Byłam na filmie Nordwand; pomijając ten głupawy wątek miłosny i niby antynazistowską postawę Hinterstoissera i Kurza ( co mnie jeszcze bardziej rozbawiło niż ten wątek miłosny) to muszę przyznać że obrazy długo jeszcze nękały mnie we śnie i na jawie. Brutalne.
Iwona pisze:Nie wiem co jest w tej górze, że działa jak magia
Gdzieś czytałem :Nortwant wygląda jak ściana skalna a jest rzeczywiście ścianą lodową z trudnościami skalnymi
Czyli na tej górze tak jak w życiu wszystko jest względne
Obawiam się, że teraz będzie coraz bardziej skalna - w końcu cały czas w lodowcu zachodzą zmiany - eh też mam parcie na tą ścianę - szkoda, że nie zacząłem się wspinać z 5 lat wcześniej
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
Przecież ta ściana nie ma dużych trudności, najłatwiejsza droga to chyba IV. Problemem są: wielkość ściany, częste załamania pogody i spadające kamienie.
widzialem i powiem ze przypominalo troche w koncowce umieranie jezusa na krzyzu a obok niego matka maryja,
co do watku milosnego to faktycznie nawet sie nie przespali ale sie nie dziwie zaladna nie byla,moglaby grac jakas polska aktorka podniosla by jakosc aktorska filmu,
politycznie mowiac niemcy musieli przynajmniej pare niemcow pokazac ze sie nie zgadzali z uwczesnym rezimem,mozna przymknac nato oko
andy67 pisze:Niemcy ostatnio namiętnie usiłują pokazać że "nie wszyscy się zgadzali z reżimem"
Większość się zgadzała, a ta mniejszość nie zgadzała się i protestowała na różne sposoby albo milczała z różnych powodów. Ta większość zaczęła maleć ale na protest było już za późno. Jednak była.
O ile mi wiadomo to Niemcy od dopiero 20 lat stają się patriotami, wcześniej nie było to politycznie poprawne. Czy to takie dziwne albo śmieszne, że szuka się rzeczy dobrych w ich straszliwej historii z ostatniego wieku ?
Popatrz na naszą historię, w porównaniu do niemieckiej czarnych plam jest x-krotnie mniej, ale też nie wszystkim podoba się takie Jedwabne.
Jagiellonia w Tatrach pisze:O ile mi wiadomo to Niemcy od dopiero 20 lat stają się patriotami, wcześniej nie było to politycznie poprawne. Czy to takie dziwne albo śmieszne, że szuka się rzeczy dobrych w ich straszliwej historii z ostatniego wieku ?
Nie jest przypadkowe że Hinterstoisser i Kurz zdecydowali się na Eiger w momencie gdy tzw. reżimowy rząd rozpisał swego rodzaju konkurs na zdobycie Eigeru w celu podkreślenia wielkości narodu niemieckiego. Bardzo ważne było wtedy aby to byli właśnie Niemcy. Gdyby im się udało, stali by się bohaterami narodowymi hitlerowskich Niemiec. Nie sądzę aby nie zdawali sobie z tego sprawy i było im to obojętne.
Zresztą jeden z pierwszych zdobywców Eigeru w 38 roku, Heinrich Harrer do 1997 roku ukrywał swoją nazistowską przeszłość. Teraz wiadomo że pracował dla NS propagandy i swoje bestsellery pisał pod ich dyktando.
Rozumiem potrzebę Niemców szukania "rzeczy dobrych" ale niech szukają tam gdzie można je znaleźć .
No oczywiście. Tylko zabrzmiało to jak byś się już pakował
świster pisze:Przecież ta ściana nie ma dużych trudności, najłatwiejsza droga to chyba IV. Problemem są: wielkość ściany, częste załamania pogody i spadające kamienie.
W ramach uzupełnienia podaję linka do opisu Stanisława Biela z pierwszego polskiego przejścia płn sciany Eigeru. Dla fanów "Komina pokutników" będzie to zapewne ciekawe uzupełnienie historii, która zaprowadziła Długosza na świecznik Filara Freney. Koledzy także nie próżnowiali. Po płn ścianie Matterhornu załoili Eiger.
Przecież ta ściana nie ma dużych trudności, najłatwiejsza droga to chyba IV
Dopiero wtedy zrozumiałem, iż trudności tej ściany to nie tylko trudności techniczne, niepogoda, lawiny. Bronią jej ci, którzy pozostali tutaj. W sukurs idą jej literaci, dziennikarze, alpiniści. Świadomość, że właśnie tu zdarzył się taki a taki wypadek nie sprzyja koncentracji, nieodzownej często dla przejścia trudnego odcinka.
Harrer, jeden z pierwszych zdobywców Eigeru, pisze:
„...Przejście Eigeru to nie tylko dowód, sprawności technicznej, to próba charakterów. Wymaga najwyższej rozwagi, męstwa i opanowania. Wiara w siebie jest najwyższym dobrem, ale nie przychodzi darmo. Tak w życiu jak i na tej ścianie, niecierpliwość i nieopanowana śmiałość prowadzą do zguby...”
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Jeśli chodzi o historię Toniego Kurza i Andreasa Hinterstoissera to polecam film dikumentalny Drama in der Eiger Nordwand do znalezienia na youtube. Film z udziałem Joe Simpsona. Niestety dla znających jezyk niemiecki.
uszba pisze:Byłam na filmie Nordwand; pomijając ten głupawy wątek miłosny i niby antynazistowską postawę Hinterstoissera i Kurza ( co mnie jeszcze bardziej rozbawiło niż ten wątek miłosny) to muszę przyznać że obrazy długo jeszcze nękały mnie we śnie i na jawie. Brutalne.
Dziś właśnie zupełnym przypadkiem trafiłem ( w czasie wizyty u rodziców) na kawałek tego filmu i rzeczywiście - zdjęcia i w ogóle realizacja znakomita.
Za to wątek miłosny (i w efekcie nieco zmienione zakończenie) zupełnie zbędny - no ale pewnie myśleli że dzięki temu więcej widzów do kin przyciągną.