitala. Okazało się, że grupa wybrała się w góry bez przewodnika. Tymczasem, zgodnie z przepisami, zorganizowana grupa powyżej 10 osób, która wybiera się w góry powyżej granicy 1000 m n.p.m., musi go wynająć. – To był bardzo duży błąd – mówi Andrzej Małek. – Poza tym grupa wybrała się na trudny szlak bez przygotowania. Uczniowie nie mieli odpowiednich ubrań. W górach o tej porze roku jest bardzo dużo śniegu.
Wojciech Wespołkin, przewodnik z 20-letnim doświadczeniem przyznaje, że nauczyciele zignorowali zagrożenie. – Bieszczady są bardzo nieprzewidywalne. Pogoda zmienia się z minuty na minutę. Bez odpowiedniego przygotowania można doprowadzić do tragedii – tłumaczy Wespołkin. – W tym przypadku, na szczęście, skończyło się na strachu.Barbara Antczak, dyrektor szkoły, z której była wycieczka, mówi, że nie wie, dlaczego opiekunowie nie zabrali ze sobą przewodnika. – Będę musiała wyjaśnić sprawę i wyciągnąć wobec nich konsekwencje – tłumaczy.
[Rozmowa] Przewodnik potrafi przewidywać zagrożenia i reagować na nie
Z Adamem Maraskiem, zastępcą naczelnika TOPR, rozmawia Paulina Głaczkowska.
Dużo grup zorganizowanych wybiera się w góry bez przewodników?
Na szczęście nasza świadomość, że przewodnik w górach jest potrzebny, wzrasta. W Tatrzańskim Parku Narodowym to, czy wycieczka ma przewodnika, sprawdzają strażnicy i pracownicy parku. Oczywiście nie każdą grupę, ale weryfikacja jest. Przewodnik nie tylko prowadzi odpowiednim szlakiem, ale potrafi również przewidywać i reagować na zagrożenia.
Nauczyciel też może być doświadczony...
To, że ktoś chodzi po górach, nie oznacza, że bez ryzyka może zabrać ze sobą np. grupę uczniów. Większość z nas umie liczyć, ale to nie znaczy, że każdy z nas może zostać matematykiem.
Ile kosztuje wynajęcie przewodnika?
Stawki wahają się od 200 do 800 zł w zależności od trudności i długości trasy. Wycieczki szkolne płacą ok. 350 złotych za 10 godzin.
A ile kosztuje przeprowadzenie akcji ratunkowej?
Wszystko zależy od tego, ile osób brało w niej udział i jakiego sprzęt użyto. Do ewakuacji młodzieży z Bieszczad zaangażowano w sumie ponad 40 osób. Ratownicy za godzinę pracy otrzymują ok. 20 zł. Do tego trzeba doliczyć jeszcze koszty paliwa i użycia specjalistycznego sprzętu. Myślę więc, że akcja ta kosztować będzie GOPR kilkanaście tys. złotych.
LICEALIŚCI ZGINĘLI POD RYSAMI PRZEZ GŁUPOTĘ NAUCZYCIELA
28 stycznia 2003 roku lawina, która zeszła spod Rysów, zabiła ośmioro spośród
13 uczestników wycieczki z Uczniowskiego Klubu Sportowego Pion, działającego przy I LO w Tychach. Siedmioro uczniów i opiekun utonęło w Czarnym Stawie pod Rysami. Był to najtragiczniejszy wypadek w polskich górach.
W dniu wypadku obowiązywał drugi, w czterostopniowej skali, stopień zagrożenia lawinowego. Pomimo tego że poprzedniej nocy padał mokry śnieg, nauczyciel geografii i opiekun wycieczki Mirosław Sz., nieposiadający żadnych uprawnień przewodnika wysokogórskiego, poprowadził uczniów na wycieczkę w góry. Nie zaangażował również przewodnika, który musi być obecny podczas wyprawy z tak liczną grupą. Uczestnicy wędrowali w zbyt małych odstępach, byli źle wyposażeni. Dla większości z nich była to pierwsza wyprawa w Tatry zimą.
Poszukiwanie ciał uczestników wyprawy zakończyło się dopiero po czterech miesiącach – 17 czerwca 2003 roku. Zwłoki ostatnich ofiar wydobyto z dna Czarnego Stawu. Przy jednej z nich znaleziono aparat fotograficzny, a w nim zdjęcia młodych ludzi w schronisku nad Morskim Okiem i z samej wyprawy w góry, zrobione chwilę przed wypadkiem.
W marcu 2005 roku katowicki sąd okręgowy skazał opiekuna wycieczki na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Sąd uznał, że nie da się udowodnić, by opiekun i uczestnicy wyprawy sami podcięli lawinę, a więc nie można mówić o związku przyczynowym między śmiercią uczestników wycieczki a zachowaniem oskarżonego. Wyrok zaskarżyła prokuratura. W listopadzie 2005 r. Sąd Apelacyjny w Katowicach uchylił wyrok. W ponownym procesie nauczyciel dobrowolnie poddał się karze. W kwietniu 2006 r. sąd skazał go na karę dwóch lat więzienia w zawieszeniu na cztery. Zakazał mu też organizacji jakichkolwiek wypraw i wycieczek.
Życie Warszawy
-
Jagiellonia w Tatrach
-

- Posty: 473
- Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
- Lokalizacja: Białystok
Moim zdaniem nazywanie Bieszczad pagórkami jest dużym nieporozumieniem. Pomijając, że jest to jednak około 500 metrów względnej wysokości, warunki pogodowe w najwyższych partiach często są skrajnie trudne i potrafią błyskawicznie się zmienić (bardzo silny wiatr, mgła, opady i niska temperatura). To wszystko w zestawieniu z nieodpowiednim ekwipunkiem i słabą kondycją dosyć łatwo może doprowadzić do takiej sytuacji. To że w zestawieniu z np. Tatrami są to góry stosunkowo niskie, nie oznacza, iż jest to deptak w Ciechocinku.krzysgd pisze: Szkoda, że jacyś ludzie z pasją się znów wpakowali, niestety pasja nie poszła w góry (a właściwie pagórki) w parze z przezornością.
"(...)W niedzielę rano 20 licealistów ze stolicy z trzema opiekunami rusza w góry. Nie mają odpowiedniego obuwia i ciepłych kurtek. Termometr pokazuje kilka stopni poniżej zera. W wysokich partiach gór leży od 20 do 60 cm śniegu. Wieje silny wiatr. Po kilku godzinach marszu grupa dociera do Przełęczy Bukowskiej. Czwórka uczniów nie ma siły iść dalej. Są wycieńczeni i zmarznięci. Opiekunowie decydują się na najgorsze rozwiązanie: na przełęczy z uczniami zostaje jeden z nich, pozostali wędrują dalej.– Około godz. 14 dostaliśmy wezwanie od uwięzionych na Przełęczy Bukowińskiej – relacjonuje Andrzej Małka, ratownik GOPR. – Natychmiast ruszyliśmy im na pomoc.
Ratownicy docierają do turystów ok. godz. 17. Zaczynają sprowadzać ich na dół. W tym czasie pozostała grupa dociera do Przełęczy Goprowskiej. Mają za sobą wejścia na Rozsypaniec, Halicz oraz trudny trawers Krzemienia. Nie mają siły iść dalej. Dzwonią po pomoc.(...)"
Jeżeli ten opis jest prawdziwy to mamy do czynienia z idiotami a nie nauczycielami.
Ratownicy docierają do turystów ok. godz. 17. Zaczynają sprowadzać ich na dół. W tym czasie pozostała grupa dociera do Przełęczy Goprowskiej. Mają za sobą wejścia na Rozsypaniec, Halicz oraz trudny trawers Krzemienia. Nie mają siły iść dalej. Dzwonią po pomoc.(...)"
Jeżeli ten opis jest prawdziwy to mamy do czynienia z idiotami a nie nauczycielami.
Każdemu jego Everest...
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Ani Bieszczady nie są "wypryskami na d...ie", ani czymś mrocznie dybiącym na życie dziatwy szkolnej, ale najwyraźniej w cytowanych przykładach zabrakło normalnej wyobraźni opiekunom.andy67 pisze:Jeżeli ten opis jest prawdziwy to mamy do czynienia z idiotami a nie nauczycielami.
Czy to dowód idiotyzmu?
Może nie aż tak drastycznie, ale trudno określić ich jako fachowców od szacowania zmienności warunków atmosferycznych i możliwości podopiecznych.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mnie się nóż w kieszeni otwiera jak czytam o takich sytuacjach a słowo idioci zastąpiłbym jeszcze mocniejszym. To nie było żadne zdarzenie typu lawina tylko bezmyślne brnięcie na zasadzie "jakoś to będzie" mimo tego że wszystko wskazywało na bezsens tej decyzji. Oni chyba myśleli że wystarczy jeden telefon i w 5 minut pojawią się śmigłowce z ratownikami więc spokojnie można iść dalej. Jeśli tacy są nauczyciele to nie dziwi mnie poziom polskiego szkolnictwa.Zygmunt Skibicki pisze:Ani Bieszczady nie są "wypryskami na d...ie", ani czymś mrocznie dybiącym na życie dziatwy szkolnej, ale najwyraźniej w cytowanych przykładach zabrakło normalnej wyobraźni opiekunom.andy67 pisze:Jeżeli ten opis jest prawdziwy to mamy do czynienia z idiotami a nie nauczycielami.
Czy to dowód idiotyzmu?
Może nie aż tak drastycznie, ale trudno określić ich jako fachowców od szacowania zmienności warunków atmosferycznych i możliwości podopiecznych.
Każdemu jego Everest...
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
I zjadał, więc jest zjadaczem!denis pisze:Opiekun też uczestniczył, więc jest uczestnikiem !
No, bardzo proszę nie próbować nawet wyprowadzać mnie na grząskie tereny! Od jakiegoś czasu radzę sobie bez przewodników.
Tak, należy ją rozumieć!denis pisze:Czy zatem Pana ostatnią wypowiedź mam rozumiec
Ale tępiona jest demagogia i głupota!denis pisze:w Polsce obowiązuje domniemanie niewinnosci
Nie zawsze i nie wszędzie - to prawda!
A ja je jedynie napiętnuję.
O jakiej niewinności i jakim domniemaniu szanowny denisie mówisz?
To może i wyniki pomiarów radarowych będziemy domniemywywali jako niebyłe dopóki Sąd Najwyższy nie rozpatrzy drugiej apelacji?
Mieli obowiązek opiekunowie młodzieży na taką wycieczkę zatrudnić przewodnika? - Mieli!
Wzięli? - Nie!
Zostali na tym przyłapanie? - Zostali!
Mogą się tłumaczyć nieznajomością przepisów w tej kwestii? - Nie mogą!
Najzwyczajniej opiekun (-nowie) tej grupy dali dupy!
Dokładnie i bezapelacyjnie!
Chodzi teraz jedynie o to, by kolejni rodzice nie powierzali swych dzieci opiece równie dobrym "fachowcom", a tym to już w ogóle.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
-
Jagiellonia w Tatrach
-

- Posty: 473
- Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
- Lokalizacja: Białystok
Jagiellonia w Tatrach pisze:Czy każdy kierowca w Polsce wyprzedza na trzeciego pod górkę, bo pod Rzeszowem i na Mazowszu były wypadki po takich manewrach ?andy67 pisze: Jeśli tacy są nauczyciele to nie dziwi mnie poziom polskiego szkolnictwa.
Ręce opadają mojej żonie nauczycielce...
Kierowca to nie nauczyciel. Mylisz pojęcia kolego. Nauczyciel skoro ma nauczać to z założenia powinien być kimś powyżej średniej - czy te barany z powyższego przykładu to ludzie "powyżej średniej" ?. Jeśli tak to biada szkolnictwu...
Każdemu jego Everest...
Szanowny Panie Zygmuncie !
Podzielam Pana negatywne zdanie o tych "opiekunach".
Pragnę tylko przypomniec, ze zareagowałem na Pana wpis o treści:
"Ustawa o ochronie danych osobowych nie chroni przed publikowaniem danych o osobach skandalicznie wywiązujących się z obowiązków zawodowych. Zwłaszcza, gdy dotyczy to tzw. zawodów społecznego zaufania - między innymi nauczyciele i przewodnicy górscy..."
I tu się Pan niestety myli, bo ustawa chroni dane osobowe nawet osób "niewątpliwie" łamiących prawo (taki jest jej "skutek uboczny").
Zareagowałem na ten wpis, żeby ktoś w niego nie uwierzył i w dobrej wierze nie podał na przykład tutaj tych danych.
Bo gdyby uwierzył, wtedy mógłby sobie sam narobic kłopotów !
Podzielam Pana negatywne zdanie o tych "opiekunach".
Pragnę tylko przypomniec, ze zareagowałem na Pana wpis o treści:
"Ustawa o ochronie danych osobowych nie chroni przed publikowaniem danych o osobach skandalicznie wywiązujących się z obowiązków zawodowych. Zwłaszcza, gdy dotyczy to tzw. zawodów społecznego zaufania - między innymi nauczyciele i przewodnicy górscy..."
I tu się Pan niestety myli, bo ustawa chroni dane osobowe nawet osób "niewątpliwie" łamiących prawo (taki jest jej "skutek uboczny").
Zareagowałem na ten wpis, żeby ktoś w niego nie uwierzył i w dobrej wierze nie podał na przykład tutaj tych danych.
Bo gdyby uwierzył, wtedy mógłby sobie sam narobic kłopotów !
-
Jagiellonia w Tatrach
-

- Posty: 473
- Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
- Lokalizacja: Białystok
A co to jest średnia drogi kolego ? Poza tym jeżeli nawet taka jest, to jest to taka sama praca jak każda inna, w każdej trzeba być uczciwym i odpowiedzialnym i w każdym zawodzie są reguły, których należy przestrzegać. Kelner musi być uprzejmy, kierowca trzeźwy i ostrożny a inżynier odpowiedzialny i tak dalej. Przypisywanie nauczycielom jakiejś szczególnej roli to zwykła demagogia, nie mająca nic wspólnego z życiem, w którym nauczyciel ma rodzinę, dom i pracuje po to aby mieć za co żyć. Nauczyciel, lekarz, polityk wywodzi się ze społeczeństwa i jest dokładnie taki sam jak ono. Założenia to często lenistwo i nieodpowiedzialność rodziców, którzy uważają, że szkoła wychowa człowieka, podczas gdy nauczyciel w pierwszej kolejności ma realizować program nauki. A to, że powinien być przyzwoity w stosunku do uczniów i swojej pracy nie jest żadnym założeniem, bo dotyczy każdego, który pracuje w społeczeństwie. Zaś błędy i wypaczenia były i będą nie tylko w ustroju socjalistycznym.andy67 pisze:Jagiellonia w Tatrach pisze:Czy każdy kierowca w Polsce wyprzedza na trzeciego pod górkę, bo pod Rzeszowem i na Mazowszu były wypadki po takich manewrach ?andy67 pisze: Jeśli tacy są nauczyciele to nie dziwi mnie poziom polskiego szkolnictwa.
Ręce opadają mojej żonie nauczycielce...
Kierowca to nie nauczyciel. Mylisz pojęcia kolego. Nauczyciel skoro ma nauczać to z założenia powinien być kimś powyżej średniej - czy te barany z powyższego przykładu to ludzie "powyżej średniej" ?. Jeśli tak to biada szkolnictwu...
Cieszę się, że odniosłeś się do sensu cytowanego zdania (nie czepiając się słówek). Spróbuj raz jeszcze, chyba, że nie masz nic do powiedzenia.Jagiellonia w Tatrach pisze:Moim zdaniem nazywanie Bieszczad pagórkami jest dużym nieporozumieniem. Pomijając, że jest to jednak około 500 metrów względnej wysokości, warunki pogodowe w najwyższych partiach często są skrajnie trudne i potrafią błyskawicznie się zmienić (bardzo silny wiatr, mgła, opady i niska temperatura). To wszystko w zestawieniu z nieodpowiednim ekwipunkiem i słabą kondycją dosyć łatwo może doprowadzić do takiej sytuacji. To że w zestawieniu z np. Tatrami są to góry stosunkowo niskie, nie oznacza, iż jest to deptak w Ciechocinku.krzysgd pisze: Szkoda, że jacyś ludzie z pasją się znów wpakowali, niestety pasja nie poszła w góry (a właściwie pagórki) w parze z przezornością.
O czym Wy piszecie ?
Był tylko jeden nauczyciel i 12 uczniów
Tu opis "wyprawy":
http://miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962 ... adach.html
(Osobiście dziś zrezygnowałam z wejścia na Babią, bo wiał halny).
B.
Był tylko jeden nauczyciel i 12 uczniów
Tu opis "wyprawy":
http://miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962 ... adach.html
(Osobiście dziś zrezygnowałam z wejścia na Babią, bo wiał halny).
B.
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Basiu, znaliśmy tylko ten krótki opis cytowany przez świstera z "wiadomości".Basia Z. pisze:O czym Wy piszecie ?
Był tylko jeden nauczyciel i 12 uczniów
Teraz to włos się jeży i lepiej zmilczę.
Resztę winien... prokurator.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
A skąd wiadomo który opis jest bliższy prawdy ?Basia Z. pisze:O czym Wy piszecie ?
Był tylko jeden nauczyciel i 12 uczniów
Tu opis "wyprawy":
http://miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962 ... adach.html
(Osobiście dziś zrezygnowałam z wejścia na Babią, bo wiał halny).
B.
Każdemu jego Everest...
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
A ja stawiam tezę, że obydwa są prawdziwe.andy67 pisze:A skąd wiadomo który opis jest bliższy prawdy ?
Po pierwsze - nie są wzajemnie sprzeczne.
Po drugie - drugi jest bardziej szczegółowy.
Po trzecie - bez nerwów, zapewne będą kolejne...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
-
Jagiellonia w Tatrach
-

- Posty: 473
- Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
- Lokalizacja: Białystok
Pewnie, że szkoda, iż zamiast radości z górskiej wędrówki ludzie wpakowali się w niebezpieczną sytuację. Zawsze jednak ktoś może odebrać taki tekst opacznie, być może jak owi pechowcy, nie zdający sobie sprawy z tego co to są Bieszczady. Stąd te drobne wyjaśnienie. Naprawdę nie wiemy ile osób czytających nasze wypociny organizuje sobie górskie wyjazdy a nie każdego w góry wprowadza doświadczony rodzic czy kolega/koleżanka. Zresztą to wszystko było wielokrotnie powtarzane a jakoś nie zauważyłem, aby z GOPRu czy TOPRu pozbywano się ludzi z uwagi na brak zajęć.krzysgd pisze:Cieszę się, że odniosłeś się do sensu cytowanego zdania (nie czepiając się słówek). Spróbuj raz jeszcze, chyba, że nie masz nic do powiedzenia.Jagiellonia w Tatrach pisze:Moim zdaniem nazywanie Bieszczad pagórkami jest dużym nieporozumieniem. Pomijając, że jest to jednak około 500 metrów względnej wysokości, warunki pogodowe w najwyższych partiach często są skrajnie trudne i potrafią błyskawicznie się zmienić (bardzo silny wiatr, mgła, opady i niska temperatura). To wszystko w zestawieniu z nieodpowiednim ekwipunkiem i słabą kondycją dosyć łatwo może doprowadzić do takiej sytuacji. To że w zestawieniu z np. Tatrami są to góry stosunkowo niskie, nie oznacza, iż jest to deptak w Ciechocinku.krzysgd pisze: Szkoda, że jacyś ludzie z pasją się znów wpakowali, niestety pasja nie poszła w góry (a właściwie pagórki) w parze z przezornością.
Prawda jest taka, że poziom edukacji z zakresu geografii jest fatalny. Nie dziwiłbym się specjalnie gdyby to była wycieczka z poznańskiego czy Pomorza, ale z Zabrza? Toż tam do gór stosunkowo niedaleko. Takie przykłady to świetna antypropaganda toczonych tu i ówdzie heroicznych wojen antyprzewodnickich. Idę o każdy zakład, że żaden przewodnik z tak wyekwipowaną grupą w góry nie poszedł - po prostu nie tyle nawet z troski o podopiecznych ale z strachu o własną dupę jak by się coś takiego stało, co się stało. A mogło być znacznie gorzej.
Jestem gorszego sortu...
W Alpach zginął 12-sto latek.
- Szwajcarskie władze poinformowały, że odnalazły ciało zaginionego miesiąc temu dwunastolatka z USA. Chłopiec zaginął podczas wycieczki do wodospadów Truemmelbach w Lauterbrunnen w Alpach - podaje serwis yahoo.com.
12-letni Noah Kriese zaginął 22 maja, w trakcie wycieczki do wodospadów Truemmelbach.
Ciało chłopca znaleziono w sieci rozpiętej u wejścia do wąwozu Truemmelbach. Tożsamość dziecka potwierdziły już testy DNA wykonane w Instytucie Medycyny Sądowej Uniwersytetu w Bernie.
Trudno dokładnie określić, w jakich okolicznościach 12-latek wpadł do wodospadu. Najbardziej prawdopodobna wydaje się teza, że chłopiec zgubił but w pobliżu najwyższej platformy widokowej i wszedł na skały, by go odzyskać. Wtedy poślizgnął się i spadł do wody. Policja wyklucza, by w zdarzeniu brały udział osoby trzecie.
Zgubiony but znaleziono u wejścia do wąwozu niedługo po zniknięciu chłopca. Jego ciało udało się odnaleźć dopiero teraz.
Wypadek miał miejsce w Alpach centralnych w pobliżu popularnego kurortu Interlaken, położonego około 50 km na południowy wschód od Berna.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.





