Kiedy jeździłem w polskie góry ,kiedyś regularnie i zimą i latem ,zatrzymywaliśmy się u "swoich" górali ,czyli po prostu u tych samych ludzi kolkakrotnie ,wtedy było miło ,przyjaźnie ,uprzejmie i domowo ,bywało ,nawet nadto domowo

. ja znałem problemy zięcia gospodyni ,a ona moje w pracy ,bywało ,że w zastępstwie góralki gotowałem kiedyś ,z pomocą córki gospodarzy ,obiad dla gości ,bywały i wspólne balangi i wzajemnne przysługi.
Ale zgadzam się ,że większość (a przynajmniej wielu) turystów polskich to chamy i barachło i trudno się dziwić postawie gospodarzy kwater. Proszę mi wierzyć ,że za granicą też nas nie lubią pod tym względem (zresztą tak ,jak podobnie zachowujących się Niemców i angielskich kawalerów) i wcale się nie dziwię ,gdyż sam rodaków na wakacjach unikam jak ognia ,a rodzimego języka staram się nie uzywać.