Duchy w tatrach

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Jan Brzytwa

-#1
Posty: 6
Rejestracja: czw 04 gru, 2008
Lokalizacja: Opole

Duchy w tatrach

Post autor: Jan Brzytwa »

Cześć Wszystkim:)

Zastanawiam się, jakie znacie historie o duchach w tatrach? Ja słyszałem, że podobno w nocy w rejonie Pustej Dolinki czasami słychać jak siostry Skotnicówny wbijają haki na Zamarłej Turni. Można też rzekomo spotkać białą damę w okolicach tablicy upamiętniającej śmierć Bronikowskiego.

Ciekawe co Wy słyszeliście? A może spotkaliście jakiegoś tatrzańskiego duszka będąc w tatrach ?
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Całkiem ciekawy temat. Dorzucę legendy, które wszyscy raczej znają:

"Skąd się wziął Mnich nad Morskim Okiem.
Po drugiej stronie Tatr, na słowackim Spiszu w Czerwonym Klasztorze, żył Brat Cyprian. Górale nazywali Klasztor Czerwonym od koloru cegieł, z których był zbudowany. Brat Cyprian pracował w klasztorze jako zielarz, aptekarz i lekarz. Poza tym zajmował się alchemią, wyrabiał materiały wybuchowe, produkował też lustra. Jego największym marzeniem było latać jak tatrzańskie ptaki, choćby orły. W tym celu przez długie lata pracował nad wykonaniem maszyny latającej. W końcu maszyna była gotowa. Wyglądała jak ptak i ryba zarazem. Zrobiona była z cisowego drzewa, a płótno zostało nasycone żywicą.
Pewnego dnia Brat Cyprian zobaczył w lustrze, przez siebie wykonanym jezioro tatrzańskie, a nad jego brzegiem młodą śliczną pasterkę pasącą owce. Serce zrobiło mu mocniej, gdy usłyszał jej głos.
- Czy pragniesz mnie poznać Bracie Cyprianie? Jeśli tak, to przyleć do mnie nad jezioro na swojej latającej maszynie. Czekam na ciebie - powiedziała pasterka.
- Tak, przylecę do Ciebie! - krzyknął Brat Cyprian, że aż zadudniło w górach. Pasterka znikła z lustra.
Wówczas usłyszał głos z niebios ostrzegający go przed lotem.
- Latać mogą tylko ptaki, a ty jesteś tylko człowiekiem, usłyszał tajemniczy głos. Brat Cyprian popadł w zadumę.
Nagle ni stąd ni zowąd pojawił się diabeł.
- Ona czeka na Ciebie - rzekł.
- Dobrze polecę nad jezioro! Odpowiedział Brat Cyprian. Diabeł aż zacierał ręce z radości, że przekonał Brata Cypriana do lotu, mimo ostrzeżeń niebios. Wytrwale pomagał mu w przeniesieniu maszyny latającej z Czerwonego Klasztoru na pobliski szczyt Trzech Koron. Brat Cyprian usadowił się w swojej maszynie latającej, rozejrzał się po okolicy, jakby się zawahał przed lotem nad jezioro.
Zauważył to diabeł, który ponaglał Brata Cypriana do lotu.
- Na co czekasz? Leć już! Krzyknął diabeł.
Brat Cyprian wystartował, wzniósł się w powietrze, coraz wyżej, oddalał się od wzniesień Pienin i kierował się w stronę Tatr.
Po paru godzinach lotu dotarł nad jezioro Morskie Oko. Nad jego brzegiem stała pasterka, jakby czekała na kogoś. Brat Cyprian wylądował nad brzegiem jeziora i wówczas dosięgła go kara niebios. Zerwała się burza z piorunami. Grzmot pioruna zmienił Brata Cypriana w skalny głaz, nazywany do tej pory Mnichem.
W Pieninach echem rozległ się diabelski chichot."

"opowieść o dzielnym Giewoncie.
Świat był kiedyś inny. Wielkie wody zalewały nasze ziemie. W głębinach żyły różne stwory. Był i smok. Swego czasu ożenił się z Magurą. Z tej miłości przyszły na świat ich dzieci, a było ich sporo. Synów mieli sześciu: Hawrań, Muran, Garłuch, Krywań, Wołoszyn, Giewont. Mieli tez córki: Świnica, Zółto, Niebieska, Skrajna, Pośrednia i Zadnio.
Kiedy dzieci podrosły, wezwała ich dobra matka Magura i spytała, kim chcą być w życiu. Hawrań odpowiedział, że rybakiem, Murań - murarzem, Garłuch - śpiewakiem, Krywań - kowalem, Wołoszyn - pasterzem, Giewont, najmłodszy i najsilniejszy z braci, odrzekł:
- Ja będę rycerzem, by moi bracia i siostry w spokoju żyli. Ja ich będę bronił. Brat Giewonta, Krywań, który został kowalem, ukłuł dla niego piękną zbroję. Giewont na murach zagrody stał i pilnował, by jakieś dziady nie podeszły. A siostry, jak to baby. Świnica koło świń gazdowała, Żółto i Niebieska odzienie dla chłopów szyły. Skrajna, Pośrednia i Zadnio w domu dla chłopów warzyły. Osobita była najbardziej urokliwa i zalotna. Oczka ku chłopom puszczała i pięknie się śmiała. Chłopcy się do niej zalecali, ale ona czekała na królewicza z bajki. Pewnej nocy się jej śniło, że nadszedł on z północy. I tylko w tamtą stronę świata patrzyła.
Był sobie król Mróz, ziemią północy rządzący, a blada Zima była jego kochanką. Król Mróz dowiedział się o pięknej Osobicie. Wysłał posłańców ku niej, ale Giewont na murach stał, raz po raz ich przepędzał. Posłańców srogo pobił, a i kości połamał i za mur wyrzucał. Zezłościł się król Mróz na Giewonta i postanowił się zemścić.
- Musimy go obalić, bo będzie z nami źle rzekł Mróz do Zimy.
Radzili kilka lat, jakby Giewonta pokonać podstępem, bo siłą go wziąć nie sposób było. Aż uradzili. Zima się pięknie wystroiła w białe odzienie i zaczęła się ku Giewontowi zalecać i bałamucić go. A baby to potrafią, niejeden chłop rozum przez to stracił. A Giewont tez był chłopem i na widok pięknej i zalotnej Zimy serce mu zabiło, że aż zadudniło w górach. Zima bałamuciła Giewontowi:
- O, mój kochany, najpiękniejszy, chodź do mnie. A Giewont tylko czekał na zaproszenie, zaczął się do Zimy przymilać.
I tak ze sobą flirtowali. A wtedy przebiegły Mróz zamroził ziemię pod nogami Giewonta, lód zakuł go mroźnymi łańcuchami. Na te chwilę tylko czekali posłańcy Mroza.
Przewrócili Giewonta, jakby zaraz miał iść spać. I stała się rzecz dziwna, giewont zapadł w sen. Za swym bratem Giewontem płakała piękna siostra Osobita, potoki i jeziora wypełniły się jej łzami.
Król Mróz poprosił ja o rękę, jednak Osobita odmówiła. A Zima litościwa baba była. Ze żałości otuliła rycerza białą chustą ze śnieżnych płatków. I tak sobie rycerz Giewont cichutko śpi i spogląda na Zakopane."

"O zaklętym wojsku w Tatrach.
W Tatrach, w podziemnych korytarzach Giewontu jest zaklęte wojsko. Tak od wieków mówi się na Podhalu, Orawie i Spiszu. Również na Słowacji powiadają, że w Giewoncie śpi zaklęte wojsko, a jeden, co go nazywają królem, czuwa nad nimi. Jego podobizna jest wyryta w skalnym bloku góry.
Patrzy na świat i ludzi, potem wchodzi do podziemnych, skalnych korytarzy i rozmawia ze swoimi rycerzami o tym, co słychać pod Giewontem. Czasem ubierze się w strój wędrowca i chodzi po Podhalu, rozmawia z ludźmi, a potem wraca do swojego wojska.
Ludzie gadają, że jeśli na świecie więcej będzie niesprawiedliwości, zła i ludzkiej krzywdy to rycerze wstaną i rusza w świat. Złych ludzi ukarzą i zaprowadzą sprawiedliwość. Niektórzy gadają, że wówczas będzie koniec świata, ale w to górale nie wierzą.
W Jaworzynie gazdował kiedyś młody juhas Kuba. Na polanie miał szałas i całe lato pasł owce. Jednego dnia Kubie zginęła owieczka. Szukał jej, wędrował polanami, dolinami i tak doszedł w okolice Giewontu. Tam ujrzał ślady owieczki. Doprowadziły go one do jednej z grot Giewontu. Kuba wszedł do środka i nagle spostrzegł przed sobą starego człowieka z koroną na głowie.
- Czyżby to król zaklętego wojska? Wyszeptał nie wierząc własnym oczom. Dobrze znał legendę o śpiącym w Tatrach wojsku.
- Tak, ja jestem królem wojska zaklętego w Giewoncie - odpowiedział stary człowiek w koronie, zanim Kuba zdążył cokolwiek zapytać.
- I nie martw się, twoja owieczka jest bezpieczna, zaraz ją znajdziesz, ale zanim to nastąpi chodź ze mną, zaprowadzę cię do moich rycerzy. Kuba podążył w milczeniu za królem. Przez dobrych parę chwil szli ciemnymi korytarzami, aż dotarli do drugiej jaskini. Pod jej ścianami leżeli uśpieni rycerze.
- Jest tu juhas Kuba z Jaworzyny, odezwał się król do swoich rycerzy. - Opowie wam o tym, co się dzieje na świecie. - rycerze otworzyli oczy i wpatrywali się w Kubę, który zaczął opowiadać o ludzkich krzywdach, biedzie, złym losie, ale też o dobrych ludziach. Mówił o tym jak górale gazdują. Opowiadał o dobrych zbójnikach, którzy bogatych karają za ludzkie krzywdy, a biednym pomagają.
- Czy czas już wstać? Spytali swego króla rycerze, gdy Kuba skończył opowieść.
- Jeszcze nie, odrzekł król. I stała się rzecz niesłychana. Rycerze zamknęli oczy, ułożyli się na powrót pod ścianami jaskini i po chwili słychać było tylko ich spokojny, głęboki oddech. Spali kamiennym snem.
- Teraz czas już na Ciebie. - Rzekł do Kuby stary człowiek.
- Przed jaskinią czeka na Ciebie twoja owieczka. Bądź nadal tak dobrym człowiekiem, powiedział król i uścisnął mu dłoń. Potem wskazał mu drogę wyjścia z jaskini.
Wyszedł Kuba z jaskini, patrzy, a tam jego owieczka pasie się na skalnym urwisku. Zawołał ją i wrócili na bacówkę do Jaworzyny. Kuba na całe życie zapamiętał sobie słowa króla zaklętego wojska. Pomagał biednym i upominał tych, którzy źle czynili. I nikomu nie przyznał się, że był u rycerzy zaklętych w Giewoncie."

Opracowanie: Stanisław Kałamacki.
źródło: http://www.naglik.przewodnicy.com.pl/
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Przy okazji wyszukałam też:
NAZWY DOLIN I SZCZYTÓW TATRZAŃSKICH
http://www.zwoje-scrolls.com/zwoje21/text09p.htm

..wyszukanw w necie:
"mnich (legendarny). Górale podh. opowiadali dawniej, że po Tatrach wędruje tajemniczy m. (czy duch mnicha) i że ujrzenie go wróży nieszczęście. Michał Bałucki przypuszczał, że wierzenie to wiąże się z pobytem Cystersów na Podhalu (XIII w.) i że "rządy mnichów musiały dobrze dać się we znaki Podhalanom, kiedy tak smutnie i niekorzystnie zapisali postać mnicha w swojej pamięci".

"W dawnych rękopiśmiennych spiskach (przewodnikach) do skarbów w Tatrach są wzmianki o mnichach, którzy w jaskiniach byli strażnikami ukrytych tam bogactw, ale pozwalali część zabierać. Według podań górali podh. inny m., olbrzymi i skamieniały miał wędrować po Tatrach w nocy i trzymać w ręce klucz do skarbów; niektórym użyczał go dobrowolnie, a innym dopiero na zaklęcia czarodziejskie. Jest też podanie o m., który w nocy burzył to, co górnicy w dzień urobili w kopalni pod Szpiglasową Przełęczą. "

Jeśli zna ktoś książki opisujące górskie legendy (chętnie pozycje obszerniejsze od tych 30 stronnicowych w kioskach, te mam) to będę wdzięczna za podanie autora, tytułu. :)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Filanc

Post autor: Filanc »

"Bajeczny świat Tatr" Tetmajera.
Biały kruk ;)
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Duchy w tatrach

Post autor: andy67 »

Jan Brzytwa pisze:Cześć Wszystkim:)

Zastanawiam się, jakie znacie historie o duchach w tatrach? Ja słyszałem, że podobno w nocy w rejonie Pustej Dolinki czasami słychać jak siostry Skotnicówny wbijają haki na Zamarłej Turni. Można też rzekomo spotkać białą damę w okolicach tablicy upamiętniającej śmierć Bronikowskiego.

Ciekawe co Wy słyszeliście? A może spotkaliście jakiegoś tatrzańskiego duszka będąc w tatrach ?
"Tatrach", nie "tatrach".
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

"Tatrach", nie "tatrach".
Miodek ? :P
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

krzymul pisze:
"Tatrach", nie "tatrach".
Miodek ? :P
To aż Miodkiem trzeba być ?
Razi mnie to więc "dałem wyraz" i tyle 8)
Każdemu jego Everest...
Aleksandra

-#5
Posty: 801
Rejestracja: pn 09 paź, 2006
Lokalizacja: Toruń

Post autor: Aleksandra »

jeśli o duchach...to widmo Brokenu
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

To aż Miodkiem trzeba być ?
Razi mnie to więc "dałem wyraz" i tyle
Noo dobra , Bralczyk. :))
Żartowałem. :) ;)
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Jeśli mowa o duchach , to można wyzionąć ducha , ale duch zdobywcy nigdy w nas nie zginie.
Ponoć na Iwaniackiej jakieś duchy straszą . Gdzieś czytałem , że człowiek traci tam poczucie rzeczywistości i jak odzyskuje świadomość to znajduje się już na .... Ornaku. ;)
Na Czerwonych Wierchach też coś jest paranienormalnego. :think:
Ostatnio zmieniony czw 14 maja, 2009 przez krzymul, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
świster

-#6
Posty: 1981
Rejestracja: śr 05 mar, 2008

Post autor: świster »

Olusia pisze:jeśli o duchach...to widmo Brokenu
Widmo Brockenu jest zjawiskiem fizycznym. Nie widziałem go jeszcze w Tatrach, na Brockenie zresztą też.
Jan Brzytwa pisze:a słyszałem, że podobno w nocy w rejonie Pustej Dolinki czasami słychać jak siostry Skotnicówny wbijają haki na Zamarłej Turni.
Bujdy na resorach, nic nie słyszałem :P
Ostatnio zmieniony czw 14 maja, 2009 przez świster, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Huczaj

-#6
Posty: 2841
Rejestracja: śr 28 lis, 2007
Lokalizacja: Kraków/Olkusz

Post autor: Huczaj »

Ja znów słyszałem, że nad Smreczyńskim w nocy lubi postraszyć :)
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

W Tatrach to nie słyszałam i nie spotkałam ale na pewno straszy w mojej chacie na Bańskiej. Duch starego Sieczki - kowala. Kuźnia znajduje się w ogrodzie i on czasem przychodzi sobie do chaty powspominać dawne czasy. Kiedyś przyszedł, słyszałam jak wchodzi po schodach na werandę, czekałam aż otworzy drzwi i wejdzie do białej izby ale chyba się zorientował że w chacie ktoś jest, czyli ja i zrezygnował. Nie słyszałam żeby schodził spowrotem po schodach, więc wyszłam na werandę, nie powiem że bez strachu ale nikogo już nie było. Od tego czasu trochę się boję sama być w chacie.
Jan Brzytwa

-#1
Posty: 6
Rejestracja: czw 04 gru, 2008
Lokalizacja: Opole

Post autor: Jan Brzytwa »

Awatar użytkownika
kompozytor

-#1
Posty: 13
Rejestracja: wt 05 sie, 2008
Lokalizacja: Porąbka, Beskid Mały

to ja coś dorzucę...

Post autor: kompozytor »

Minie już z 15 lat kiedy przydarzyła mi się ta dziwna przygoda (złudzenie)
Wychodziłem na Mięgusza drogą po głazach od strony Hinczowej przełęczy. Do samej przełęczy droga przez Galerie Cubryńskie była bardzo pogodna i słoneczna, aż do samej przełęczy. Od strony Słowackiej zaciągneło chmurami i zrobiło sie bardzo mglisto i wilgotno. Spokojnie wchodziłem drogą po głazach, a że znałem ją stosunkowo dobrze to szybko zdobywałem teren. Nagle gdzieś z dołu od strony doliny Hińczowej ale nie z jej dna lecz tak na słuch (a rzadko mnie on myli z racji wykonywanego zawodu) może ze 100-200 m poniżej dobiegl bardzo wyraźny kobiecy krzyk bardzo rozpaczliwy, żałosny tak jak jęk. Najpierw myślałem że to jakiś wypadek kamień spadł czy coś, ale cisza. Nasłuchiwalem dalej i nic więc po jakmiś czasie poszedłem dalej na szczyt. Ze szczytu widok tylko na Moko od strony słowackiej czały czas mgła. Na szczycie bylem sam. Przy zejściu też nasłuchiwałem czy coś się nie dzieje ale było spokojnie. Myślałem, że może był to jakiś omam czy coś ale przecież wyraźnie słyszałem i dziś bym nawet rozpoznal ten dźwięk. Jestem pewien że nie bylo to zwyczajne spotkanie ale coś więcej. Coś jakby chcialo mi dac znak lub ostrzec mnie. Ze wszystkich moich górskich doświadczeń to wydaje mi się za najbardziej paranormalne.
świster

-#6
Posty: 1981
Rejestracja: śr 05 mar, 2008

Post autor: świster »

kompozytor pisze:Wychodziłem na Mięgusza drogą po głazach od strony Hinczowej przełęczy
Taki mały OT -możesz tak po krótce opisać jak ta droga biegnie ? :think:
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Filanc pisze:"Bajeczny świat Tatr" Tetmajera.
Biały kruk
czyli apetyt narobiony, posiłku pewnie nie będzie :think: ale i tak dziękuję Filanc :)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
gosia d

-#4
Posty: 388
Rejestracja: wt 14 cze, 2005
Lokalizacja: Łódź

Post autor: gosia d »

Kilka dni temu razem z moim mężem ogladalismy sobie zdjęcia zrobione w okolicach Czarnego Stawu Gąsienicowego, w lipcu ubiegłego roku podczas naszych wakacji i zauważylismy coś na co wczesniej, co dziwne nie zwrócilismy uwagi na zdjęciach.
Tego dnia schodzilismy z przełęczy Karb nad Czarny Staw, zrobiłam wtedy kilkanaście zdjęc stawu, ale na dwóch tylko pokazało się coś tajemniczego jak dla nas. Ciekawi jestesmy cóż to takiego pływało w stawie, niestety nie jestem specem od obróbki cyfrowej, nie bardzo nawet wiem jakim programem można by to obrobic na tyle aby można było zidentyfikowac ten "obiekt pływający".
Ciekawi mnie to pomarańczowe"coś".
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Wygląda jak przerośnięta złota rybka :D
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
kael

-#4
Posty: 317
Rejestracja: śr 22 kwie, 2009
Lokalizacja: Ziemia Chełmińska

Post autor: kael »

nigdy nie słyszałem tych legend o Giewoncie w tej "wersji"
opowiadano mi tylko że to rycerz uśpiony który powstanie gdy Polska będzie w niebezpieczeństwie, widać te dwie legendy się wymieszały
"....The world is changed. I feel it in the water. I feel it in the earth. I smell it in the air. ..."
ODPOWIEDZ