Mistrz pakowania ;)

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Josee pisze:Takie to pewnie lubią
Tzn. jakie ?
Tylko nie mów ...... no takie. ;)
Ostatnio zmieniony pt 24 kwie, 2009 przez krzymul, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Josee

-#1
Posty: 47
Rejestracja: pn 24 kwie, 2006
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Josee »

jakie okruszki? :D zależy co brodacz zjadł. Bułka, chlebek, frytki... :think:
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Josee pisze:kwestia poczucia humoru
No koń by się uśmiał... Josee i poczucie humoru - kawał roku.

A co do wredności to zapewniam, że jak mam taką fantazję to wtedy jest w jej nadmiarze.

Dziewczyna zażartowała a ty od razu z grubej rury, że brudna, że ktoś jej zrobi kuku dlatego, że śmierdzi itd. Gdzie cię cholera chowano?

PS.
A tak a propos brudu i mycia w górach - polecam lekturę książek o wyprawach himalajskich - tam czasami między wierszami można wyczytać informację, które zapewne by wstrząsnęły twoim wrażliwym na brud rozumkiem. Trochę otwarciej napisała o tym Martyna Wojciechowska. Ja natomiast miałem okazję pogadać z jednym lekarzem wypraw himalajskich. Nie są to informacje, które należałoby zapodawać np. przy jedzeniu. Sama proza życia, Josee, sama proza - wyobraź sobie, że masz zrobić kupę przy temp. minus 30 st. Celsjusza. I miej potem czysty tyłek. Okrutne? Okrutne! A wodę topi się ze śniegu. Topiłeś kiedyś? Wiesz może ile śniegu trzeba natopić na litr ciepłej wody? A co to jest jeden litr ciepłej wody? Fajnie się nim umyjesz!
A teraz umyj się grzecznie, uszy też, nie zapomnij pod pachami, potem dezodorancik i nynyasik, czyścioszku.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Co do brudu i mycia w górach to polecam np. to:

Greg Child "Pocztówki znad krawędzi"

:D
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

krzymul pisze:
Jak odejmiesz wszystko do golenia to bedziesz miał o połowe mniej
A jak by sie tak nie golić przez 6 dni :think:
Dziewczyny lubią taki tygodniowy zarost. ;)
Oj lubią :-) :-) :-)

Również i dłuższy też lubią :-)

B.
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Janek pisze: A tak a propos brudu i mycia w górach - polecam lekturę książek o wyprawach himalajskich - tam czasami między wierszami można wyczytać informację, które zapewne by wstrząsnęły twoim wrażliwym na brud rozumkiem. Trochę otwarciej napisała o tym Martyna Wojciechowska. Ja natomiast miałem okazję pogadać z jednym lekarzem wypraw himalajskich. Nie są to informacje, które należałoby zapodawać np. przy jedzeniu. Sama proza życia, Josee, sama proza - wyobraź sobie, że masz zrobić kupę przy temp. minus 30 st. Celsjusza. I miej potem czysty tyłek. Okrutne? Okrutne! A wodę topi się ze śniegu. Topiłeś kiedyś? Wiesz może ile śniegu trzeba natopić na litr ciepłej wody? A co to jest jeden litr ciepłej wody? Fajnie się nim umyjesz!
A teraz umyj się grzecznie, uszy też, nie zapomnij pod pachami, potem dezodorancik i nynyasik, czyścioszku.
Jak już zeszło na takie tematy:

;-)

Ja nie jeżdżę w Himalaje, ale bywam czasem tydzień pod namiotem, bez możliwości dokładnego wykąpania się. W takich sytuacjach używam chusteczek dla niemowląt.
Zabieram paczkę na każdy wyjazd - małą lub większą w zależności od długości wyjazdu.
Dawniej, kiedy takich chusteczek nie było zabierałam szmatki i myłam się szmatkę. Potrafię się umyć w kubku wody.
Po prostu obtarcia lub odparzenia "tam" bywają bardzo bolesne i potrafią zepsuć każdy wyjazd.
Poza tym używam kremów przeciwko odparzeniom dla niemowląt (przełożonych do małych pudełeczek).
Zużyte chusteczki (podobnie jak np. podpaski) potem chowam do specjalnego "śmieciowego" worka i nosze ze sobą aż do zejścia "do cywilizacji", gdzie dopiero je wyrzucam.
No chyba ze mam takie papierowe, te zakopuję.
Ponadto w górach nie używam zwykłego papieru toaletowego a takiego wilgotnego (jest papierowy, nie trzeba zabierać ze sobą, wystarczy zakopać).

To jest po prostu elementarne wyposażenie na dłuższe wyjazdy.

Wiele razy słuchałam prelekcji Piotra Pustelnika (a także rozmawiałam z nim prywatnie) jak sobie radzą w takich sytuacjach w górach wysokich. A Piotr niczego nie kryje ;-)
Radzą sobie podobnie. Dbać o czystość przynajmniej w jakimś minimalnym stopniu trzeba, bo można się narazić na bardzo niemiłe komplikacje zdrowotne.

Te chusteczki dla niemowląt to był dla mnie epokowy wynalazek, bardzo ułatwiający życie.


Pozdrowienia

Basia
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

Josee pisze:Także ruda, sądze, ze zaczniesz sie myc jak ci ktos kwasu przy ludziach narobi... lub zmadrzejesz. A tak, to potkniesz sie, upadniesz przypadkiem i nawet nikt ręki nie poda
:)) to się uśmiałam jak norka - przykład przeze mnie podany był takim lekko skrajnym i zdarzył się raz lub dwa. Generalnie jak jestem w górach i mam tu na myśli wyjazdy, na których nocuję w krzalu lub gdzieś pod namiotem to zmuszam się do mycia w zimnym strumolu ale też nie za często bo już raz mycie głowy w takich warunkach w zimie skończyło się zapaleniem ucha i antybiotykiem :P
Inna sprawa - jeśli spędzasz tydzień codziennie gotując na ognisku, to nawet jak wylejesz na siebie butelke perfum to nie zabijesz zapachu dymu. Tak czy siak ludzie w komunikacji miejskiej od CIebie uciekną :P
Gdy mieszkasz sobie w schronisku to oczywiście codziennie możesz taplać się pod prysznicem i pachnieć jak kwiatuszek. Gdy sobie wędrujesz po górach omijając schroniska nie jest to już takie łatwe i oczywiste ;)
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Ala pisze:zawsze "taszczę" klapki pod prysznic , ale wpadłam na "genialny" pomysł i na następną wyprawę zakupię jednorazowe "ochraniacze" w przyszpitalnym automacie
..no i jeszcze można je od razu wyrzucić nie "taszcząc" spowrotem ..
Ala, pozostań przy klapkach, proszę :) Można kupić takie strasznie leciutkie a folie i plastiki i tak nas zalewają z każdej strony. :( Poza tym dobrze jest się nauczyć: zabieram swoje śmieci ze sobą. W wielu schroniskach nie uświadczy się kosza na śmieci i chyba dobrze.
Janek pisze:czyścioszku.
Janek, nie rozpędzaj się! Zgadzam się z tym co napisała Basia. Jak ktoś chce to chociaż w minimalnym stopniu zadba o higienę. Bywało, że musiałam obyć się bez wody kilka dni ale nie znaczy to, że ludzie nie chcieli spać obok mnie. Podobnie jak Basia polecam rewelacyjne chusteczki nawilżane, a do umycia zębów można sobie wytopić wodę ze śniegu.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Josee

-#1
Posty: 47
Rejestracja: pn 24 kwie, 2006
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Josee »

ruda pisze: to się uśmiałam jak norka
Ty sie smiejesz, a Janek wielce urażony. :)
Janek pisze:że brudna, że ktoś jej zrobi kuku dlatego
a to już sam sobie wymyśliłeś. :think:

ad. brak warunkow. Jak Basia napisala można zabrać wilgotne chusteczki. Jakby się one w himalajach sprawdzały - nie mnie oceniać. Jednak tłumaczenie "nie myję się bo himalaiści też się nie myją" jest typowym i wygodnym usprawiedliwianiem swojej "porażki". Przyklad studenta: czemu nie zdałeś? bo 80% nie zdało...
Ostatnio zmieniony pt 24 kwie, 2009 przez Josee, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Josee pisze:albo jakim woskiem brode "zgolił"...
a'propos- brodę warto "trzymać" tam, gdzie mocno operuje słońce. Jest ona naturalną ochroną przeciwko poparzeniu ;)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Szarotka pisze:Podobnie jak Basia polecam rewelacyjne chusteczki nawilżane,
Trzeba tylko dopilnować, żeby nie zamarzły. Mój rekord niemycia to 4 dni - siła wyższa (spanie na mrozie). Tylko chusteczki. Oczywiście zęby myłem, ale dobrze umyć resztę ciała było niemożliwe.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Josee

-#1
Posty: 47
Rejestracja: pn 24 kwie, 2006
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Josee »

Szarotka pisze:
Josee pisze:albo jakim woskiem brode "zgolił"...
a'propos- brodę warto "trzymać" tam, gdzie mocno operuje słońce. Jest ona naturalną ochroną przeciwko poparzeniu ;)
zimą też cieplej w szyje... kiedyś wyhodowałem miesięczną brode :)) Z drugiej jednak strony, para wodna osadzajaca sie na niej i tworząca "sople" sprzyja już odmrożeniom ;)
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Szarotka pisze:brodę warto "trzymać" tam, gdzie mocno operuje słońce. Jest ona naturalną ochroną przeciwko poparzeniu
Iwona -patrz, na to dotąd nie wpadłem (acz mam wstręt do golenia i w górach się nie golę ex definitio) Ale skąd Ty wiesz takie rzeczy? ;)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

kurcze napisałam coś w żartach a tu kurde się powoli mała burza z tego robi.. eh :P
Wiadomo - chusteczki nawilżane się przydają. Ale szczerze mówiąc to jak byłam na zimówce z kursem, to mycie było czasami ostatnią rzeczą o jakiej marzył kursant. Jeżeli coś się miało zrobić kosztem snu, to było eliminowane. Zresztą wszyscy byliśmy uwędzeni od dymu z ogniska, a to zabijało każdy inny zapach.
A teraz już na serio, to np. dla mnie mycie włosów w górach to prawdziwa udręka, bo mam je dość długie, do tego schną 4h i tu nawet szybkoschnący ręcznik nie pomoże. Kiedy jest zimno, to naprawdę wolę włosów nie myć, bo nie chcę później na antybiotyki wydawać. W lecie to co innego. W mokrych włosach nawet przyjemnie się łazi, bo troszkę chłodzą ;)
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

ruda pisze:A teraz już na serio, to np. dla mnie mycie włosów w górach to prawdziwa udręka, bo mam je dość długie, do tego schną 4h i tu nawet szybkoschnący ręcznik nie pomoże.
Potwierdzam (i m.in. dlatego włosy poszły w końcu pod nóż)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

mefistofeles pisze:Potwierdzam (i m.in. dlatego włosy poszły w końcu pod nóż)
no moje pod nóż nie pójdą, nie ma takiej opcji ;)
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

mefistofeles pisze:Trzeba tylko dopilnować, żeby nie zamarzły
jeszcze mnie to nie spotkało :think:
mefistofeles pisze:Mój rekord niemycia to 4 dni - siła wyższa (spanie na mrozie). Tylko chusteczki. Oczywiście zęby myłem, ale dobrze umyć resztę ciała było niemożliwe.
Zgadzam się, że mycie chusteczkowe nie zastąpi solidnego prysznica ale daje jakieś minimum komfortu.
Ostatnio zmieniony pt 24 kwie, 2009 przez Szarotka, łącznie zmieniany 1 raz.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

ruda pisze:kurcze napisałam coś w żartach a tu kurde się powoli mała burza z tego robi.. eh
Olka, jaka burza? Rozmawiamy o dość istotnym problemie. O tych sprawach po prostu zwykle się nie mówi. Znacznie lepiej jest pogadać o krokusach, świstakach itp.
ruda pisze:Ale szczerze mówiąc to jak byłam na zimówce z kursem, to mycie było czasami ostatnią rzeczą o jakiej marzył kursant. Jeżeli coś się miało zrobić kosztem snu, to było eliminowane
tu pozwolę sobie mieć inne zdanie. Mogę wracać z kilkudniowej wyrypy alpejskiej i drugie co robię na campingu(pierwsze to zaspokojenie pragnienia) to wskakuję w klapki lecę pod prysznic. Wracam jak młody bóg :)
ruda pisze:Kiedy jest zimno, to naprawdę wolę włosów nie myć
tu pełna zgoda
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

Szarotka pisze:tu pozwolę sobie mieć inne zdanie. Mogę wracać z kilkudniowej wyrypy alpejskiej i drugie co robię na campingu(pierwsze to zaspokojenie pragnienia) to wskakuję w klapki lecę pod prysznic.
fajnie jest mieć prysznic - my na zimówce mieliśmy malutką umywaleczkę bez odpływu, tylko z zimną wodą, co i tak było mega komfortowe ;) Ja cały czas pisze o dość skrajnej sytuacji, kiedy nie ma się dostępu do cywilizacyjnych udogodnień. Bo jak mieszkam w schronie/kwaterze/kempingu/chatce studenckiej to nie jestem "górskim kloszardem" i się myję ;) W strumolu, w trakcie kilku dni w krzalu, człowiek nie zawsze ma ochotę na pluskanie i kąpiele ;)
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

ruda pisze:Ja cały czas pisze o dość skrajnej sytuacji, kiedy nie ma się dostępu do cywilizacyjnych udogod
rozumiem i dlatego wyżej napisałam o minimum jakie dają chusteczki. Wspomniałaś jednak, że czasem pomija się mycie tłumacząc się zmęczeniem, sennością, pewnie i głodem, stąd mój przykład o powrocie z kilkudniowej wyrypy, kiedy nie ma się czasem sił na rozbicie namiotu itp.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
ODPOWIEDZ