No nic wyruszamy 02.01.2009:










Pierwsza godzina to dreptanie w lesie,troche daje sie odczuc juz chyba prawie 10 stopniowy mroz,ale marsz robi swoje...jedynie oszronione czapki i kolnierze kurtek sa bielutkie


Po wyjsciu z lasu,jakby sie wzmaga wiatr i temperatura tym samym tez spada...nadciagaja jakies mgliste chmury,ale dzieki tyczkom dobrze widac gdzie mamy isc








Jak narazie nie spotkalismy nikogo na szlaku,dopiero bedac juz wyzej,sposrzegamy w dole dwoch gosci z duzymi plecakami i z rakietami snieznymi.Wchodzac jednak powoli w masyw Szerokiego,z oddali przebija sie slonce...










Idzie sie bardzo dobrze,szlak jest raczej przetarty i ubity...








Po 3 godzinach od wyjscia z Ustrzyk stajemy na Tarnicy,jest pare minut po 11...Tu wiatr jeszcze wiekszy...woda w butelce zamarza...ale w puszcze nie










Widokow za bardzo niema,czasem sie odslonil Krzemien,ale w sumie nic ciekawego widac niebylo,spedzamy na szczycie ok godziny










Podczas zejscia przydalyby sie raki ale oczywiscie zostaly w domu...W Wolosatem jestesmy ok 14,idziemy na jakies jadlo i po 15 z buciara lecimy na Ustrzyki...












...gdzie odwiedzamy jeszcze taki oto zajezdzik...snieg sypie az milo pzrez kilka godzin...






Po naladowaniu akumulatorow,czeka nas jeszcze maly spacerek na kwatere w takiej oto scenerii...


Koniec czesc I...cdn























































































