Alkoholowa przygoda życia

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
Awatar użytkownika
Huczaj

-#6
Posty: 2841
Rejestracja: śr 28 lis, 2007
Lokalizacja: Kraków/Olkusz

Post autor: Huczaj »

Janek pisze:Rozumiem, że nikt poza Hannibalem, który delikatnie dał do zrozumienia, że picie z gwinta nie jest mu obce, nie miał żadnej przygody alkoholowej. Albo jesteście święci albo kłamczuchy.
Znalazło by się kilka, jako że byłem bardzo buntwniczym nastolatkiem. Ale nie za bardzo wiem czy mogę pisać, coby nie gorszyć i nie dawać złego przykładu. Napiszę tyle że moją ksywkę na forum nadali mi koledzy żeby uczcić me poświęcenie w walce z wrogiem czyli naczelnikiem straży miejskiem o nazwisku...Hoczaj :D

Wódkę z gwinta też piłem nie raz, ale to żadna przyjemność. Hejnały też się robiło :D A teraz wódki nie piję wogóle, za to piwo jak najbardziej.
Awatar użytkownika
oskar

-#5
Posty: 603
Rejestracja: pn 26 wrz, 2005
Lokalizacja: Maków Podhalański

Post autor: oskar »

hmmm... a ja nie piłem nigdy poza toastami na sylwestra lub na czyichś weselach, uzbierałoby sie tego pewnie przez całe życie ze 2 butelki szampana + jedna wina. Opisywać mógłbym dłuuuuugo bo jako zawsze trzeźwy na imprezach byłem naturalnym opowiadaczem kumplom co narozrabiali a i holownikiem ich do domu też bywałem i musiałem wyciągać czasem z różnych kryzysowych sytuacji :D ale przecież nie będe opowiadał czyichś wybryków
Awatar użytkownika
hairy

-#4
Posty: 277
Rejestracja: ndz 22 lip, 2007
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: hairy »

Ja osobiście nie mam klopotów z alkoholem poza chwilami jak go nie mam :)

Zacząłem pic w wieku 19 lat. Poszedłem do znajomych na działki i stała butelka Jarzebiaka czy jakos tak.
Oczywiście nikt nie pomyslał o kieliszkach czy innym stosownym naczyniu do spozywania. Jako nigdy nie pijący7 wczesniej, moze poza symbolicznym szampanem i 2-3 lampkami wina miałem zaczynać.
Odkreciłem butelke i wypilem ze 3-4 solidne łyki, pamietam ze wchodziła jak woda, okazało się że wypiłem ponad pół butelki. oni stwierdzili ze juz moge sam dokonczyc oni maja nastepne.
Więc niewiele mysląc przechyliłem butelke i wypiłem jej zawartośc do końca. Mineło moze z 15-20 minut i .......... nie bede dalej opowiadał co się działo bo mi wstyd (ja nie pamiętam)
Nigdy więcej od tamtej pory nie piłem jarzębiaka i nie bede pił napewno.
"Przyjaciela nie opuszcza się nawet wtedy, gdy jest już tylko bryłą lodu"
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

hairy pisze: Odkreciłem butelke i wypilem ze 3-4 solidne łyki, pamietam ze wchodziła jak woda (...)
hehe, jak też pamiętam jak w początkowym okresie wódka wchodziła jak woda; bez żadnej popity, dużymi haustami...
teraz mocne alkohole pijam bardzo rzadko - ograniczyłem się przede wszystkim do wina
"Chwalić możnych tego świata za cechy, których nie posiadają, to tyle co drwić z nich bezkarnie"
Awatar użytkownika
hairy

-#4
Posty: 277
Rejestracja: ndz 22 lip, 2007
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: hairy »

Ja obecnie spozywam sporadycznie, jak wino to tylko wytrawne, wódeczność staram się ograniczać do minimum, lubie też wchisky, no i oczywiście piweczko.
Obecnie mam faze na robienie różnorakich nalewek, podbno nawet dobre wychodza, ale ja sie nie wypowiadam bo nie pijam ich :D
"Przyjaciela nie opuszcza się nawet wtedy, gdy jest już tylko bryłą lodu"
madziula24

-#6
Posty: 1073
Rejestracja: śr 16 lip, 2008
Lokalizacja: Kraków

Post autor: madziula24 »

Ja chyba jakiś większych praygód nie miałam.. ;] Ale do końca życia sobie nie zapomnę, jak byłam w wakację z mamą u rodziny koło Zakopanego.. Wracałyśmy do domu cioci i wujka u których mieszkaliśmy.. Ale przypadkiem napotkaliśmy ciocię mieszkającą kilka domów dalej.. Zapraszała, prosiła, ale stwierdziliśmy, że nie idziemy, bo klucza do domu nie mamy.. Ciocia w końcu uprosiła i usiadłyśmy na murku, ogrodzenia. No, ale nie dało się siedzieć pusto ;] Więc kuzyn poszedł do sklepu, kupił alkohol, sok i kubeczki plastikowe. wypiliśmy trochę we trójkę i poszłyśmy do domu;] Na ganku czekała ciocia zamiatając (o 23?!) Wyśmiała nas i stwierdziła, że pijemy na ulicy jak malolaty ;] A co najlepsze wielu znajomych nas widziało ;] Tym samym od tamtej pory wypominana jest nam ta historia ;] Szczególnie po tym, jak na drugi dzień umierałam po jakimś okropnym soku z limitowanej edycji ;]]]
Wszystko, co przeżywamy, to tylko jakieś etapy, jakieś stacje. To, co dziś wydaje się wielkim osiągnięciem, jutro odpada, bo poszliśmy już dalej. Trzeba być zawsze w drodze.

Anna Kamieńska
Awatar użytkownika
Andrzej Krystoszyk

-#6
Posty: 1165
Rejestracja: pn 17 maja, 2004
Lokalizacja: Pułtusk

Post autor: Andrzej Krystoszyk »

gb pisze:
Andrzej Krystoszyk pisze:No cóż. Człowiek podobnie jak wódka składa się w 60% z wody :D
Niektóre gatunki dociągają nawet poniżej 30%. Wody. :)Nie wiem jak z ludźmi... :))

pozdrawiam
gb 8)
pewnie chodzi o mumie 8)
Awatar użytkownika
cyganeria

-#6
Posty: 1028
Rejestracja: ndz 25 gru, 2005
Lokalizacja: w ludziach tyle nienawiści?...

Post autor: cyganeria »

Hannibal pisze:hehe, jak też pamiętam jak w początkowym okresie wódka wchodziła jak woda; bez żadnej popity, dużymi haustami...
ojj też pamiętam te czasy :D ale teraz już nie wchodzi i raczej wódki nie piję, poza wiśniówką i drinkami naturalnie. No i wino jest czymś pięknym :)
(...) Ku przełęczom, Ku wierchom, Ku graniom...
Ja za nią... (...)
Awatar użytkownika
Huczaj

-#6
Posty: 2841
Rejestracja: śr 28 lis, 2007
Lokalizacja: Kraków/Olkusz

Post autor: Huczaj »

Hannibal pisze:hehe, jak też pamiętam jak w początkowym okresie wódka wchodziła jak woda; bez żadnej popity, dużymi haustami...
Ja zawsze jako twardy zawodnik z małopolski piłem bez przepity. Zawsze.
włóczęga

-#5
Posty: 583
Rejestracja: czw 12 maja, 2005
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: włóczęga »

Pewnie co niektórzy pamiętają, że był taki "dobry" zwyczaj, żeby pierwszą wypłatę przepić. To było już dość dawno temu. No więc razem z kolegami, którzy też tego dnia wzieli pierwszą wypłatę ruszyliśmy podołać zwyczajowi.
Dalej nie będę opisywał, ale zapamiętałem to do dzisiaj. :))

A tak wogóle to na ten temat mógłbym napisać książkę. :))

Ach, te dawne prywatki, Sylwestry, brydże przy muzyce Pink Floyd, czy Led Zepelin /przepraszam za błędy/.
Albo wypijane wino marki "wino" przy słuchaniu na boisku Radia Luxemburg. :))
Ale to były czasy. Jak niekiedy opowiadam to żonie, to łapie się za głowę.

Teraz lubię tylko piwko i to w dość umiarkowanej ilości.

Oj, starczy, bo naprawdę nie ma się czym chwalić. :))
uszba

-#6
Posty: 1612
Rejestracja: ndz 08 maja, 2005
Lokalizacja: Niemcy

Post autor: uszba »

włóczęga pisze:Pewnie co niektórzy pamiętają, że był taki "dobry" zwyczaj, żeby pierwszą wypłatę przepić. To było już dość dawno temu. No więc razem z kolegami, którzy też tego dnia wzieli pierwszą wypłatę ruszyliśmy podołać zwyczajowi.
Dalej nie będę opisywał, ale zapamiętałem to do dzisiaj.
Skoro zapamiętałeś to albo za mało wypiłeś albo wypłata była za cienka ;)
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Jestem gorszego sortu...
świster

-#6
Posty: 1981
Rejestracja: śr 05 mar, 2008

Post autor: świster »

uszba pisze:Skoro zapamiętałeś to albo za mało wypiłeś albo wypłata była za cienka ;)
A może lokal był drogi albo to był "lokal", gdzie alkohol jest tylko dodatkiem :think: ;)
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

nie raz miałem okazję tam pić
jeśli mam się napić piwa to jest to zawsze piwo z minibrowaru, czyli niefiltrowane i niepasteryzowane; innych nie uznaję :)
"Chwalić możnych tego świata za cechy, których nie posiadają, to tyle co drwić z nich bezkarnie"
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Mnie kiedyś załatwiono tzw. "bombą".
Był to kufel piwa do którego wrzucony został dość spory kieliszek wiśniówki..

Efekt - bombowy :?
- tym bardziej, że było już po kilku "granatach" :)) ...

O innych przypadkach nie będę pisała, bo wyszłabym tu na niezłą rozrabiarę :? :)) ...

Z alkoholi lubię tylko biały, deserowy vermut no i oczywiście - na pierwszym miejscu - piweczko :D .


Ala :) .
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Jakiś czas temu, podczas dość żywych tańców, koleżanka przez przypadek rzuciła się na mnie. W efekcie myślałam (byłam prawie pewna), że mam złamany nos. Bolało okropnie, przykładanie pomidorów itd. (wszystkiego co się nadawało, a było w lodówce) nic nie pomagało. Owa sprawczyni stwierdziła, że skoro zawiniła, to mi pomoże i troszkę mnie upije żeby nie bolało. Po kilku "głębszych" do popijania wódki dawała mi... sok z wódką. :] Owszem, przestało boleć. Ba! Nawet miałam pełno sił i biegałam wokół domu. Niestety efekty nie były miłe, a rano ból powrócił.
Nie wiem czy to alkoholowa przygoda życia, ale akurat to mi się teraz przypomniało. :)
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
krakus

-#5
Posty: 710
Rejestracja: sob 19 mar, 2005
Lokalizacja: inąd

Post autor: krakus »

Poszliśmy z paroma znajomymi do knajpy Rock'n'Roll na Grodzkiej z zamiarem lekkiego zanietrzeźwienia. Niestety zanietrzeźwienie w warunkach knajpianych nie należy do popularnych wśród studentów. Dość drogi to interes. Wyszliśmy więc z dwójką znajomych na "małe co nieco". Kupiliśmy szybko 0,7 i obaliliśmy pod murem na Senackiej czając sie przed służbami porządkowymi. Wpadliśmy do knajpy zanim nas złapało. Pamiętam że koleżanka była zła że wypiliśmy wszystko sami (a przecież nie było czym sie dzielić :) ) Piliśmy bez przepity. Tak mi zostało do tej pory. Teraz takie picie już mi sie nie zdarza. Browarek (bardzo chętnie porterek), winko, nalewki własnej roboty, łiskaczyk. Unikam tylko Absolwenta, wódek słowackich i ziemniaczanych wyrobów.
Rock'n'Roll już nie istnieje :(
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

krakus pisze:Rock'n'Roll już nie istnieje
Właśnie się zastanawiałam gdzie jest taka knajpa na Grodzkiej.
Ale za to jest fajnie w FARAON Shisha Bar :) Tylko drogo.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
leo

-#5
Posty: 632
Rejestracja: ndz 06 lis, 2005
Lokalizacja: kraków, okolice

Post autor: leo »

..jak dla mnie to w Krk najfajniejsze knajpy na Kazimierzu...i nie tak drogo jeszcze..
Awatar użytkownika
krakus

-#5
Posty: 710
Rejestracja: sob 19 mar, 2005
Lokalizacja: inąd

Post autor: krakus »

Agaar pisze:Rock'n'Roll już nie istnieje
był na pierwszym piętrze a w piwnicy była "żółta łódź podwodna" W kamienicy obok jest teraz spożywczak "kefirek".
ODPOWIEDZ