Podczas naszego 7-dniowego wrześniowego pobytu w Słowacji, pogoda trafiła nam się wspaniała, a nasze wycieczki były słoneczne i udane
Siódmy września - niedziela, wybraliśmy się elektriczką do Tatrzańskiej Łomnicy, z zamiarem przejścia przez Rakuską Przełęcz do Doliny Kieżmarskiej.
Piękny poranek, aż się żyć chce
Droga do stacji elektriczki z widokiem, jaki się póżniej śni po nocach - Tatry Wysokie za woalką porannej mgiełki i bezchmurne niebo.

Codziennie, póżniejszym popołudniem, nad samymi górami - nie wiadomo skąd - zbierały się chmury, zazdrośnie otulające szczyty do wieczora.
W nocy gdzieś się rozpływały i poranki były znów cudowne.
W Tatrzańskiej Łomnicy zafundowaliśmy sobie wjazd kolejką gondolkową do Skalnatego Plesa. Trzeba było trochę odstać do kasy, mimo stosunkowo wczesnej pory, ale sprawnie i szybko poszło i po 15 minutach było "po sprawie".
Chyba ze względu na świąteczny dzień - ludzi było dość dużo, na szczęście dalej nie szli wszyscy


Popatrzyłam na wagonik kolejki linowej płynący gdzieś tam pod niebem - w stronę urwistego zbocza Łomnicy.
Dzisiaj byłoby na co popatrzeć, wyobrażam sobie tą panoramę ze szczytu w taką pogodę....
Ale ja - jak ta przysłowiowa kobieta - co to "chciała by i boi się"...
Myślę, że jednak chęci przeważą strach i wybiorę się kiedyś na szczyt.

Póki co i tak biletów nie było, więc napasłam oczy widokiem ze Skalnatego i ruszyliśmy Magistralą w stronę Rakuskiej Przełęczy.


Łomnica powoli chowała się za zboczem Huncowskiego.

Panorama stąd bardzo ładna, ale - jak to latem - powietrze mało przejrzyste i widok zamglony.

Szlak niezbyt trudny, chociaż są odcinki, gdzie trzeba się trochę poskrobać po rumowisku kamulców...
Na zdjęciach wygląda, jakby się szło wśród łagodnych pagórków - rzeczywistość jest zupełnie inna.


Po pewnym czasie pokazały się Tatry Bielskie

i powoli zaczął odsłaniać cel naszej wycieczki

Gdy dotarliśmy do Rakuskiej Przełęczy ukazał się piękny widok - Tatry Bielskie w całej okazałości i wspaniałe otoczenie Doliny Kieżmarskiej.
Jak inaczej jednak wyglądały z tej perspektywy.....
Aż mnie zamurowało z zachwytu



Przeczytałam w przewodniku Nyki, że warto iść na szczyt Rakuskiej Czuby i pomimo, że trochę turystów tam było (czego nie lubię) - poszliśmy.
Faktycznie, warto...




Tak bardzo chciałam, żeby chmury, gromadzące się co dzień popołudniu na szczytami Tatr, nadeszły na tyle póżno, abym mogła tą wspaniałą panoramę zobaczyć przy takim błękitnym niebie.
Po raz kolejny niebiosa mnie wysłuchały
Jak zwykle trochę wiało na szczycie, ale ja w takich przypadkach tracę czucie
Trzeba mnie tochę "docudzić" żebym wróciła na ziemię.

Schodzimy, bo jeszcze sporo drogi przed nami, a czas płynie nieubłaganie.
Szlak prowadzi ostro w dół, zakosami, w niektórych miejscach pozarywany - wymaga wzmożonej uwagi.


Przy sztolni trzeba się wykazać odrobiną sprawności przy łańcuchach, ale nie ma ekspozycji, więc nie sprawiło mi to większych trudności.

Niżej - w otoczeniu doliny pokazują się znane nam do tej pory widoki.



Zeszliśmy do Czarnego Stawu Kieżmarskiego, w którym tak pięknie przeglądały się i góry, i chmury.....



No i schronisko, a tam - wiadomo - coś na ząb dla męża i piweczko

Zrobiło się póżne popołudnie i tradycyjnie - nad samymi górami - trochę chmur się zebrało...




ale tylko nad wysokimi, nad resztą panował błękit, ozdobiony czasem białym obłokiem.
Droga powrotna - dość długa - żółtym szlakiem do Kovalcikowej Polany, trochę ostrego podejścia zielonym, a potem już leśna ścieżka, mięciutka bez kamieni - co za ulga dla naszych zmęczonych nóg
Szliśmy do stacji kolejki - Start, z nadzieją załapania się na zjazd gondolkową, no niestety....biletów już nie sprzedawali, mimo, że wagoniki jeszcze były w ruchu.
Odpoczęliśmy trochę na ławkach, powyjadali resztki z plecaka i trzeba było gnać na dół asfaltem. Na szczęście praktyczni bywalcy wydeptali skróty, z których ochoczo skorzystaliśmy. Wprawdzie mniej luksusowe, niż asfalt
Do elektriczki dotarliśmy o zmroku, a na kwaterę około 22 godz. - co tu kryć - sterani solidnie.
Nic to - góry dla zapaleńców - swojej urody tanim kosztem nie pokażą, dlatego na dalekich i wysokich szlakach "stonka" nie występuje
Przepiękna wycieczka - warto było
Na jutro zapowiedzieli dzień pochmurny i deszczowy, więc jest nadzieja na odpoczynek - bo tylko taka pogoda, w którą się nie da iść w góry - daje nam szansę, żeby trochę oddechu złapać.
A nam się to zdarza nieczęsto (na szczęście
Ala
c.d.n.


















