Nowa moda czyli opcje

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
Awatar użytkownika
Kilerus

-#4
Posty: 288
Rejestracja: ndz 28 maja, 2006
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Kilerus »

Janek to absurd to co piszesz o tych samochodach.

Gdyby opłacalnym były samochody palące 15 litrów do października (a w listopadzie cena wzrasta drastycznie), to przecież kiedyś te kontrakty zabezpieczające wygasną. Nie można zabezpieczyć ceny na zawsze. Później zabezpieczyć przy akceptowalnych kosztach transakcji będzie już można tą bieżącą lub zbliżoną do bieżącej, czyli tą która sprawia, że się nie opłaca. Tak na prawdę to jest bardzo dobre zjawisko, bo firma ma czas na przygotowanie się do badań nad nową technologią.

Poza tym istnieje coś takiego jak maksymalizacja zysku. Jeśli okazało się, że nie opłaca się wymyślać czegoś co pali mniej, bo koszty benzyny są tak małe, że ich zmniejszenie nie zwiększy popytu na auta, który pokryje koszty badań, to co w tym dziwnego?
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Kilerus pisze:Janek to absurd to co piszesz o tych samochodach.
To była tylko taka przenośnia. A fakty są faktami. OPEC wtedy nie tylko podkręcił ceny ale zaczął ograniczać wydobycie i sprzedaż - w Stanach i Europie Zach. były kolejki na stacjach a czasami nawet brakowało paliwa. I to był bodziec do główkowania nad postępem. Dziś tak naprawdę to szalony postęp jest tylko w elektronice. W całym szeregu dziedzin przemysłu produkuje się niebywały szajs, który się sprzedaje bo jest tani. Klasyczny przykład to meble - w całych długich dziejach tego sprzętu nie produkowano takiej tandety jak teraz. Akurat znam technologię wytwarzania płyt drewnopochodnych i wiem jaki to szajs, w dodatku rakotwórczy. Gdzie okładziny naturalne? Zamiast nich zadrukowany papier nasycony żywicami, gdybyś wszedł do magazynu, w którym leży większa ilość takich płyt to byś zatykał nos, tak to śmierdzi. W pogoni za dużym obrotem i szybkim pieniądzem zgubiliśmy jakość. Jemy też byle co i ubieramy się w byle co.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Z paliwem to insza nieco bajka. Oszczedne wozy produkuje sie głownie w Europie. A w europie paliwo jest dorgie bo obłożone akcyzą.

Tu gdzie teraz siedzę dla odmiany miejscowi też uważają, ze paliwo jest drogie, bo kosztuje w przeliczeniu około 1,80 PLN za litr... A aut osobowych z silnikiem diesla nie uswiadczysz.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

gb pisze:W Europie paliwo jest drogie - bo jakoś kurde niewiele państw europejskich ma własne złoża surowca
dlatego zrozumiałbym cenę 2,50. Reszta to podatki.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

gb pisze:masz na myśli dolary czy euro?
mam na myśli cene litra bezołowiówki w złotówkach. Ewentualnie galona w dolarach przy obecnym kursie PLN/USD.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:miejscowi też uważają, ze paliwo jest drogie, bo kosztuje w przeliczeniu około 1,80 PLN za litr...
Bo jeszcze niedawno temu płacili ok. 80 groszy.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze:Bo jeszcze niedawno temu płacili ok. 80 groszy.
no niestety. Daltegoz auto, którym tu jeżdżę ma tylko 2.4 litra pojemności zamiast 5...
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Właśnie skończyłem lekturę super ciekawego artykułu Jacka Żakowskiego w ostatniej Polityce o tytule "Ucieczka z domu wariatów". To sprawozdanie z obrad kilkudziesięciu czołowych ekonomistów świata, zarówno teoretyków jak i praktyków w Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku. Nie silę się na streszczenie, chciałbym podnieść tylko jedną kwestię podniesioną przez Josefa Ackermana, szefa Deutsche Banku - otóż twierdzi on, że te wszystko zaczęło się przed mniej więcej trzydziestu laty - "wniosek z tego kryzysu jest taki, że państwo musi wrócić do swej aktywnej roli przez ostatnie trzy dekady niszczonej pod wpływem rosnących w siłę uczniów Miltona Friedmana, których George Soros nazywa talibami rynku. Państwo musi znowu stać się dość silne, by ograniczyć lobbing, wziąć w garść szarą strefę globalnych interesów, narzucić gospodarce bardzie konserwatywne standardy". Nie wchodzę w słuszność tego stwierdzenia, za krótki jestem na to, frapuje mnie natomiast te trzydzieści lat. Oznacza to, że się zaczęło rypać w roku 1978 lub 1979, czyli mniej więcej wtedy gdy stało się już bardzo widoczne to, że komunizm i Związek Radziecki już właściwie nie mają zębów a dziesięć lat później zacznie się jego agonia. Aha - czyżby fakt istnienia silnego wroga trzymał w ryzach "Friedmanistów" z ich pomysłami a gdy wróg zdechł to z tego szczęścia hamulce puściły i kapitalizm pobłądził i zszedł na manowce.
I pomyśleć, ze niejaki Fukujama wieścił koniec historii? Koń by się uśmiał!
Tak a propos konia - może nadszedł czas aby językiem Brytana powiedzieć liberałom - wyp.erdalać konie!
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Dobry tytuł. Tylko przez dom wariatów rozumiem chyba cos innego niz autor.

Co znakomicie wykorzystują (a czasem: podsycają...) spekulanci. Obecny kryzys jest – jak wiele razy pisałem – czysto finansowy, Jak dobrze ujął to w „Rzeczpospolitej” p.Hubert Salik: banki nie chcą udzielać kredytów, bo boją się, że zabraknie im pieniędzy; ludzie nie mając kredytów nie kupują mieszkań od developerów; developerzy nie mając pieniędzy nie spłacają kredytów, więc banki widzą, że słusznie obawiają się, że zabraknie im pieniędzy...

Błędne koło. I dopóki spekulanci grający na zniżkę złotówki i ich (często nieświadomi) pomagierzy-dziennikarze będą narzucać ton – dopóty zeń nie wyjdziemy.

Do tego wmieszał się „Rząd” sprzedając waluty i kupując złotówki. Z punktu widzenia „Rządu” to korzystne, bo kurs wysoki – jednak „Rząd” ma waluty jako rezerwę, a nie po to, by nimi spekulował! To już znacznie lepiej było dodrukować złotówki – a skupić je i spalić, gdy ludzie uwierzą, że jest po kryzysie.

Nie trzeba ich zresztą dodrukowywać: wystarczy np. znieść przepis, że wszelkie obroty muszą iść przez bank – a tempo obiegu złotówek wzrośnie...

Sytuacje dobrze ilustruje klasyczny przykład. Mamy sierpień, miasteczko na Lazurowym Wybrzeżu, sezon w pełni – ale leje, więc puchy. Wszyscy pozadłużani. Na szczęście do jednego hoteliku przyjeżdża bogaty Rosjanin. Prosi o pokój. Rzuca na stół €100 i idzie go obejrzeć. Hotelarz chwyta banknot – i natychmiast leci uregulować należność u dostawcy mięsa, któremu zalega. Ten łapie banknot – i leci zapłacić nim hodowcy świń, któremu zalega za towar. Ten łapie te €100 – i leci zapłacić dostawcy paszy. Ten z ulgą bierze pieniądze i z tryumfem wręcza je prostytutce, z której usług korzystał (kryzys!) na kredyt. Ta łapie pieniądz – i leci spłacić dług w hoteliku, z którego też korzystała na kredyt...

... i w tym momencie Nowy Ruski schodzi z góry, oświadcza, że pokoj mu się nie podoba – więc bierze swoje €100 i wyjeżdża.

Zarobku nie ma. Ale całe miasteczko jest oddłużone i z optymizmem patrzy w przyszłość...
Co ciekawe autor powyższego dopuszcza jak widać pewną forme interwencji...
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:Tylko przez dom wariatów rozumiem chyba cos innego niz autor.
A co powiedzieć innego gdy na tejże konferencji George Soros oświadczył, że "obecny kryzys dowiódł, iż rynki z zasady się mylą i błędnie oceniają wartości" a Jeffrey Sachs dobił słuchaczy wyliczeniem, że na skutek załamania giełdy i cen nieruchomości ze światowego rynku wyparowało 40 bilionów dolarów, czyli jedna trzecia PKB Stanów Zjednoczonych. (Dla porządku - europejskich bilionów - w USA miliard nazywa się bilion).
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:Sytuacje dobrze ilustruje klasyczny przykład. Mamy sierpień, miasteczko na Lazurowym Wybrzeżu, sezon w pełni – ale leje, więc puchy. Wszyscy pozadłużani. Na szczęście do jednego hoteliku przyjeżdża bogaty Rosjanin. Prosi o pokój. Rzuca na stół €100 i idzie go obejrzeć. Hotelarz chwyta banknot – i natychmiast leci uregulować należność u dostawcy mięsa, któremu zalega. Ten łapie banknot – i leci zapłacić nim hodowcy świń, któremu zalega za towar. Ten łapie te €100 – i leci zapłacić dostawcy paszy. Ten z ulgą bierze pieniądze i z tryumfem wręcza je prostytutce, z której usług korzystał (kryzys!) na kredyt. Ta łapie pieniądz – i leci spłacić dług w hoteliku, z którego też korzystała na kredyt...

... i w tym momencie Nowy Ruski schodzi z góry, oświadcza, że pokoj mu się nie podoba – więc bierze swoje €100 i wyjeżdża.

Zarobku nie ma. Ale całe miasteczko jest oddłużone i z optymizmem patrzy w przyszłość...
Oplułem monitor ze śmiechu.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Ponieważ nie wszyscy może wiedzą co to te opcjje:

http://www.polityka.pl/anatomia-opcji/L ... 283559,18/
Jestem gorszego sortu...
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

No dobra, z pewnym opóźnieniem ale się ustosunkowuję :)

Artykuł z „Polityki” do którego link podany został powyżej dość dobrze przedstawia problem opcji. Z wielu innych artykułów wynika, że opcje to niemalże wcielenie zła. Jest to nonsens, gdyż sama opcja może być bardzo użytecznym instrumentem, trzeba tylko wiedzieć jak działa i umieć jej używać. Od razu dodaję, że „zwykła” opcja nie jest też skomplikowanym instrumentem, a jak działa można się dowiedzieć z pierwszej lepszej książki o rynku finansowym albo i z Internetu.
Problem w tym że nasi przedsiębiorcy tudzież dyrektorzy finansowi podpisywali umowy na trochę bardziej skomplikowane instrumenty – tzw. struktury opcyjne. Jedna taka „struktura” składa się z co najmniej dwóch opcji, często opiewających na różne kwoty i często z różnymi dodatkowymi warunkami. W ten sposób zamiast kupować opcje (które zabezpieczałyby przed ryzykiem walutowym) kupowano dużo bardziej skomplikowany produkt finansowy, nie zdając sobie przy tym sprawy jakie ryzyka się z nim wiążą.

Jeśli chodzi o winnych:
1. Przedsiębiorcy oczywiście wpakowali się w to na własne życzenie. Nikt nie kazał zawierać takich transakcji, równie dobrze można było kupić zwykłe opcje albo kontrakty terminowe forward, które oferuje każdy bank.
2. Czy po stronie banków jest jakaś wina? W pewnym sensie tak, choć bardziej moralna niż w rozumieniu kodeksu. Po prostu oferowano produkty, które nie były firmom potrzebne lub po prostu nie ujawniano wszystkich ryzyk z nimi związanych. Trochę ciężko mi rozgraniczyć na ile jest to wina banku jako instytucji, a na ile konkretnych osób które sprzedawały te produkty.

Kolejny ciekawy artykuł dobrze opisujący dwa przypadki, kiedy to przedsiębiorcy potracili spore kwoty (tym razem na CIRS-ach, opis ich działania w przedostatnim rozdziale): http://wyborcza.pl/1,75480,6279665,Krew ... _nocy.html
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

Janek pisze: Ja tak sobie myślę, że gdyby do mnie przyszedł przedstawiciel banku i mi zaproponował "interes życia" polegający na tym, że za coś warte 3.20 zł za sztukę będą mi płacić 3.50 zł to bym faceta kazał natychmiast wyrzucić za drzwi. Toż to śmierdziało szwindlem na odległość - któż proponuje interes na którym traci i to z własnej nieprzymuszonej woli?
To nie do końca tak jest. Jak coś dzisiaj jest warte 3.20 to nie znaczy że w przyszłości cena się nie zmieni. Banki zobowiązywały się do płacenia tych 3.50 za pół roku, za rok. Cena terminowa nie równa się cenie bieżącej.
Janek pisze: No kto? Ano tylko ten kto ma możliwości aby upupić złotówkę. A do tego podobno potrzebne są naprawdę niewielkie pieniądze.
Jak już pisałem jestem przeciwnikiem teorii spiskowych. W przypadku opcji, polskie banki które oferowały te instrumenty nie zarabiały i nie zarabiają w związku z wahaniami kursów walutowych. A nawet jeśli by chciał to zrobić ktoś inny (np. osławione zagraniczne instytucje wielokrotnie opisywane w prasie) to nie zależy to od ich "widzimisię" - nie będą grali wbrew rynkowi, bo po prostu to się nie opłaca, gdyż ryzykują, że rynek je "upupi" (rynek to suma działań wszystkich innych podmiotów – tych co zaciągają i spłacają kredyty, rządu który emituje obligacje, firm uzyskujących dotacje z UE, zagranicznych przedsiębiorstw stawiających w Polsce fabryki, importerów, eksporterów, polskich pracowników na wyspach itd. itp.).
Janek pisze: I co, mam uwierzyć, że tak będzie zawsze, że bank do usranej śmierci BĘDZIE DO MNIE DOPŁACAŁ? W ŻYCIU - oni muszą wyjść na swoje
Bank wychodzi na swoje bo zawiera drugą transakcję na sprzedaż tych EUR które ode mnie kupi po 3.50. Bank nie zarabia na różnicach kursowych tylko na tej opłacie, którą firma "wrzuca w koszty".
Janek pisze: Z tym, że banki też powinny się opamiętać bo jak doprowadzą do upadku zbyt wielu firm to z kim będą prowadzić interesy?
Dokładnie. Największym problemem dla banku byłaby upadłość/niewypłacalność takiego kontrahenta.
Janek pisze: To wszystko dowodzi jednego - mamy wysoko opłacaną lecz głupawą kadrę zarządzającą.
Owszem. Co więcej, wiele poszkodowanych firm to spółki z dużym udziałem Skarbu Państwa. A prawie nie ma wśród nich spółek zależnych zagranicznych koncernów. Dlaczego? Albo mają lepszych zarządzających albo po prostu zarządzający mają zakaz zawierania podobnych transakcji.
Janek pisze: Tak nawiasem - gdyby Polska była w sferze euro to ten cały proceder nie miał racji bytu.
Nie do końca. EUR nie jest remedium na wszystkie problemy. Zawsze można zawierać opcje na dolara czy funta. Albo CIRS-y na jena (link w moim poprzednim poście).
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

mefistofeles pisze:najsmieszniejsze, że jak rok temu ktoś głośno mówił o tym, że jacys spekulanci majstruja przy kursach walut
Mówiąc o spekulantach - masz na myśli tych wszystkich ludzi, którzy zaciągnęli kredyty hipoteczne w CHF? :) :P
Janek pisze: frapuje mnie natomiast te trzydzieści lat. Oznacza to, że się zaczęło rypać w roku 1978 lub 1979
Przesunąłbym tą datę gdzieś powiedzmy na 1982 rok, kiedy to USA poradziły sobie z inflacją a niewiele później Europa otrząsnęła z szoków naftowych. Zaczął się okres ekspansji kredytowej (tzn. wielkiego życia na kredyt, w skali globalnej). No i właśnie się kończy, długi trzeba było zacząć spłacać (i płakać).
Janek pisze: Aha - czyżby fakt istnienia silnego wroga trzymał w ryzach "Friedmanistów" z ich pomysłami a gdy wróg zdechł to z tego szczęścia hamulce puściły i kapitalizm pobłądził i zszedł na manowce.
Tak a propos konia - może nadszedł czas aby językiem Brytana powiedzieć liberałom - wyp.erdalać konie!
Nie ma jak wszystko zwalić na bliżej nieokreślonych liberałów :) I powiązać ich, cyt. "z lobbingiem i szarą strefą globalnych interesów". A bardziej konserwatywne standardy niech Ackermann narzuca sam, bo banki niemieckie są bardziej zalewarowane (zadłużone) niż amerykańskie.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

MiG pisze:Mówiąc o spekulantach - masz na myśli tych wszystkich ludzi, którzy zaciągnęli kredyty hipoteczne w CHF?
Mówię o graczach typu Sorosa czy banku Goldman sachs - oni sie nawet nie kryli, że byli w stanie wpływac na kursy walut (Soros to chyba kiedyś ładnie namieszał z funtem)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

mefistofeles pisze: Mówię o graczach typu Sorosa czy banku Goldman sachs - oni sie nawet nie kryli, że byli w stanie wpływac na kursy walut (Soros to chyba kiedyś ładnie namieszał z funtem)
Hehe, Soros nie musiał mieszać z funtem. Bank Anglii wymyślił nierealny do utrzymania kurs i próbował go bronić. De facto Soros zajął przeciwną pozycję i czekał aż ogłoszona zostanie dewaluacja.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Niedaleko ode mnie po roku 1989-ym opustoszał duży budynek biurowy niedawno zbudowany przez przedsiębiorstwo, które w wyniku transformacji stało się zbędne. Jakiś czas usiłowało wyżyć wynajmując lokale biurowe początkującym byznesmenom, którzy wtedy się akurat wyroili. Pacząc na to towarzycho podążające rano do swych biur obowiązkowo wyposażonych w czarne meble (bardzo wzrosła wtedy sprzedaż czarnej farby) można było pęknąć ze śmiechu - rządek facetów w cholernie długich katanach, przedziwnych kapeluszach, białych skarpetkach z komórką w ręku (wtedy to był przedmiot prestiżu). Obowiązkowe auto - merc albo beemka, rocznik nieważny byle ta marka, najlepiej czarne. Trochę to wyglądało jak zlot jakiejś bardziej pośledniej mafii sycylijskiej.
Przez te 20 lat tej, co tu dużo ukrywać, w większości prymitywnej hołocie, trochę ogłady przybyło, szczególnie już nikt nie nosi białych skarpetek, ale rozumku w głowie jakby mniej. Usłyszeli, że można "za darmo" zarobić i dali się zaprowadzić jak barany na rzeź.

PS.
Gdyby do mnie przyszedł facet i powiedział, że on mi pożyczy 1000 złotych a ja mu oddam 500 złotych i będzie git to bym go wyrzucił za drzwi a gdyby nie chciał wyjść to zrobiłbym użytek z buta. Bo głupich brak a jak na to wygląda to to oznacza, że per saldo zostanę oskubany tylko w danym momencie jeszcze nie wiem w jaki sposób. A więc kop. Konstanty Ildefons Gałczyński o takich pisał - "Każdy kto nas zaszczyca może zobaczyć pełnię księżyca a kto zapłaci grubszą mamonę zobaczy na księżycu królową Bonę" ("Namiot cudów czyli się polecamy - Rączka i Adamus"). To były dawne czasy. Wtedy panowie Rączka i Adamus szachrowali na jarmarku lub odpuście, dziś pracują w banku za drzwiami na których jest napisane - VIP only).
Jestem gorszego sortu...
Josee

-#1
Posty: 47
Rejestracja: pn 24 kwie, 2006
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Josee »

on mi pożyczy 1000 złotych a ja mu oddam 500 złotych
zer zabrakło, czy czegoś nie zrozumialem o "haczykach"? :)
krzysgd

-#6
Posty: 1098
Rejestracja: pn 13 gru, 2004
Lokalizacja: Ciemnogród

Post autor: krzysgd »

Josee pisze:
on mi pożyczy 1000 złotych a ja mu oddam 500 złotych
zer zabrakło, czy czegoś nie zrozumialem o "haczykach"? :)
Pożyczał w 1994, a dług "przeszedł" na 1995 :D :D :D
ODPOWIEDZ