Znalazło by się kilka, jako że byłem bardzo buntwniczym nastolatkiem. Ale nie za bardzo wiem czy mogę pisać, coby nie gorszyć i nie dawać złego przykładu. Napiszę tyle że moją ksywkę na forum nadali mi koledzy żeby uczcić me poświęcenie w walce z wrogiem czyli naczelnikiem straży miejskiem o nazwisku...HoczajJanek pisze:Rozumiem, że nikt poza Hannibalem, który delikatnie dał do zrozumienia, że picie z gwinta nie jest mu obce, nie miał żadnej przygody alkoholowej. Albo jesteście święci albo kłamczuchy.
Wódkę z gwinta też piłem nie raz, ale to żadna przyjemność. Hejnały też się robiło





