Świat ogarnia kryzys,Niemcy podobno nas biją,w Tatrach lawiniasto a w dodatku trwa akcja "Zero Tolerancji"
Jeden znajomy mi mówił,że wszystkich antychrystów bedą z gór przeganiać,inny zaś że to chodzi jakiś turystów znad Morskiego Oka i okolic Kasprowego
co łokrutnie śmiecą i drą japy a w dodatku co zezrą to w górach ostawiają.
Ale ,że licho nie śpi postanowiliśmy tak profilaktycznie przeszkolić się w zakresie partyzantki.
Działając w pełnej konspiracji,ciemną nocą ruszyliśmy w Gorce by w ramach nocnych
manewrów pod kryptonimem "Zero Widoczności" zwiad okolic Turbacza przeprowadzić.
Wiało,sypało, mroziło ale fajnie tak nocą głuchą po górkach sie poszwendać.
przez 4 godz błąkaliśmy się po górach dla bezpieczeństwa świateł nie używając ale nikogo nie spotkaliśmy.
Akcja zakończyła się koło 23.00 zjazdem z okolic Turbacza tym razem już z oświetleniem co by
przypadkiem nie skolidowac trasy zjazdu z jakim buckiem czy smrekiem.
NOCNY ŁOWCA

KAPLICZKA MYŚLIWYCH NIEOPDAL BUKOWINY MIEJSKIEJ

Umotywowani dobrze przeprowadzonym zwiadem zebraliśmy się tym razem za dnia by na dłuższy
rekonesans w Gorce uderzyć.
Dotarliśmy bardzo mrożnym rankiem (-20 stopni) na sam konieć Obidowej i skąd bockiem i cichuśko
wystyrmali my się na Stare Wierchy.
Okazło sie ,że tylko jeden z naszej czwórki posiadał wyszkolenie wojskowe nabyte w jedynych
słusznych czasach ,reszta jako element wywrotowy albo studiowała,albo uciekła za granice ,albo była chora.
W związku z czym pod przywództwem starszego szeregowego "Śmiałego" ruszyliśmy zdobyć Obidowiec.
I znowu cichuśko bockiem bez lasy i polany.
Z Obidowca nasza grupa podjęła szturm na Obserwatorium Astronomiczne na Suchorze,po krótko trwałym
oblężeniu postanowilismy się wycofać na Tobołów.
Dotarwszy do górnej stacji kolejki krzesełkowej odkryliśmy spore zgrupowanie niezidentyfikowanych osobników.
Wtopiwszy się w tłum zjechaliśmy w stronę Koninek.Tam nasza grupa rozdzieliła się część poszła powtórzyć
zjazd,część udała się do pobliskiego baru.
Wzielismy na spytki bardzo urodziwą dziewkę która pracowała w onym barze,ale po jakiś czasie przybyło tam kilku
miejscowych dziwnie sie na nas patrzących.By nie ulec dekonspiracji musielismy uchodzić w góry.
I znowu cichuśko bockiem bystro w góre przez cudowną polanę Średnie, udaliśmy się na Czoło Turbacza skąd roztaczał się
fantastyczny widok.Szusując w świeżutkim puchu dotarliśmy w końcu do schroniska na Turbaczu gdzie
udaliśmy się na zasłużony posiłek.
Patrząc na panorame Tatr obmyślaliśmy juz plany wypadów narciarskich radując się tym ,żę śniega do maja nie zabraknie.
Został nam jeszcze zjazd nartostradą ku Długiej Polanie gdzie oficjalnie rozwiązaliśmy oddział i pojedyńczo by
podejżeń nie wzbudzać ku naszym chałupom się udaliśmy.
Ps:Przyjaciołom niedoli za wycieczke dziękuję.
Ps:Pozdrawiamy też płk.Manfreda i czekamy rozkazów
Smolik
HEJ GÓRY NASE GÓRY

BABSKA GÓRA

STARE WIERCHY

Z TATRAMI W TLE

SZTURM NA SUCHORE

Z LUBONIEM WIELKIM W TLE

W KRAINIE BAŚNI


W DRODZE NA CZOŁO TURBACZA

WIDOK NA HALE DŁUGĄ

WIDOK Z CZOŁA TURBACZA NA KUDŁOŃ I MOGIELICE

OŁTARZ PAPIESKI NA HALI TURBACZ

WIDOK Z PRZED SCHRONISKA NA TURBACZU

ODDZIAŁ







