Tzn. jakie ?Josee pisze:Takie to pewnie lubią
Tylko nie mów ...... no takie.
No koń by się uśmiał... Josee i poczucie humoru - kawał roku.Josee pisze:kwestia poczucia humoru
Jak już zeszło na takie tematy:Janek pisze: A tak a propos brudu i mycia w górach - polecam lekturę książek o wyprawach himalajskich - tam czasami między wierszami można wyczytać informację, które zapewne by wstrząsnęły twoim wrażliwym na brud rozumkiem. Trochę otwarciej napisała o tym Martyna Wojciechowska. Ja natomiast miałem okazję pogadać z jednym lekarzem wypraw himalajskich. Nie są to informacje, które należałoby zapodawać np. przy jedzeniu. Sama proza życia, Josee, sama proza - wyobraź sobie, że masz zrobić kupę przy temp. minus 30 st. Celsjusza. I miej potem czysty tyłek. Okrutne? Okrutne! A wodę topi się ze śniegu. Topiłeś kiedyś? Wiesz może ile śniegu trzeba natopić na litr ciepłej wody? A co to jest jeden litr ciepłej wody? Fajnie się nim umyjesz!
A teraz umyj się grzecznie, uszy też, nie zapomnij pod pachami, potem dezodorancik i nynyasik, czyścioszku.
Josee pisze:Także ruda, sądze, ze zaczniesz sie myc jak ci ktos kwasu przy ludziach narobi... lub zmadrzejesz. A tak, to potkniesz sie, upadniesz przypadkiem i nawet nikt ręki nie poda
Ala, pozostań przy klapkach, proszęAla pisze:zawsze "taszczę" klapki pod prysznic , ale wpadłam na "genialny" pomysł i na następną wyprawę zakupię jednorazowe "ochraniacze" w przyszpitalnym automacie
..no i jeszcze można je od razu wyrzucić nie "taszcząc" spowrotem ..
Janek, nie rozpędzaj się! Zgadzam się z tym co napisała Basia. Jak ktoś chce to chociaż w minimalnym stopniu zadba o higienę. Bywało, że musiałam obyć się bez wody kilka dni ale nie znaczy to, że ludzie nie chcieli spać obok mnie. Podobnie jak Basia polecam rewelacyjne chusteczki nawilżane, a do umycia zębów można sobie wytopić wodę ze śniegu.Janek pisze:czyścioszku.
Ty sie smiejesz, a Janek wielce urażony.ruda pisze: to się uśmiałam jak norka
a to już sam sobie wymyśliłeś.Janek pisze:że brudna, że ktoś jej zrobi kuku dlatego

Trzeba tylko dopilnować, żeby nie zamarzły. Mój rekord niemycia to 4 dni - siła wyższa (spanie na mrozie). Tylko chusteczki. Oczywiście zęby myłem, ale dobrze umyć resztę ciała było niemożliwe.Szarotka pisze:Podobnie jak Basia polecam rewelacyjne chusteczki nawilżane,
zimą też cieplej w szyje... kiedyś wyhodowałem miesięczną brodeSzarotka pisze:a'propos- brodę warto "trzymać" tam, gdzie mocno operuje słońce. Jest ona naturalną ochroną przeciwko poparzeniuJosee pisze:albo jakim woskiem brode "zgolił"...

Iwona -patrz, na to dotąd nie wpadłem (acz mam wstręt do golenia i w górach się nie golę ex definitio) Ale skąd Ty wiesz takie rzeczy?Szarotka pisze:brodę warto "trzymać" tam, gdzie mocno operuje słońce. Jest ona naturalną ochroną przeciwko poparzeniu

jeszcze mnie to nie spotkałomefistofeles pisze:Trzeba tylko dopilnować, żeby nie zamarzły
Zgadzam się, że mycie chusteczkowe nie zastąpi solidnego prysznica ale daje jakieś minimum komfortu.mefistofeles pisze:Mój rekord niemycia to 4 dni - siła wyższa (spanie na mrozie). Tylko chusteczki. Oczywiście zęby myłem, ale dobrze umyć resztę ciała było niemożliwe.
Olka, jaka burza? Rozmawiamy o dość istotnym problemie. O tych sprawach po prostu zwykle się nie mówi. Znacznie lepiej jest pogadać o krokusach, świstakach itp.ruda pisze:kurcze napisałam coś w żartach a tu kurde się powoli mała burza z tego robi.. eh
tu pozwolę sobie mieć inne zdanie. Mogę wracać z kilkudniowej wyrypy alpejskiej i drugie co robię na campingu(pierwsze to zaspokojenie pragnienia) to wskakuję w klapki lecę pod prysznic. Wracam jak młody bógruda pisze:Ale szczerze mówiąc to jak byłam na zimówce z kursem, to mycie było czasami ostatnią rzeczą o jakiej marzył kursant. Jeżeli coś się miało zrobić kosztem snu, to było eliminowane
tu pełna zgodaruda pisze:Kiedy jest zimno, to naprawdę wolę włosów nie myć
fajnie jest mieć prysznic - my na zimówce mieliśmy malutką umywaleczkę bez odpływu, tylko z zimną wodą, co i tak było mega komfortoweSzarotka pisze:tu pozwolę sobie mieć inne zdanie. Mogę wracać z kilkudniowej wyrypy alpejskiej i drugie co robię na campingu(pierwsze to zaspokojenie pragnienia) to wskakuję w klapki lecę pod prysznic.
rozumiem i dlatego wyżej napisałam o minimum jakie dają chusteczki. Wspomniałaś jednak, że czasem pomija się mycie tłumacząc się zmęczeniem, sennością, pewnie i głodem, stąd mój przykład o powrocie z kilkudniowej wyrypy, kiedy nie ma się czasem sił na rozbicie namiotu itp.ruda pisze:Ja cały czas pisze o dość skrajnej sytuacji, kiedy nie ma się dostępu do cywilizacyjnych udogod