Choćby jakie kijki były u mnie tylko jeden sezon wytrzymają. Dlatego wole co sezon mieć nowe. A z tym klekotem i pogięciem nie przesadzaj chyba nigdy ich nie miałeś.Zygmunt Skibicki pisze:To doradzam zupełnie początkującym na pierwsze "przetarcie" i... pogięcie. Wiele osób na tym zaczyna, ale ze względu na fatalną jakość oraz trwałość, że o "klekocie" i ciężarze teleskopu nie wspomnę, kolejne kupuje już zupełnie inne. To jest dobre na jeden urlop i... wywalić!
Kijki trekkingowe
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Miałem i nadal wożę w bagażniku, bo czasem mam kogoś, kto właśnie toto upatrzył sobie na Allegro, więc mu daję to do łap i... "nech se patrzi"!manfred pisze:z tym klekotem i pogięciem nie przesadzaj chyba nigdy ich nie miałeś.
Te są jeszcze nie pogięte, bo pilnuję ćwiczonych delikwentów, ale już kilka dokładnie takich widziałem porzuconych tu i ówdzie. Widuję także nieskładalne już "giętasy" z pietyzmem przytroczone do plecaków. Trudno ich nie poznać po tym "kompa...siku" - jedynie napisy bywają różne.
No, a wagę ustrojstwa to każdy może sobie sam sprawdzić.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Miałem kiedyś Everesty jakiejś firmy z Austrii kosztowały ok 100 zł. Lato,jesień ,zima,piargi ,śniegi ,narty.Pare razy sie pogięły ale po naprostowaniu działały,chwila nieuwagi i jeden poleciał sobie z pewnej grani.Potem miałem Mastery rewelacja,niestety ratując się przed upadkiem połamałem jednego,Milo no te polecam komuś kogo nie lubie
,czekam na Mastery ok.120 zł ,bez żadnych jakiś amortyzatorów ale z talerzykami zimowymi gratis.
Kije mają w górach pomagać a nie przyprawiać o stres czy się nie pogną ,połamią i porysują
Kije mają w górach pomagać a nie przyprawiać o stres czy się nie pogną ,połamią i porysują
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Pewnie masz w środku rurek mnóstwo szarego pylistego tlenku glinu - to cholerstwo się utlenia! Ja bym, rozebrał, wypłukał środki 10-cio procentowym octem, potem dobrze wodą i porządnie wysuszył, a plastikowe "koronki" rozpychaczy wyszczotkował suchą, ostrą szczotką. Już ćwiczyłem ten patent, bo też mam jedne bardzo stare.Szarotka pisze:lubią się już same składać w najmniej odpowiednim momencie
To może wydać się dziwne, ale sugeruję tę samą procedurę co Szarotce.Mariusz pisze:składają się coraz trudniej.
Tylko proszę: nie każcie mi wyjaśniać, czym się różnią korozje aluminium: tlenowa, solna i kwaśnodeszczowa, bo to nudne jak cholera. Dla mechanizmów kijków akurat - jedna chwała!
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
uff to mnie uspokoiłesmanfred pisze:Asik pisze:to co ty z nimi robisz?? ludzi po drodze obijasz?
Z nudów skręcam i rozkręcam podchodząc i schodząc z Tater
nie wiedziałam ze kijki sa takie drogie. ja swoje-himountain kupiłam jakies 4 lata temu za ok 90zł z ostrzeżeniem od sprzedawcy ze naklejka moze sie zedrzec...naklejka nadal jest. kijki praktycznie nie do zdarcie,chociaz rok temu próbowały sie buntowac i nie mogłam ich skręcic,ale po groźbie ze chyba kupie sobie nowe działaja bez zastrzezen
skałojeb do zaspiarza - "ja rzygnę, ale na Everest wejdę, ale Ty za ch... VI.4 nie zrobisz
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
To bardzo niemądry żart!manfred pisze:Albo można wazeliną techniczną przesmarować
Ktoś mniej kumaty może potraktować to poważnie i... daj Mu Boże zdrowie.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Też miałam Masters ok. 5 lat. Po pogięciu kolega mi wyprostował i nadal używałam aż do całkowitego zdarcia.Smolik pisze:Miałem kiedyś Everesty jakiejś firmy z Austrii kosztowały ok 100 zł. Lato,jesień ,zima,piargi ,śniegi ,narty.Pare razy sie pogięły ale po naprostowaniu działały,chwila nieuwagi i jeden poleciał sobie z pewnej grani.Potem miałem Mastery rewelacja,niestety ratując się przed upadkiem połamałem jednego,Milo no te polecam komuś kogo nie lubie,czekam na Mastery ok.120 zł ,bez żadnych jakiś amortyzatorów ale z talerzykami zimowymi gratis.
Kije mają w górach pomagać a nie przyprawiać o stres czy się nie pogną ,połamią i porysują
Obecnie Masters produkują kijki dla Hi-mountains. Są całkiem niedrogie (ok. 100 zł), może to jest jakaś opcja ?
Sama mam takie (kolejne) od ok 2 lat i jestem zadowolona. Kupiłam za ok 100 zł w tym amortyzacja (mi w zasadzie niepotrzebna), 3 komplety wymiennych talerzyków oraz nakładki, które zaraz zgubiłam.
Na dodatek pochwalę Hi-mountains.
Po złamaniu jednej z części (elementu zakręcającego) już po gwarancji (powodem było zapewne zamarznięcie na 20-stopniowym mrozie i próby odkręcenia "na siłę") wymieniono mi dolny element kijka na nowy za 25 zł.
Pozdrowienia
Basia
Przerabiałam to. Problemem są raczej te gumki na rozpychaczach. Pękają a nie mogę dostać nic w zastępstwo.Zygmunt Skibicki pisze:Pewnie masz w środku rurek mnóstwo szarego pylistego tlenku glinu - to cholerstwo się utlenia! Ja bym, rozebrał, wypłukał środki 10-cio procentowym octem, potem dobrze wodą i porządnie wysuszył, a plastikowe "koronki" rozpychaczy wyszczotkował suchą, ostrą szczotką
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Ja talerzyk zgubiłam tylko jeden, dla równowagi jeden znalazłam ale nie pasował.Szarotka pisze:mam szczęście do natrafiania na szlaku na zgubione talerzykiBasia Z. pisze:3 komplety wymiennych talerzyków oraz nakładki, które zaraz zgubiłam
Natomiast nakładki gubię notorycznie (chyba już z 5 bo dokupywałam sobie i zaraz gubiłam znowu).
@Smolik - zadzwoń do Hi-mountains, zapytaj - a nuż się da.
Zresztą w Zakopanem pracuje tam znajomy z forum 321 - Artur.
Pozdrowienia
Basia
mi też nie pasują te znalezione bo moje salewy mają takie specyficzne rozmiarowo, które jak raz założyłam to żadą siłą ściagnąć nie mogę. Plus->nie zgubięBasia Z. pisze:Ja talerzyk zgubiłam tylko jeden, dla równowagi jeden znalazłam ale nie pasował.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."


