Zrobiłem sobie dzisiaj wycieczkę jednodniową, wyjazd o 6:30, do Kuźnic dobiłem o 10:00. 10:20 Kalatówki, 10:55 Kondratowa. Tu trzeba było się zdecydować, czy szlakiem niebieskim na przełęcz Kondratową, albo zielonym na Przełęcz pod Kondracką Kopą. Padło na niebieski, ale nie wiem czy to dobrze

Ostatnie 200 metrów przewyższenia pod przełęczą, z wykorzystaniem wszystkich czterech kończyn

I tu dał o sobie znać brak raków i... rękawiczek

Sam nie wiem, czemu ich nie spakowałem. Na przełęczy byłem sam, żywej duszy dookoła. Przez kilka sekund gdy zrobiła się widoczność na dół w stronę Kondratowej, dojrzałem parę osób idących po moich śladach. Pogoda nie zachęcała do wejścia na Kodnracką, ale w końcu po to przyjechałem

No i ruszyłem, wiatr straszny, a i podłoże nie przyjemne, dopiero później pojawiły się kamienie pod nogami. W między czasie spotkałem jednego samotnego turystę, który po Giewoncie również chciał odwiedzić Kondracką, i z nim kontynuowałem już całą dalszą wycieczkę. Po około 50 minutach od przełęczy wdrapaliśmy się na Kondracką, spotykając po drodze kilkoro turystów. Na szczycie było nas około 8, niestety tylko na chwilkę odsłonił się widok na południe, Tatry wysokie się nie pokazały

Po 10 minutach bezowocnego oczekiwania na jakiś fajny widoczek, zeszliśmy tą samą trasą do schroniska na Hali Kondratowej co zajęło nam 50 minut. I tak wycieczka dobiegła końca, a słońca nie zobaczyłem aż do Myślenic

Na koniec kilka fotek:
