Trening przed Annapurną

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
manfred

-#6
Posty: 1978
Rejestracja: śr 22 sie, 2007
Lokalizacja: nie wiem

Trening przed Annapurną

Post autor: manfred »

Trening przed Annapurną
Miejsce zbiórki jak zwykle parking samochodowy. Przybywam coś przed piątą rano i spostrzegam znajomą twarz
KIEROWNIK WYPRAWY – Romek znany narciarz ekstrema lista w tej roli po raz pierwszy.
Wymieniamy spostrzeżenia i czekamy na resztę grupy. Po chwili przyjeżdżają:
SIŁA NAPĘDOWA(wyrobnicy) Smolik i Marek znani z forum ekstremalni wspinacze i wyśmienici narciarze. Po krótkiej chwili, w co nie mogę uwierzyć dociera do mnie wiadomość, że:
HIMALAIŚĆI Fenek i Krzysiu zapadli w bliżej nieznaną chorobę. Nie byłbym
lekarzem wyprawy gdybym sam nie wykonał telefonu z zapytaniem o stan jednego z nich. Wspaniały alpinista i wprawny narciarz. Wykonuję telefon o 4: 59 kilkanaście sygnałów dryn dryn i po chwili szmery w słuchawce
- Fenek???
- ble ble ble
-Jedziesz z nami w Tatry?
- ble ble ble
-oki rozumiem trzymaj się
- ble ble ble
Stan naprawde beznadziejny mam tylko nadzieje, że wkrótce się z tego wykaraska.
Na koniec dołącza do nas:
LIDER ZESPOŁU Adam znany ekstremalista wyborny taternik i narciarz człowiek o czterech płucach.
Do Krzysia nie dzwoniłem, bo zapomniałem Wyruszamy dwoma pojazdami gdyż nasza piątka plus sprzęt do przetestowania nie jest w stanie zmieścić się do jednego pojazdu. Po chwili już pomykamy ni to asfaltówką ni to śnieżnym traktem do schroniska w Popradzkim. Tam w komplecie popijamy kawkę. Jedni samoróbkę ze swoich maszynek inni burżuazyjnie kupują nescafy w schronisku.

Obrazek

Obrazek

Pakujemy się i przebieramy nogami w stronę Doliny Złomisk. Coraz śmielej sobie poczynamy. Jako lekarz ekipy staram się iść na końcu stawki, co przychodzi mi bardzo łatwo z racji dwu miesięcznego szkolenia ten tego.

Obrazek

Po lewej mijamy Dolinkę Smoczą i co by tu nie gadać z każdego zbocza widać ślady lawinek. Na podejściu spostrzegamy coś, co wygląda bardzo niepozornie aż do czasu gdy nasze cielska wdrapią się na na coś co ogólnie nazywamy prożkiem.

Obrazek

Krótki odpoczynek, co niektórzy bardzo zniecierpliwieni spoglądają kąśliwie w stronę Doliny Rumanowej a szczególnie Ganka, na który mamy zamiar się wdrapać. Mam bardzo wielką ochotę dołączyć do grupy szturmowej niestety Kierownik spokojnie, lecz stanowczo wybija mi ten pomysł z głowy. Później dowiedziałem się, że mamy specjalne zadanie wylegiwać się na wielkim kamieniu opalać się zajadać i szydzić z reszty ekipy, ale o tym za chwile.

Obrazek

Obrazek

Jak zwykle zostaje w tyle, aby napawać się urokiem gór i co tu dużo gadać puszczać bąki od czasu do czasu eee żartuje nigdy bąków w górach nie puszczam. Na przedzie Adam już teraz wiemy, że lider ma kondycję jak Koń Przewalskiego. Reszta znaczy się Smolik i Marek chyba pogodzili się z tym, iż przyjdzie im pracować na lidera. Po drodze mija mnie Himalaista Koreański Kurysą.

Obrazek

Nareszcie docieramy głębiej w dolinę Rumanową i oczom naszym otwiera się cel Ganek, na który nie wszyscy wejdą.

Obrazek

Dochodzimy do bazy gdzie tkwi wielki głaz. Tutaj wyznaczamy bazę i z nieukrywana radością wyładowujemy niezwykle ważne artykuły, od których aż ślinka cieknie: snikersy, odżywki boksera tajgera, kanapki. Reszta rusza do bazy wysuniętej gdzie zamienią narty na śpiczaste raki. Natomiast Kierownik oraz moja skromna osoba zostaje na miejscu i ciekawością obserwują śmiałków. Najpierw Adam jako lider pognał do przodu teraz sobie przypominam jak rano narzekał że 3 godziny wcześniej przed wyjazdem miał gorączkę 39 stopni aż strach co by było gdyby nie miał tej gorączki z taka energią nie musiałby jechać samochodem ale biegł by przed nim. Następnie Marek jeden z motorów tej ekipy i Smolik nacie go niczego niebojący się śmiałek, który hydrę zgniata lewą ręką.

Obrazek

Obrazek

Adama już tu nie, widac w mig spostrzegł, że tylko on może dokonać rzeczy niemożliwej i sam w pojedynkę udaje się na przełęcz, z której już prosta droga a raczej grań na wierzchołek Ganku vel Ganka.
Piszący tą relację słucha świetnej muzyki i dlatego utożsamia się z trójką wspinaczy. Nie dziś dziś kierownik zlecił mu inne zadanie, ale przecież jutro też jest dzień. Wracamy do grupy wspomagającej lidera cos niesamowitego nie podołali trudom wspinaczki i wycofują się potem w rozmowie dowiemy się, że mieli zły widok na lidera i chcieli oglądać go z miejsca gdzie opalał się kierownik i lekarz jakże świetna decyzja. Teraz już we czwórkę mogli szydzić z lidera, który co raz zatrzymywał się i dokonywał trafnego wyboru drogi na szczyt.

Obrazek

Obrazek

Po dłuższej chwili spostrzegamy, że lider też nie daje rady i wycofuje się jak się nie oficjalnie dowiedzieliśmy trudności przerosły normalnego śmiertelnika. I po chwili już witamy w obozie lidera wszyscy jak jeden mąż biegniemy na spotkanie z gorącą herbatą i czekoladą niektórzy pomyśleli wcześniej i kupili ulubione ptasie mleczko lidera. Jest on niezwykle uradowany i widać, że łzy płyną z jego oczu. Nawet nie spostrzegliśmy się jak do naszej bazy dołączyli Koreańczycy, ale nawet nie mają śmiałości spytać gdzie biegnie droga na Ganek ich Ganek właśnie jest tutaj gdzie nasza baza. Widać strach w ich oczach rozumiemy was koledzy Koreańscy.

Obrazek

Obrazek

Po spakowaniu wszystkiego oddajemy się szaleńczej jeździe, która jak zwykle jest najjjj. Na tym trzeba by zakończyć relację. Pozdrawiam mile współtowarzyszy i mam nadzieje, że nie długo następny trening.
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

hehe manfred styl Ci się w USA wyostrzył :)
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Foty odebrały mi mowę :O
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Szarotka pisze:Foty odebrały mi mowę :O
A mnie teksty zaćmiły wzrok. ;)

"ulubione ptasie mleczko lidera" :P
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

andy67 pisze:A mnie teksty zaćmiły wzrok.
Relacja powaliła mnie z nóg ;)
Fajnie napisane , oczywiście nic nie ujmując zdjęciom.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
faderos

-#1
Posty: 16
Rejestracja: pn 21 kwie, 2008
Lokalizacja: Kotlina d'Ampezzo
Kontakt:

Post autor: faderos »

Zagadka :
co widać w oczach Smolika ?

Obrazek
faderos

-#1
Posty: 16
Rejestracja: pn 21 kwie, 2008
Lokalizacja: Kotlina d'Ampezzo
Kontakt:

Post autor: faderos »

Trzej muszkieterowie

Obrazek
staszek

-#5
Posty: 843
Rejestracja: czw 03 maja, 2007

Post autor: staszek »

7 fota to nie trzeba hery brać :)
Chwilowo poczęstowałem się , ad. ramki końskie pytanko : gdzie ją dostać ?
faderos pisze:Zagadka :
co widać w oczach Smolika ?
K2 niedługo ;)
gosia d

-#4
Posty: 388
Rejestracja: wt 14 cze, 2005
Lokalizacja: Łódź

Post autor: gosia d »

Świetny pomysł na relację, bardzo mi sie podoba. Fotki fantastyczne, ogladając je można puścic wodze fantazji i przenieśc się rzeczywiście w Himalaje. ;)
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

Zacne fotografie panie manfred a w lewym oku Smolika to jakby oszarpańce...ale właściwie to nie wiem.
Awatar użytkownika
Fenek

-#3
Posty: 160
Rejestracja: wt 30 paź, 2007
Lokalizacja: Nowy Targ

Post autor: Fenek »

manfred pisze:Fenek???
- ble ble ble
-Jedziesz z nami w Tatry?
- ble ble ble
-oki rozumiem trzymaj się
- ble ble ble
dopadła mnie choroba "Wietrzna"
"powiedz mi po co żyjesz ,a powiem ci po co chodzę w góry"
leo

-#5
Posty: 632
Rejestracja: ndz 06 lis, 2005
Lokalizacja: kraków, okolice

Post autor: leo »

foty fajne...ale - jeśli mogę być szczery - teksty ekipa miewała lepsze, co nie znaczy że ten jest zły..jest dobry..ale nie aż tak jak niektóre poprzednie..;-) (oczywiście to tylko moje osobiste zdanie..)
..a foty wymiatają - bez dwóch zdań!
pozdrawiam serdecznie
pietrek

-#2
Posty: 68
Rejestracja: czw 12 lut, 2009

Post autor: pietrek »

O mistrzu literaturo-karykatury czyli krytyku literacki zwany tu i tam LEO nie narzekaj na relacje Manfredzionka bo obudzisz się pewnego ranka i znów nie będzie teleranka ;) .
Każda relacja jest super,nie DOBRA tylko SUPER, bo przynajmnie przez chwile osoby które góry widzą częściej na zdjęciach niż na żywo mogą poczuć ten klimat.
świster

-#6
Posty: 1981
Rejestracja: śr 05 mar, 2008

Post autor: świster »

uszba pisze:a w lewym oku Smolika to jakby oszarpańce...ale właściwie to nie wiem.
W lewym raczej Ganek, zresztą to wszysko dobrze widać na świetnych zdjęciach Manfreda. W prawym chyba Rumanowy i Żłobisty :think:
leo

-#5
Posty: 632
Rejestracja: ndz 06 lis, 2005
Lokalizacja: kraków, okolice

Post autor: leo »

pietrek pisze:O mistrzu literaturo-karykatury czyli krytyku literacki zwany tu i tam LEO nie narzekaj na relacje Manfredzionka bo obudzisz się pewnego ranka i znów nie będzie teleranka
kolego, wyhamuj troszkę...
ODPOWIEDZ