Kolejne wypadki w Tatrach

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Janek pisze:wszyscy, którzy w te sporty się bawią są nieco PORĄBANI.
I teraz pytanie najtrudniejsze - dlaczego PORĄBANI. Niektórzy dlatego, że coś innego się im w życiu nie udawało lub nie udało i to ryzyko jest rekompensatą za tamte niepowodzenia (np. - dziewczyny mnie nie chciały ale na ścianie jestem gigantem), czasami wynika to również z nieprzepartej chęci bycia lepszymi od innych, imponowania, niestety bardzo często dlatego, że w innych dziedzinach raczej nie mamy czym imponować.

JEDNYM SŁOWEM SPRAWA NIE JEST PROSTA.
Jasne, że nie jest prosta.
W końcu całe życie szukamy... sensu. Próbujemy siebie w różnych dziedzinach. W wielu wychodzi nam to... tak sobie. Gdy wreszcie znajdziemy jakąś, w której idzie nam lepiej i zaczynamy to uprawiać z coraz większym zaangażowaniem, okazuje się po jakimś czasie, że wychodzi nam dużo lepiej niż innym. Jesteśmy od nich "lepsi w te akurat klocki".
Czy należy to nazwać rekompensatą?
Może i tak, ale tylko wtedy, gdy niepowodzenia na innych polach nam doskwierają. Zatem zawsze najbardziej istotna w rachunku ostatecznym jest przyjęta przez nas hierarchia wartości - filozofia życia.
Czy to w takim razie jest porąbanie?
Nazwałbym to raczej osobistym, wcale niekoniecznie miarodajnym dla innych zamotaniem. I powiem szczerze - cieszę się, że jestem jakoś tam zamotany.
Czy natomiast mam prawo żądać powszechnej akceptacji takiego akurat zamotania i wybranego przeze mnie sposobu radzenia sobie z nim?
Może i mam, ale stanowczo tylko w takim wypadku, gdy nie komplikuje to życia innym ludziom.
Zatem, "jest ryzyko, jest zabawa" jest do przyjęcia, ale gdyby jakiekolwiek skutki miały by nawet jedynie ewentualnie angażować kogoś, kto niekoniecznie musi swój w tym udział traktować to jako frajdę, to stawiało by mnie - delikatnie to określając - w gronie zdeklarowanych egoistów.
Jak powiedziałem wyżej, to jest moje na ten temat zdanie i nikomu go nie narzucam, ani nie twierdzę, żem w ten sposób lepszy stanowczo licząc na wzajemność.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

gb pisze:"ryzyko" związane np. z ominięciem łańcuchów na Szpiglasowej czy Kobylarzu
Ekstra przykład!
A jeśli pomyślimy, że w tak omijanym "korku" inni też się niecierpliwią i znajdzie się jakiś naśladowca naszego "śmigu bokiem"?
Otóż, przyznaję się tu, że robiłem ongiś takie "obejścia" - prawie wszędzie takie możliwości są choćby dla ratowników, którzy jakoś korek ominąć muszą. Robiłem tak aż do zobaczenia "naśladowcy", który kiepsko sobie na gołej ścianie radził i wreszcie "pojechał" na szczęście zdzierając jedynie kolana. Za miejscem, gdzie się wreszcie zatrzymał był już tylko luft...
Wystarczyło! Już tego nie robię.
Epatowanie ryzykiem dla własnej li tylko zabawy? Mnie to po prostu nie "zabawia".

Aha! Omijanie łańcuchów, a właściwie nie dotykanie żelastwa idąc stricte szlakiem, to moja ulubiona zabawa, ale tylko gdy nie ma nikogo w polu widzenia.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

W powiedzeniu "jest ryzyko jest zabawa" za dosłownie wzięliście słowo zabawa.
gb pisze:pisząc "jest ryzyko, jest zabawa" - mają na myśli "ryzyko" związane np. z ominięciem łańcuchów na Szpiglasowej czy Kobylarzu - z powodu wiszącej na nich wycieczki szkolnej dziatwy, lub (co wydaje mi się jeszcze bardziej prawdopodobne) chodzenie skrótami wydeptanymi przez tysiące palantów, zaglądanie w rejony oznaczone tabliczką "zakaz wstępu", biwakowanie w kosówce, etc.
To można by raczej skwitować "jest głupota , jest zabawa w ryzyko"
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Zygmunt Skibicki pisze:
Aha! Omijanie łańcuchów, a właściwie nie dotykanie żelastwa idąc stricte szlakiem, to moja ulubiona zabawa, ale tylko gdy nie ma nikogo w polu widzenia.
Nie ma w TPN obowiązku łapania za łańcuchy i stawania na klamrach więc nie bój się że ktoś doniesie władzom co robisz :D
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

krzymul pisze:można by raczej skwitować "jest głupota , jest zabawa w ryzyko"
Jako uogólnienie, to chyba przegięcie w drugą, wszak jak sądzę, nie zawsze nieuzasadnioną stronę.
andy67 pisze:..nie bój się że ktoś doniesie władzom co robisz
A wynikało z czegoś, że mam takie obawy?
No... jestem formalistą, ale raczej takim niezbyt groźnym.
...............
Zrobiła się ładna pogoda - spadam na "kije".
Hej!
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Smolik

-#6
Posty: 1619
Rejestracja: pn 30 lip, 2007
Lokalizacja: Podhale

Post autor: Smolik »

Zrobiła się ładna pogoda - spadam na "kije".
Prawda,z tym że ja idę przez Babki na ....to się obaczy.

Ps:W tym watku przyznaje ci trochę racji.Ale cóż to znaczy :)
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Smolik pisze:W tym watku przyznaje ci trochę racji.Ale cóż to znaczy
Znaczy dokładnie to, co napisałeś.
Albo ja już niczego nie rozumiem...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Smolik

-#6
Posty: 1619
Rejestracja: pn 30 lip, 2007
Lokalizacja: Podhale

Post autor: Smolik »

Czas pokaże :)
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Ponowny apel o pomoc w poszukiwaniach studentów
Policja ponownie zwraca się z apelem o pomoc w poszukiwaniu dwójki studentów, którzy w listopadzie 2008 r. zaginęli po przjeździe do Zakopanego.

Olga Witczak i Jakub Wancław pochodzą z Gdańska. Są studentami krakowskiej AGH. 21 listopada przyjechali do Zakopanego na wycieczkę. Po dwóch dniach mieli wrócić do Krakowa. Od tej pory ślad po nich zaginął.

Poszukwiania studentów prowadziła policja, TOPR, GOPR oraz rodziny zaginionych. Według relacji świadków para pojechała na Słowację. Tam z pomocą studentów krakowskich uczelni prowadzono poszukiwania.

- Policja prosi wszelkie osoby które mogą pomóc w ustaleniu miejsca pobytu zaginionych lub mieli jakiś kontakt z tym osobami o informację - pod numer tel. 0-18-20-23-404 lub 997 - zauważa Monika Kraśnicka Broś, rzecznik prasowy zakopiańskiej policji.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Kilerus

-#4
Posty: 288
Rejestracja: ndz 28 maja, 2006
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Kilerus »

Janek pisze:dupa z WF (gimnastyki)
Zawsze nią byłem!
Awatar użytkownika
golanmac

-#3
Posty: 230
Rejestracja: pn 13 sie, 2007

Post autor: golanmac »

gb pisze:że niektórzy dyskutanci
Czuję się wywołany do tablicy ...
gb pisze:mają na myśli "ryzyko" związane np. z ominięciem łańcuchów na Szpiglasowej czy Kobylarzu
Nie widzę w wymienionym przykładzie jakiegoś szczególnego ryzyka i przyznam że omijałem kilkakrotnie, choć może nie na Kobylarzu, ale np na Jordance :)
gb pisze:chodzenie skrótami wydeptanymi przez tysiące palantów, zaglądanie w rejony oznaczone tabliczką "zakaz wstępu", biwakowanie w kosówce, etc.
Nie przeczę że się zdarzało, jednak zapewniam Cię że ryzyko na zasadzie "uda się - nie uda" jest raczej czynnikiem deprymującym i w przypadku powodzenia samo w sobie nie niesie żadnej satysfakcji.
gb pisze:a po powrocie opowiadać o "głupich filancach"...
A to inna sprawa, wszak zazwyczaj rozumem nie grzeszą :D

P.S.
Odnoszę nieodparte wrażenie Grzegorzu, że nie uda Ci się rozszyfrować znaczenia przytoczonych przez moją osobę słów "jest ryzyko, jest zabawa"

pozdrawiam
maciek
Pozdrawiam
Maciek

Kilka książek o wojnie nie zrobi z Ciebie żołnierza. (Kilerus)
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Tzw. "rosyjska ruletka" niewątpliwie jest zabawą bo czym innym? A ryzyko straszliwe.
Są różne zabawy - np. łaskotanie jaj lwu. Tylko w tym w przypadku przyjemność wątpliwa a ryzyko straszliwe. :think:
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
golanmac

-#3
Posty: 230
Rejestracja: pn 13 sie, 2007

Post autor: golanmac »

gb pisze:Zwłaszcza, gdy dokładniej zagłębić się w interpretację pojęć "ryzyko" i "zabawa"
A może nasz spór nie wynika z różnicy poglądów a różnicy interpretacji ?

Janek pisze:Tylko w tym w przypadku przyjemność wątpliwa a ryzyko straszliwe
No chyba że się jest lwicą w ruji :D
Pozdrawiam
Maciek

Kilka książek o wojnie nie zrobi z Ciebie żołnierza. (Kilerus)
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Janek pisze:łaskotanie jaj lwu. Tylko w tym w przypadku przyjemność wątpliwa a ryzyko straszliwe
Z punktu widzenia lwa , to raczej przyjemność straszliwa , a ryzyko ..... co najwyżej zadrapania jaj. :D
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
świster

-#6
Posty: 1981
Rejestracja: śr 05 mar, 2008

Post autor: świster »

golanmac pisze:No chyba że się jest lwicą w ruji
Tylko, że lwica nie ma jaj :))
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Tylko, że lwica nie ma jaj
Niektóre mają :D , a tak wogóle to nie zrozumiałeś sedna :think:
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
tommer91

-#6
Posty: 1173
Rejestracja: ndz 09 mar, 2008
Lokalizacja: Myszków/Kraków

Post autor: tommer91 »

Kilerus pisze:
Janek pisze:dupa z WF (gimnastyki)
Zawsze nią byłem!
A ja cały czas jestem :)
Don't shit, where you eat
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Na szczęście bez ofiar:
"Wielotonowa masa śniegowa spadła na drogę do Morskiego Oka. Lawina całkowicie zasypała drogę, porwała wiele drzew - informuje "Tygodnik Podhalański".
Zawaloną lawiną drogę odkryli ratownicy TOPR . Wielotonowe zwały śniegu leżą od obejścia na Świstówkę po zakręt drogi.

Toprowcy oszacowali, że czoło lawiny ma szerokość ponad czterystu metrów i grubość około pięć metrów. Droga jest całkowicie niedostępna dla wszelkich pojazdów. Śnieżna masa porwała ze sobą wiele drzew, które ułożyły się w poprzek drogi - podał "Tygodnik Podhalański".
http://wiadomosci.onet.pl/2681,1937884, ... kalne.html
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
świster

-#6
Posty: 1981
Rejestracja: śr 05 mar, 2008

Post autor: świster »

gb pisze:Klasyka Żandarmerii
Jesteś pewien?
Wielotonowe zwały śniegu leżą od obejścia na Świstówkę po zakręt drog
Gdzie jest "obejście na Świstówke"? Może temu "dziennikarzowi" chodziło o "odejście na Świstówke" i wtedy znaczyłoby to, że Biały wyjechał.
ODPOWIEDZ