Z psem w... Tatry?
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Z psem w... Tatry?
*
Co tam mandat! Turyści z psami wędrują po Tatrach
źródło: Gazeta Krakowska - 2008/11/13
Wprowadzenie psa do TPN może kosztować 500 zł. To nie jest żaden straszak na miłośników psów.
Tatrzański Park Narodowy nie jest dla psów. Wiadomo to od dawna. Informują o tym wielkie znaki na każdym wejściu na teren parku. To i tak nie pomaga. W miniony długi weekend w TPN roiło się od turystów z psami na smyczy.
Jak mówi Zbigniew Krzan, wicedyrektor TPN, zakazem wprowadzania psów objęte jest ponad 90 proc. powierzchni Tatr.
– Z psami można jedynie wchodzić do Doliny Lejowej oraz do Chochołowskiej, ale tylko do schroniska – mówi wicedyrektor Krzan. – Gdzie indziej wprowadzanie psów jest zakazane.
Tymczasem z zakazów turyści nic sobie nie robią. Tylko na szlaku na Halę Kondratową w ostatni poniedziałek napotkać można było kilka rodzin spacerujących z małymi pieskami na smyczy. Zdarzały się też większe okazy, jak wilczury.
– A takie coś jest karalne – przypomina Edward Wlazło, komendant straży parku. – Można za to dostać mandat karny od 50 do 500 zł. Zakaz wprowadzania psów reguluje ustawa o ochronie przyrody. Przyrodnicy przypominają, że wycieczka w wyższe partie gór może być stresująca zarówno dla psa, jak i dla innych mieszkańców Tatr.
– Pies bowiem może szczekać albo co gorsza gonić na przykład łanie – wylicza Krzan. – Poza tym jego obecność jest o tyle niebezpieczna, gdyż może on być nosicielem jakichś pasożytów, które z kolei w jego odchodach mogą przedostać się na teren parku. A to może poważnie zaszkodzić zwierzętom żyjącym na terenie parku, których większość jest pod ochroną.
Problem polega jednak na tym, że jest zbyt dużo turystów w parku, zwłaszcza w taki weekend jak ten ostatni, aby każdego miłośnika psa zauważyć i upomnieć.
Co tam mandat! Turyści z psami wędrują po Tatrach
źródło: Gazeta Krakowska - 2008/11/13
Wprowadzenie psa do TPN może kosztować 500 zł. To nie jest żaden straszak na miłośników psów.
Tatrzański Park Narodowy nie jest dla psów. Wiadomo to od dawna. Informują o tym wielkie znaki na każdym wejściu na teren parku. To i tak nie pomaga. W miniony długi weekend w TPN roiło się od turystów z psami na smyczy.
Jak mówi Zbigniew Krzan, wicedyrektor TPN, zakazem wprowadzania psów objęte jest ponad 90 proc. powierzchni Tatr.
– Z psami można jedynie wchodzić do Doliny Lejowej oraz do Chochołowskiej, ale tylko do schroniska – mówi wicedyrektor Krzan. – Gdzie indziej wprowadzanie psów jest zakazane.
Tymczasem z zakazów turyści nic sobie nie robią. Tylko na szlaku na Halę Kondratową w ostatni poniedziałek napotkać można było kilka rodzin spacerujących z małymi pieskami na smyczy. Zdarzały się też większe okazy, jak wilczury.
– A takie coś jest karalne – przypomina Edward Wlazło, komendant straży parku. – Można za to dostać mandat karny od 50 do 500 zł. Zakaz wprowadzania psów reguluje ustawa o ochronie przyrody. Przyrodnicy przypominają, że wycieczka w wyższe partie gór może być stresująca zarówno dla psa, jak i dla innych mieszkańców Tatr.
– Pies bowiem może szczekać albo co gorsza gonić na przykład łanie – wylicza Krzan. – Poza tym jego obecność jest o tyle niebezpieczna, gdyż może on być nosicielem jakichś pasożytów, które z kolei w jego odchodach mogą przedostać się na teren parku. A to może poważnie zaszkodzić zwierzętom żyjącym na terenie parku, których większość jest pod ochroną.
Problem polega jednak na tym, że jest zbyt dużo turystów w parku, zwłaszcza w taki weekend jak ten ostatni, aby każdego miłośnika psa zauważyć i upomnieć.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Re: Z psem w... Tatry?
Panowie z TPN ponarzekali, że ludzie z psami wchodzą, ale ciekawe ile mandatów za to wystawili? Coś mi się wydaje, że niewiele, zwłaszcza że od razu mamy tłumaczenie, że nie da się "każdego miłośnika psa zauważyć". No to ludzie będą dalej wchodzić z psami...Zygmunt Skibicki pisze: Problem polega jednak na tym, że jest zbyt dużo turystów w parku, zwłaszcza w taki weekend jak ten ostatni, aby każdego miłośnika psa zauważyć i upomnieć.
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Kiedyś trwała ostra tu dyskusja, jakie umiejętności winien posiadać strażnik TPN. Ja byłem za policyjnymi. Oberwało mi się od stronników kwalifikacji przyrodniczo naukowych. No, to mamy wyniki...MiG pisze:Panowie z TPN ponarzekali, że ludzie z psami wchodzą, ale ciekawe ile mandatów za to wystawili? Coś mi się wydaje, że niewiele, zwłaszcza że od razu mamy tłumaczenie, że nie da się "każdego miłośnika psa zauważyć". No to ludzie będą dalej wchodzić z psami...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Re: Z psem w... Tatry?
Przecież to jest jakaś naiwna ściema.Problem polega jednak na tym, że jest zbyt dużo turystów w parku, zwłaszcza w taki weekend jak ten ostatni, aby każdego miłośnika psa zauważyć i upomnieć.
Wystarczy tylko 4 - słownie czterech - parkowców, aby większość takich przypadków wyłapach. Jeden przy bramce w Palenicy, drugi na murku w Kuźnicach, trzeci przy bramce w Stążyskiej i czwarty w Kościeliskiej.
Ostatnio zmieniony pt 14 lis, 2008 przez świster, łącznie zmieniany 1 raz.
No ale przecież media nie bronią tych wszystkich 'psiarzy' i rejwach nie powstaje/powstałby w obronie ich rzekomych praw.gb pisze: Jeśli strażnik Parku interweniuje "na ostro" - dając mandat - rejwach podnosi się aż do morza, wszystkie media mają używanie.
Jak dla mnie powinni karać (nie muszą od razu 500 PLN). Czynnik ekonomiczny jest najlepszą metodą wychowawczą.gb pisze: A gdy ktoś zwróci uwagę, że strażnicy wolą "wychowywać", "upominać" niż karać - to okazuje się, że "są nieskuteczni". Brak konsekwencji jest najbardziej deprymujący...
Przyznam, że i mnie nic nie jest wiadomym o tych rejwachachMiG pisze:gb napisał(a):
Jeśli strażnik Parku interweniuje "na ostro" - dając mandat - rejwach podnosi się aż do morza, wszystkie media mają używanie.
No ale przecież media nie bronią tych wszystkich 'psiarzy' i rejwach nie powstaje/powstałby w obronie ich rzekomych praw.
PS.
Chętnie przyjąłbym zlecenie na usługi filancowskie TPN. Zapłacę umówioną z TPN kwotę(np. w wysokości aktualnych wydatków na strażników), zapewnię wysokie pobory filancom i... starczy jeszcze bardzo dużo dla mnie.
Świstera uspokoję - na porządnych pozaszlakowcach nie zarobię ani grosza. Ale te łajzy, co wchodzą na skałki w Strążyskiej aby sobie zrobić zdjęcie typu - Karolek na wspinaczce, będę tępił na maksa.
Jestem gorszego sortu...
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Cholera!gb pisze:Jeszcze jednym problemem jest to, iż 3/4 wędrujących po dolinie Kościeliskiej, Białego, nawet do MOka - nie traktuje tych dróg jako "szlaków", a otoczenia jako Park Narodowy. To - w większości przypadków - wakacyjny spacer. Może nie "dla zabicia czasu", ale... nad morzem chodzą na molo, w górach - do doliny... Widziałeś, żeby w jakimś parku (poza Łazienkami Królewskimi) wśród spacerujących kręciły się stada strażników?
Nie strzymam i jeszcze raz przytoczę, co dawno temu pisałem:
Szedłem kiedyś Orla Percią i kilka razy mijałem się z trzema Rosjanami. Nawet "ładnie" szli. Raz oni mnie wyprzedzali, a raz ja ich...
Schodziłem Zawratem i z daleka widziałem trzech facetów kąpiących sie w Czarnym Stawie. Podszedłem, a poznawszy tych samych Rosjan, spokojnie, najpierw po polsku, potem po rosyjsku zwróciłem im uwagę, że w TPN kąpanie sie w stawach jest zabronione. Na co oni, że u nich tak można i ani myśleli wyjść z wody...
Wziąłem telefon, zadzwoniłem "gdzie trza" i siadłem zastanawiając się, czy w ogóle ktoś zareaguje. Aż mi dech zaparło, bo w niespełna dziesięć minut zjawili się dwaj mundurowi strażnicy TPN, wywołali Rosjan na brzeg - widać podziałał sam "urzędowy" ubiór - i... wystawili odpowiednie kwity.
Pytam się zatem Grzegorza: można...?
Tylko do tego trzeba mieć jaja.
Strażnik bez jaj, to... inwalida!
Tłumaczenie się, że "głupio zwracać uwagę dorosłej osobie, kulturalnie wyglądającej" (sic!), to jest po prostu niepoważne traktowanie odpowiedzialnie przyjętych obowiązków. Wybacz Grzegorzu, ale łagodniej tego nie potrafię określić.
Ponoć Straż Parku ma nowego szefa z odpowiednim doświadczeniem i twardą ręką. Mam nadzieję, że to wreszcie zakończy śmieszne dywagacje o "niemożności" i takie tam różne inne kpiny z poważnej sprawy.
I jeszcze na temat tych "stad strażników"...
A po jaką cholerę stada?
Ci, wyżej opisani pewno siedzieli sobie gdzieś nad Stawem i za bardzo się tym nie zmęczyli, bo po co? Z drugiej strony, po co mają siedzieć w tpn-ówce? Kto w budynku TPN łamie regulamin Parku? To trzeba nieśpiesznie spacerować w miejscach, gdzie od dawien dawna "tuptusie" zachowują się niestosownie. I niech mi nikt nie mówi, że takie miejsca są strażnikom nieznane...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Grzegorzu, uwierz mi, że to żadne cuda na kiju. Jedno wszak musi naczalstwo TPN zrozumieć - naukowcami to się tego nie zrobi. Oni są fantastyczni i bezcenni, ale akurat nie do roboty strażniczej.gb pisze:Wyobrażasz sobie strażnika pokrzykującego...
Mają teraz strażnicy szefa z żandarmerii i on pewnie skuteczniej błędne rozumienie funkcji strażniczej wyłoży niż moja klepanina w klawiaturę.
A o "lewiznach" to ja się nie będę wypowiadał, bo Bogiem a prawdą można to samo robić i wcale nie bawić się w ciuciubabkę z filancami. To nie jest kwestia mogę-nie mogę, a zwykłe sobiepaństwo mające w d...e obowiązujące przepisy. Kto naprawdę chce, ten potrafi niewielkim zachodem i jeszcze mniejszym kosztem zdobyć potrzebne uprawnienia. W kilku miejscach dokładnie opisałem, jak to zrobić, ale ze zrozumiałych powodów wszędzie trąbił o tym nie będę.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
@Zygmunt i GB - obaj macie rację. Problem tkwi w kwestii, nazwijmy to "metodyki". Policjant na drodze ma możliwości, lizaczek i "kolega" przystaje, mało kto ryzykuje ucieczkę, bo są możliwości - jest czym pogonić, jest radio, przy pomocy którego można uruchomić położenie "kolczatki" i dc.jak w "przypadku Kurskiego" - facetów z legitymacją poselską niewiele a resztę się łapie i przystępuje do czynności. Policjanci teraz pieniędzy nie kasują, wypisują przelew i jakoś jednak policja to ściągą.gb pisze:Wyobrażasz sobie strażnika pokrzykującego na - powiedzmy - 30 osób robiących sobie skróty w Strążyskiej i grożącego im mandatem za wejście do strumienia???
Strażnik natomiast co - ma gonić jak "kolega" ucieka. Pewnie by dogonił i co dalej jak "kolega" nie chce okazać dowodu? No i wychodzi na to, że jedyne co pozostaje to "przyłożyć" ręcznie czyli pobić i w ten sposób dojść do punktu wyjścia tych wszystkich dyskusji czyli wątku kolegi Kilerusa.
Czy zaprzeczam w ten sposób sam sobie? Nie do końca, na takiej np. drodze z Palenicy do Moka można byłoby uruchomić patrole policyjno - strażnicze. Nie wszyscy też uciekają, nie wszyscy będą udawć, że nie mają dokumentu.
Problem tkwi jeszcze w czymś. Podczas monitoringu Tatr w 2004 roku trochę ponad 1000 osób poproszono o wypełnienie ankiet (w TANAP). Próbka statystyczna olbrzymia bo 1000 osób na 48 000 osób grupy, z której wybierano (w badaniach preferencji politycznych próbka też wynosi ok. 1000 osób na całą populację i się przy woborach dość nieźle potwierdza). No i z tych 1000 osób aż 53.1% NIGDY NIE WIDZIAŁO STRAŻNIKA W TERENIE. Jednocześnie aż 78.6% badanych osób było w TANAP-ie wielokrotnie. To niezbyt dobrze mówi o skuteczności działań strażników.
Wydaje mi się, że trzeba zacząć od ew. zwiększenia uprawnień strażników oraz przeanalizowania skuteczności metod ich pracy.
Jestem gorszego sortu...
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Kiedyś przeglądałem te dane i od razu nasunęła mi się taka myśl: mało kto z tłumu na Asfalt Avenue w ogóle wie, jak wygląda strażnik TPN, a tam przecież można ich spotkać najczęściej, niestety głównie w... samochodach.Janek pisze:aż 53.1% NIGDY NIE WIDZIAŁO STRAŻNIKA W TERENIE
Masz chyba całkowitą rację - najpierw trzeba gruntownie przebudować metodykę pracy strażników.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
No, to wychodzi na to, że w opisywanym "zajściu" nad CzSG byłem kapusiem, tak?gb pisze:osoba zawiadamiająca - jest utożsamiana z "kapusiem"/"donosicielem"
Wiesz co? Ja mam to głęboko...
I wcale ta Twoja analiza "powszechnie panujących w społeczeństwie postaw" mnie nie przekonuje. Być może, była ona słuszna, ale wiele lat temu. Dziś to wygląda zupełnie inaczej - jestem o tym przekonany.
Gdyby TPN udostępnił do powszechnej wiadomości numer telefonu bezpośredni do dysponenta strażników, całe to Twoje rozumowanie diabli by wzięli w jeden miesiąc. Strażnicy zostali by wręcz zasypani informacjami o aktualnie następujących wykroczeniach.
Póki co taki telefon "niby jest", ale dobrze wiesz, jak to działa. Przecież to właśnie chodzi o to, by informacja "grzęzła" na drodze administracyjnej i by interweniujący nie miał możliwości wyegzekwowania stosownego do swych informacji działania. Tak jest (a może było? - chciałbym!) po prostu szefostwu TPN wygodnie.
Nasza milicja, a potem już policja też długie lata grała w bambuko z telefonami alarmowymi, a teraz już nie może. I o to właśnie chodzi.
Są służby opłacane z budżetu - naszych podatkowych pieniędzy! - i muszą stosownie działać, a jak nie potrafią, to trzeba zmienić ludzi nimi kierujących na kompetentnych.
Widzę jednak, że idzie w TPN ku lepszemu, ale zobaczymy jak szybko będzie szło w tym kierunku...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Jestem zdecydowanym zwolennikiem surowego karania za wprowadzanie psów na teren parku. Ile osób uniknęło dzięki temu nieprzyjemnej konfrontacji z krwiożerczymi bestiami wielkości niedźwiedzi, beztrosko spuszczanymi ze smyczy przez właścicieli, bo " Maks się musi przecież wyszaleć". Dość mam tego w lasach na nizinach. W Tatrach chcę odpocząć od cywilizacji, zgiełku i domowych czworonogów.
o kurcze zoofilGreg pisze:Nie "jak owieczka", ale to jest prawdziwa owca, rasa zwisłoucha. I to zdaje się tuż po strzyżeniu.Janek pisze:A takie można? Toż to jak łowieczka, panie Krzan!![]()
Ja nie widziałem jeszcze psa w TPNie, ale mam słaby wzrok to się nie liczę, choć przypominam sobie jedno miłe spotkanie z "bestią" MartinaGreg pisze:Ile osób uniknęło dzięki temu nieprzyjemnej konfrontacji z krwiożerczymi bestiami wielkości niedźwiedzi,



