MOJE GÓRSKIE SZCZĘŚCIE...

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

MOJE GÓRSKIE SZCZĘŚCIE...

Post autor: Zakochani w Tatrach »

I jak tu nie uwierzyć w moje górskie szczęście…..

Tym razem także udało mi się wycelować w „pogodową dziurę w chmurach”, które od dłuższego czasu opanowały nie tylko Polskę, ale i większy obszar naszego kontynentu.
Kilka dni przed wyjazdem miałam problem z internetem, a kiedy w piątek wieczorem na chwilę się włączył i spojrzałam na prognozy - ręce mi opadły.
Marne - delikatnie mówiąc, a tu samochód spakowany do porannego sobotniego wyjazdu, kwatera zamówiona…
Popatrzyłam na skwaszoną minę małżonka…
:? I co tu robić….

No nic…. po prostu jechać.

Jak zawsze w takich przypadkach - wmówiłam sobie, że musi być ładnie ze cztery dni, na dłużej nie liczę, ale chociaż te cztery….
Mglisty sobotni wczesny poranek też nie nastrajał optymistycznie, ale im dalej jechaliśmy na południe - od czasu do czasu pokazywało się wśród mgieł i chmur blade kółko słońca i jakaś nadzieja napełniła moją duszę….

Zobaczę Tatry, na pewno zobaczę :D

Kiedy w Naprawie ukazały się na horyzoncie na tle błękitnego nieba, ozdobione białymi obłokami, poziom moich endorfin wzrósł niesłychanie.
Przepięknie widoczne były też Beskidy z Babią na czele, no i Gorce….
Ośnieżone - błyszczały w promieniach słonecznych, z lasami pokrytymi szadzią.
Bardzo niewielki ruch na drodze, więc mogłam zwolnić, żeby choć trochę zerknąć na boki, bo nieczęsto można oglądać tak piękne, zimowe, górskie krajobrazy .….
Nie było gdzie stanąć, żeby zrobić zdjęcie.
Pobocza zawalone śniegiem, a z miejsc, gdzie ewentualnie dało się zatrzymać - nic nie było widać.
Dopiero na Głodówce sobie pofolgowałam.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Potem w Javorinie,

Obrazek

no i w Zdziarach, gdzie nad Tatrami kłębiły się jeszcze chmury, zasłaniając szczyty,

Obrazek

ale nad pozostałą okolicą - błękit górą, więc i tam w końcu też będzie ładnie…musi być.

Obrazek

Obrazek

Nie było mowy oczywiście żeby jechać tak prosto na kwaterę i nigdzie nie zajrzeć po drodze.
Parking B.Voda zapełniony samochodami, ale co się dziwić - sobota i przy takiej pogodzie….
Zostawiliśmy nasz i wyruszyliśmy w głąb Doliny Kieżmarskiej.
Na szlaku pusto, widocznie wszyscy poszli dużo wcześniej.
Trochę czasu nam zeszło przy robieniu zdjęć i oglądaniu krajobrazów - w rezultacie już było dobrze po dwunastej, zanim się pozbieraliśmy do wymarszu.
Masa śniegu w górach, bielusieńko i pięknie, ciepło i bezwietrznie.
Czapki i polary powędrowały do plecaka po przejściu kilkunastu metrów.
Szlak szeroki – można powiedzieć – odśnieżony, a jednak szło się ciężko, bo śnieg świeży, miękki, buty zapadały się, niczym w rozjeżdżonym quadami piachu na jurajskich szlakach rowerowych.

Obrazek

Pierwsze widoki , jakie ukazały się pomiędzy drzewami i po wyjściu z lasu ,ucieszyły moje oczy i serce.

Obrazek

Obrazek

Dalej bajecznie - i mimo to, że byliśmy tu już zimową porą - trudno się nie zachwycić po raz kolejny….
Słońce wprawdzie chowało się powoli za górami, ale jego promienie znajdywały miejsca, przez które mogły dać jeszcze trochę ciepła strudzonym łazikom.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gdy wreszcie doszliśmy do schroniska, nie weszłam do środka na posiłek, bo szkoda mi było czasu, który mogłam spędzić w tak cudnym otoczeniu.
Całe dwa długie miesiące o tym marzyłam - no… nie po to, żeby teraz przesiedzieć w schronisku.
Usiadłam na zasypanej śniegiem ławce.
Z chwilą, gdy słońce skryło się za szczytami, natychmiast zrobiło się mrożno.
„Doubierałam” się cieplej, wyciągnęłam termos, nalałam gorącej herbaty z sokiem malinowym, i patrzyłam…patrzyłam…patrzyłam…
Promienie zachodzącego słońca oświetlały obłoki nad Durnymi, Czarnym i Tatry Bielskie.
Przysypane śniegiem zbocza skrzyły się milionami diamentowych okruszków….
Białe postrzępione chmurki, tworzyły na błękicie nieba przeróżne, zmieniające się dość szybko kompozycje.

Sielankowo.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Małżonek - mniej romantyczny - zagrzał się w cieplutkim schronie prawie godzinę, no i jak zwykle przywrócił mnie do rzeczywistości – trzeba wracać.
Dopiero wtedy poczułam jak zmarzłam siedząc przed schroniskiem.
Samochód z torbą podróżną na tylnym siedzeniu - która nie zmieściła się w bagażniku - został na parkingu, a parkingowy tylko do siedemnastej „daje pozor”…
Nawet jeśli się bardzo pospieszymy, to i tak nie damy rady dotrzeć na siedemnastą.
Trochę mnie to martwiło, ale dopóki las nie zakrył widoku gór – nie potrafiłam przyspieszyć kroku.
Szłam co chwilę odwracając głowę w stronę tego wspaniałego miejsca, które tak żal mi było opuszczać…..
Potem trzeba było gnać…
Nie pierwszy zresztą i pewnie nie ostatni raz.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W końcu ukazała się Łomnica , dochodziła osiemnasta i zachodzące słońce kolorowo pomalowało miejscowości położone niżej.

Obrazek

Na parkingu z ulgą stwierdziliśmy, że wszystko w porządku.
Teraz, po tak wspaniale spędzonym dniu, można jechać na kwaterę i trochę odpocząć.

Nasza gospodyni ma „chatu” w okolicy Czerwonego Klasztoru i często w weekendy tam jeździ.
Jak mówi – tam są jej Tatry.
Obiecała, że nas kiedyś latem zabierze i pokaże nam swoje miejsce wypoczynkowe – ponoć bardzo ładne.
W ten weekend też pojechała, ale zostawiła nam klucz w umówionym miejscu i przez trzy dni mieszkaliśmy sami w całym domu.

Czasem tak się zastanawiam nad zaufaniem tych ludzi do gości, o których niewiele przecież wiedzą, a którym powierzają cały swój dorobek.
Nasza gospodyni ma ślicznie urządzony domek, wszystkie pokoje otwarte i ja się bardzo denerwuję, żeby ktoś z tego zostawionego klucza przed nami nie skorzystał….

Niedzielny poranek…. co tu mówić….

Obrazek

Obrazek

No i dylemat – Łomnica, czy Dolina Wielicka, do której nie zdążyliśmy zajrzeć w styczniu – a taką miałam ochotę….
Po analizie rozkładu chmurek plątających się po okolicy, plus niepewność czy będą bilety – wybrałam Wielicką.

Nie żałowałam.

c.d.n.
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Elektriczką do Tatrzańskiej Polanki i zielonym szlakiem , póki co – dobrze przetartym, ale bardzo śliskim (raczki się przydały) - doszliśmy do Mostu Wielickiego.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dalej , po chwili zastanowienia – drogą jezdną. Nie szliśmy tędy jeszcze, spróbujemy.
No i całkiem fajnie, widoki trochę inne, niż znane nam dotychczas….

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zbocza Gerlacha porysowane małymi kulkami śniegu, zsuwającymi się nawet przez drogę w stronę Polany Wielickiej……hm, lawinowa trójka - automatycznie jakoś przyspieszyłam kroku…
Tylko na zdjęciu wygląda tak nisko i łagodnie…

Obrazek

Obrazek

Teren wokół Domu Śląskiego zasypany równo z murkiem. plesa nie ma, wodospadu też…

Obrazek

Za to góry pokazały nam zimowe uroki i próbkę swojej potęgi.

Noo… zrobiła na nas wrażenie…

Usiedliśmy na zasypanym murku, zbliżała się godzina dwunasta, słońce ostro dawało…
W pewnym momencie usłyszeliśmy łoskot, jakby towarowy pociąg po krzywych torach przez dolinę pędził. Za chwilę następny i kolejny…

Spod Granatów Wielickich w ciągu 15 minut zeszło z wielkim hukiem osiem lawin.
Ciekawe, budzące respekt i działające na wyobrażnię widowisko, na szczęście obserwowane z bezpiecznego miejsca.
Odłożyłam kanapki na bok i polowałam z włączonym aparatem.
Udało się kilka sfotografować.
Na zdjęciu jedna z nich - zaznaczona małą czerwoną strzałką .

Obrazek

Nieopodal wesoło baraszkowały sympatyczne psiaki, które potem, wraz ze swoimi właścicielami poszły dalej, nad skryty w śniegach wodospad, w oświetloną słońcem Zadnią Dolinę Wielicką.
Chyba pięć ekip wyruszających w góry z takimi psami widzieliśmy koło Śląskiego,. Zastanawialiśmy się, czy przeszkolone do działania w lawinach, bo chyba nie o sam spacer tu chodziło.....

Obrazek

Początkowo planowaliśmy - po rozeznaniu sytuacji na miejscu - iść Magistralą na Hrebieniok, ale po tym pokazie całkiem nam się odechciało.
Zresztą nikt stamtąd nie szedł, ani w tamtą stronę też .
Szlak wyznaczały ślady nart, a próbne wejście mojego męża skończyło się wpadnięciem sporo za kolana w śnieg.
Daliśmy sobie spokój – nie tym razem.

Nad szczyty gór zaczęły napływać białe chmurki, lawinowy spektakl ustał tak niespodziewanie, jak się zaczął. Jeszcze gdzieniegdzie słychać było szelest zsuwających się mniejszych lawinek, ale po jakimś czasie i to się uspokoiło.

Dopóki słońce nie schowało się za Gerlachem, było bardzo ciepło, zero wiatru.
Przyjemnie było posiedzieć i popatrzeć na piękną , bielutką Dolinę Wielicką.
Spędziliśmy tam prawie dwie godziny, a potem powoli, bardzo powoli, bez przerwy oglądając się za siebie, dopóki ostatni kawałek szczytu nie zniknął z pola widzenia – zeszliśmy przez Niżnią Polanę Wielicką do stacji niezastąpionej elektriczki.

Obrazek

Wspaniała wycieczka z nowymi doświadczeniami.

W poniedziałek o szóstej rano obudził nas deszcz bębniący po szybach. Za oknem bieda z nędzą, świata nie widać….
No…. mój Górski Aniele Stróżu – zaspałeś ???
Obudź się i zrób coś, przecież tak nie może być….
Sama w to nie wierzyłam, ale mój apel odniósł skutek :D.
Za niecałe trzy godziny zrobiło się tak pięknie i jakoś wiosną zapachniało….

Obrazek

Obrazek

Bardzo zadowoleni wybraliśmy się nad Popradzkie Pleso, na taki – można powiedzieć bezpieczny spacer. W dalszym ciągu trójka lawinowa, więc nie ma co ryzykować, zwłaszcza po wczorajszym pokazie w Dolinie Wielickiej.
Wprawdzie ładnie się rozpogodziło, wiosennie i bardzo ciepło - ale wiadomo co będzie za dwie, trzy godziny?.. chmurek naokoło nie brakowało…
Za oknami elektriczki zwracają uwagę liczne, bardzo ładne budynki stylowych pensjonatów, Zrobiłam kilka zdjęć z jadącego pociągu.

Obrazek

Obrazek

I Niżne też pstryknęłam, bo wyglądały wspaniale w przejrzystym zimowym powietrzu

Obrazek

Mimo, iż słońce starało się jak mogło – im dalej w głąb doliny, tym trudniej mu było przedrzeć się przez chmury otulające zbocza i szczyty gór.

Obrazek

Obrazek

Nad Popradzkim Plesem – zima w całej pełni. Tu już tak ciepło nie było.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zastanawialiśmy się nad tym, czy zajrzeć do Doliny Mięguszowieckiej.
Ja jednak oceniłam, że tam będzie szlak zawiany, widoczność żadna, no i tzw. ”dupówa :)) ”.
Mój małżonek, który lubi takie wyzwania, poszedł sam.

Doszedł kawałek za mostek i zawrócił.
Było dokładnie tak, jak przypuszczałam.

Zimowe widoki zostały za nami, wracamy w stronę wiosennych.

Obrazek

Bardzo przyjemny spacer mimo, iż nad Popradzkim za wiele nie było do oglądania .
Ale nic to - czasem uroki „prawdziwej zimy” w górach też warto poznać.

Turystów – jak na lekarstwo, szlaki puste – super.

Na ten wyjazd zabraliśmy ze sobą eksperymentalnie, nasz turystyczny telewizorek, płaski, kolorowy z 7 calowym ekranikiem – taka zabawka.
No i udało się złapać pierwszy program ichniej TV, gdzie tak jak u nas o 19.30 nadają wiadomości, zakończone prognozą pogody.
Pewnie pozwolono by nam oglądnąć prognozę u siebie, ale nie lubię nadużywać gościnności i nigdy o to nie prosiłam.
Eksperyment udany wielce, wysłuchaliśmy zapowiedzi na wtorek, a ponieważ nie była dobra, zapadła decyzja o powrocie.
Polubiliśmy się bardzo z naszą miłą gospodynią, , która po trzech dniach pojawiła się póżnym wieczorem i przyszła do nas „na pokoje”.
Pogadaliśmy dość długo .
Potem pożegnanie, uregulowanie należności, a tu na drugi dzień rano….

Obrazek

Obrazek

:O Tego się naprawdę nie spodziewałam...
No nie….oczywiście nie ma mowy o wyjeżdzie, zostajemy i jedziemy na Łomnicę.
Nastawiłam się psychicznie jeszcze przed wyjazdem, że tym razem to już na pewno…
Z wielką ochotą spakowałam plecaki, przygotowaliśmy się odpowiednio i szybko na elektriczkę.

Obrazek

Mój niepokój po pewnym czasie wzbudziła ta chmurka, która stanęła w połowie zbocza Łomnicy i ani się ruszyła. Miałam niemiłe przeczucie, że się wybuduje w górę i zaraz zasłoni wszystko.

Obrazek

No i niestety tak się stało. Zanim dotarliśmy pod wyciąg, góry do połowy zanurzyły się w chmurach.
Trudno - za droga wycieczka, żeby pojechać i nic nie zobaczyć.

Gdy byliśmy tu w styczniu, w piękną pogodę, na monitorach przy wejściu pokazywany był obraz z kamery ze szczytu Łomnicy. Teraz leciały reklamy . Pewno nie było co pokazywać, a nuż ktoś zaryzykuje….
Pogoda była całkiem ładna, słońca sporo, ciepło – ale co z tego jak nad Tatrami niebo zachmurzone.
Po analizie sytuacji zdecydowaliśmy się jednak jechać do domu. Ponoć popołudniu miało być gorzej, a na jutro zapowiadali paskudną pogodę ze śnieżycami i silnym wiatrem.
W drodze powrotnej, do Matlar aura była zupełnie przyzwoita, a dalej wjechaliśmy w inny świat - chmury, śnieg , widoczność byle jaka.
Naszych Tatr nie było widać wcale – ściana mgły.

Udało nam się zrealizować trzy wspaniałe wycieczki.
Mnie do szczęścia całkowicie wystarczyły, zwłaszcza, iż nic nie wskazywało na to, że będzie aż tak pięknie.

Ala :) .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
tommer91

-#6
Posty: 1173
Rejestracja: ndz 09 mar, 2008
Lokalizacja: Myszków/Kraków

Post autor: tommer91 »

Zakochani w Tatrach pisze:zaznaczona małą czerwoną strzałką .
Ledwo zauważalną :). A relacja tradycyjna, czyli świetne zdjęcia itd.
Don't shit, where you eat
madziula24

-#6
Posty: 1073
Rejestracja: śr 16 lip, 2008
Lokalizacja: Kraków

Post autor: madziula24 »

Ale fajnie :) Śnieg i słońce- super :) Nic tylko w Tatry z Wami jezdzić :) Pozdrawiam :)
Wszystko, co przeżywamy, to tylko jakieś etapy, jakieś stacje. To, co dziś wydaje się wielkim osiągnięciem, jutro odpada, bo poszliśmy już dalej. Trzeba być zawsze w drodze.

Anna Kamieńska
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Ech, emeryci to mają klawe życie :)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Huczaj

-#6
Posty: 2841
Rejestracja: śr 28 lis, 2007
Lokalizacja: Kraków/Olkusz

Post autor: Huczaj »

Czekałem ,czekałem i się doczekałem. Skoro się nie może samemu jechać, dobrze chociaż na zdjęcia popatrzyć. Ostatnie zdjęcie najbardziej mi się podoba :)

Gratuluję i pozdrawiam
Awatar użytkownika
Smolik

-#6
Posty: 1619
Rejestracja: pn 30 lip, 2007
Lokalizacja: Podhale

Post autor: Smolik »

A Białe Plesa czekają,czekają..... ;)
Pozdrawiam
Smolik
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Awatar użytkownika
Ala

-#5
Posty: 675
Rejestracja: pt 01 sie, 2008
Lokalizacja: i tu i tam

Post autor: Ala »

ech Szczęściarze przez Wielkie S :)
tacy to pożyją !
z przyjemnością "napasłam" oczy Tatrami ...
dziękuję i pozdrawiam
Ala

ps.
widzę , że mam spore i przyjemne zaleglości na forum ale jak się "obrobię" po urlopie to naskrobię relację z białego szaleństwa :)
jaka impreza ? nic o tym nie wiem
..życie jest piękne :-)
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Dzięki wszystkim :) - miło przeczytać, że ktoś obejrzał z przyjemnością :D .
Smolik pisze:A Białe Plesa czekają,czekają.....
:)) mam nadzieję, że się wkrótce doczekają, a póki co lawinowa czwórka...

Pozdrawiam serdecznie.

Ala :) .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Ala pisze:jak się "obrobię" po urlopie to naskrobię relację z białego szaleństwa
Witaj, witaj moja sympatyczna imienniczko - już czuję, jak poszalałaś :think: i pewno gdzieś dalej, niż w Tatrach :) .
Czekam na relację niecierpliwie.
Pozdrawiam cieplutko.

Ala :) .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Aura

-#1
Posty: 30
Rejestracja: czw 12 mar, 2009

Post autor: Aura »

Zakochani ..., zazdroszczę wspaniałego pobytu w Taterkach :)
I dzięki za pokazanie słowackich, nigdy tam nie byłam, ale może kiedyś :)
Z przyjemnością oglądnęłam zdjęcia :)

Pozdrawiam
krzysgd

-#6
Posty: 1098
Rejestracja: pn 13 gru, 2004
Lokalizacja: Ciemnogród

Post autor: krzysgd »

Dokładnie Andy, tacy to pożyją ... :D
Ala, świetna relacja, zdjęcia jak zwykle też, ale małe ale, wpiszcie się czasem tutaj:
cal_lite.php
to i inni na pogodę się "załapią" ;)
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Aura pisze:dzięki za pokazanie słowackich, nigdy tam nie byłam, ale może kiedyś
Wybierz się koniecznie - są przepiękne :) .
Kiedyś Janek napisał mi, że jak zobaczę słowackie - to wpadnę na całego...
Nie wierzyłam, ale miał rację - wpadłam i to głęboko :D .
Kilka moich ostatnich relacji jest z Tatr na Słowacji, jak będziesz miała trochę czasu, zajrzyj do nich i przyznasz mi rację.
Jeszcze trzeba wziąść pod uwagę, że zdjęcia to jedno, a rzeczywistość to zupełnie inna bajka....
Moje letnie plany też są związane ze słowackimi - tylko czekam, aż 15 czerwca TANAP otworzy szlaki :D ....
Niestety, przy obecnym kursie euro - jest tam dla nas bardzo drogo, ale jak się jedzie samochodem, to i z tym można sobie jakoś poradzić :) .
krzysgd pisze:tacy to pożyją ...
:)) oby...oby...
krzysgd pisze:wpiszcie się czasem tutaj:
:)) kiedys się wpisałam, ale ostatnio i w styczniu i w marcu przed samym wyjazdem nie miałam internetu :( - a jak wiesz, my wyjeżdżamy natychmiast - kiedy są warunki w miarę sprzyjające.
Zresztą, co tam moje wpisy, na najbliższe dni przewidywana jest taka pogoda, że - gdyby nie to, iż dopiero co byliśmy i wybieramy się w połowie kwietnia na krokusy - to na jutro już bym była spakowana.
Trochę mi szkoda, ale jakoś wytrzymam do tych krokusów :? ...

Pozdrawiam serdecznie.

Ala :) .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Barek

-#5
Posty: 688
Rejestracja: ndz 29 sty, 2006
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Barek »

Super fotki no i wyglad Slowackich trosze inny niz z naszej strony,i wlasnie w tym caly ich urok :)

Tak mi sie trafil urlop w tym roku ze akurat jutro jade do Zakopca,ale gdzie konkretnie to chyba w autobusie bede musial ostro myslec:-)
Starlolesna i Zbojnicka mi po glowie chodzi,bo zima jeszcze tam nie bylem :)
Pozdrawiam i owocnych krokusowych łowów,bo w Lodzi juz takie okazy mozna spotkac:-)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Barek pisze:w Lodzi juz takie okazy mozna spotkac:-)
Piękne.
Kwiaty - to bardzo wdzięczne obiekty do fotgrafowania :) . U nas na skwerkach też kwitną, ale to nie to co w Tatrach...
Barek pisze:jutro jade do Zakopca
No super - będziesz miał pogodę murowaną.
Ośnieżone góry na tle błękitnego nieba - to widok niezapomniany.
Barek pisze:Starlolesna i Zbojnicka mi po glowie chodzi,bo zima jeszcze tam nie bylem
Mnie też, a na dodatek Mała Zimna Woda i Teryho Chata. Nie wiem tylko czy tam się jakoś dojdzie bez raków, czy są konieczne.
Może ktoś się orientuje i podpowie.
No i Białe Plesa czekają...czekają :)) ...
A tu jeszcze te wysokie stopnie lawinowe utrzymujące się od dłuższego czasu :? ...
Ja jestem dość ostrożna (bądż tchórzliwa - zależy jak tam kto uważa) i przy trójce bym się tam nie wybrała.
No, ale nie ma się co martwić, jest jeszcze trochę czasu do naszego wyjazdu - może będzie dobrze.

Pozdrawiam serdecznie - życzę wspaniałych i szczęśliwych wędrówek po przepięknych zimowych Tatrach.
:think: Może jakąś relację wstawisz po przyjeżdzie :) ....

Ala :) .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Barek

-#5
Posty: 688
Rejestracja: ndz 29 sty, 2006
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Barek »

Zakochani w Tatrach pisze: :think: Może jakąś relację wstawisz po przyjeżdzie :) ....

Ala :) .
jesli pogoda dopisze to napewno :)) ,i jak nie to tez :D

W Terynce kiedys miale okazje byc w marcu,ale widocznosc dupowata...wiec moze i teraz bedzie do zrobienia...Mysle ze do piatku,napenwo ktos juz tam przjedzie czy to do Zbojnickiej czy Terynki,nosice np...:-)
A w Bialych Plesach tez nie bylem zima,wiec...:D:D
Do uslyszenia po niedzieli :)
Awatar użytkownika
Barek

-#5
Posty: 688
Rejestracja: ndz 29 sty, 2006
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Barek »

Bylem...i niestety juz wrocilem...lekko sie opalilem...troche zdj zrobilem...relacja wkrotce :)
raco

-#3
Posty: 198
Rejestracja: śr 19 kwie, 2006
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: raco »

świetne zdjęcia.
pozdrawiam
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

raco pisze:świetne zdjęcia.
pozdrawiam
:D - dzięki.

:think: .... Chociaż Janek w pokoju "Fotografia górska" napisał, że tego typu zdjęcia są "ładne" :? i nadają się do wysłania do Cioci Kloci :)) :)) :)) :)) :)) ...
Barek pisze:relacja wkrotce
Czekam z niecierpliwością :) . Ciekawa jestem, gdzie dotarłeś.
A pogoda była jak marzenie...

Pozdrawiam.

Ala :) .
Zakochani w Tatrach
Jagiellonia w Tatrach

-#4
Posty: 473
Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
Lokalizacja: Białystok

Post autor: Jagiellonia w Tatrach »

W ostatni piątek postawiliśmy z żoną auto "za free" na Łysej Polanie za rzeką (sklepiki jakby wymarłe, zmiana organizacji ruchu) i do Morskiego Oka. Pogoda jak u Państwa, ludzi mało, w schronisku cisza i spokój. Fajne lawinki przecinały drogę na Szpiglasowy Wierch. Chcieliśmy podejść na Czarny Staw ale jakoś chyba nikt tam nie był dawno. Przynajmniej tak to wyglądało. Trzeba się więc było opalać.
Jeszcze puściej było w Chochołowskiej a o dziwo do Kościeliskiej nawet nie sprzedawali biletów. Niestety takiej pogody nie było, mgła i chmury.
Wczoraj zasuwaliśmy przez Boczań do Murowańca. Wyprzedziło nas dwóch Panów na nartach. Gdy wyszli przed nas jeden na cały głos prawił drugiemu jak to jego kolega Robert Korzeniowski w Afryce znalazł nową żonę. Ten drugi tylko przytakiwał. Ciekawych rzeczy człowiek w tych Tatrach się przypadkiem nasłucha. Wariant powrotny przez Jaworzynkę męczący strasznie. Co kilka kroków noga po kolana w śniegu. Zresztą chyba 95% wybiera teraz Boczań (i słusznie).
Wasze relacje są wielce klimatyczne, tak trzymać.
ODPOWIEDZ