W sobotę podejście na Myślenickie Turnie, trawers
(nieprzetarty)do stacji krzeseł na Goryczkowej, wyjście trasą kawałek w
stronę Kasprowego i zjazd do Kuźnic. W niedzielę przez Boczań na Halę
Gąsienicową i podejście pod Kasprowy (tak jakieś może 2/3 długości wyciągu)
i powrót tą samą drogą.
Zima cudna, ale pogoda wyżej nie nalezała do najprzyjemniejszych. Wiało,
prószyło, i było mgliście, choć chwilowo się nawet Świnica odsłoniła.
Trasy zarówno w Kotle Gąsienicowym jak i Goryczkowym nieprzygotowane,
krzesła nie chodziły. No i ludzi niedużo.
Kilka zdjęć z drugigo dnia (kiepskie, bo komórką robione)
