24.05.2009 godziny wczesno poranne.
Dwóch mężczyzn spotyka się w umówionym miejscu.
By mieć pewność wymieniają hasło:
- Wziąłeś raki?
- Po co?
Dziś wiemy ,że są to M i S.
Udają się w stronę południowej granicy,przekroczywszy ją w Jurgowie.
Pewien furman z Podbanskiej widział tego dnia samochód na polskich numerach,prawdopodobnie ten
sam samochód widziała również Ludmila P. z Velkiej Lomnicy.
Niedaleko Smokowca dwóch młodych chłopców wracających z wesela zauważa pewien pojazd ale
z niewiadomych przyczyn ich zeznań nie uwzględniono.
Niedaleko przystanku elektriczki przy Popradzkim Plesie,motorniczy z Popradu Milan S.przypomina sobie ,że dnia owego
widział cztery podejrzane osoby,które z plecakami udawały się w stronę doliny Mięguszowieckiej.
Skąd cztery?
W świetle niedawno ujawnionych dokumentów wynika iż do M i S przy parkingu dołączyli młoda kobieta i inny
mężczyzna.Wydaje się ,że się znali,przypadek? hmm,nie sądzę.
Kobieta owa i mężczyzna byli wielokrotnie widywani jak z nartami zmierzali w głąb gór w miejsca gdzie wiadomo iż
nie ma żadnej infrastruktury narciarskiej.
Niedaleko Popradzkiego Plesa grupa rozdziela się,M i S udają się w ku dolinie,a kobieta i mężczyzna znikają bez śladu, widziano ich podobno w okolicach Kończystej.
Niedaleko Żabich Stawów pewien turysta z Banskiej Bystricy ,emerytowany oficer , jest świadkiem dziwnego zachowania
dwóch osobników ,podczas gdy jeden z nich czytając coś spogląda na pobliską górę,drugi udaje się w okoliczne wanty,jakby chcąc coś ukryć.
Powraca po paru minutach najwyrażniej zadowolony.Co tam robił? Zostanie zagadką.
Jak zeznaje dalej były oficer zniknęli po chwili udając się w górę jakąś mało widoczną percią.
Wspinający się nieopodal dwaj Ugandyjscy studenci z Pragi słyszeli zagadkową rozmowę i brzęk sprzętu alpinistycznego ale z niewiadomych
przyczyn nic nie zrozumieli.Co działo się dalej trudno ustalić nie mniej rąbka tajemnicy uchyla tu pewne zdarzenie,otóż pewien amator krótkofalowiec
z Novej Lesnej natknął sie na pewnej częstotliwości na dziwną rozmowe oto jej fragment:
" mam stan..."
" wybieraj luz..."
" przy przelocie..."
" ta kostka to chyba dla psychy..."
" kruca fux aleś wpierdolił tego frienda..."
Sugerowało by to iż M i S wyposażeni byli w Walky Talky.
Koło południa młoda kobieta na szczycie pobliskich Rysów podziwiając panorame zauważyła dziwną krzątanine na niedalekim szczycie oto jej relacja:
" Około godziny dwunastej dotarłam na szczyt z moim przyjacielem,przy podziwianiu panoramy od razu zwróciłam uwagę na dwie postacie
na Wołowej Turni,w ich zachowaniu było coś niezwykłego,nerwowo krzątali sie po wierzchołku,żywo gestykulowali."
Po ok. pół godziny M i S opuszczają wieszchołek dokonując szeregu zjazdów,co skwapliwie zanotował wracający z polowania na świstaki Zdenek.I.
Po wmieszaniu się w tłum przy parkingu M i S znikają bez śladu,podobno jednego z nich widziano wieczorem w Nowotarskim barze.
Rodzą się pytania:
W jakim celu udali się na Wołową Turnie?
Czego szukali na wierzchołku?
Czemu nie schodzili jedynkowym zejściem?
I wreszcie
Dlaczego jedni mogą gorzałkę przepijać zyntycą i dobrze się bawią ,a inni nie?
Pozdrowienia dla M oraz Kasi i Piotrka
Pozdrawiam S.
Tajemniczy osobnik

M
















