Góry
Góry
Mam takie pytanie czy chodzicie po innych pasmach gór niż Tatry i jakie wam się najbardziej podobają pasma górskie.
Bo ja chodze po wszystkich od niskich po wysokie, każda górka ma coś w sobie i tak samo przyciąga jak magnes.
Bo ja chodze po wszystkich od niskich po wysokie, każda górka ma coś w sobie i tak samo przyciąga jak magnes.
Re: Góry
Ja też chodzę po wszystkich. Od Bieszczad po Izerskie. I po prostu to uwielbiam! A na Mazowszu męczę się potwornie, bo tu płasko jak diabli...Lackowa pisze:Bo ja chodze po wszystkich od niskich po wysokie, każda górka ma coś w sobie i tak samo przyciąga jak magnes.
pozdrawiam
Marcys
Ostatnie wakacje spędziłam w Karpaczu. Typowo rodzinne góry, wg mnie.Najbardziej polecam np.trasę na Śnieżkę od Świątyni Wang niebieskim szlakiem zaliczając schroniska Samotnia, i Strzecha Akademicka(szczególnie Samotnia i okolice-malutki substytut Moka)
Powrót koniecznie czerwonym szlakiem przez schronisko Nad Łomniczką,a co ważniejsze,przez symboliczny cmentarzyk ofiar gór.Robi wrażenie.Tak ogólnie to trochę trzeba się naszukać po lasach początku szlaku,po uprzednim przedreptaniu b.długiego miasta-irytujące. :aciu: Jeśli ktoś lubi wieczorne klimaty rodem z Zakopca-to raczej się zawiedzie.Jak już będziecie w okolicach Karpacza to koniecznie proszę się wybrać do czeskiego Skalnego Miasta.Byłam tam już dwa razy i jeśli w dalekiej przyszłości będę miała okazję to pojadę trzeci raz
Jak już będziecie w Czechach to koniecznie Praga! Godne polecenia są Góry Stołowe-Szczeliniec Wielki, Jaskinia Niedzwiedzia w Kletnie, Ogród Bajek i Wodospad Wilczki w Międzygórzu.Nie pomińcie też Wambierzyc.Na Słowacji polecam jaskinię w Tatrzańskiej Kotlinie. Jeśli chodzi o marzenia,to marzą mi się Dolomity i Alpy.Może kiedyś...Zapomniałabym zareklamować swoich sąsiadów. :gwizd: Na Kaszubach polecam wzniesienie z wieżą widokową we Wieżycy.Całe 329 npm .
A ja dodam jeszcze, że na Słowacji, w Demianowskiej Dolinie w rejonie Chopoka (2024 m.) znajdują się cudowne jaskinie - Jaskinia Wolności i Jakinia Lodowa, naprawdę warto zobaczyć (m.in. potężne komnaty rozmiarów wnętrza bazyliki). W tej dolinie jest sporo campingów, gdzie można rozbić namiocik lub postawić przyczepę (okolice Liptowskiego Mikulaszu).
Trochę fotek speleo:
http://www.geo.uw.edu.pl/ZASOBY/GEOIMAG ... slov02.htm
http://www.geo.uw.edu.pl/ZASOBY/GEOIMAG ... slov07.htm
Trochę fotek speleo:
http://www.geo.uw.edu.pl/ZASOBY/GEOIMAG ... slov02.htm
http://www.geo.uw.edu.pl/ZASOBY/GEOIMAG ... slov07.htm
A wracając do tematu, który zaproponował Lackowa... to popieram w pełni mysl Iwony... w Karpaczu byłam kilka razy i jest tam urokliwie. Z sentymnetem patrze na fotki własnie z okolicy schroniska Samotnia.
( swoją drogą bardzo podoba mi się nazwa tego schroniska)
Mialam okazję być również w Beskidzie Żywieckim i w Górach Świętokrzyskich. Nie mam żadnego doświadczenia jeśli chodzi o Bieszczady...
Byłem jeden raz w Bieszczadach i wszedłem na Połoninę Wetlińską do tamtejszego schroniska a potem dalej Połoniną Caryńską do Wetliny. Fajnie było ponieważ pozbawione lasów grzbiety dawały możliwość oglądania wspaniałych krajobrazów.
http://www.bieszczady2.republika.pl/ind ... lcar1.html
pozdrawiam
Jurek
http://www.bieszczady2.republika.pl/ind ... lcar1.html
pozdrawiam
Jurek
Bieszczady trzeba podzielic na dwie części. Jedną część stanowią góry z połoninami na szczytach od Smereka na wschód, a w paśmie granicznym od Jasła na wschód, drugą częścią są zalesione całkowicie góry podobne do Beskidu Niskiego. Szczyty z połoninami są bajecznie widokowe, ale te drugie są mniej uczęszczane. Polecam - jeśli ktoś może pojechać w takim okresie koniec września i październik. Mało ludzi poza najbardziej znanymi połoninami, gdzie spotkacie wycieczki szkolne, bajecznie kolorowo i pusto.
Nie wiem czy wiecie, ale połoniny nie są naturalnymi polanami szczytowymi! Powstały ponoć wskutek działalności pasterzy, ponoć wycięli zarośla szczytowe, zaś po zaprzestaniu wypasów przyroda nie była w stanie tego odtworzyć - coś mało składnie to opowiedziałem, ale może ktoś lepiej wyjaśni?
pozdrawiam
Marcys
Nie wiem czy wiecie, ale połoniny nie są naturalnymi polanami szczytowymi! Powstały ponoć wskutek działalności pasterzy, ponoć wycięli zarośla szczytowe, zaś po zaprzestaniu wypasów przyroda nie była w stanie tego odtworzyć - coś mało składnie to opowiedziałem, ale może ktoś lepiej wyjaśni?
pozdrawiam
Marcys
Powstały ponoć wskutek działalności pasterzy, ponoć wycięli zarośla szczytowe, zaś po zaprzestaniu wypasów przyroda nie była w stanie tego odtworzyć - coś mało składnie to opowiedziałem, ale może ktoś lepiej wyjaśni?
Połoniny powstały po części w skutek działalności człowieka wielowiekowych wypasów, a także wyniku warunków klimatycznych. Suche i ciepłe wiatry wiejące z południa, z puszty węgierskiej, nie sprzyjają rozwojowi górnoreglowego świerka, który jest drzewem klimatu chłodnego. Tak twierdzą naukowcy.
Pozdrawiam.
Połoniny powstały po części w skutek działalności człowieka wielowiekowych wypasów, a także wyniku warunków klimatycznych. Suche i ciepłe wiatry wiejące z południa, z puszty węgierskiej, nie sprzyjają rozwojowi górnoreglowego świerka, który jest drzewem klimatu chłodnego. Tak twierdzą naukowcy.
Pozdrawiam.
Zaczne może od przywitania, salut wszystkim łazikom...
Prawda jest taka że ja w tatrach bywam sporadycznie,bioręc pod uwagę odbyte wycieczki.
Zawsze starałem sie mieć poglad na sprawę, doświadczenie zdobywać krok po kroku... stad wychowanie w Beskidach...(czyli całkiem odmienne górki niż tatry) ale jak to mówią apetyt rosnie wraz z jedzeniem...poza tym głupio mi troszke że poznaje karpaty południowe nie znajac gór które są 80km odemne, stąd ta ciekawość penetracji tatr...
Wracajac do tematu gdzie poza tatrami... każde miejsce jest dobre liczy sie kontakt, klimat. Ja np miło wspominam Ćwilin 1071m.n.pm(beskid wyspowy) cisza spokój widoki na tatry...i to grono spotkanych turystów a na kolacje wspólna herbata z kociołka...rozmowy przy ognisku... wybierajac sie tam nawet nie przypuszczałem ze bede z kimś dzielił polane... czasem spontaniczność poddanie sie losowi dostarcza wiecej wrażeń niż przejscie po raz kolejny szlaku (tylko dla tego że kiedyś tam widoki utkneły w pamieci) no cóz dla mnie poza górami liczy sie klimat stad pewnie niezbyt czeste wypady w Tatry, piekne ale....
Pozdrawiam
Prawda jest taka że ja w tatrach bywam sporadycznie,bioręc pod uwagę odbyte wycieczki.
Zawsze starałem sie mieć poglad na sprawę, doświadczenie zdobywać krok po kroku... stad wychowanie w Beskidach...(czyli całkiem odmienne górki niż tatry) ale jak to mówią apetyt rosnie wraz z jedzeniem...poza tym głupio mi troszke że poznaje karpaty południowe nie znajac gór które są 80km odemne, stąd ta ciekawość penetracji tatr...
Wracajac do tematu gdzie poza tatrami... każde miejsce jest dobre liczy sie kontakt, klimat. Ja np miło wspominam Ćwilin 1071m.n.pm(beskid wyspowy) cisza spokój widoki na tatry...i to grono spotkanych turystów a na kolacje wspólna herbata z kociołka...rozmowy przy ognisku... wybierajac sie tam nawet nie przypuszczałem ze bede z kimś dzielił polane... czasem spontaniczność poddanie sie losowi dostarcza wiecej wrażeń niż przejscie po raz kolejny szlaku (tylko dla tego że kiedyś tam widoki utkneły w pamieci) no cóz dla mnie poza górami liczy sie klimat stad pewnie niezbyt czeste wypady w Tatry, piekne ale....
Pozdrawiam
-
Widmo Brockenu
-

- Posty: 302
- Rejestracja: pn 13 paź, 2003
- Kontakt:
To ciekawa sprawa, normalnie roslinnosc po zaprzestaniu pasterskiej eksploatacji wraca na swoje naturalne miejsce. Naturalne strefy roslinne uwarunkowane sa warunkami glebowymi i klimatycznymi.marcys pisze:Nie wiem czy wiecie, ale połoniny nie są naturalnymi polanami szczytowymi! Powstały ponoć wskutek działalności pasterzy, ponoć wycięli zarośla szczytowe, zaś po zaprzestaniu wypasów przyroda nie była w stanie tego odtworzyć - coś mało składnie to opowiedziałem, ale może ktoś lepiej wyjaśni?
Dobrym przykladem na regeneracje naturalnej roslinnosci jest Skupniów Uplaz i Kopy Królowe. We wrzesniu ubieglego roku jak je zobaczylem z Nosala po dziesieciu latach to prawie nie wierzylem wlasnym oczom...Kiedys "lyse" zbocza "zdobywa" znowu górnoreglowy las i kosówka.
Podobnie jak w Bieszczadach jest w Wogezach, gdzie dosyc czesto zagladam. Tez nie wiem do konca czy te "hale" na kopulach szczytowych sa pochodzenia naturalnego. Mimo zaprzestania pasterstwa nie pojawiaja sie tam drzewa. Szukalem w przewodnikach i w necie na ten temat ale nic nie znalazlem.
Chyba w Wogezach jest podobnie jak to napisal Lackowa odnosnie Bieszczad, ze klimat nie sprzyja rozwojowi lasu na pewnych wysokosciach. Ciekawe, ze w Wogezach nie ma wogóle kosodrzewiny. Dolny regiel przechodzi w strefe skarlowacialych lasów bukowych (drzewka wysokosci 8-10 m ) a wyzej tj. od okolo 1250 sa tylko "haute chaumes" czyli "wysokie laki".
A propos: pare zdjec z Wogezów na mojej stronce.
pozdrawiam,
Zbyszko
Witaj!siako pisze:... czasem spontaniczność poddanie sie losowi dostarcza wiecej wrażeń niż przejscie po raz kolejny szlaku (tylko dla tego że kiedyś tam widoki utkneły w pamieci) no cóz dla mnie poza górami liczy sie klimat stad pewnie niezbyt czeste wypady w Tatry, piekne ale....
Pozdrawiam
O urokach spontaniczności nie trzeba wiele mówić-są niezrównane. Natomiast nie mogę zgodzić się z tym,że powracanie na jakiś szlak,które wiążemy z uprzednim zauroczeniem się nim-jest pozbawione wrażeń. Wszystkie "moje" miejsca w Tatrach, za każdym razem kiedy je odwiedzam, są inne. Dzieje się tak i ze względu na emocje, na pogodę, na tych, którzy ze mną wędrują. Zresztą chyba właśnie dlatego ludzie wracaja w Tatry...Ty pewnie też jeszcze wrócisz na Ćwilin...właśnie ze względu na wspomnienia
Ostatnio zmieniony czw 26 lut, 2004 przez ana, łącznie zmieniany 1 raz.
To jest właśnie niesamowite w górach, można 100 razy przejść ten sam szlak, a za każdym razem wydaje się inny. Właśnie z tego powodu między innymi jeżdzę w góry, a nie nad morze. W górach zachód słońca za każdym razem wydaje się inny, a nad morzem mam wrażenie, że jest ciągle taki sam...Wszystkie "moje" miejsca w Tatrach, za każdym razem kiedy je odwiedzam, są inne. Dzieje się tak i ze względu na emocje, na pogodę, na tych, którzy ze mną wędrują. ana
@ Siako!!! Witaj na forum
Witaj na forum Siako
To wszystko prawda. Nie pamiętamy - z żoną - ile to już razy szliśmy Doliną Roztoki, 6 może 7 razy. Za każdym razem była inna. A to strumyk płynie sobie przez szlak (ostatnio go nie było), a to drzewa powalone przez wiatr (stały!), to Siklawa jakby głośniejsza dzisiaj(?) i.t.d. Staramy się tak planować nasze wędrówki aby jeden dzień przeznaczyć na tę wspaniałą dolinę. Wczoraj właśnie uświadomiliśmy sobie, że jeszcze nigdy nie schodziliśmy Roztoką. Trzeba będzie opracować nową strategię, aby w końcu zejść i popatrzeć z "innej" strony. Pewnie znowu będzie inna.
Jeszcze piękniejsza?
To wszystko prawda. Nie pamiętamy - z żoną - ile to już razy szliśmy Doliną Roztoki, 6 może 7 razy. Za każdym razem była inna. A to strumyk płynie sobie przez szlak (ostatnio go nie było), a to drzewa powalone przez wiatr (stały!), to Siklawa jakby głośniejsza dzisiaj(?) i.t.d. Staramy się tak planować nasze wędrówki aby jeden dzień przeznaczyć na tę wspaniałą dolinę. Wczoraj właśnie uświadomiliśmy sobie, że jeszcze nigdy nie schodziliśmy Roztoką. Trzeba będzie opracować nową strategię, aby w końcu zejść i popatrzeć z "innej" strony. Pewnie znowu będzie inna.
Jeszcze piękniejsza?
Którejś jesieni zdarzyło mi się zbyt długo zamarudzić w górach, czego rezultatem było nagłe odkrycie (w trakcie spożywania zupki w Pięciu Stawach), że za oknami ściemnia się. Była to pełnia jesieni - późny wrzesień. Musiałem zostać w schronisku na noc. Jakimś cudem zdobyłem ostatnie łóżko, co było o tyle istotne, że nie byłem przygotowany go "glebowania", tzn. nie miałem karimaty ani śpiwora. Spało się fatalnie ze względu na tłok, dlatego już koło 5:00-6:00 rano (o świcie) rozpocząłem schodzenie doliną Roztoki na dół. Mówię wam, ta dolina oświetlona wstającym słońcem, soczysta od rosy, kolorowa od jarzębiny, żółtych i pomarańczowych liści, rześka od wodospadu i potoku jest chyba dla mnie najpiękniejszym miejscem w Tatrach. A zejście pozwala delektować się rozległymi widokami, których nie dostrzegamy wędrując w przeciwnym kierunku...
W ogóle jesień w Tatrach to osobny temat....
Załączam linki do fotek zrobionych tego poranka:
1. Przeciągam się o świcie na tarasie schroniska - co za widok...
http://venus.ci.uw.edu.pl/~mbom/jes3.htm
2. Poniżej wodospadu - soczyste kolory jesieni...
http://venus.ci.uw.edu.pl/~mbom/jes10.htm
3. Widok na Wołoszyn z doliny. Na szczytach spadł pierwszy jesienny śnieg...
http://venus.ci.uw.edu.pl/~mbom/jes14.htm
P.S. Siako witaj na forum
W ogóle jesień w Tatrach to osobny temat....
Załączam linki do fotek zrobionych tego poranka:
1. Przeciągam się o świcie na tarasie schroniska - co za widok...
http://venus.ci.uw.edu.pl/~mbom/jes3.htm
2. Poniżej wodospadu - soczyste kolory jesieni...
http://venus.ci.uw.edu.pl/~mbom/jes10.htm
3. Widok na Wołoszyn z doliny. Na szczytach spadł pierwszy jesienny śnieg...
http://venus.ci.uw.edu.pl/~mbom/jes14.htm
P.S. Siako witaj na forum
Witam
Kilka ładnych kilometrów przetuptałem w Karkonoszach (tylko zimą). Muszę się przyznać że to nie to co Tatry,ale czuję do nich sentyment. Moję początki trekkingu jak i wspinaczki zaczeły się w Karkonoszach gdy miałem 6 lat. Karkonosze są dobre dla początkujących piechurów, ale jak ktoś dobrze obierze trasę to też potrafią dać w kość jak Tatry.
Kilka ładnych kilometrów przetuptałem w Karkonoszach (tylko zimą). Muszę się przyznać że to nie to co Tatry,ale czuję do nich sentyment. Moję początki trekkingu jak i wspinaczki zaczeły się w Karkonoszach gdy miałem 6 lat. Karkonosze są dobre dla początkujących piechurów, ale jak ktoś dobrze obierze trasę to też potrafią dać w kość jak Tatry.
Witam, musze przyzać że wytrwania w "tatrach" wam nie brakuje... to fajna sprawa. Może i ja kiedyś wyrobie sobie taką "miłość"... w koncu tez czasem wracam w miejsca gdzie kiedyś byłem. I za kazdym razem jestem pełen wrażeń, nie wazne czy słońce czy deszcz... wspomnienia pozostają. Ostatnio byłem w Wielkiej Fatrze i bardzo mnie tam ciagnie, szkoda tyko że moi znajomi nie piszą sie na penetracje tych gór przy pomocy nart...
Mariusz napisał:
Musiałem zostać w schronisku na noc. Jakimś cudem zdobyłem ostatnie łóżko, co było o tyle istotne, że nie byłem przygotowany go "glebowania", tzn. nie miałem karimaty ani śpiwora. Spało się fatalnie ze względu na tłok, dlatego już koło 5:00-6:00 rano (o świcie) rozpocząłem schodzenie doliną Roztoki na dół. Mówię wam, ta dolina oświetlona wstającym słońcem, soczysta od rosy, kolorowa od jarzębiny, żółtych i pomarańczowych liści, rześka od wodospadu i potoku jest chyba dla mnie najpiękniejszym miejscem w Tatrach. A zejście pozwala delektować się rozległymi widokami, których nie dostrzegamy wędrując w przeciwnym kierunku...
Wiola i ja nie mamy - niestety - żadnych doświadczeń z noclegów w schroniskach. Zawsze tak planowaliśmy nasze wędrówki by zdążyć wrócić do domu o bezpiecznej porze. Myślę, że niezłym pomysłem byłaby trasa: Kuźnice-Murowaniec-Krzyżne-Piątka-Roztoka-Wodogrzmoty-Palenica. Oczywiście nie w pierwszy dzień. Wtedy jak napisałeś Mariusz moglibyśmy dostrzec owe (inne) TO. Co prawda nie świtem - tylko zmierzchem.
Musiałem zostać w schronisku na noc. Jakimś cudem zdobyłem ostatnie łóżko, co było o tyle istotne, że nie byłem przygotowany go "glebowania", tzn. nie miałem karimaty ani śpiwora. Spało się fatalnie ze względu na tłok, dlatego już koło 5:00-6:00 rano (o świcie) rozpocząłem schodzenie doliną Roztoki na dół. Mówię wam, ta dolina oświetlona wstającym słońcem, soczysta od rosy, kolorowa od jarzębiny, żółtych i pomarańczowych liści, rześka od wodospadu i potoku jest chyba dla mnie najpiękniejszym miejscem w Tatrach. A zejście pozwala delektować się rozległymi widokami, których nie dostrzegamy wędrując w przeciwnym kierunku...
Wiola i ja nie mamy - niestety - żadnych doświadczeń z noclegów w schroniskach. Zawsze tak planowaliśmy nasze wędrówki by zdążyć wrócić do domu o bezpiecznej porze. Myślę, że niezłym pomysłem byłaby trasa: Kuźnice-Murowaniec-Krzyżne-Piątka-Roztoka-Wodogrzmoty-Palenica. Oczywiście nie w pierwszy dzień. Wtedy jak napisałeś Mariusz moglibyśmy dostrzec owe (inne) TO. Co prawda nie świtem - tylko zmierzchem.






