Mądrzy ludzie żyli w brudzie - stara to prawda.Basia Z. pisze:w szczególności ilości zmian bielizny.
Mistrz pakowania ;)
Z przykrością stwierdzam, że zadajesz się z niewłaściwym towarzystwem. To chyba syndrom czasów. Gdyby to było w czasach mojej młodości, chmurnej i dumnej (oraz durnej) to w takiej sytuacji powiedziałbym - dawaj Olka ten swój plecak, doładuję zawartość do mojego. Czyżby zwierzę gatunku "gentlemen" zupełnie już wyginęło? Może potrzebna jest jakaś ochrona gatunkowa, może nawet rezerwat? Albo ogród zoologiczny - w klatce pozamykana nędzna resztka osobników mojego rocznika, a przed klatką małolaty takie jak Ty szepczą sobie pokazując palcem - to są ci co dziewczynom nie pozwalali dźwigać zbyt wiele - no i jak teraz przez to wyglądają.ruda pisze:Zawsze jak zapakuje swój plecak i go zakładam, to znajomi się śmieją, że plecak jest mojego wzrostu i że jak idę, to nie widać mi głowy razz
Jestem gorszego sortu...
Niegodziwa teoryjka ukuta przez zniewieściałych bądź leniwych ciapciaków. Zażądaj od tego, no wiesz od którego, aby dopakował do swego plecaka co najmniej połowę Twoich gratów. Sobie najlepiej zostaw tylko kosmetyki. Jeśli weźmie bez protestu i nie będzie wygadywał po kątach to jest to bardzo ważna informacja, że może będą z niego ludzie i warto w niego uczuciowo inwestować. Odmówi - twardo - paszoł won.ruda pisze:W górach każdy jest równy, czy to dziewczyna, czy facet. Swoje graty każdy nosi sam razz
Jestem gorszego sortu...
Może zależy o kogo chodzi.Janek pisze: Może potrzebna jest jakaś ochrona gatunkowa, może nawet rezerwat? Albo ogród zoologiczny - w klatce pozamykana nędzna resztka osobników mojego rocznika, a przed klatką małolaty takie jak Ty szepczą sobie pokazując palcem - to są ci co dziewczynom nie pozwalali dźwigać zbyt wiele - no i jak teraz przez to wyglądają.
Toż na innym forum nasza koleżanka Lucy pisała, że koledzy zawsze noszą jej plecak (niewielki, na jednodniowe wycieczki).
Zaś Ruda i ja nosimy na ogół same (duży).
Owszem zdarzało się, że ktoś ode mnie brał wspólne graty (menażkę, apteczkę, namiot), ale wtedy kiedy źle się czułam.
Raczej staram się być maksymalnie niezależna.
http://lh5.ggpht.com/_d-eULZ3w_nM/R0n4P ... %20214.jpg
B.
A w tym miejscu muszę Ci przyznać absolutną rację. Przynajmniej ja staram się zawsze odciążać, moją ewentualną partnerkę w górach i to niezależnie od tego czy dobrze się czuje czy nie. Chyba żeby sama się uparła nieść to wtedy nie protestuje.Janek pisze:Niegodziwa teoryjka ukuta przez zniewieściałych bądź leniwych ciapciaków.
Między nami - też jestem tego zdania. Jednak lubię się tak podroczyć z Rudą. No i trochę podbuntować, bo scyzoryk w kieszeni mi się otwiera jak widzę w autobusie parkę wyraźnie z jednej szkoły albo klasy - on siedzi, panisko chamowate, ona stoi. Całe szczęście, że mało korzystam z autobusów bo mi takie obserwacje podnoszą ciśnienie. Nie tak kiedyś było.Basia Z. pisze:Raczej staram się być maksymalnie niezależna.
Jestem gorszego sortu...
No wiesz, ale jeżeli ja mam plecak +- 20 kg a mój partner +- 30 - to co mam mu jeszcze dołożyć swoje graty, aby on miał 40 a ja 10 ?Huczaj pisze: A w tym miejscu muszę Ci przyznać absolutną rację. Przynajmniej ja staram się zawsze odciążać, moją ewentualną partnerkę w górach i to niezależnie od tego czy dobrze się czuje czy nie. Chyba żeby sama się uparła nieść to wtedy nie protestuje.
Mam na myśli długie, wielodniowe wędrówki z wyposażeniem biwakowym.
B.
Nie rozumiem jak można być takim śmierdzielem w górach i sie nie myc. Aura smrodu. Jak takie górołazy po miescie jezdza to sie nie dziwie, ze smród w komunikacji miejskiej. Nowa era? kloszard górski?
Kiedyś w betlejemce spał obok mnie taki jeden (pozdrawiam! hehe),
w koncu nie wytrzymalem i mu powiedzialem:
"chlopie idz sie umyj bo śmierdzisz..."
wieczorem juz go widzialem z miską i z ręcznikiem.
Także ruda, sądze, ze zaczniesz sie myc jak ci ktos kwasu przy ludziach narobi... lub zmadrzejesz. A tak, to potkniesz sie, upadniesz przypadkiem i nawet nikt ręki nie poda
pozdrawiam.
Kiedyś w betlejemce spał obok mnie taki jeden (pozdrawiam! hehe),
w koncu nie wytrzymalem i mu powiedzialem:
"chlopie idz sie umyj bo śmierdzisz..."
wieczorem juz go widzialem z miską i z ręcznikiem.
Także ruda, sądze, ze zaczniesz sie myc jak ci ktos kwasu przy ludziach narobi... lub zmadrzejesz. A tak, to potkniesz sie, upadniesz przypadkiem i nawet nikt ręki nie poda
pozdrawiam.
Ostatnio zmieniony czw 23 kwie, 2009 przez Josee, łącznie zmieniany 1 raz.
Jak tylko da radę i chce to można mu dowalićBasia Z. pisze:No wiesz, ale jeżeli ja mam plecak +- 20 kg a mój partner +- 30 - to co mam mu jeszcze dołożyć swoje graty, aby on miał 40 a ja 10 ?
też się nad tym często zastanawiałam. Zwłaszcza dziwię się postom, w których ludzie wręcz chwalą się niemyciem. Ruda bez urazy-to moje ogólne obserwacje, nic personalnego.Josee pisze:jak można być takim śmierdzielem w górach i sie nie myc
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
No to żeś teraz doładował z grubej rury. Pewnie nigdy nie widziałeś takiego filmu co się nazywał "Pół żartem, pół serio" (klasyka gatunku). Mam wrażenie, że powinieneś więcej chodzić do kina. No i może jakieś pogadanki o dobrym wychowaniu by się przydały.Josee pisze:Także ruda, sądze, ze zaczniesz sie myc jak ci ktos kwasu przy ludziach narobi... lub zmadrzejesz.
Jestem gorszego sortu...
Kiedyś w betlejemce spał obok mnie taki jeden
Mówisz o górach , czy o noclegu w schronisku bo to jest różnica , ludzie podczas wysiłku się pocą , a zatykać skórę różnymi antyperspirantami to niezdrowo. Zresztą ja osobiście nie lubie iść za perfumerią.Josee pisze:jak można być takim śmierdzielem w górach i sie nie myc
A tak wogóle to o co Tobie @Josee chodzi , czyżbyś nie znał się na żartach?
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
- diablak1223
-

- Posty: 615
- Rejestracja: pt 15 kwie, 2005
- Lokalizacja: wawa
No to żeś teraz doładował z grubej rury
Ale niemyjącej się górołazce nie przystoi zwrócić uwagi tak wprost, jak równemu, przez bibułkę trzeba by?W górach każdy jest równy, czy to dziewczyna, czy facet.
Tak poważnie, to mam nadzieję, że to 6-dniowe niemycie to czysta Rudej kokieteria
@plecak
Czy plecak jest duży czy mały, coś z moich rzeczy zwykle ląduje w plecaku partnera. I nie zawsze dlatego, że u mnie nie ma miejsca, raczej z powodów o których pisał Huczaj.
@miniaturyzacja kosmetyczki
- krem w jednorazowych saszetkach zamiast w słoiczku;
- szczoteczkę do zębów- też mam skróconą, właściwie dwie skrócone, druga służy jako miniszczoteczka do rąk;
- małe opakowania (puste lub z zawartością) można dostać w rossmanie lub innej sephorze.
tym to chyba Krzymula można tylko kokietowaćdiablak1223 pisze:6-dniowe niemycie to czysta Rudej kokieteria
luknij na moje panoramy i galerie
zawsze "taszczę" klapki pod prysznic , ale wpadłam na "genialny" pomysł i na następną wyprawę zakupię jednorazowe "ochraniacze" w przyszpitalnym automacieruda pisze:Tak mi się właśnie skojarzyło odnośnie pakowania.
..no i jeszcze można je od razu wyrzucić nie "taszcząc" spowrotem ..
Janek pisze:W trakcie pobytu okazuje się, że przynajmniej około 30% przedmiotów absolutnie ale to absolutnie niezbędnych nie użyliśmy ani razu i były nam kompletnie niepotrzebne i o 30% więcej dostaliśmy w dupę niż to było konieczne
hmmm... po każdym powrocie dochodzę do wniosku , że znowu pakowanie należy zminimalizować
....no może niekoniecznie o 30 %
jaka impreza ? nic o tym nie wiem
..życie jest piękne
..życie jest piękne




