To nie jest tekst dotyczący stylu. Chciałbym zobaczyć przykłady odnośnie tego. Nic już więcej.Iwona pisze:Powiem tylko tyle...tłumaczony żart przestaje być śmieszny. Pryska cały jego dowcip.
Zrobiłem loda... czyli dlaczego mnie dzisiaj boli gardło!!!
Przekażcie sobie znak pokoju
Dla rozładowania sytuacji proponuję Iwonie troszeczkę zmienioną wersję:
Cóż robić w tym ponurym dżdżystym i mglistym mieście?
Każdy Każdy mówi , że najlepszy na poprawienie jesiennego nastroju jest wypad w Tatry i wspin na ścianie lodowej. Mam pewne obawy , nie wiem, czy to dla mnie...
Wstaję o 2.52. Wysuwam się z ciepłej pościeli , a za oknem plucha i wiatr poruszający z lekka ogołocone z liści gałązki drzew. Jestem trochę zły , ale myśl o wspinaniu na ścianie lodowej wywołuje w kącikach moich ust lekki uśmiech zadowolenia.
Zbieram się po cichu i wynurzam z klatki schodowej prosto w gęstniejącą jeszcze ciemność nocy , po paru chwilach przyjeżdża Maciek. On też jeszcze nigdy nie wspinał się po lodzie , obaj jesteśmy podekscytowani. W samochodzie unosi się woń pasty Colodent , ze świeżo umytych zębów - to na powitanie uśmiechem dawno niewidzianych Tatr.
Droga do Zakopanego minęła nam na rozmowach o czekających nas emocjach. Mam lekkiego pietra , ale przecież nie ja pierwszy i nie ostatni.
Na szlak wychodzimy w głębokich ciemnościach. W miarę marszu dźwigany sprzęt staje się coraz cięższy i cięższy...... Gdy dotarliśmy do schroniska wschodzące słonce rozjaśniło zarysy i kształty ukochanych szczytów okalających budynek schroniska Murowaniec .Stanąłem i pomyślałem - "pięknoduchowo" jakby to powiedziała moja forumowa koleżanka. Co będzie później... cierpliwości.
Wychodzimy ze schroniska już w pełnym blasku dnia i udajemy się do Czarnego Stawu. Po drodze spotykamy dwie koleżanki , też zmierzają w naszym kierunku z myślą o wspinaniu na ścianie lodowej.
Musimy obejść staw , ponieważ lód jest bardzo cienki i kąpiel nie była by wskazana.
Snieg jest bardzo głęboki i nieprzetarty ,biel poraża nasze nerwy wzrokowe. Musimy się spieszyć , aby nikt nas nie uprzedził.Jest coraz gorzej , spodnie mamy przemoczone ,robi się stromo. Ślizgam się na zakopanych kilkadziesiąt centymetrów pod śniegiem kamieniach. Jeszcze kilka metrów i ... jesteśmy. Poślizgnąłem się, klękam, mam pełne usta śniegu. Śnieg podrażnia moje gardło , zaczynam kaszlec .... ale co to .... widze drogowskaz , zsuwam się po stoku jeszcze lekki trawers i jestem na zasypanym śniegiem stawie. Pomimo zmęczenia wzrok mój przykuła ściana lodowa , pięknie opadająca z progu Koziej Dolinki jak włosy wodza Winnetou na silne muskularne ramiona.Oto nasz cel , cel naszej wspinaczki.
Chwile później pojawia się Maciek, a za nim grupka z kursu. Nasze zmęczenie zostało uwieńczone , teraz pozostały już tylko emocje.Jest nas tutaj kilka osób , będzie ciasno. Kolega z jedną z przybyłych dziewcząt udaje się na górę , mam okazję ja nowicjusz podpatrzyć na czym polega "wspin po zamarzniętej wodzie" . Kolega na górze uczy dziewczynę jak poprawnie umocować tzw. śrubę lodową , co zapewni nam wszystkim bezpieczeństwo.
Ja nabyłem śrubę trzy razy większą , więc z pewnymi problemami próbuję wkręcić w taflę lodu , uff udało się , jeszcze tylko dwa obroty i jest.
Teraz można zacząć właściwą wspinaczkę , schodzę na dół i powoli udaję się w kierunku ściany.
Wbijam w lód dziaby , z każdym pokonanym metrem czuję się coraz pewniej i... jest udało się. Zmęczony ale i zadowolony zaczynam powoli opuszczać się na linie. Jestem na dole , zadanie wykonane.
Maciek pomimo gorszego wyposażenia próbuje. Po chwili i on osiągnoł cel.
Wypożyczyliśmy swój sprzęt wspinaczkowy pozostałym , byli bardzo z niego zadowoleni co sprawiło nam nie małą przyjemność.
Spróbowałem jeszcze dwóch wejść , przy czym za drugim razem były emocje. Niewiele brakowało .... ale wszystko skończyło się szczęśliwie. Mam dość , to była moja ostatnia próba w dzisiejszym dniu.
Maciek jeszcze próbuje .... skąd on ma tyle energii?
Podczas naszej potyczki ze ścianą zaczyna zapadać zmrok , okoliczne szczyty przybierają coraz ciemniejszą barwę , aby po pewnym czasie wtopić się w tło ciemniejącego nieba.
Czas wracać do schroniska .... zmęczeni , ale zadowoleni docieramy do celu głęboką nocą i zasiadamy przy szklaneczce gorącej herbaty(z cytryną).
Następnego dnia obudziłem się obolały i z lekką chrypką , której pewnie nabawilem się otwierając buzię z zachwytu pięknoduchowem i upajając się tatrzańskim pejzażem.
Lepsza ? No nie wiem.
Pokój nam wszystkim.
Dla rozładowania sytuacji proponuję Iwonie troszeczkę zmienioną wersję:
Cóż robić w tym ponurym dżdżystym i mglistym mieście?
Każdy Każdy mówi , że najlepszy na poprawienie jesiennego nastroju jest wypad w Tatry i wspin na ścianie lodowej. Mam pewne obawy , nie wiem, czy to dla mnie...
Wstaję o 2.52. Wysuwam się z ciepłej pościeli , a za oknem plucha i wiatr poruszający z lekka ogołocone z liści gałązki drzew. Jestem trochę zły , ale myśl o wspinaniu na ścianie lodowej wywołuje w kącikach moich ust lekki uśmiech zadowolenia.
Zbieram się po cichu i wynurzam z klatki schodowej prosto w gęstniejącą jeszcze ciemność nocy , po paru chwilach przyjeżdża Maciek. On też jeszcze nigdy nie wspinał się po lodzie , obaj jesteśmy podekscytowani. W samochodzie unosi się woń pasty Colodent , ze świeżo umytych zębów - to na powitanie uśmiechem dawno niewidzianych Tatr.
Droga do Zakopanego minęła nam na rozmowach o czekających nas emocjach. Mam lekkiego pietra , ale przecież nie ja pierwszy i nie ostatni.
Na szlak wychodzimy w głębokich ciemnościach. W miarę marszu dźwigany sprzęt staje się coraz cięższy i cięższy...... Gdy dotarliśmy do schroniska wschodzące słonce rozjaśniło zarysy i kształty ukochanych szczytów okalających budynek schroniska Murowaniec .Stanąłem i pomyślałem - "pięknoduchowo" jakby to powiedziała moja forumowa koleżanka. Co będzie później... cierpliwości.
Wychodzimy ze schroniska już w pełnym blasku dnia i udajemy się do Czarnego Stawu. Po drodze spotykamy dwie koleżanki , też zmierzają w naszym kierunku z myślą o wspinaniu na ścianie lodowej.
Musimy obejść staw , ponieważ lód jest bardzo cienki i kąpiel nie była by wskazana.
Snieg jest bardzo głęboki i nieprzetarty ,biel poraża nasze nerwy wzrokowe. Musimy się spieszyć , aby nikt nas nie uprzedził.Jest coraz gorzej , spodnie mamy przemoczone ,robi się stromo. Ślizgam się na zakopanych kilkadziesiąt centymetrów pod śniegiem kamieniach. Jeszcze kilka metrów i ... jesteśmy. Poślizgnąłem się, klękam, mam pełne usta śniegu. Śnieg podrażnia moje gardło , zaczynam kaszlec .... ale co to .... widze drogowskaz , zsuwam się po stoku jeszcze lekki trawers i jestem na zasypanym śniegiem stawie. Pomimo zmęczenia wzrok mój przykuła ściana lodowa , pięknie opadająca z progu Koziej Dolinki jak włosy wodza Winnetou na silne muskularne ramiona.Oto nasz cel , cel naszej wspinaczki.
Chwile później pojawia się Maciek, a za nim grupka z kursu. Nasze zmęczenie zostało uwieńczone , teraz pozostały już tylko emocje.Jest nas tutaj kilka osób , będzie ciasno. Kolega z jedną z przybyłych dziewcząt udaje się na górę , mam okazję ja nowicjusz podpatrzyć na czym polega "wspin po zamarzniętej wodzie" . Kolega na górze uczy dziewczynę jak poprawnie umocować tzw. śrubę lodową , co zapewni nam wszystkim bezpieczeństwo.
Ja nabyłem śrubę trzy razy większą , więc z pewnymi problemami próbuję wkręcić w taflę lodu , uff udało się , jeszcze tylko dwa obroty i jest.
Teraz można zacząć właściwą wspinaczkę , schodzę na dół i powoli udaję się w kierunku ściany.
Wbijam w lód dziaby , z każdym pokonanym metrem czuję się coraz pewniej i... jest udało się. Zmęczony ale i zadowolony zaczynam powoli opuszczać się na linie. Jestem na dole , zadanie wykonane.
Maciek pomimo gorszego wyposażenia próbuje. Po chwili i on osiągnoł cel.
Wypożyczyliśmy swój sprzęt wspinaczkowy pozostałym , byli bardzo z niego zadowoleni co sprawiło nam nie małą przyjemność.
Spróbowałem jeszcze dwóch wejść , przy czym za drugim razem były emocje. Niewiele brakowało .... ale wszystko skończyło się szczęśliwie. Mam dość , to była moja ostatnia próba w dzisiejszym dniu.
Maciek jeszcze próbuje .... skąd on ma tyle energii?
Podczas naszej potyczki ze ścianą zaczyna zapadać zmrok , okoliczne szczyty przybierają coraz ciemniejszą barwę , aby po pewnym czasie wtopić się w tło ciemniejącego nieba.
Czas wracać do schroniska .... zmęczeni , ale zadowoleni docieramy do celu głęboką nocą i zasiadamy przy szklaneczce gorącej herbaty(z cytryną).
Następnego dnia obudziłem się obolały i z lekką chrypką , której pewnie nabawilem się otwierając buzię z zachwytu pięknoduchowem i upajając się tatrzańskim pejzażem.
Lepsza ? No nie wiem.
Pokój nam wszystkim.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Kilerus napisał
Kilerus napisał
Całe zdanie Iwony brzmi:
Życzę Ci dobrej nocy 
- jesli to do naszej wymiany zdań - to nie sądzę. Uogólniliśmy raczej problem.Zaczynamy sie czepiac słówek.
Kilerus napisał
- na pozór nie, ale zauważam,że wyrwałeś to zdanie z kontekstu, a dalszy kontekst, według mnie dostarcza tego, czego się domagasz.To nie jest tekst dotyczący stylu
Całe zdanie Iwony brzmi:
Nie dopuszczasz myśli,że ktoś mógł w ten sposób odebrać Twój tekst, i że może go on razić? Dlaczego? Jesli nie masz na ten temat ochoty do przemysleń, to uznaj proszę to pytanie za retoryczne"nie wszyscy śmieją się z żarów o Żydach, nie każdy trawi czarny humor,taka samo jak nie do każdego trafia "gejowska"(nic osobistego Kilerus) pornografia, bo chyba o taką tu chodzi skoro mowa o robieniu loda przez faceta(ów)
krzymul rewela!
Czyste serca powinny tak ją zrozumieć
Izabelo do mnie nie przemawiają przemyślenia z pracy maturalnej, ja chcę PRZYKŁADÓW tłumaczonego żartu.
Przecież już prawie na samym początku Iwona zasugerowała, że jest to mało ambitne, więc proszę mi nie wciskać kitu, że chodzi tutaj tylko o styl.
Skoro mamy takie zdanie, to na prawdę tak trudno podać te przykłądy z uzasadnieniem? Na prawdę, nie da się tego zrobić?
Czyste serca powinny tak ją zrozumieć
Izabelo do mnie nie przemawiają przemyślenia z pracy maturalnej, ja chcę PRZYKŁADÓW tłumaczonego żartu.
Przecież już prawie na samym początku Iwona zasugerowała, że jest to mało ambitne, więc proszę mi nie wciskać kitu, że chodzi tutaj tylko o styl.
Skoro mamy takie zdanie, to na prawdę tak trudno podać te przykłądy z uzasadnieniem? Na prawdę, nie da się tego zrobić?
Ostatnio zmieniony pn 22 gru, 2008 przez Kilerus, łącznie zmieniany 10 razy.
Widzisz? mówiłem?Janek pisze:Nie załamuj mnie - ja raczej nieczęsto występuję w roli gołąbka pokoju, ale tym razem mi wyjątkowo na tym zależy, bo w niepotrzebny spór wdały się trzy osoby, które lubię i cenię.
A że gołąbek z Ciebie żaden to oczywista oczywistość
@krzymul - Twoja relacje też niczego sobie, ale oryginał mi się bardziej podoba
Krzymul, ja Cię nie poznaję. To już tu teraz są dwa gołąbki pokoju. A teraz na poważnie - tekst Kilerusa odebrałem jako pastisz pewnego stylu dość częstego w tzw. czasopismach dla panów ale i czasem i dla pań w tej ich części co ma dostarczyć realizację zapotrzebowania na tzw. twardego mężczyznę.
Piszę to z przekonaniem bo znam inne teksty Kilerusa.
Może to niedobrze, że akurat to w pewnym sensie debiut ale przypominam, że i ja zaczynałem pamfletem na górołazów zimowych... i w dodatku t nie do końca były wtedy śmichy chichy.
@Kilerus - taki jest los autora tekstu "wydanego" na talerz opinii publicznej. Czekają go rozmaite reakcje:
- słodki i głupawy "podziw" typu - "śliczne", "zajefajne", "fajowe", "ale bomba", "ty to jak napiszesz" i inne właściwe głównie tzw. "blondynkom",
- zero reakcji czyli dno klęski bo oznacza to, że nawet nikogo to nie zdenerwowało,
- dogadywania "purysty", że np. lodospad nie mógł mieć 38 metrów tylko 37.5 metra bo on, "purysta" tam był i zmierzył a poza tym tak mówiono na kursie czyli tzw. "syndrom regla"
- bluzgi typu "ty debilu" (też już wiesz)
- ostra ale stonowana krytyka - po prostu Twój tekst nie każdemu musiał się spodobać, ale uwaga, powinieneś być zadowolony bo to świadczy o tym, że ktoś jednak tekst przeczytał z uwagą, mimo, że był długi (przypomnij sobie co spotkało na początku mój tekst pt. "syndrom misia Yogi" na TG, który zabrał mi sporo czasu i wymagał sporych studiów nad źródłami.
A teraz - "Pójdźmy wszyscy do stajenki..."
Piszę to z przekonaniem bo znam inne teksty Kilerusa.
Może to niedobrze, że akurat to w pewnym sensie debiut ale przypominam, że i ja zaczynałem pamfletem na górołazów zimowych... i w dodatku t nie do końca były wtedy śmichy chichy.
@Kilerus - taki jest los autora tekstu "wydanego" na talerz opinii publicznej. Czekają go rozmaite reakcje:
- słodki i głupawy "podziw" typu - "śliczne", "zajefajne", "fajowe", "ale bomba", "ty to jak napiszesz" i inne właściwe głównie tzw. "blondynkom",
- zero reakcji czyli dno klęski bo oznacza to, że nawet nikogo to nie zdenerwowało,
- dogadywania "purysty", że np. lodospad nie mógł mieć 38 metrów tylko 37.5 metra bo on, "purysta" tam był i zmierzył a poza tym tak mówiono na kursie czyli tzw. "syndrom regla"
- bluzgi typu "ty debilu" (też już wiesz)
- ostra ale stonowana krytyka - po prostu Twój tekst nie każdemu musiał się spodobać, ale uwaga, powinieneś być zadowolony bo to świadczy o tym, że ktoś jednak tekst przeczytał z uwagą, mimo, że był długi (przypomnij sobie co spotkało na początku mój tekst pt. "syndrom misia Yogi" na TG, który zabrał mi sporo czasu i wymagał sporych studiów nad źródłami.
A teraz - "Pójdźmy wszyscy do stajenki..."
Jestem gorszego sortu...
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
Jeszcze dodam swoje 5 centów , lodospad jest tak pociapany przez kursantów od Niemca i Anglika , że trzeba zabijać dziaby w ślady . Nie ma mowy o czystym prowadzeniu tam w lodzie .diablak1223 pisze:Nie, to rejon Zmarzłego Stawu.*
Pornografia czy czy erotyka , lepiej poczytać " Pornografię " Gombrowicz i pomyśleć o Wiglii .
Chłopaki byli i opisali a teraz ubierają choinkę
No cóż , muszę przyznać z pewną nutką "zarozumiałości" , że mnie też.Huczaj pisze:@krzymul - Twoja relacje też niczego sobie, ale oryginał mi się bardziej podoba
Zakochani w Tatrach pisze:Święta za dwa dni - przekażmy sobie znak pokoju
Przepraszam , alę nie rozumiemIzabela pisze:Cytat:
Pokój nam wszystkim.
- noo, toś teraz dolał oliwy do ognia!
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
I tego bym się trzymał ...Zakochani w Tatrach pisze:W sumie obie świetne - każda w swoim rodzaju
A teraz powiem coś co może się wydać chamskie i prymitywne, ale powiem, no bo skoro są tacy którym porównanie robienia lodospadu z robieniem loda aż tak przeszkadza, to niech mi objaśnią co jest złego w robieniu loda ? i nie chodzi mi o lodospad a stosunki damsko - męskie. Moim zdaniem miłość francuska jest wspaniałym uzupełnieniem udanego związku, no chyba że "udany związek" jest dla kogoś pojęciem abstrakcyjnym, wtedy to i owszem rozumiem rozgoryczenie tematem loda, seksu i tym podobnych ... Dodam jeszcze że osobiści czuję się poruszony, zdegustowany i obrażony, sprowadzeniem jak by nie patrzeć pięknego uczucia miłości do poziomu rynsztoka, jednocześnie współczując wszystkim dla których robienie loda i seks jest obraźliwe, upokarzające lub płytkie.
Pozdrawiam
Miłośnik lodów
Lubię dwuznaczności, ale odpowiednio wypowiedziane/napisane.
Relacja mi się podoba, choć czasem zbyt mocno są użyte dane słowa (czasami!). Dobrze, że wśród tych słodkich, pięknoduchowych relacji, ktoś ma ochotę napisać coś pikantnego. Brawo.
Relacja mi się podoba, choć czasem zbyt mocno są użyte dane słowa (czasami!). Dobrze, że wśród tych słodkich, pięknoduchowych relacji, ktoś ma ochotę napisać coś pikantnego. Brawo.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
I wypuścić tu dziewczynę z domu do Krakowa...Agaar pisze:Dobrze, że wśród tych słodkich, pięknoduchowych relacji, ktoś ma ochotę napisać coś pikantnego. Brawo. smile
"Amadeusz spojrzał ponuro na lodową ściankę. K.urestwo, powiedział pod nosem a potem dodał - że też zawsze takie ch.ujozo musi mnie się trafić na drodze. Mam lęk wysokości, rzucił w kierunku do przewodnika w bordowym sweterku siedzącego w kuckach u wyloty komina Mrege'a, który trwał tu chyba od lat pięćdziesiątych, jakoś TOPR go nie zdołał odszukać. Mówiłeś coś pan, rzucił w stronę sweterkowca? Tak, wyszeptały zwłoki, lodospady w dolnej partii piętra turni, szczególnie w piaskowco-gnejsach są bardzo niebezpieczne dla początkujących turystów... Pieprzy, pomyślał Amadeusz i wtedy uświadomił sobie, że jak zwykle zapomniał swojej dziaby marki Pichorn 2234. Zawrócić? Nie! Wszak ukochana Aurelia czeka w Schronisku w Dolinie Pięciu Sadzawek. Rzucił się z gołymi pazurami na lodospad. W miarę jego zdobywania odczuwał coraz większą ulgę - trzeba będzie zmienić bieliznę termoaktywną - pomyślał. Był już na górze, bezpieczny. Szedł radosny a w głowie miał już tylko łagodne pagórki Aurelii. Zdobędę je, pomyślał, góry są jednak piękne..."
(fragment większej całości)
Jestem gorszego sortu...
- diablak1223
-

- Posty: 615
- Rejestracja: pt 15 kwie, 2005
- Lokalizacja: wawa
Izabela pisze:dalszy kontekst, według mnie dostarcza tego, czego się domagasz.
Całe zdanie Iwony brzmi:
nie wszyscy śmieją się z żarów o Żydach, nie każdy trawi czarny humor,tak samo jak nie do każdego trafia "gejowska"(nic osobistego Kilerus) pornografia, bo chyba o taką tu chodzi skoro mowa o robieniu loda przez faceta(ów)
diablak1223 pisze:Golanmac, tytuł relacji sugeruje raczej stosunki męsko-męskie
Kolejny opis w którym górołaz walczy o góry w pocie czoła, masakrycznych warunkach, dostaje po tyłku jak nigdy przedtem, warunki są mega trudne itp, itd
diablak1223 pisze:Kilerus ucz się od Janka
Amadeusz nie omdlewa, ani nie pada co krok z wycieńczenia. Nie pluje wykrzyknikami.
"Mądrej głowie dość dwie słowie"
Ostatnio zmieniony wt 23 gru, 2008 przez Szarotka, łącznie zmieniany 1 raz.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."





