prohibicja grozi Zakopanemu ??

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

Huczaj pisze: Jakby nie było piwa w schronach to bym sobie nosił w plecaku
świster pisze: ps w lecie wniosłem 16 browarów na Hale
aro pisze: W Piątce już jest po 8 ;) Ale 5 wydźwigałem
Iwona, w obliczu powyższego musisz stwierdzić, że ja to w plecaku mam same najpotrzebniejsze rzeczy :)

A poza tym:
Iwona pisze: W Tatrach to sobie można słonia przytargać na plecach.
O, właśnie!
świster

-#6
Posty: 1981
Rejestracja: śr 05 mar, 2008

Post autor: świster »

@MiG,
przecież napisałem, że wybrałem się na zakupy do Zakopanego, a wracać z prawie pustym (7kg jedzenia) plecakiem to tak trochę głupio ;)
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

świster pisze: przecież napisałem, że wybrałem się na zakupy do Zakopanego, a wracać z prawie pustym (7kg jedzenia) plecakiem to tak trochę głupio
Spoko, rozumiem.
Choć mi się chyba nigdy nie zdarzyło nosić piwa w góry :think:
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Gazeta Krakowska pisze: „Alkoholowa” uchwała do poprawki
źródło: Gazeta Krakowska - 2009/08/11

Słynna już na całą Polskę najbardziej restrykcyjna w kraju uchwała o zasadach sprzedaży alkoholu w Zakopanem – we wrześniu idzie do poprawki. W listopadzie ubiegłego roku radni przegłosowali uchwałę o sprzedaży na terenie miasta alkoholu, która spowodowała, że wiele lokali straciło lub straci koncesję. – Uchwała musi zostać zmieniona – podkreśla burmistrz Janusz Majcher. – Tym razem będziemy wzorować się na uchwałach naszych sąsiadów, np. Nowego Targu.
Ja także obiecuję, że od jutra nauczę się... czytać!
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Tygodnik Podhalański pisze: Radni o alkoholu: Ta uchwała to traktat lizboński
źródło - Tygodnik Podhalański

Radni nie będą dziś głosować zmian w uchwale o liczbie punktów sprzedaży alkoholu w Zakopanem. Odpowiednią uchwałę zdjęto z porządku obrad sesji Rady Miasta. - Czy burmistrz chce nas zamęczyć sprawą alkoholu, niczym traktatem lizbońskim i jak w Irlandii mamy głosować do skutku - pytał radny Józef Figiel.
Piątkowe obrady zakopiańskiej Rady Miasta Fot. Paweł Pełka
Piątkowe obrady zakopiańskiej Rady Miasta
Fot. Paweł Pełka
Przepisy związane ze sprzedażą alkoholu w Zakopanem, od 10 lat budzą pod Giewontem duże kontrowersje. Przypomnijmy, że zgodnie z uchwalonym przez radnych prawem, alkohol nie może być sprzedawany w odległości 100 metrów od szkół i kościołów.

Rok temu z uchwały zniknęły zapisy o zakazie sprzedaży alkoholu w okolicach zakładów służby zdrowia. Później okazało się, że w uchwale znalazły się też dworce autobusowe i kolejowe, a co za tym idzie górna stacja kolejki na Gubałówkę. To oznaczałoby zakaz sprzedaży piwa w tym popularnym turystycznie miejscu.

Opozycyjny radny Jerzy Zacharko domagał się przed sesją, aby zakończyć dyskusję na ten temat.

- Dyskutujemy już trzy lata, chcielibyśmy definitywnie zakończyć temat i do niego nie wracać - twierdził Jerzy Zacharko.

Inny opozycyjny radny Józef Figiel stwierdził, że burmistrz chce zamęczyć radnych zmianami w uchwale, niczym traktatem lizbońskim, tak aby nowe przepisy za wszelką cenę zostały przegłosowane.

Burmistrz Janusz Majcher tłumaczył, że w tej sprawie wpłynęło niedawno pismo z tatrzańskiej Izby Gospodarczej, a zaplanowane jest także spotkanie z zakopiańskimi księżmi i podjęcie nowej uchwały powinno zostać przesunięte.

Ostatecznie uchwałę zdjęto z porządku obrad.

Przypomnijmy, że zakopiańskie prawo w tej kwestii należy do najbardziej restrykcyjnych w całej Polsce.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Tygodnik Podhalański pisze: Zabójcza śliwowica spod kurtki na Krupówkach
źródło - http://www.tygodnikpodhalanski.pl/www/i ... =&id=11672

Zakopane zalewa potok fałszywej śliwowicy. Do jej wyrobu wykorzystywane są żrące środki służące do odkażania rur kanalizacyjnych lub podpałka do grilla.

Przez Krupówki przelewa się potok turystów. Goście, którzy spędzają ferie pod Giewontem, co i rusz nagabywani są przez krążących w tłumie handlarzy. Sprzedawcy oferują „śliwowicę” prosto z Łącka. Wystarczy pospacerować po deptaku. Poniżej skrzyżowania z ul. Kościuszki na ławeczce siedzi młody człowiek o silnej posturze. Od czasu do czasu rzuca w stronę przechodniów: „Śliwowica! Śliwowica! Tanio!”

Trupia główka

– Te napoje mają się nijak do jakiegokolwiek alkoholu! – denerwuje się nasz czytelnik. Do redakcji przyniósł w części napoczętą flaszkę. Podkreśla, że została kupiona okazyjnie na Krupówkach. Za 20 złotych. Piękna etykietka, złoty, ozdobny sznurek. A na odwrocie mazakiem ktoś dorysował dwa piszczele i trupią główkę, symbol kojarzący się raczej z denaturatem. – To moi goście, którym wynajmuję kwatery, dorysowali. Wypili prawie całą flaszkę. Na drugi dzień czuli się, jakby ich ktoś otruł. Dobrze, że nie dopili do końca. Chcą być anonimowi. Ja zresztą też, bo na tej pseudośliwowicy handlarze zarabiają krocie. Za tym idzie naprawdę duża kasa. A dla tych, którzy to piją, to zagrożenie życia – przestrzega.

Rzeka nielegalnie sprzedawanego alkoholu to jeden problem. Zawartość butelek – to sprawa bardziej szokująca. – Panie redaktorze, prawdziwa śliwowica musi kosztować powyżej 50 zł za butelkę. Ktoś, kto oferuje śliwowicę po 20-30 zł, jest oszustem. Destylat renomowanej wytwórni kosztuje 80 zł za pół litra – wyjaśnia sprzedawca. Nie chce podawać swojego nazwiska, bo walczy z nielegalnym handlem od dłuższego czasu. Bez żadnego efektu. W szczycie sezonu na Krupówkach wciąż pojawiają się nielegalni handlarze.

– Pocztą pantoflową dowiadujemy się, że handlarze pojawiają się regularnie i że tzw. alkohol, który oferują, to produkt otrzymany z niewiadomego pochodzenia płynów, które mogą zagrażać zdrowiu, a nawet życiu – wyjaśnia Wojciech Solik, wiceburmistrz Zakopanego. Dodaje, że w tej sprawie miasto nie ma możliwości obrony. Od czasu do czasu na miejsce pokątnego handlu wysyłani są strażnicy miejscy. W sezonie letnim urządzili nawet obławę na sprzedawcę lewego alkoholu. Ten podczas ucieczki porzucił torbę pełną butelek wypełnionych pseudośliwowicą.

Mundurowi na tropie

Z procederem walczy też straż graniczna. Podpułkownik Marek Jarosiński, rzecznik prasowy komendanta Karpackiego Oddziału Straży Granicznej w Nowym Sączu, przypomina, że w minionym roku wielokrotnie zatrzymywano hurtowników, którzy nielegalnie rozprowadzali podróbki śliwowicy i wielu innych gatunkowych wódek. Najczęściej zawartość flaszek stanowił alkohol techniczny. – Proceder pokątnego handlu alkoholem opiera się na sprzedaży nie nadającego się do spożycia płynu, alkohol techniczny jest bowiem oczyszczany jedynie prowizorycznymi, chałupniczymi sposobami – mówi ppłk Marek Jarosiński. W ubiegłym roku wraz z policją pogranicznicy ujawnili kilka nielegalnych hurtowni. W trakcie codziennych patroli funkcjonariusze także zwracają uwagę na osoby, które proponują turystom nielegalny alkohol. – Handlarze wmawiając przechodniom, że oferują oryginalną łącką śliwowicę – dodaje rzecznik SG. – Sama obecność umundurowanych funkcjonariuszy różnych służb w miejscach, gdzie spacerują turyści, odstrasza tych handlarzy. Przerwa nie trwa jednak długo. Gdy tylko znika patrol, handel znów rozkwita. – Oni są wszędzie tam, gdzie turyści: nad Dunajcem, jak tylko rusza spływ flisacki, w Niedzicy pod zamkiem, w Zakopanem, poza Krupówkami, fałszowany alkohol kupić można pod Wielką Krokwią na straganach z pamiątkami, na targowisku pod Gubałówką – mówi proszący o anonimowość zakopiańczyk. Dodaje, że od lat obserwuje działalność handlujących. W proceder zaangażowane są całe grupy – handlarze, parkingowi. Przed patrolami już z daleka ostrzegają czujki. Butelki z alkoholem trzymają handlujące właścicielki straganów z oscypkami. – Ale w wakacje czuli się bezkarni. Flaszki wystawiali obok siebie, na ławkach. Jeśli ktoś się czepiał, tłumaczyli, że to ich własne, dopiero co kupione – dodaje.

Podpułkownik Marek Jarosiński przypomina, że w zeszłym roku po zatrzymaniu jednego tylko handlarza funkcjonariusze Straży Granicznej przeszukali jego mieszkanie. W zakopiańskich pieleszach znaleźli: 20 butelek zapełnionych barwionym alkoholem z napisem „Gruszkówka”; 20 butelek z napisem „Wiśniówka”. Przygotowanych do napełnienia było 560 pustych butelek bez etykietek plus 170 flaszek z napisem „Śliwowica”; 86 – z napisem „Jabłkówka”; 61 pustych butelek z napisem „Gruszkówka”; 42 puste butelki z napisem „Wiśniówka

Z bejcy i pasty do butów

Dodatkowo podczas tego jednego tylko przeszukania funkcjonariusze straży granicznej znaleźli kilkaset sfałszowanych banderoli akcyzy skarbowej i etykietek na butelki oraz 19 litrów aromatu śliwkowego, 7 litrów aromatu gruszkowego, 2 litry aromatu wiśniowego i kilka litrów różnych barwników chemicznych, służących do kolorowania spirytusu przemysłowego, oczyszczanego prymitywnymi, domowymi sposobami. – Dziś wszystko możesz sobie zamówić w internecie – mówi nasz anonimowy informator. – Są firmy, które sprzedadzą każdą ilość etykiet, jakie tylko chcesz. Albo nawet już gotowych do napełnienia flaszek. Nikt nikogo nie pyta, po co ci takie butelki, ani co w nie wlejesz. Smakowe proszki w jakich chcesz ilościach i opakowaniach też są łatwo dostępne.

A przetworzony techniczny alkohol, gdy już trafi do umytych butelek, jest odsprzedawany jako gatunkowa wódka w niższych cenach, niż obowiązujące w sklepie monopolowym. – Po raz kolejny przestrzegamy przed kupowaniem takiego alkoholu z nieznanego źródła – apeluje ppłk Marek Jarosiński. – Wypoczywający w Zakopanem są nagabywani przez handlarzy krążących w miejscach tłumnie odwiedzanych przez turystów, którzy „spod kurtki” proponują tzw. „oryginalną łącką śliwowicę” i inne „gatunkowe alkohole”.

I przypomina, że taki alkohol najpewniej pochodzi z rozlewni, gdzie jego przerób odbywa się w skandalicznych warunkach. Najczęściej jest to alkohol skażony. – Albo doprawiany różnego rodzaju –przepraszam za wyrażenie, ale trudno znaleźć lepsze określenie – świństwami, którymi barwi się alkohol na dowolne kolory, według potrzeb i fantazji wytwórcy – podsumowuje rzecznik SG.

A że fantazji rodzimym „producentom” nie brakuje, świadczą kolejne zatrzymania, jakich co i rusz dokonują na Podhalu. Podpułkownik Marek Jarosiński przypomina, że jeden z fałszerzy do wytrącania spirytusu z płynu do mycia szyb używał żrącego preparatu chemicznego, na co dzień używanego do udrażniania rur kanalizacyjnych. A do barwienia alkoholi na kolor „koniaku” posługiwał się pastą do butów i bejcą. – Strach pomyśleć, jakie reakcje chemiczne zachodzą w organizmie po wypiciu czegoś takiego. Zejście śmiertelne też nie jest wykluczone – podsumowuje rzecznik SG.

Niestety, co jakiś czas docierają do nas informacje o śmierci osób po spożyciu podejrzanego alkoholu. Jesienią zeszłego roku zmarł w ten sposób 17-latek z Zaucznego. W niedzielę znaleziono na Równi Krupowej w Zakopanem dwóch bezdomnych mężczyzn, którzy zmarli po plenerowej libacji. Nie ma jeszcze wyników sekcji zwłok, ale nie wykluczone, że i tu może przyczyną śmierci był tani podrabiany alkohol. Mogą o tym świadczyć znalezione przy nieboszczykach butelki.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
ODPOWIEDZ