Krzysztof Kus pisze: Tak w ogóle to spotykam jeżdżących zimą innych osobników również. Ci spotkani zimą to raczej maniacy rowerowi i zawsze się pozdrawiamy. A u Was jest taki zwyczaj?
oczywiście, że jest
widziałem na mrozie jak jeździł ojciec z małym synkiem, który siedział z tyłu w foteliku
widziałem też niczego sobie panny, co jeździły na holenderskich rowerach lub coś tym stylu, również po mrozie
"Chwalić możnych tego świata za cechy, których nie posiadają, to tyle co drwić z nich bezkarnie"
Hannibal pisze:na nogi mam obcisłe spodnie z ciepłego Technostretchu; jak jest chłodniej to zakładam pod to jeszcze obcisłe krótkie spodenki
jak było -20 to na nogi jeszcze by się coś przydało, bo było jednak troszkę chłodnawo; ale takich dni było naprawdę mało, więc nie opłacało mi się inwestować w coś dodatkowego
na górę, w zależności od temp. - koszula z Powerdry, koszula z Powestretch, bluza Shift Pola Crafta, no i kurtka z WS-u Pani Ani
na głowę obcisła czapka z Powestretchu lub jeszcze jedna inna pod spód, no i na to kask
mam jeszcze kominiarkę z Powestretchu, ale jakoś lubię mieć całą twarz odsłoniętą
na dłonie ciepłe rękawiczki polarowe z jakimś Thinsulate
tak jak teraz jest, czyli parę stopni powyżej zera to wystarcza mi podkoszulka, T-shirt i na to kurtka z WS-u
To już wiadomo po czym poznać prawdziwego rowerzystę
Jeszcze 10 lat w zimie zakładało się zwykłe dzinsy, zwykłą czapkę, bawełnianą koszulkę i wełniany sweter oraz kurtę taką jaką się miało i nie było problemów z jazdą na rowerze. Najlepiej jeździło się na górkach, na których sanki "przygotowały" stok, no i skocznia zawsze była
Iwona pisze:Jesienią i zimą ciężko jest mi się zmobilizować do rowerka. Nie czuję przyjemniości, gdy mam się zmagać z wiatrem, deszczem i jesienną szarzyzną.
masz rację IW średnia przyjemność no i dzień taki krótki
Pamiętam jak kiedyś jeździłem maniacko rowerem po Beskidach.
Błoto wszędzie, na twarzy, łydkach, rower wyglądający jak po wojnie, to było coś co sprawiało, że serce szybciej biło. To było po prostu piękne.
Gdy się jeszcze po drodze widziało podobnie usyfioną osobę na rowerze z porysowaną ramą, jakby ostrzył na niej noże, to od razu człowiek wiedział, że ten któś nie jeździ rowerem dla lansu tylko pomyka w górach po lesie, nie zwracając na jakieś przyziemne sprawy.
Kilerus pisze:Gdy się jeszcze po drodze widziało podobnie usyfioną osobę na rowerze z porysowaną ramą, jakby ostrzył na niej noże, to od razu człowiek wiedział, że ten któś nie jeździ rowerem dla lansu tylko pomyka w górach po lesie, nie zwracając na jakieś przyziemne sprawy.
Ciekawa teoria-zwłaszcza z tym lansem .
Śmiem jednak sądzić, że bardziej taki ktoś jeździ dla wspomnianej przez Ciebie adrenaliny a nie z beztroski
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Czy używa ktoś opon zimowych?
Odstawiłem rower już na ponad miesiąc z powodu śniegu i oblodzeń i ckni mi się już do popedałowania po lesie (w drodze do pracy, więc i pooszczędzania na paliwie).
Hannibal pisze: na nogi mam obcisłe spodnie z ciepłego Technostretchu; jak jest chłodniej to zakładam pod to jeszcze obcisłe krótkie spodenki
jak było -20 to na nogi jeszcze by się coś przydało, bo było jednak troszkę chłodnawo; ale takich dni było naprawdę mało, więc nie opłacało mi się inwestować w coś dodatkowego
Hanni, a stopy Ci nie marzły?
Ja po godzinnej wycieczce w temp. ok. -3*C palce u stóp mam lodowate i zastanawiałem się co z tym fantem zrobić
MiG pisze: Hanni, a stopy Ci nie marzły?
Ja po godzinnej wycieczce w temp. ok. -3*C palce u stóp mam lodowate i zastanawiałem się co z tym fantem zrobić
jak zaczynał się mroźny sezon to też tak miałem, ale później się przyzwyczaiłem
skarpetki zakładam wełniane Merynos, a buty membranowe (Rica GT Zamberlan) i jest spoko
"Chwalić możnych tego świata za cechy, których nie posiadają, to tyle co drwić z nich bezkarnie"
Sobotni test po trójmiejskim lesie wypadł zdecydowanie negatywnie, zaliczyłem kilka poślizgów, w tym dwa niegroźne upadki (bo przy V<10km/h) w oblodzonych koleinach leśnych duktów.