też nie, bo doskonale Cię rozumiemMxM pisze:Ale odnośnie nużącej trasy i owszem
Poszukiwany szlak
Wszyscy ludzie są leniwi z natury...tylko niektórzy po prostu bardziejPosłuchaj rady człowieka leniwego i doświadczonego. Będziecie pewnie z dość ciężkimi plecakami? Tak? No to jest wariant akurat dla was odpowiedni:
- Z Kondratowej/Kalatówek - do ronda (w Zakopanem).
- Z ronda w bus i na Palenicę.
- Z Palenicy przez Dolinę Roztoki do 5 Stawów.
Ten wariant też wchodzi w grę, dzięki za sugestie.
Dzień wcześniej idziemy z Ornaku do Kalatówek i dużo zależy od tego czy uda się następnego dnia wstać o własnych siłach
Nie przesadzaj, plany (jakieś) trzeba mieć.andy67 pisze:Swoją drogą zawsze mnie bawią takie wielodniowe plany. Pogoda i tak wszystko zweryfikuje.
Wyobraź sobie, co by się działo gdyby codziennie te kilkadziesiąt tysięcy turystów kręciło się po Tatrach bez planu.
Edyt, merytorycznie, mnie od lat kilku kusi zejście z Gładkiej P. do 5-ki.
Plany zaś staram się mieć (szczytowe) na 50% dni w Tatrach, pozostałe 50% to "wypełniacze" w postaci jaskinek, zwiedzania okołotatrzańskich miejscowości; bez ścisłego przyporządkowania: tego dnia to, a tego to. Metoda się sprawdza, choć w zeszłym roku w połowie września z Tatr wygnała nas zima - znaczy też masz rację
Jak się robi wielodniową wycieczkę bez stałego miejsca noclegu zdecydowanie trzeba mieć jakieś plany.andy67 pisze:Swoją drogą zawsze mnie bawią takie wielodniowe plany. Pogoda i tak wszystko zweryfikuje.
Z drugiej strony robienie planów zależy od osobowości. Samo to może stanowić pewną rozrywkę, ale inni wolą spontanicznie i nie przemyślanie.
Don't shit, where you eat
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Ja może nie weryfikujuje, ale robię coś w tym stylumefistofeles pisze:Ja wole miec pomysły. Czyli listę rzeczy, które chciałbym zrobić. A jak - to weryfikujue na miejscu.tommer91 pisze: Jak się robi wielodniową wycieczkę bez stałego miejsca noclegu zdecydowanie trzeba mieć jakieś plany.
Każdemu jego Everest...
To ja chyba jestem absolutnie skrajnym przykładem planisty.tommer91 pisze: Jak się robi wielodniową wycieczkę bez stałego miejsca noclegu zdecydowanie trzeba mieć jakieś plany.
Z drugiej strony robienie planów zależy od osobowości. Samo to może stanowić pewną rozrywkę, ale inni wolą spontanicznie i nie przemyślanie.
Plany - i to dokładne co do dnia robię na pół roku na przód, zresztą tego wymaga ode mnie biuro podróży, bo dotyczy dłuższych tras zagranicznych dla tego biura podroży.
Rozpisuję sobie te planu w wordzie w formie tabelki - jaka trasa na dany dzień i gdzie nocleg.
Potem te plany są weryfikowane przez biuro (nigdy nie wprowadzili mi żadnej zmiany), ludzie kupują imprezę i jedziemy.
No i zdarzały się imprezy że plan był zrealizowany w 120 % (bo przypadkiem "na waleta" dołączył Kolega, który miał doskonały pomysł jak uatrakcyjnić wyjazd - i sam się dołączył, grupa wynajęła busa i objechaliśmy kilka ciekawych obiektów), zdarzało się że plan został zmieniony w trakcie z powodu buntu części uczestników, do którego się przychyliłam (nie chcieli nosić ciężkich plecaków, co za banda
Zdarzyło się też ze z powodu koszmarnej ulewy musiał nastąpić wycof z wycieczki a ogólnie z planów całego wyjazdu zrealizowaliśmy 50 % za to były inne atrakcje (np. ucieczka przed powodzią).
A było i tak ze po prostu zrealizowało się 100 % a zostało trochę dodatkowych pieniędzy więc namówiliśmy kierowcę busa aby podwiózł nas w jeszcze dwa ciekawe miejsca.
Ogólnie wg mnie plan musi być a realizacja wygląda tak jak na to pozwalają warunki. Zazwyczaj udaje mi się zrobić więcej niż zaplanowałam.
Jak piszę - dotyczy to dłuższych i bardziej skomplikowanych logistycznie wyjazdów, w miejsca, które nie zawsze sama do końca dobrze znam tak, że muszę wcześniej dużo poczytać, dowiedzieć się, zaplanować przejazdy, zarezerwować noclegi (mam zawsze ze sobą kilkanaście stron wydruków rozkładów jazdy).
Samo planowanie stanowi dla mnie zawsze wielką przyjemność.
Pozdrowienia
Basia
Niewiele się zmieniło.Janek pisze:Nic ciekawego, kiedyś nudne piarżysko, teraz pewnie trochę zarosło.krzysgd pisze:Edyt, merytorycznie, mnie od lat kilku kusi zejście z Gładkiej P. do 5-ki.
Mogę polecić trzy warianty:
1. Starym szlakiem, dobrze widoczna ścieżka.
2. Nie tracąć za dużo wysokości, wejść na lewo w trawers popod GG i trzymająć się lewego (zachodniego) brzegu Zadniego Stawu, później przez Walentkową Kopkę(i) dochodzi się na Zawrat
3. Zejście do stawu (Wolego Oka) i najkrótszą drogą dojście do niebieskiego szlaku. Wariant najbardziej hardcorowy, bo idzie się przez wielkie złomy




