zginął Piotr Morawski
http://www.kw.warszawa.pl/aktualnosci/a ... _jak_sniegPRZYNIEŚMY KWIATY BIAŁE JAK ŚNIEG...
Msza święta w intencji naszego tragicznie zmarłego kolegi ś.p. Piotrka Morawskiego odbędzie się 16 kwietnia (czwartek) o godz. 16:30 w Kościele św Antoniego z Padwy ul. Senatorska 31/33 Warszawa.
Msza będzie stanowiła oficjalne pożegnanie Piotra, który zgodnie ze swoją wolą będzie pogrzebany w Himalajach, wśród ukochanych śniegów.
Uczcijmy Jego pamięć i miejsce Jego wiecznego spoczynku przynosząc tylko białe kwiaty.
Rodzina i przyjaciele z klubu
Jeśli ktoś nie czytał ...... a to ciekawe i dające do myślenia.
http://www.piotrmorawski.com/fellietoin ... rowki.html
http://www.piotrmorawski.com/fellietoin ... rowki.html
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
-
Gość
Piotr Morawski podczas dzisiejszej mszy świętej w jego intencji został uhonorowany przez prezydenta RP Orderem Krzyża Odrodzenia Polski. Otrzymał go za wkład w rozwój polskiego himalaizmu oraz za godne reprezentowanie Polski na arenie międzynarodowej. Order wręczył przedstawiciel prezydenta, którego nazwiska niestety albo stety ale nie pamiętam. W mszy uczestniczyło bardzo dużo osób: tych znanych jak i mniej znanych i większość odpowiedziała na apel o przyniesienie białych kwiatów.
Wkrótce w kościele św. Antoniego z Padwy powstanie tablica upamiętniająca Piotra Morawskiego (będzie znajdowała się w przedsionku i również w tym miejscu będzie można składać białe kwiaty).
Dodam jeszcze, że wola zmarłego aby zostać pochowanym w Himalajach, już została spełniona.
Wkrótce w kościele św. Antoniego z Padwy powstanie tablica upamiętniająca Piotra Morawskiego (będzie znajdowała się w przedsionku i również w tym miejscu będzie można składać białe kwiaty).
Dodam jeszcze, że wola zmarłego aby zostać pochowanym w Himalajach, już została spełniona.
Jeśli chodzi o ordery to znowu się podpinają wszyscy :/ jak zwykle po śmierci.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
hmm...z jednej strony Janku masz rację, że "górska sława" może przyjść dopiero po śmierci himalaisty/alpinisty.
O Piotrze Morawskim wiedziałam już co nie co trochę wcześniej. Ale czy kogoś znam z opowiadań czy nie, to jeśli ktoś ginie w górach, to bardzo mocno to przeżywam.
A odnośnie orderu - wiele osób, które było zebranych w kościele kręciło trochę głowami i szeptało między sobą, że to odznaczenie to tak naprawdę nic by nie znaczyło dla pana Piotra. Pytanie jest następujące: czy dostałby order, gdyby nie zginął?
O Piotrze Morawskim wiedziałam już co nie co trochę wcześniej. Ale czy kogoś znam z opowiadań czy nie, to jeśli ktoś ginie w górach, to bardzo mocno to przeżywam.
A odnośnie orderu - wiele osób, które było zebranych w kościele kręciło trochę głowami i szeptało między sobą, że to odznaczenie to tak naprawdę nic by nie znaczyło dla pana Piotra. Pytanie jest następujące: czy dostałby order, gdyby nie zginął?
Było, kiedy odniósł jakiś sukces, ewentualnie jak udzielił komuś wywiadu. O innych też jakoś specjalnie dużo na forum się nie pisze. Jeśli ktoś się tym interesuje to czyta i wie, a po śmierci pamięta.Janek pisze:Mnie ta powódź postów poświęconych Morawskiemu nasuwa szereg wątpliwości - czy kiedykolwiek przed tym smutnym faktem cokolwiek odrobinę szerzej na forum o Nim było. Specjalnie sobie jakoś nie przypominam.
Janku, nie samym forum żyje człowiek. Ludzie interesujący się górami czytują też górskie pisma, orientują się(starają się) co się aktualnie dzieje w temacie. Od dawna głoszono, że Piotr Morawski może dokonać wielkich rzeczy. Niestety nie było mu dane robić tego dłużej:(Janek pisze:Mnie ta powódź postów poświęconych Morawskiemu nasuwa szereg wątpliwości - czy kiedykolwiek przed tym smutnym faktem cokolwiek odrobinę szerzej na forum o Nim było. Specjalnie sobie jakoś nie przypominam
Ostatnio zmieniony pt 17 kwie, 2009 przez Szarotka, łącznie zmieniany 1 raz.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
zresztą - samo pierwsze zimowe wejście na Sziszapangmę zapewniło mu niesmiertelnośc (a i chwałę Polsce, na 14 osmiotysięczników 8 zdobyli zimą Polacy - pozostałe 6 zimą nie zostały zdobyte wogóle) - i było o tym na forum głośno.Szarotka pisze:Od dawna głoszono, że Piotr Morawski może dokonać wielkich rzeczy.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Janek pisze: ja gdzieś czytałem, na Brytanie chyba, ale pewien nie jestem, że koledzy Morawskiego organizują zbiórkę pieniędzy bo jego rodzina pozostała w bardzo trudnej sytuacji materialnej
tomek.l pisze:http://www.fundacjakukuczki.pl/Dnia 8 marca 2009 r., ok. godz. 9. czasu lokalnego w wyniku wypadku na
stokach Dhaulagiri zmarł
PIOTR MORAWSKI
wybitny polski himalaista młodego pokolenia
wiceprezes Polskiego Związku Alpinizmu
Po śmierci Piotra Jego Rodzina znalazła się w wyjątkowo trudnej pod każdym
względem sytuacji. W związku z tym podjęliśmy decyzję o zorganizowaniu
specjalnej zbiórki pieniędzy na zasadzie dobrowolnych darowizn.
Wpłaty te można przekazywać podając jako cel: "PIOTR MORAWSKI".
Ponadto można przeznaczyć 1% podatku w ramach rozliczeń za 2008 rok na: akcję "Fundusz Berbeki - Piotr Morawski", które również przekażemy Rodzinie Piotra.
Rodzinie i Przyjaciołom Zmarłego składamy serdeczne wyrazy współczucia.
Rada i Zarząd Fundacji
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
9 lutego 2009 Simone Moro z Denisem Urubko dokonali pierwszego zimowego wejścia na piąty szczyt świata - Makalu 8463 m n.p.m.mefistofeles pisze:na 14 osmiotysięczników 8 zdobyli zimą Polacy - pozostałe 6 zimą nie zostały zdobyte wogóle)
Simone był partnerem Piotra i razem z nim wszedł na Shisha Pangma (jako pierwsi zimą) a Denis brał udział w polskiej wyprawie Netia - K2, brakuje mu tylko Cho Oyu do Korony Himalajów
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
http://www.tygodnikpodhalanski.pl/www/i ... 69a5995ca8
Pozostał w Himalajach na zawsze
Przed Wielkanocą dotarła do kraju tragiczna wiadomość – Na Dhaulagiri zginął Piotr Morawski, najwybitniejszy himalaista młodego pokolenia, zdobywca sześciu ośmiotysięczników, w tym jednego zimą. Spoczął na zawsze w szczelinie lodowcowej.
Piotr Morawski
Tragiczna śmierć Piotra jest ogromną stratą nie tylko dla polskiego, ale i światowego himalaizmu. Jego pasją była wspinaczka zimowa, a góry najwyższe fascynowały go od samego początku. Sprawdził się w nich już w czasie zimowej wyprawy w 2003 roku na drugi szczyt świata K2 (8611 m), na którą pojechał jako uczestnik z listy rezerwowej. Wraz z Kazachem Denisem Urubko założyli obóz IV na wysokości 7650 metrów. Jest to do dziś najwyższy punkt na K2, do którego dotarł zimą człowiek.
Następnej zimy z Włochem Simone Moro dokonali pierwszego zimowego przejścia południowej ściany Shisha Pangmy (8027 m), ale wierzchołka nie osiągnęli. Dokonali tego rok później. Był to ósmy ośmiotysięcznik zdobyty zimą. Do tamtej pory wszystkie pierwsze zimowe wejścia należały do Polaków, a w tym ósmym partnerem Morawskiego był Simone Moro. Kolejne lata to dalsze sukcesy Piotra w górach wysokich. Jeszcze latem tego samego roku wraz z Piotrem Pustelnikiem wspięli się na południowej ścianie Annapurny (8091 m) do wysokości 7400 metrów. W 2006 roku Morawski wyjechał w Himalaje z Pustelnikiem i Słowakiem Peterem Hamorem. Jako zgrany zespół realizowali „Tryptyk Himalajski”. W ramach aklimatyzacji wchodzili najpierw normalną drogą na Cho Oyu (8201 m). Do szczytu doszli Morawski i Hamor, a następnie wspinali się wschodnią granią Annapurny, dochodząc do wierzchołka wschodniego (8010 m) – na główny dotarł tylko Hamor. Pustelnik z Morawskim zrezygnowali ze zdobywania głównego wierzchołka i zawrócili, by sprowadzić do bazy nepalskiego himalaistę Lotse, który utracił wzrok. Trzecim szczytem w ramach „Tryptyku” był Broad Peak (8047 m) w Karakorum, na który weszli Pustelnik i Hamor, a w następnym dniu również Morawski, który najpierw z 7900 metrów sprowadził do obozu III Austriaka Seppa mocno osłabionego chorobą wysokościową, ratując mu życie.
„Po zakończonym „Tryptyku Himalajskim” zacząłem myśleć, gdzie by tu pojechać na własną rękę. W jednym szybko zgadzałem się z Peterem Hamorem, że warto by było spróbować sił na czymś, co jeszcze nie zostało zrobione… i tak powstał pomysł zachodniej ściany K2. Na festiwalu w Krakowie dołączył do nas Dodo Kopold – podstawowy skład już mieliśmy” – pisał w „Taterniku” przed dwoma laty Piotr Morawski. Aklimatyzacją do tego przedsięwzięcia miała być Nanga Parbat (8125 m) flanką Diamir. Do wyprawy na ten szczyt dołączyło jeszcze kilku uczestników, w tym Kinga Baranowska. W trudnych warunkach pogodowych 15 lipca 2007 roku Morawski, Hamor i Kopold wchodzą na Nangę. Wymieniona trójka przeniosła się potem do bazy pod K2. Zła pogoda i schodzące zachodnią ścianą lawiny zadecydowały o zmianie planów. Razem z czterema uczestnikami innych wypraw zdecydowali się na wejście drogą Česena, torując na zmianę w głębokim śniegu. Po dwóch dniach wspinaczki dotarli do wysokości około 8000 metrów, ale zmęczenie dało o sobie znać. Głęboki śnieg, załamanie pogody, wycofanie się dwójki uczestników zadecydowały, że pozostali też postanowili zawrócić, ale zachodnia ściana K2 nadal była w planach Piotra. Ubiegły rok to znowu kilka miesięcy w górach najwyższych. W planach była „Reaktywacja Tryptyku”. Tym razem w składzie wyprawy, oprócz Morawskiego, byli: Piotr Pustelnik, Peter Hamor i Dariusz Załuski. Po aklimatyzacji na Ama Dablam (6828 m), na który cała czwórka weszła w dwóch zespołach, celem była Annapurna, której brakuje Pustelnikowi do Korony Himalajów. Tym razem zaplanowano wejście na nią zachodnią ścianą. Dokonali drugiego powtórzenia drogi Gabarova na tej ścianie, a potem granią wspinali się w kierunku głównego szczytu, do którego znowu niewiele im zabrakło – burza z piorunami, mgła i wiatr zmusiły ich do odwrotu. Kolejnym ambitnym celem Morawskiego i Hamora był trawers Gasherbrumów w Karakorum. Na Gasherbrum I (8080 m) weszli drogą hiszpańską, w stylu alpejskim, ale z przeczekiwaniem w namiocie długiego okresu złej pogody na dużej wysokości. Po przetrawersowaniu Gasherbrumu I zeszli do bazy na kilkudniowy odpoczynek, a potem dokonali szybkiego wejścia w stylu alpejskim na Gasherbrum II (8035 m). Był to ostatni ośmiotysięcznik zdobyty przez Piotra.
***
Tej wiosny Piotr, znowu pełen optymizmu, wyruszył w Himalaje ze swym stałym partnerem Peterem Hamorem. W planie mieli dwa ośmiotysięczniki – Dhaulagiri, na której mieli się aklimatyzować wchodząc nań drogą pierwszych zdobywców, a następnie przenieść się pod Manaslu (8156 m), by na trudnej zachodniej ścianie wytyczyć nową drogę, co miało być głównym celem tego wyjazdu. Pod Dhaulagiri znaleźli się wcześniej, niż wyprawa toprowska i Anny Czerwińskiej.
Górską działalność rozpoczęli od ustawienia obozów. Kiedy Piotr Morawski, Peter Hamor i Justyna Szczepieniec powracali do bazy z obozu II, ustawionego na 6400 metrów, kilkadziesiąt metrów poniżej „jedynki” na wysokości 5760 metrów doszło do wypadku. Nagle Piotr, pod którym załamał się lód pokryty świeżym śniegiem, wpadł do 20-metrowej szczeliny. W tym czasie do „jedynki” podchodziła trójka ratowników TOPR z ekwipunkiem – Roman Mazik – lekarz, Maciej Pawlikowski i Tomasz Witkowski. Powiadomieni o tym, co się stało, pozostawili ładunek, by jak najszybciej dotrzeć do miejsca wypadku. Przy Piotrze Morawskim w szczelinie był już Peter Hamor. Ratownicy wyciągnęli Piotra ze szczeliny i – mimo braku oznak życia – reanimowali go, po czym lekarz stwierdził zgon. Zabezpieczone ciało Piotra pozostawiono, a ratownicy podeszli do obozu I, gdzie przenocowali, a potem przeczekali jeden dzień niepogody, po czym zeszli do bazy.
Piotr, zgodnie ze swoją wolą, pozostał w Himalajach na zawsze, tak jak wcześniej jego wielcy poprzednicy – Jerzy Kukuczka i Wanda Rutkiewicz. Msza święta pożegnalna została odprawiona w intencji śp. Piotra Morawskiego w ubiegły czwartek w Warszawie w kościele pw. św. Antoniego z Padwy.
Apoloniusz Rajwa
Pozostał w Himalajach na zawsze
Przed Wielkanocą dotarła do kraju tragiczna wiadomość – Na Dhaulagiri zginął Piotr Morawski, najwybitniejszy himalaista młodego pokolenia, zdobywca sześciu ośmiotysięczników, w tym jednego zimą. Spoczął na zawsze w szczelinie lodowcowej.
Piotr Morawski
Tragiczna śmierć Piotra jest ogromną stratą nie tylko dla polskiego, ale i światowego himalaizmu. Jego pasją była wspinaczka zimowa, a góry najwyższe fascynowały go od samego początku. Sprawdził się w nich już w czasie zimowej wyprawy w 2003 roku na drugi szczyt świata K2 (8611 m), na którą pojechał jako uczestnik z listy rezerwowej. Wraz z Kazachem Denisem Urubko założyli obóz IV na wysokości 7650 metrów. Jest to do dziś najwyższy punkt na K2, do którego dotarł zimą człowiek.
Następnej zimy z Włochem Simone Moro dokonali pierwszego zimowego przejścia południowej ściany Shisha Pangmy (8027 m), ale wierzchołka nie osiągnęli. Dokonali tego rok później. Był to ósmy ośmiotysięcznik zdobyty zimą. Do tamtej pory wszystkie pierwsze zimowe wejścia należały do Polaków, a w tym ósmym partnerem Morawskiego był Simone Moro. Kolejne lata to dalsze sukcesy Piotra w górach wysokich. Jeszcze latem tego samego roku wraz z Piotrem Pustelnikiem wspięli się na południowej ścianie Annapurny (8091 m) do wysokości 7400 metrów. W 2006 roku Morawski wyjechał w Himalaje z Pustelnikiem i Słowakiem Peterem Hamorem. Jako zgrany zespół realizowali „Tryptyk Himalajski”. W ramach aklimatyzacji wchodzili najpierw normalną drogą na Cho Oyu (8201 m). Do szczytu doszli Morawski i Hamor, a następnie wspinali się wschodnią granią Annapurny, dochodząc do wierzchołka wschodniego (8010 m) – na główny dotarł tylko Hamor. Pustelnik z Morawskim zrezygnowali ze zdobywania głównego wierzchołka i zawrócili, by sprowadzić do bazy nepalskiego himalaistę Lotse, który utracił wzrok. Trzecim szczytem w ramach „Tryptyku” był Broad Peak (8047 m) w Karakorum, na który weszli Pustelnik i Hamor, a w następnym dniu również Morawski, który najpierw z 7900 metrów sprowadził do obozu III Austriaka Seppa mocno osłabionego chorobą wysokościową, ratując mu życie.
„Po zakończonym „Tryptyku Himalajskim” zacząłem myśleć, gdzie by tu pojechać na własną rękę. W jednym szybko zgadzałem się z Peterem Hamorem, że warto by było spróbować sił na czymś, co jeszcze nie zostało zrobione… i tak powstał pomysł zachodniej ściany K2. Na festiwalu w Krakowie dołączył do nas Dodo Kopold – podstawowy skład już mieliśmy” – pisał w „Taterniku” przed dwoma laty Piotr Morawski. Aklimatyzacją do tego przedsięwzięcia miała być Nanga Parbat (8125 m) flanką Diamir. Do wyprawy na ten szczyt dołączyło jeszcze kilku uczestników, w tym Kinga Baranowska. W trudnych warunkach pogodowych 15 lipca 2007 roku Morawski, Hamor i Kopold wchodzą na Nangę. Wymieniona trójka przeniosła się potem do bazy pod K2. Zła pogoda i schodzące zachodnią ścianą lawiny zadecydowały o zmianie planów. Razem z czterema uczestnikami innych wypraw zdecydowali się na wejście drogą Česena, torując na zmianę w głębokim śniegu. Po dwóch dniach wspinaczki dotarli do wysokości około 8000 metrów, ale zmęczenie dało o sobie znać. Głęboki śnieg, załamanie pogody, wycofanie się dwójki uczestników zadecydowały, że pozostali też postanowili zawrócić, ale zachodnia ściana K2 nadal była w planach Piotra. Ubiegły rok to znowu kilka miesięcy w górach najwyższych. W planach była „Reaktywacja Tryptyku”. Tym razem w składzie wyprawy, oprócz Morawskiego, byli: Piotr Pustelnik, Peter Hamor i Dariusz Załuski. Po aklimatyzacji na Ama Dablam (6828 m), na który cała czwórka weszła w dwóch zespołach, celem była Annapurna, której brakuje Pustelnikowi do Korony Himalajów. Tym razem zaplanowano wejście na nią zachodnią ścianą. Dokonali drugiego powtórzenia drogi Gabarova na tej ścianie, a potem granią wspinali się w kierunku głównego szczytu, do którego znowu niewiele im zabrakło – burza z piorunami, mgła i wiatr zmusiły ich do odwrotu. Kolejnym ambitnym celem Morawskiego i Hamora był trawers Gasherbrumów w Karakorum. Na Gasherbrum I (8080 m) weszli drogą hiszpańską, w stylu alpejskim, ale z przeczekiwaniem w namiocie długiego okresu złej pogody na dużej wysokości. Po przetrawersowaniu Gasherbrumu I zeszli do bazy na kilkudniowy odpoczynek, a potem dokonali szybkiego wejścia w stylu alpejskim na Gasherbrum II (8035 m). Był to ostatni ośmiotysięcznik zdobyty przez Piotra.
***
Tej wiosny Piotr, znowu pełen optymizmu, wyruszył w Himalaje ze swym stałym partnerem Peterem Hamorem. W planie mieli dwa ośmiotysięczniki – Dhaulagiri, na której mieli się aklimatyzować wchodząc nań drogą pierwszych zdobywców, a następnie przenieść się pod Manaslu (8156 m), by na trudnej zachodniej ścianie wytyczyć nową drogę, co miało być głównym celem tego wyjazdu. Pod Dhaulagiri znaleźli się wcześniej, niż wyprawa toprowska i Anny Czerwińskiej.
Górską działalność rozpoczęli od ustawienia obozów. Kiedy Piotr Morawski, Peter Hamor i Justyna Szczepieniec powracali do bazy z obozu II, ustawionego na 6400 metrów, kilkadziesiąt metrów poniżej „jedynki” na wysokości 5760 metrów doszło do wypadku. Nagle Piotr, pod którym załamał się lód pokryty świeżym śniegiem, wpadł do 20-metrowej szczeliny. W tym czasie do „jedynki” podchodziła trójka ratowników TOPR z ekwipunkiem – Roman Mazik – lekarz, Maciej Pawlikowski i Tomasz Witkowski. Powiadomieni o tym, co się stało, pozostawili ładunek, by jak najszybciej dotrzeć do miejsca wypadku. Przy Piotrze Morawskim w szczelinie był już Peter Hamor. Ratownicy wyciągnęli Piotra ze szczeliny i – mimo braku oznak życia – reanimowali go, po czym lekarz stwierdził zgon. Zabezpieczone ciało Piotra pozostawiono, a ratownicy podeszli do obozu I, gdzie przenocowali, a potem przeczekali jeden dzień niepogody, po czym zeszli do bazy.
Piotr, zgodnie ze swoją wolą, pozostał w Himalajach na zawsze, tak jak wcześniej jego wielcy poprzednicy – Jerzy Kukuczka i Wanda Rutkiewicz. Msza święta pożegnalna została odprawiona w intencji śp. Piotra Morawskiego w ubiegły czwartek w Warszawie w kościele pw. św. Antoniego z Padwy.
Apoloniusz Rajwa






