Alkoholowa przygoda życia

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
leo

-#5
Posty: 632
Rejestracja: ndz 06 lis, 2005
Lokalizacja: kraków, okolice

Post autor: leo »

był na pierwszym piętrze a w piwnicy była "żółta łódź podwodna" W kamienicy obok jest teraz spożywczak "kefirek".
ha! a naprzeciwko w piwnicy była "Prohibicja"..też dawno nie istnieje..swego czasu kultowe miejsce...
Awatar użytkownika
krakus

-#5
Posty: 710
Rejestracja: sob 19 mar, 2005
Lokalizacja: inąd

Post autor: krakus »

a na pietrze "Dolce Vita" dla starszych pań szukających ... Obserwowaliśmy je czasem z okien Rock'n'rolla.
leo

-#5
Posty: 632
Rejestracja: ndz 06 lis, 2005
Lokalizacja: kraków, okolice

Post autor: leo »

krakus pisze:a na pietrze "Dolce Vita" dla starszych pań szukających
zgadza się..myśmy z kolei rzadziej bywali w R&R, ale często obserwowali z dołu spod bramy prohibicji..a działo sie..hehe..to były czasy..
Awatar użytkownika
krakus

-#5
Posty: 710
Rejestracja: sob 19 mar, 2005
Lokalizacja: inąd

Post autor: krakus »

zrobił sie temat "knajpy krakowskie" więc wracając do meritum: całkiem miłym sposobem zanietrzeźwienia i stosunkowo niedrogim było picie "łamańców". Piwo jasne (najlepiej mocne) złamane z porterem. Polecam i popijam czasami.
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Swojej pracy magisterskiej broniłam w tym samym dniu co moja najbliższa przyjaciółka, z którą mieszkałam w akademiku.

No to rzecz jasna imprezę zrobiłyśmy wspólną. Po jakimś już czasie trwania imprezy biegłam po korytarzu do WC, na podłodze coś było wylane, poślizgnęłam się i upadłam, ale nie zdążyłam wyciągnąć rąk. w efekcie przygrzmociłam brodą o podłogę. Krew się lała a moim koledzy (jeszcze mniej przytomni niż ja) zaczęli mi okładać ranę wódką (ponoć dla dezynfekcji). W końcu jakoś mi tą krew zatamowali, za jakiś czas poszliśmy spać a kolejnego dnia pojechali wszyscy razem na Babią Górę.

Ale ślad po tym wypadku mam do dziś.

O innych ekscesach nie napiszę - bo byłoby mi wstyd.

B.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Basia Z. pisze:zaczęli mi okładać ranę wódką
Jak kolega podczas otiwrania wina moim scyzorykiem* rozwalił sobie rękę to też dezynfekowaliśmy wódką. Dzień później GOPROwcy powiedzieli, że szkodabyło tak cennego płynu - trzeba było na ranę nasikać :D


*korek był zmielony na tyle, że nie wchodził korkociąg, więc kolega próbował go wydłubac nozem - scyzorek nie miał blokady)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
oskar

-#5
Posty: 603
Rejestracja: pn 26 wrz, 2005
Lokalizacja: Maków Podhalański

Post autor: oskar »

krakus pisze:zrobił sie temat "knajpy krakowskie"
no to jeszcze "jemioła" której też już parę lat nie ma... a koło miejsca po R&R zostało ostatnie znajome mi studio tatuażu w Krakowie ( tzn z ostatnimi znajomymi ludźmi)
staszek

-#5
Posty: 843
Rejestracja: czw 03 maja, 2007

Post autor: staszek »

Janek pisze:Jest 2-ga w nocy, wracam z "Stodoły", ostatni przystanek tramwajowy przy stadionie - dalej pieszo. Wchodzę - gdzieś w połowie wiaduktu za jakiejś budki wychodzi trzech - za sam wygląd 10 lat pierdla. Mówią - "cześć". No to ja "cześć", trzeba politykować. Oni na to - "wypiło by się", ja - "ano tak ale nie mam". Oni na to - "ale my mamy" i wyciągają 3/4 litra tej najgorszej czystej wódki (
:D To ześ spotkał ekipę Ziutka z Pragi :D dobrze że denaturatu nie mieli :D
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

staszek pisze:To ześ spotkał ekipę Ziutka z Pragi
Staszku - to było w 1957 roku
:D
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

Janek pisze:
staszek pisze:To ześ spotkał ekipę Ziutka z Pragi
Staszku - to było w 1957 roku
:D
może to byli tatusiowie albo dziadkowie tej ekipy :think: :P
"Chwalić możnych tego świata za cechy, których nie posiadają, to tyle co drwić z nich bezkarnie"
staszek

-#5
Posty: 843
Rejestracja: czw 03 maja, 2007

Post autor: staszek »

Janek pisze:to było w 1957 roku
Wszystko by się zgadzało :) Ziutek jest owocem romansu ruskiego rotmistrza śpiącego w 44 na Pradze i Hani co masłem na Szmulkach handlowała ;)
I tak mit Ziutka trwa do dziś ... :)
Awatar użytkownika
Dragan

-#6
Posty: 1221
Rejestracja: śr 31 sty, 2007
Lokalizacja: Okolice Torunia

Post autor: Dragan »

staszek pisze: Ziutek jest owocem romansu ruskiego rotmistrza śpiącego w 44 na Pradze i Hani co masłem na Szmulkach handlowała ;)
Dobrze że nie "spłodzony przez upośledzoną córkę drwala
i pododdział najemnych pikinierów, który przeciągnął przez Hołopole jeszcze za czasów rokoszu wojewody Nurzyboba". (jeden z moich ulubionych kawałków) :D :D.
świster

-#6
Posty: 1981
Rejestracja: śr 05 mar, 2008

Post autor: świster »

staszek pisze:I tak mit Ziutka trwa do dziś ..
No i Ziutek się znalazł:
http://wp.tv/i,Apel-bezdomnego,mid,1980 ... caid=57184
włóczęga

-#5
Posty: 583
Rejestracja: czw 12 maja, 2005
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: włóczęga »

Ciekawe czy poznałby teraz Janka i podzielał jego światopogląd? :))
Oj Janek, ciesz się, że była to twoja krótka przygoda z Ziutkiem.
Awatar użytkownika
Mazio

-#2
Posty: 78
Rejestracja: sob 06 cze, 2009
Kontakt:

Post autor: Mazio »

Pamiętam jak dziś, że było to podczas drogi z dużego pokoju do kuchni. Początkowo sytuacja wyglądała dość niewinnie - poręczowałem właśnie zakręt na przedpokoj, wbijając śruby lodowe w dębowy parkiet, gdy asekurujący mnie kot strącił słoik z lodowki na moją głowę. Kask niestety został w bazie założonej w szafie więc straciłem na chwilę przytomność. Gdy się ocknąłem okazało się, że młotek wypadł mi i znajduje się poza moim zasięgiem, w okolicach drzwi wyjściowych. Pozostało mi jedynie prusikowanie, ale nie mogłem znaleźć repa w plecaku. W tym momencie uświadomiłem sobie, że nie jadłem niczego już od ponad siedmiu minut! Żołądek jak sflaczały balon przytulał się smutno do kręgosłupa. Postanowiłem postawić wszystko na jedną kartę - szukając uchwytu na framudze przeszedłem metodą na tarcie w okolice kąta przedpokoju by za chwilę skokiem na jeden uchwyt zaatakować prog drzwi do dużego pokoju. Choroba wysokościowa dawała mi się we znaki. Niestety w plecaku nie było ani butli z tlenem, ani składanej nogi gumowego kurczaka. Zacząłem mieć omamy z głodu i niedotlenienia. Wydawało mi się, że słyszę helikopter - ale skąd do cholery helikopter na wysokości pierwszego piętra?!? Podmuchy wiatru przynosiły domniemane zapachy pieczonego yaka albo innej dalajlamy, a ja na skraju wyczerpania brnąłem przez puchowy, biały dywan wbijając końce rakow i czekan resztką sił w coraz bardziej stromą ścianę podłogi. Na szczęście moj partner kot nie dał za wygraną... Przebiegając mi po brzuchu przywrocił mi świadomość. Obudzony natychmiast pobiegłem do kuchni i jem sobie właśnie popijając piwem... :)
http://3000.blox.pl/html - coś o szkockich gorach
Iskra

-#2
Posty: 99
Rejestracja: wt 15 maja, 2007
Lokalizacja: Opole

Post autor: Iskra »

Mazio pisze:{...} i jem sobie właśnie popijając piwem... :)

kota?
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

:D
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
Filanc

Post autor: Filanc »

świster pisze:
staszek pisze:I tak mit Ziutka trwa do dziś ..
No i Ziutek się znalazł:
http://wp.tv/i,Apel-bezdomnego,mid,1980 ... caid=57184
O piątej rano? Z mydelczniczki? Nigdy nie odmówię!!!
ODPOWIEDZ