Kijki trekkingowe

Buty, odzież, plecaki, śpiwory, akcesoria i sprzęt górski...
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

tomek.l pisze: Za ponad 200 zł można kupić porządne kijki bez wodotrysków, które wytrzymają lata :)
Jak na nie sobie nie nadepniesz.

Moje wszystkie uszkodzenia kijków (i większość uszkodzeń kijków, które zrobili sobie moi znajomi) były spowodowane tym, ze ktoś sobie na kijek nadepnął, podparł się pod dziwnym kątem, co spowodowało jego zgięcie itd.
Wtedy zazwyczaj pomaga tylko wymiana uszkodzonego elementu.
Uszkodzenia elementów zaciskających stanowią margines.

Tez mam kumpla, który sobie kupił kijki za 400 zł i ciągle się tym chwali.
Nie widzę zasadniczej różnicy pomiędzy jego kijkami a moimi za 100 zł.

Pozdrowienia

Basia
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Basia Z. pisze:Moje wszystkie uszkodzenia kijków (i większość uszkodzeń kijków, które zrobili sobie moi znajomi) były spowodowane tym, ze ktoś sobie na kijek nadepnął, podparł się pod dziwnym kątem, co spowodowało jego zgięcie itd
Moje kije też tego doświadczyły. Kolega mi na szczęście naprostował :)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
krzysgd

-#6
Posty: 1098
Rejestracja: pn 13 gru, 2004
Lokalizacja: Ciemnogród

Post autor: krzysgd »

Basia Z. pisze:kupił kijki za 400 zł i ciągle się tym chwali.
Zaraz, zaraz, a na czym to właściwie polega klasyczny lans ? :D
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

krzysgd pisze:Zaraz, zaraz, a na czym to właściwie polega klasyczny lans ? happy
chwalenie się to jest nic innego jak tandetne szpanerstwo. Lans nie wymaga chwalenia się :) - wystarczy, że masz porządne kije i delikatnie wyeksponujesz ich nazwę czy też nazwę modelu :).
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

lukas_12 pisze:chwalenie się to jest nic innego jak tandetne szpanerstwo. Lans nie wymaga chwalenia się smile - wystarczy, że masz porządne kije i delikatnie wyeksponujesz ich nazwę czy też nazwę modelu smile
I tu dochodzimy do definicji lansu i szpanerstwa oraz róznic między nimi. :))
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

krzysgd pisze:
Basia Z. pisze:kupił kijki za 400 zł i ciągle się tym chwali.
Zaraz, zaraz, a na czym to właściwie polega klasyczny lans ? :D
Akurat ten kolega chwali się również swoim samochodem. Rzeczywiście super-bryka, aczkolwiek ja nie jestem dobrym adresatem tego typu lansu, bo nawet nie wiem jakiej marki jest ten samochód. ;-)

Jednak duży plus ma za to że mnie często podwozi. ;-)
Jednak w trakcie jazdy sporo opowiada o zaletach tego samochodu, na czym ja się w ogóle nie znam.

A klasyczny lans nie polega bynajmniej na eksponowaniu marki, nawet dyskretnym.
Brak tutaj Tomtoma, który jest klasykiem lansu ;-)

Klasyczny lans to jest wtedy jak się mimochodem wtrąci w czasie dyskusji "kiedy my razem z Jurkiem Kukuczką upiliśmy się tanim winem" (czy coś w tym rodzaju).


8) 8) 8)
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

Krzymul odszukaj sobie forumowy słownik i znajdź w nim literkę LAns tudzież teoria lansu :)
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

Masz póbkę od Tomtoma na szybko znalazłem

A co mi tam, przeklejam:

LANS - dzialalnosc polegajaca na wzbudzaniu pelnego podziwu zainteresowania swoja osoba.

Lans gorski - j.w. + ze wzgledu na uprawiana dzialalnosc gorska (n.p. AndrzejZ lansuje sie samym nazwiskiem)

Lans gorski wystepuje w wielu odmianach. Pozwole sobie wyroznic kilka z nich:

L. gawedziarski: wtracanie mimochodem (niekoniecznie prawdziwych) informacji, gdzie to sie nie bylo i czego nie zobaczylo.
L. gawedziarsko-medialny: j.w. wsparte zdjeciami, publikacje relacji z wlasnych dokonań, etc.
L. sprzetowy: wzbudzanie podziwu wlasciwie dobranym sprzetem (patrz tez: moda) Czym sie rozni sprzet wlasciwy od niewlasciwego objasnie na przykladzie:
kijki do lansu: Kohla, Leki
kijki niewlasciwe: Fizan

Nalezy stanowczo odroznic lans od szpanu. Wypad rowerem za miasto z zalozonym na plecy Deuterem Guide to ordynarne zadawanie szpanu, podobnie jak spacer Droga Pod Reglami w Meindlach AR 7.0 (2.0 sa dopuszczalne) i nic w takim wypadku nie pomoga tlumaczenia, ze nie stac nas na plecak rowerowy czy sandały.

L. wyprawowy: udokumentowane przejscie niebanalnej trasy (patrz tez: zadac lans w Ciezkiej).

Dyrektywy zadawania lansu: Dobry lanser jest osobnikiem kulturalnym, dyskretnym, nie rzucajacym sie nachalnie w oczy. Nie liczy na poklask gawiedzi, jego targetem sa osoby (szczegolnie osobniczki) zorientowane w temacie, umiejace odroznic Szeroka Jaworzynska od Doliny Jaworzynki i Bergsona od Berghausa. Dobry lanser po wejsciu na szczyt nie zrzuca z hukiem czerwoniutkiego AirContacta na glebe, on go delikatnie kladzie na ziemie i cichutko wyjmuje z niego termos Colemana, dyskretnie obracajac sie przy tym na wszystkie strony, czy aby ktos nie kontempluje tych poczynan. AirContact jest oczywiscie granatowy.

P.S. Przyklad balansowania na granicy lansu i szpanu: polar Arcteryxa, spodnie i namiot TNF, spiwor Roberts (model, ktory nigdy nie wszedl do sprzedazy), plecak i drugi polar Mammuta, wszystko niedopasowane kolorystycznie, a pod spodem termomajtki od Campusa za 10 zeta happy

Oczywiscie tematu to nie wyczerpuje.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

sie panie modzie spóźniłeś ;)
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

lukas_12 pisze:sie panie modzie spóźniłeś
zauważyłem ;)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Basia Z. pisze:...ktoś sobie na kijek nadepnął, podparł się pod dziwnym kątem...
"Na kijach" chodzę od prawie czterdziestu lat... Jasne, że te pierwsze nie były teleskopowymi, ale jak się okazuje, wcale nie były gorsze na szlaku.
W czasie marszu, natychmiast po postawieniu kijka odpychamy się i to solidnie - w końcu, po to jedynie ich używamy. Jest oczywistym, bo wynika to z geometrii ruchu, że w czasie odpychania kijek pochyla się w kierunku marszu. Jeśli ostrze zostanie przypadkowo lub przez zwykłą nieuwagę postawione w jakiejś szczelinie lub między głazami, może powstać dźwignia, której zdecydowanie dłuższe ramię trzymamy ręką i... sami zginamy kijek.
Tylko dzięki małym talerzykom nie pozwalającym kijkom czasem zbyt głęboko ugrzęznąć w jakiejś dziurze udaje mi się unikać zgięć poza granicę sprężystości, czyli trwale. Oczywiście małe skrzywienia, które udaje się prostować dosłownie na kolanie, przytrafiają mi się nadal.
Cóż, chodzenie "na czterech" to dawno zagubiona umiejętność homo sapiens...
Dlatego właśnie te pierwsze w życiu kijki, na których dopiero łapiemy, o co w tym wszystkim chodzi i nabieramy wprawy, warto kupować możliwie tanie.
Zapewne Mefi to potwierdzi, że umiejętności nabyte na nartach biegowych zdecydowanie ułatwiają pierwsze piesze kroki "na kijach". I odwrotnie... zresztą.

A z tym lansem to... różnie bywa.
Moje pierwsze kije: jałowcowe z wklejonymi widiowymi wiertłami i taśmami parcianymi, którymi posługiwałem się prawie ćwierć wieku, już niestety nie istnieją - został jeden i... kiszka. Za to drugie, bambusowe - też mojej własnej produkcji - wzbudzały całkiem niedawno tak powszechny zachwyt na szlaku, że ostatecznie i nieodwołalnie wylądowały... na antresoli.

Ale...
Gdyby ktoś miał ochotę tą metodą "zadać szyku", to na mojej stronie jest kompletny przepis na tanim kosztem zrobienie sobie takiego dziwadełka.
Ostatnio zmieniony wt 02 cze, 2009 przez Zygmunt Skibicki, łącznie zmieniany 1 raz.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Zygmunt Skibicki pisze: Zapewne Mefi to potwierdzi, że umiejętności nabyte na nartach biegowych zdecydowanie ułatwiają pierwsze piesze kroki "na kijach". I odwrotnie... zresztą.
Potwierdzę, dopiero po przygodzie narciarskiej odkryłem co dają kije.

JA mojego kija popsułem w wyniku przydepnięcia - dźwignia może nie za duża, ale 110 kg masy wystarczyło.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Zygmunt Skibicki pisze: W czasie marszu, natychmiast po postawieniu kijka odpychamy się i to solidnie - w końcu, po to jedynie ich używamy. Jest oczywistym, bo wynika to z geometrii ruchu, że w czasie odpychania kijek pochyla się w kierunku marszu. Jeśli ostrze zostanie przypadkowo lub przez zwykłą nieuwagę postawione w jakiejś szczelinie lub między głazami, może powstać dźwignia, której zdecydowanie dłuższe ramię trzymamy ręką i... sami zginamy kijek.
Ja sobie mocno zgięłam mój pierwszy kijek pośliznąwszy się na stromym zejściu w Gorcach na lodzie pokrytym cienką warstwą śniegu i odruchowo podparłszy się z tyłu kijkiem.
Nie upadłam ale oparłam się na kijku całym ciężarem i zgięłam dolną część pod kątem ok 30 stopni.
Nie było wtedy do niego części zamiennych, naprawił mi go Wojtek W. (to oczywiście lans, ze ma się wśród przyjaciół tak znamienite osoby, jak Wojtek ;-) ).
Wiele razy słyszałam że ktoś sobie stanął na kijkach np. opartych w czasie odpoczynku na plecaku.
Na takie uszkodzenia podatne są drogie i tanie kijki w równym stopniu.

Pozdrowienia

Basia
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Z tego wszystkiego wynika, że być może... kijki są najczęściej uszkadzanym lub traconym sprzętem na szlaku.
Potwierdzacie, czy też zaprzeczacie?
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Obrazek
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Zygmunt Skibicki pisze:Z tego wszystkiego wynika, że być może... kijki są najczęściej uszkadzanym lub traconym sprzętem na szlaku.
Potwierdzacie, czy też zaprzeczacie?
:think: wydaje mi się, że tak.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
lukas.m

-#2
Posty: 63
Rejestracja: czw 03 lip, 2008

Post autor: lukas.m »

a ja się lekko zirytowałem bo kupiłem sobie kijki firmy fiord nansen (czy jak ona się zwie) i używałem ich może 10 razy na wyjazdach. Fakt że bardzo "mocno" eksploatowałem je ale produkt okazał się tandetny. Pierwszy pękł mi zacisk podczas wyjazdu w Tatry w tamtym roku potem naprawiłem pokleiłem i działało aż do wyjazdu w Bieszczady miesiąc temu. Kijki się rozleciały :x Poszedłem po rozum do głowy i zamówiłem sobie Black Diamond - Contour Elliptic po promocji wyszło mnie około 300 zł. Jestem szczerze przekonany że na tych kijkach się nie zawiodę. Obym się nie pomylił :) Co do lansu to powiem szczerze że mało mnie lans obchodzi zresztą zbytnio nie mam czym się lansować :)
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

ja teraz uzywałem stareńkich salewa walker identycznych z moimi starymi fizanami. I było dobrze.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

lukas.m pisze:Poszedłem po rozum do głowy i zamówiłem sobie Black Diamond - Contour Elliptic po promocji wyszło mnie około 300 zł. Jestem szczerze przekonany że na tych kijkach się nie zawiodę. Obym się nie pomylił smile Co do lansu to powiem szczerze że mało mnie lans obchodzi zresztą zbytnio nie mam czym się lansować smile
widzisz to jest to o czym mówię non stop - oczywiście pół żartem pół serio wspomnę o lansie - ale głównie chodzi o to aby kijki działały, a nie jakiś badziew co owszem jedna para się komuś trafi i ma je lata, ale niestety pozostałem 9 par ze statystycznej 10 się rozleci w pierwszym tygodniu.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Awatar użytkownika
Alan

-#7
Posty: 3033
Rejestracja: czw 30 cze, 2005
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Alan »

lukas.m pisze:Poszedłem po rozum do głowy i zamówiłem sobie Black Diamond - Contour Elliptic po promocji wyszło mnie około 300 zł. Jestem szczerze przekonany że na tych kijkach się nie zawiodę. Obym się nie pomylił Co do lansu to powiem szczerze że mało mnie lans obchodzi zresztą zbytnio nie mam czym się lansować
w tym watku ekspertem od kijkow BD jest jak zapewne zauwazyles facet, ktory prawdopodobnie nigdy ich nie uzywal, za to, ktoremu udalo sie zepsuc 2 statywy, co ma dowodzic, ze kijki BD sa do kitu, a co najwyzej do szpanowania
buahaha
ODPOWIEDZ