Olav pisze:100 byl zielony, 250 niebieski 500 żółty 1000 czerwony a powyżej 2000 czarny?? (tak chyba rośnie - teoretyczna - trudność szlakow, z tad kolory...)
niestety Przyjacielu - kolor nie ma nic wspólnego z trudnością.
ja też kiedyś myślałem, ze najłatwiejszy jest czarny a najtrudniejszy żółty. Ale w wieku 8 lat zdałem sobie sprawe z błędnego myślenia. Kolory mają znaczenie w przypadku tras narciarskich - czarna jest faktycznie najtrudniejsza.
a co do pomocy turystom...
w beskidach wszystkie byłyby np czarne
a wszelkie perci żółte. Wiesz, ile byłoby pobłądzeń?
Poza tym skala trudności jest rzeczą względną. Dla mnie OP jest łatwa, a dla kogoś Boczań jest trudny.
Sama widzisz, Iwona, ze to wcale takie łatwe nie jest. Od tego są przewodniki, zeby można było przeczytać, który szlak jest łatwy a który trudny.
Nie chodziło mi o rzeczywistą skalę trudności, tylko "obiegową", a sam znam przypadki, gdzie zejście z niebieskiego na czarny było błogosławieństwem dla nóg...
Moje Tatry
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
Olav pisze:Nie chodziło mi o rzeczywistą skalę trudności, tylko "obiegową"
Raczej nie obiegową, tylko popularną, choć zupełnie bez sensu. Prawie każda nowa osoba zakłada, że czarny jest trudny, a żółty łatwy - to naturalne skojarzenie. Tymczasem kolory mają się nijak do trudności, ekspozycji, długości, czy czegokolwiek.
P.S. Kolory szlaków na nartostradach odzwierciedlają zdaje się trudność...
Olav pisze:A pozatym, to nie chodilo mi o trudność szlaków, tylko o to, że nie podoba mi się kolor paska przy moim nicku
Mariusz, no zrób dla niego wyjątek, bo nas zameczy tym paskiem Ooooooo, Olav, a może tak załozysz do czytania forum jakieś zielone(niebieskie) okularki? hihihi i "centralnie" bedzie "gitara", jak mawia nasz Jacuś
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Po prostu Iwona już wie, że jak sie na coś uprę to jak napisałem jush w jakimś innym topku jestem upierdliwy jak skunks, ale skoro się za mną wstawiła, to znaczy, że dobra metoda
IwonaDzieki za wstawiennictwo
P.S. Co to jest TWA??
Moje Tatry
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
No dooobra, niech bedzie teraz trochę powagi. Otóż mój drogi, TWA to skrót od Towarzystwa Wzajemnej Adoracji - co niektórzy nam zarzucają. Staram się traktować wszystkich jednakowo, z wszystkimi rozmawiam a to już nie moja wina,że znam niektórych duuuużo lepiej, bo ze szlaku i normalnym jest,że mamy swoje półsłówka zrozumiałe niekiedy tylko dla nas. No czy to moja wina,że wiem iż z Mariuszem trzeba się targować o godzinę wyjścia na szlak, z Asikiem lepiej nie stawać w szranki w pewnych dyscyplinach "sportowych" a z takim kumatym Dorianem świetnie się kobiecie rozmawia Wiem też,że Cześka nie tak łatwo "oszukać"-ma chłopisko nasa a Luki jest (a może nie ) po słowie z Modem. No i cała ta wiedza i otoczka rozmów pół żartem,pół serio odbierana jest przez niektórych jako TWA.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Iwona pisze:No czy to moja wina,że wiem iż z Mariuszem trzeba się targować o godzinę wyjścia na szlak
To się nazywa NEGOCJACJE, moja droga. I osiągnęliśmy rozsądny kompromis... Powiem wam, że gdyby dać Iwonie wolną rękę w omawianym zakresie, to na bank pojawimy się przy wejściu na szlak około godziny 2:00 w nocy. Dzięki mojej kontrpropozycji, aby rozpocząć wędrówkę o 11:00 rano, osiągnęliśmy porozumienie na poziomie 7:00 czy 8:00 a.m....