akurat ma wiele, bo to ekranizacja PIERWSZEJ ksiązki Fleminga o Bondzie. w dodatku dosyć wierna (oczywice w kwestii głownego nurtu akcji)andy67 pisze:ale wiele wspólnego z Bondem to to nie ma
Bondów było kilku. Jeden był od Doktora No do "W tajnej służbie". Drugi, bardziej komediowy był od "diamenty sa wieczne" do "Zabójczego widoku" Potem charakter Bonda zmieniał się już z aktorami - Dalton był poważny, Brosnan był gdzies pomiedzy Connerym a Moorem.
PRzecież zupełnie inny jest Bond w "Ośmiorniczce" od Bonda w "Pozdrowieniach z Moskwy" czy np z "Świat to za mało"
PS za najgorsze częsci cyklu uważam "Ośmiorniczke", "Moonrakera", "zabójczy widok" i "Śmierć nadejdzie jutro"






