Lepiej uważajmy

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
Greg

-#3
Posty: 191
Rejestracja: sob 23 cze, 2007

Lepiej uważajmy

Post autor: Greg »

Źródło: wp.pl
Rosjanin zastrzegł emotikonę ";- )"

Oleg Teterin, rosyjski biznesmen, utrzymuje, że jest wyłącznym właścicielem praw do popularnej emotikony, symbolizującej uśmiech, a szeroko wykorzystywanej w różnych formach komunikacji elektronicznej (e-mail, komunikatory internetowe, SMS-y).
Teterin jest prezesem spółki telekomunikacyjnej Superfone. Zapowiada, że nie zamierza "ścigać" indywidualnych użytkowników korzystających z zastrzeżonego znaku. "Chcę podkreślić, że jest to [patent - red.] wymierzone w firmy, które chcą wykorzystać znak do celów handlowych bez zgody właściciela" - cytuje Rosjanina serwis huffingtonpost.com.
Korzystanie ze znaku przez firmy ma być możliwe dopiero po wykupieniu rocznej licencji. Jej koszt ma być "niewielki", bo wynoszący kilkadziesiąt tysięcy dolarów - twierdzi biznesmen. Teterin twierdzi również, że z uwagi na podobieństwo zastrzeżonej przez niego emotikony do kilku innych symboli - np. ":- )" czy też ": )" - rozważa nabycie praw również do tych ostatnich.
:D :( :x :think: jeszcze można

Ale od tej pory:
;)
już lepiej nie.

Tak nawiasem mówiąc - to jest właśnie przykład nikczemności kapitalizmu.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Tak nawiasem mówiąc - to jest właśnie przykład nikczemności kapitalizmu
Chwila - uważasz, że patenty ogólnie są złe? W tym przyapdku byłgdzieś przekręt, bo normalnie, zeby cos opatentowac nalezy wykazac, ze
a) jest sie autorem
b) produkt jest nowy i nie był wczesniej prezentowany

W tym przypadku żaden z tyc dwóch warunków nie był spełniony.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Przypomina to jako żywo sytuację z opatentowaniem oscypka przez pewnego cwaniaczka 8)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Przypomina mi się jak jeden pan chciał opatentować określenie "Korona Gór Polski".
Czy ostatecznie mu się udało, tego nie wiem, ale na pewno było zgłoszone do Urzędu Patentowego.

B.
Greg

-#3
Posty: 191
Rejestracja: sob 23 cze, 2007

Post autor: Greg »

mefistofeles pisze: Chwila - uważasz, że patenty ogólnie są złe?
Uważam, iż własność intelektualna powinna być w jakiś sposób chroniona, ale idea patentów, po przeanalizowaniu pozytywów i negatywów (a zwłaszcza nadużyć w tym zakresie, w tym nadużyć "na bezczelnego"), nie wydaje mie się najszczęśliwszym rozwiązaniem.
Był jeden taki uczony w pierwszej połowie XX wieku (nie pamiętam już kto), którego odkrycie miało bardzo duże zastosowanie dla medycyny.
Jakaś firma farmaceutyczna chciała mu zapłacić za prawo do produkcji substancji którą odkrył - ten obruszył się twierdząc, że to niemoralne zarabiać na czymś, co ma służyć ludzkości.
To były czasy!!!!
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

Greg pisze: To były czasy!!!!
chyba mało o tych czasach wiesz
ludzie też byli nieuczciwi, kantowali jak mogli, a na ludzkim zdrowiu też niemało osób starało się wzbogacić
"Chwalić możnych tego świata za cechy, których nie posiadają, to tyle co drwić z nich bezkarnie"
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Greg pisze:To były czasy!!!!
Ale w tym samym czasie Edison patentował co sie dało. I gdyby nie patenty pewnie nie chciałoby mu sie ładowac sporej kasy by zrobic to co zrobił - bo jego wynalzki były jednak stosunkowo proste i łatwe do skopiowania.

PS Oczywiście patentowej przesady tez nie popieram. Patenty powinny służyc temu by wynalzcy zwróciły sie nakłady poniesione na badania.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

Greg pisze:Jakaś firma farmaceutyczna chciała mu zapłacić za prawo do produkcji substancji którą odkrył - ten obruszył się twierdząc, że to niemoralne zarabiać na czymś, co ma służyć ludzkości.
To były czasy!!!!
Niby że dobre?

Rozumiem, że zarabianie na tym co może służyć ludzkości, jest niemoralne? Super! Jednak grupa ludzi którzy tak uważają jest duża, bo spotykam podobne opinie.
Co proponujesz zatem zrobić z ogromną liczbą lekarzy, pielęgniarek, ratowników, pracowników socjalnych - przecież oni zarabiają na wykonywaniu czynności służących ludzkości.
Może skoszarowanie, przymusowe wykonywanie zawodu za jedynie skromny wikt? Mam nadzieję że idę za daleko w moich wnioskach, ale niestety znam podobne opinie i wiem do czego prowadzą.
OK, facet nie chciał zapłaty, jego sprawa.
Ale proszę nie kreować go na bohatera!
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

komorfil pisze:Ale proszę nie kreować go na bohatera!
Tu się nie zgodze. Na bohatera kreowac go można a nawet trzeba. Ale nie wymagajmy tego heroizmu od wszystkich.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:Patenty powinny służyc temu by wynalzcy zwróciły sie nakłady poniesione na badania.
A zarobek? Nawet za komuny dzięki patentowi zarobiłem na samochód.

Nie chce mi się szperać ale o ile wiem to część wynalazków nie ma zdolności patentowej i chyba coś tam jest właśnie z dziedziny medycznej. Zresztą dzisiaj, przy galopującym postępie technologicznym patent z uwagi na czasochłonne procedury jego uznawania ma coraz mniejsze znaczenie. I tak jest od wielu lat - zastąpiło go Know-how.
komorfil pisze:Może skoszarowanie, przymusowe wykonywanie zawodu za jedynie skromny wikt? Mam nadzieję że idę za daleko w moich wnioskach, ale niestety znam podobne opinie i wiem do czego prowadzą.
Niestety ten pogląd jest dość powszechny. Całkowicie inna sprawa to przyczyny tego, ale tu byśmy się zagłębili w temat - morze. Proponuję na tym skończyć.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze:A zarobek?
nu ba - w końcu koszty to nie tylko pieniądze ale i poświecony czas.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Kojarzysz może ten wiadukt zwany "błędnikiem" na trasie przelotowej przez Trójmiasto, tuż przed Gdańskiem. Jak zrobiono dokumentację, na owe czasy strasznie nowoczesną to się w Dyrekcji w Gdańsku przerażono i zlecono jednemu profesorowi z Politechniki ekspertyzę. Profesor wziął papiery, chyba z miesiąc potrzymał i potem napisał ekspertyzę mniej więcej tej treści - Dokumentacja prawidłowa, można budować - i do tego dołączył rachunek na sporą sumkę. No to w dyrekcji - jakże Panie Profesorze, tyle pieniędzy za jedno zdanie. A profesor odparł - "ale ja się podpisałem pod tym jednym zdaniem".
Rachunek zrealizowano, wiadukt wybudowano, nie zawalił się, służy do tej pory. Nawet za komuny czasami rozsądek dochodził do głosu.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Janek - "błędnik" to nie przed Gdańskiem a w samiuśkim centrum :)
Ostatnio zresztą był remontowany więc posłuży jeszcze kilkadziesiąt lat.
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

andy67 pisze:Janek - "błędnik" to nie przed Gdańskiem a w samiuśkim centrum :)
Ostatnio zresztą był remontowany więc posłuży jeszcze kilkadziesiąt lat.
Widzisz, ja Trójmiasto "widzę" przez okno samochodu i Gdańsk mi się "zaczyna" od Dworca Kolejowego.
Jestem gorszego sortu...
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

mefistofeles pisze:Tu się nie zgodze. Na bohatera kreowac go można a nawet trzeba. Ale nie wymagajmy tego heroizmu od wszystkich.
No to z kolei ja się nie zgodzę.
Otóż rezygnacja z zapłaty za coś tam (w kontekście jakiejś tam idei, niech będzie że był to altruizm, choć niejeden powie, że safandulstwo) jest decyzją jednostki. I właśnie ja w tym miejscu stawiam kropkę.
Bowiem: przenoszenie tej jednostkowej decyzji (jak zwykle, niemożliwej do jednoznacznej oceny), na ogół, wyciąganie z tego wniosków, nakłanianie do podziwu, ukazywanie jako wzór cnót itd itp jawi mi się jako nadużycie. Z tej prostej przyczyny, że żyjemy w określonej rzeczywistości (zakładam, że odrzucamy negowanie jej istnienia i istnienia powszechnie znanych jej mechanizmów). Zatem w tej rzeczywistości istnieje coś takiego jak obieg pieniądza - wielu uważa nawet że to jest główny motor postępu i jedna z naczelnych zasad konstrukcyjnych. Jest wiele dowodów że (być może niestety) tak jest.
Są setki bon motów i innych sformułowań które się do tego odwołują (ot choćby "nie ma darmowego obiadu").
I teraz: to że pan X nie wziął od firmy Y kasy za wynalazek (wg oficjalnej wersji w imię altruistycznej idei), to nie znaczy dokładnie NIC poza tym że pan X zrezygnował z naleznych mu od firmy Y pieniędzy. To nie jest bohaterstwo.
Otóż: przepływ gotówki i walorów był, jest i będzie. Co więcej, jest on warunkiem utrzymania funkcjonowania setek elementów w naszym życiu, tak jak je znamy. Nie przyjął zapłaty on, przyjmie kto inny. Nie zarobił on, zarobi kto inny. Po prostu: to się musi kręcić, i to że ktoś rezygnuje z zapłaty to nic nie znaczy. Ja np. rezygnuję z zapłaty za moje usługi dla niezwykle szerokiego grona znajomych (że o najszerzej pojętej rodzinie nie wspomnę), ale nie uważam by ta decyzja podlegała jakiejkolwiek ocenie, dopełnianiu przymiotnikami takimi czy innymi. Uważam że kto inny mógłby kasować nawet swojego ojca i jest to jego sprawa i czyn równoważny do mojego, gdy nie kasuję kumpla brata żony kuzyna.

Pozwólcie jeszcze na jeden przykład.
Otóż istnieją na świecie rzeczy potencjalnie zupełnie popieprzone, niepotrzebne i dla wielu samo ich istnienie jest skandalem.
Kiedyś zobaczyłem w jakiejś gazecie wzmiankę o niebotycznie designerskiej szczotce do toalety. Luskusowo wykonana, zaprojektowana przez jakieś "nazwisko", kosztowała bodaj tysiąc złotych czy więcej.
No dobra. Kiedyś w dyskusji ze znajomą (o nieco, tylko nieco lewicowym nastawieniu), dyskusji na temat własnie mechanizmów rzeczywistości, wspomniałem o istnieniu takiego przedmiotu. Usłyszałem, że to skandal że coś takiego istnieje, a ludzi którzy to wytwarzają i kupują należy karac, a co najmniej zakazać takiego procederu.
Otworzyłem oczy szeroko ze zdumienia.
Przecież taka szczotka kosztująca 1000 zł "składa się" głównie z wartości dodanej. Poza obrzydliwie bogatym jegomościem który to kupuje (i ocenę tego sobie darujmy), od pomysłu, projektu poprzez wykonanie takiej spłuczki, przechodzi ona przez ręce "zwyczajnych" ludzi, tyle że wypadło im zamiast wytwarzać czy handlować, bo ja wiem, zapałkami czy innymi niby bardziej praktycznymi rzeczami - handlować czymś tak egzotycznym jak designerska szczotka do toalety. No ale oni zarabiają na tym normalne a nie niebotyczne pieniądze, płacą podatki, jest przepływ usług i kapitału itd. itp.
TO SIĘ MA NIJAK do np. głodujących dzieci w Afryce czy innych tego typu spraw. Tak, to są dramaty, ale to że ktoś wytwarza, a ktoś kupuje szczotkę za 1000 zł to jest inna sfera problemów, która z tamtą - sferą biedy- ma bardzo tak naprawdę niejasne i niedefiniowalne powiązania.
Na koniec ciekawa wzmianka, pisał o tym bodaj Kapuściński: dostarczenie miski ryżu do typowego rejonu skrajnej afrykańskiej nędzy kosztuje tyle co niebotycznie luksusowy obiad w topowej paryskiej restauracji. Nietrudno sobie wyobrazić, że to pewnie jest prawda.
Nie mówię że nie nalezy PRÓBOWAĆ pomagać biednym tu i tam. Chodzi mi że to wszystko nie jest takie proste i pojęcie "bohaterstwa" jest tu trudne do zastosowania.
Pozdrawiam, przepraszam za przydługi post.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

komorfil - ale on nie zrezygnował z zapłaty tylko z prawa do wyłączności. Rezygnacja z zapłaty zgodzę się, ze nic nie wnosi. Ale rezygnacja z prawa do wyłaczności wnosi duzo. Powoduje, ze dany produkt moga produkowac rózne firmy dzięki czemu jest on tanszy.

Weźmy oprogramowanie OpenSource. twórcy firefoxa dostaja za to kasę. Ale rozprowadzają swój produkt na wolnej licencji - tak, ze każdy może to nie tylko uzywac za darmo ale też modyfikowac w dowolny sposób - pod warunkiem jednak, ze te modyfikacje też będzie rozprowadzał na tych samych zasadach (tzn można je sprzedawacza pieniądze, ale nie mozna zamknąc i ukryc kodu źródłowego).
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

komorfil pisze:Na koniec ciekawa wzmianka, pisał o tym bodaj Kapuściński: dostarczenie miski ryżu do typowego rejonu skrajnej afrykańskiej nędzy kosztuje tyle co niebotycznie luksusowy obiad w topowej paryskiej restauracji. Nietrudno sobie wyobrazić, że to pewnie jest prawda.
I to jest właśnie nędza filantropii. Ten ryż mógł w tej Afryce urosnąć - trzeba tylko włożyć trochę pieniędzy w technologie rolnicze.

Oczywiście filantropom firma x ten ryż sprzedała, firma y zapakowała, firma z przewiozła a w dodatku organizacja składająca się z większości z niedopieszczonych panienek i facetów mających kłopoty z wzwodem ten ryż w tej Afryce rozdaje. A wszystko za pieniądze podatnika z puli na filantropię.
Jestem gorszego sortu...
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

mefistofeles pisze:ale on nie zrezygnował z zapłaty tylko z prawa do wyłączności
tak, ale to nie zmienia zasadniczo wywodu. To ktoś inny zarobi na prawie do wyłączności itd.
I dalej, idąc tropem Twojego przykładu: zapewne ruch związany z OpenSource jest bardzo cenny. Ale zgodzisz się że istnienie takich Microsoftów też jest: nieuniknione (a to w optyce tej dyskusji bodaj kluczowy argument), a i zapewne jakoś tam potrzebne i korzystne. Czy ten czy innu guru oprogramowania OpenSource to "bohater", nawet jeżeli tworzy super aplikację i puszcza ją w świat?
Ja uważam że bardzo dobrze że puszcza, podobnie jak bardzo dobrze że są tacy którzy nie puszczają choćby centa, jak go mogą wydrzeć. To że są tacy i tacy, to że jest różnorodność, to warunek postępu, co wiemy z teorii ewolucji.
Ani jedni ani drudzy nie są "bohaterami".
Janek pisze:a w dodatku organizacja składająca się z większości z niedopieszczonych panienek i facetów mających kłopoty z wzwodem ten ryż w tej Afryce rozdaje
:D
Jednak czasami mamy podobny odbiór świata. Cieszy mnie to.
Pozdrawiam.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

komorfil pisze:To ktoś inny zarobi na prawie do wyłączności itd.
własnie sek w tym, ze nie zarobi. To prawo przysługiwało tylko jemu. Gdy sie go zrzekł (i nie sprecyzował na czyja rzecz, inaczej mówiąc podarował ludzkości) nikt inny już wyłaczności na jego wynalazek miec nie może.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

mefistofeles pisze:własnie sek w tym, ze nie zarobi. To prawo przysługiwało tylko jemu.
dajmy na to, że prawnicy niczego nie wymyślą ;)
Więc ta kasa co on by dostał, się przesunie w inne miejsce. Nie sądzę, by było to miejsce związane z filantropią.
OK. Przecież nie musisz mnie przekonywać do wartości "zrzekania się praw". Mi chodzi głównie o to, że to nie jest "bohaterstwo".
Pozdrawiam.
ODPOWIEDZ