Zakończyć czas by jakoś ten udany letni sezon,wybieramy przeto ture łatwą i przyjemną.
Udajemy sie więc w Staroleśną Dolinę dawno przez nas nie nawiedzaną by po grani pewnej radośnie pochasać
Drogą tak starą,że trudno ustalić kto pierwszy nią chadzał nasze rozproszone "stado" podąża ku przełęczy.
Po drodze mijamy inne stado tyle,że parzystokopytne od którego obok zasadniczych różnic anatomicznych różni nas
jeszcze to,że w skład tamtego wchodzi pare smic i jeden cap,zgoła odmiennie niż u nas.
Wychodzimy z cienia na słoneczne siodło przełęczy gdzie wiatr mrożny swe harce zaczyna.
Dalsza trasa(którą przed ponad stu laty pokonał Alfred Martin) wije się przez czuby,ławki,szczerbiny po potężną kopułe szczytową.
Przewodnik ląduje w plecaku,idziemy jak każdego "puszcza" jedni z lewej,drudzy z prawej ,dołem, górą. Każdy na swą modłę
z drogi przyjemność czerpie.
Chwilami gdy wiatr cichnie zalegamy w rudych trawach chłonąc widoki ,których tego dnia nam Pan Bóg nie poskąpił.
Każdy krok ku celowi wycieczki nas zbliża i tak porą obiadową wierzchołek krzyżem okuty zdobywamy.
Widać prawie wszystkie szczyty na których dane nam było tego roku stanąć co przywołuje fale wspomnień.
-Pamiętasz jak...
-A ten żleb...,a jak tamtą granią...
-Niesamowicie na koniec taką pnoramkę zobaczyć.
Porywy zimnego wiatru i ołowiane chmury z wierzchołka nas zganiają.Idzie klasyczna dupuwa.
Maruderzy jesiennego orszaku opuszczają góry,a forpoczta "lodowej pani" przygotowuje świat na jej przybycie.
Na horyzoncie widać już jej mrożne rydwany i tylko patrzeć jak swym białym płaszczem okryje Tatry.
Po zejściu szlakiem przez niektórych mianem "destruktora kolanowego" zwanym pętle naszą na Hrebienioku kończymy
pijąc toast za miniony sezon.
Czas się do zimy sposobić.
Ps: Kasi,Piotrkowi,Markowi,Fenkowi(dzięki za foty
Smolik.
KIEDY RANNE WSTAJĄ ZORZA

JESIENNI MARUDERZY

STARĄ DROGĄ KU PRZEŁĘCZY

OSTANI W "STADZIE"

ZAPOMNIANA MAŁA DOLINA

LUDKI NA GRANI,GDZIE?

ZMIERZAJĄC KU PRZEZNACZENIU

RADOCHA

WSTAWAĆ LENIE

ZAPATRZONY

EKIPA SZCZYTUJE

ZACZYTANY

ZAMYŚLONY

NOSTALGIA

KONIEC LETNIEGO SEZONU





