03 kwietnia 2009...piatek
W planach byla Starolesna Dolina,ale wybor padl na 5...w sumie chcialem zdarzyc jeszcze przekapac sie w Aquaparku po powrocie...Pogoda bez zmian w porownaniu do dnia poprzedniego...Na Palenicy zero aut,no ale w sumie jest godzina 6-45...droga w zamarznietym blocie...wiec ruszam...
Jeden z mostkow w Dolinie Roztoki...
Po ok godzinie wychodze z lasu...jak dotad spotykam 5 osobowa rodzine schodzaca od schrona...ida w rakach,ktore zakladam dop na podejsciu za miejscem do wwozu zaopatrzenia do schronu...piekny beton,ale stromo jak zwykle...Pojawiaja sie pierwsze promienie slonca na szlaku...
Przed schronem jestem 9-30...i ilosc sniegu zdumiewajaca...

w pzreciwienstwie do ludzi...

,2 narciarzy wlasnie gdzies wyjezdza w dolina,jeden gosiu na zewnatrz sie szykuje na Kozi,a jeden w srodku czeka na wrzatek...wchodze do srodka na jakies sniadanie,bo za duzo od rana nie zjadlem...
No i teraz gdzie isc...troche czasu mi zlecialo,jest juz przed 11...moze zeby nie wracac ta sama droga,zobacze jak z PustejD,wyglada podejscie na Kozia...wiec ruszam...
Snieg coraz bardziej miekknie,ale rakow nie zdejmuje...przydalyby sie rakiety...dochodze za naraciarzami,ktorzy wychodzili jak doszedlem do schronu,do pewnego kamienia juz na wyplaszczeniu Pustej i widok nie jest za ciekawy...zero sladow a do tego jest tam normlanie jak na patelni...bez okularow przeciwslonecznych chyba niewysiedzialbym
Zamieniam pare slow z panem,ktory twierdzi,podobnie jak ja ze juz za miekko jest...[idealna pora bylo by wyjscie o jakiejs 6 rano,ehhh]a i podejscie wyglada na nie male,wiec postanawiam posiedziec obok nich i tak mi mija nast godzina...zaluje teraz ze nie polazlem na Kozi...
Wiec nie pozostaje mi nic innego jak wracac po snieznej pustynii,zatapiajac sie mniej wiecej po kolana,ale nie wszedzie
Ogolnie powyzej schronu spotykam tylko te 2 osoby,pozniej jeszcze jedna schodzaca z Koziego,ale idac juz od schronu w dol,widze ze chyba zaczyna sie wekend bo turystow przybywa z kazdym krokiem

i na podejscie ktore rano bylo pieknie zmrozone,teraz podloze zapada sie na kilkanascie cm...
Pozniej juz w lesie coraz mniej ludzi az docieram do Wodogrzmotow,i tam wiecej cywylizacji
Ostatnie spojrzenia za siebie...
Zaluje troche ze bus nie wracal przez Glodowke,bo widocznosc byla super tego dnia,no ale dzieki temu szybciej bylem w Zakopcu.Skoczylem jeszcze na Antalowke na pare chwil i pozniej juz tylko swimming
Pozniej trafiam do AP-i tam po 1,5h mam juz dosc

,najfajniejsza oczywiscie zjezdzalnia do basenu zewnetrznego

.Niestety w Lodzi niema takich wodnych atrakcji wiec tu m sie bardzo podobalo.Ludzi w srodku praktycznie zero
cdn...juz zostaje tylko RP i GS...
