też je uwielbiam. Żubr jest doskonałym przykładem na piękną grę słów. W tej relacji dwuznaczniki są jednak zbyt oczywiste jak dla mniekrzymul pisze:ale uwielbiam wszelkiego rodzaju dwuznaczniki np. typu reklama piwa Żubr
Zrobiłem loda... czyli dlaczego mnie dzisiaj boli gardło!!!
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
I dobrze, przynajmniej nasz poczciwy Kilerus nie musi czuć się wyobcowanyleo pisze:no tak. w końcu świat staje się coraz bardziej tolerancyjny... wink
Ostatnio zmieniony pn 22 gru, 2008 przez cyganeria, łącznie zmieniany 1 raz.
(...) Ku przełęczom, Ku wierchom, Ku graniom...
Ja za nią... (...)
Ja za nią... (...)
wiem to wszystko. Mam po prostu trochę większe wymagania odnośnie relacji i chciałabym czytać trochę bardziej ciekawe, ambitniejsze teksty na naszym forum. To jest jak z piciem piwa...można je wypić w fajnym lokalu z klimtem, a można pod sklepem z żulami....Ja wybieram jednak lokalleo pisze:..poza tym teksty tego typu to nie pierwszyzna...w tak zwanym szeroko pojętym środowisku łojanckim wiele jest opowieści z serii "zasłyszane gdzieś przy ścianie"...tyle że ściana ścianie nierówna
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Iwono przecież to jest na prawdę napisane tak jak było. Wystarczy przeczytać to bez podtekstów. "Bieganie" z plecakami wypchanymi szpejem nie należy do zajęć sielankowych, więc pot na czolach też musial wystapic. Poza tym:
Góry to nie melodramat.
Dla mnie to jak już pisałem "wróg i przyjaciel".
A styl??? No cóż taki mam i jednym może się podobać innym nie. Na pewno go nie zmienię, tym bardziej, że taki własnie panuje w mojej pracy.
EDIT:
A jak według Ciebie miałaby wyglądać dwuznaczna relacja, żeby była na wysokim poziomie?
Góry to nie melodramat.
Dla mnie to jak już pisałem "wróg i przyjaciel".
A styl??? No cóż taki mam i jednym może się podobać innym nie. Na pewno go nie zmienię, tym bardziej, że taki własnie panuje w mojej pracy.
EDIT:
A jak według Ciebie miałaby wyglądać dwuznaczna relacja, żeby była na wysokim poziomie?
tak się akurat składa, że pewniej, śnieżnej zimy byłam na tych lodospadachKilerus pisze:"Bieganie" z plecakami wypchanymi szpejem nie należy do zajęć sielankowych, więc pot na czolach też musial wystapic. Poza tym:
Góry to nie melodramat.
no to ja właśnie napisałam, że mi takowy średnio pasuje więc się nie zachwycam jak inni tą relacjąKilerus pisze:No cóż taki mam i jednym może się podobać innym nie. Na pewno go nie zmienię, tym bardziej, że taki własnie panuje w mojej pracy.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Ale tutaj nie chodzi nawet lodospad tylko dojście do niego.Iwona pisze:tak się akurat składa, że pewniej, śnieżnej zimy byłam na tych lodospadachKilerus pisze:"Bieganie" z plecakami wypchanymi szpejem nie należy do zajęć sielankowych, więc pot na czolach też musial wystapic. Poza tym:
Góry to nie melodramat.Dramatu, a tym bardziej "melo" nie oczekuję po relacjach.
A tak serio to w którym miejscu są te łojanckie teksty w mojej relacji?
Ja się nie czepiam, próbuję Cię zrozumieć chociaż trochę.
- diablak1223
-

- Posty: 615
- Rejestracja: pt 15 kwie, 2005
- Lokalizacja: wawa
Ta relacja to melodramatKilerus pisze:przecież to jest na prawdę napisane tak jak było. Wystarczy przeczytać to bez podtekstów. "Bieganie" z plecakami wypchanymi szpejem nie należy do zajęć sielankowych, więc pot na czolach też musial wystapic. Poza tym:
Góry to nie melodramat.
Styl stylem, wg jednych "taki męski", wg mnie to akurat mało męski, lecz de gustibus non est disputandum.
Czytam i zastanawiam się, to wyprawa zimowa na K2? Nie, to rejon Zmarzłego Stawu.*
Życzę udanych kolejnych lodowych wspinaczek i relacji bardziej zdystansowanych
Innej śnieżnej zimy byłam na nich. I pewnie nie my jedne. (Aha plecak pusty nie był, torować też trzeba byłoIwona pisze:tak się akurat składa, że pewniej, śnieżnej zimy byłam na tych lodospadach
*"Rejon Zmarzłego Stawu. Jest on położony blisko od Murowańca i Betlejemki, mało narażony na lawiny, posiada już w tej chwili dużą ilość krótkich dróżek o niewygórowanych trudnościach z łatwymi zejściami pod ściany (możliwości robienia nowych, w tym również trudnych, choć krótkich, są dalekie od wyczerpania), zaś powrót do domu nastręcza minimalne trudności orientacyjne nawet w najgorszych warunkach atmosferycznych. Drogi można robić zarówno z dolną jak i z górną asekuracją (rada dla początkujących - stanowiska do wędki często zakłada się ze śrub lodowych lub wkrętów do traw i warto je robić nadmiarowo)." za Dozentem.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
wiem, dlatego napisałam "śnieżnej zimy"Kilerus pisze:Ale tutaj nie chodzi nawet lodospad tylko dojście do niego.
chodzi o to, że łojanci(nie wszyscy ale raczej większość) sporo przeklinają i sypią tekstami o dupie Maryni z dużymi podtekstami i to generalnie jest OK, nic do tego nie mam. Nasze forum jest jednak bardziej pięknoduchowe jak "łojanckie" i to, co spodoba sie na wspinaniu.pl, niekoniecznie zachwyci mnie.Kilerus pisze:w którym miejscu są te łojanckie teksty w mojej relacji
Kilerus, nie czepiam się Ciebie. Po prostu wyrażam swoje zdanie na taką a nie inną relację
nie każdemu jest wszystko obojętne.krzymul pisze: obojetne gdzie.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Rozbrajacie mnie.
diablak1223 twierdzisz, że osoba wchodząca na Świnicę w lecie przy dobrych warunkach i przeżywająca tam ogromną przygode i walcząca z cierpieniem (przeżywająca "swoje K2") jest gorsza?
Nalezy się z niej śmiać?
Nie wiem gdzie to K2 tam jest no chyba, że o iny szczyt wam chodzi.
Może troche za poważnie do tego podchodzicie? Moja relacja jest, jak pornografia i o to chodziło.
Życie to żart.
A może wolicie żebym napisał co czułem w sercu jak znowu zobaczyłem moje ukochane góry?
diablak1223 twierdzisz, że osoba wchodząca na Świnicę w lecie przy dobrych warunkach i przeżywająca tam ogromną przygode i walcząca z cierpieniem (przeżywająca "swoje K2") jest gorsza?
Nalezy się z niej śmiać?
Nie wiem gdzie to K2 tam jest no chyba, że o iny szczyt wam chodzi.
Może troche za poważnie do tego podchodzicie? Moja relacja jest, jak pornografia i o to chodziło.
Życie to żart.
A może wolicie żebym napisał co czułem w sercu jak znowu zobaczyłem moje ukochane góry?
Ostatnio zmieniony pn 22 gru, 2008 przez Kilerus, łącznie zmieniany 1 raz.
Mnie też nie , bo ważne z kimnie każdemu jest wszystko obojętne
No chyba na wspinanie.pl to jest zdecydowanie gorzej , a tu przyjemna lekko stonowana relacja z jajem.... ech tam dziewczyny więcej luzu.chodzi o to, że łojanci(nie wszyscy ale raczej większość) sporo przeklinają i sypią tekstami o dupie Maryni z dużymi podtekstami i to generalnie jest OK
To zostaw innym , tak trzymaj.A może wolicie żebym napisał co czułem w sercu jak znowu zobaczyłem moje ukochane góry?
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Iwono piszesz:
nie podoba mi się, ok, bo to subiektywne.
mało ambitne, to się nie dziw, bo to już obiektywne stwierdzenie.
Tak jak można powiedzieć, że nie lubię Marka, ale już stwierdzenie, że Marek jest złym człowiekiem jest całkiem inna sprawą i każdy kto ma inne zdanie może chcieć za wszelką cenę z Tobą polemizować (i słusznie).
nie podoba mi się, ok, bo to subiektywne.
mało ambitne, to się nie dziw, bo to już obiektywne stwierdzenie.
Tak jak można powiedzieć, że nie lubię Marka, ale już stwierdzenie, że Marek jest złym człowiekiem jest całkiem inna sprawą i każdy kto ma inne zdanie może chcieć za wszelką cenę z Tobą polemizować (i słusznie).




