Ale Ty masz robaczywe myśli! Poza tym ja z osobami duchownymi to nigdy... Trzeba mieć zasady! Ja mam! Wstyd mi za Ciebie, Huczaj!Huczaj pisze:Dobrze że nie Mnich na Tobie
Zabawy linowe
-
Gość
tomek.l pisze:Wie, że da radę i może się teraz odpowiednio górsko rozwinąć. A jeśli chce to robić to nie ma innego wyjścia. Ewentualny kurs Ją tego nauczy.
A propo -wycieczka na te Mnichy to była między innymi po to,żeby zobaczyć czy sie nadaję w ogóle i czy mi to sprawia przyjemność-tzn taka "wspinaczka".
Bo nie wiedziałam czy inwestować w jakiś kurs czy nie.A teraz wiem że chcę.
I dopiero wtedy jak mnie nauczą technik wiązania tych wszystkich węzełków,budowania stanowisk etc to mogę mówić o jakiejś samodzielności w górach.Na razie po prostu dobrze czuję się w towarzystwie osób,które mają takie doświadczenie i przypatruje się co one tam robią(tzn np jak robią te stanowiska ) i mniej więcej zaczynam kojarzyć temat na czym to wszystko polega.I może przez to będzie mi trochę łatwiej na jakimś kursie .
A skąd, że znowu, ja o górach tu piszęklarissa pisze:Ale Ty masz robaczywe myśli!
Wierzę, że masz, ale znałem taką jedną co miała podobne i...teraz już takich nie maklarissa pisze:Poza tym ja z osobami duchownymi to nigdy... Trzeba mieć zasady! Ja mam!
Ależ, nie musi Ci być. Ja też mam zasady. Żeby była jasność to mam zasady a nie "zasady".klarissa pisze:Wstyd mi za Ciebie, Huczaj!
Chodzi o to czy stanęłaś na szczycie wyprostowana czy tylko siedziałaś? Innymi słowy czy ekspozycja nie przeszkodziła Ci tam normalnie stać.Ania1 pisze:Tzn?? Czy w ogóle tam stanęłam czy że cały czas na czworaka??hehe bo nie rozumieć .No ale generalnie to tam sobie staliśmy.Tylko nie wiem czy o to pytasz
No i o to chodziAnia1 pisze:A propo -wycieczka na te Mnichy to była między innymi po to,żeby zobaczyć czy sie nadaję w ogóle i czy mi to sprawia przyjemność-tzn taka "wspinaczka".
Rób kursy i nie przejmuj się tym co inny mówią
No to napiszę,że w ogóle..z tym akurat nie mam problemu-tzn z ekspozycją
.Choć na początku górskiej przygody miałam jakieś zawiechy-i to w miejscach,których teraz nawet pewnie bym nawet nie zarejestrowała,że może być problem.I właśnie to jest kwestia obycia-im więcej się w górach przebywa tym swobodniej sie tam czujesz.
A na Mnichu-staliśmy wyprostowani..z tym chyba też nie ma większych problemów.
.
P.S-ja się nie przejmuje..
Tu widać,ze zawsze coś może nie spasować.
Jak bym napisała ,że droga trójkowa łatwa to by pewnie sie ktoś znalazł,że jestem zbyt pewna siebie i że o górach dużo nie wiem i tak gadam..Jak napisałam,że na trójce miałam problem w jednym miejscu-no to piszą niektórzy że przedszkole i że w ogóle jakie problemy-nie powinno tam żadnych być.Bywa...No ale to przywilej forum-każdy wyraża własne opinie i tyle.
Dziękuję za zrozumienie Tomku
A na Mnichu-staliśmy wyprostowani..z tym chyba też nie ma większych problemów.
P.S-ja się nie przejmuje..
Tu widać,ze zawsze coś może nie spasować.
Jak bym napisała ,że droga trójkowa łatwa to by pewnie sie ktoś znalazł,że jestem zbyt pewna siebie i że o górach dużo nie wiem i tak gadam..Jak napisałam,że na trójce miałam problem w jednym miejscu-no to piszą niektórzy że przedszkole i że w ogóle jakie problemy-nie powinno tam żadnych być.Bywa...No ale to przywilej forum-każdy wyraża własne opinie i tyle.
Dziękuję za zrozumienie Tomku
No to chłop wyprzedził swoją epokę - teraz supernowoczesne, super oszczędne auta tak mają.Janek pisze:
Mnie raz mechanik w warsztacie w firmie, w której pracowałem tak z dobrej nieprzymuszonej woli ustawił gaźnik w Fiacie 125, że mi gasł prawie na każdym skrzyżowaniu (wjechałem na kanał aby poprawić wieszak przy rurze wydechowej, który się opuścił i zostawiłem kluczyki w stacyjce). Później się tłumaczył - "Nieoszczędnie miał pan inżynier ustawione to poprawiłem, szkoda przecie paliwa".
Każdemu jego Everest...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Masz,masz zrozumienie.. ta ewangelizacja,i to że każdy jak chce chodzi..Ołtarz Ci kiedyś może za to postawiąJanek pisze:A ja to nie mam zrozumienia. Cóż muszę przełknąć tą gorzką pigułkę. Jak mawiał pan Wołodyjowski - niewdzięcznością mnie tu nakarmiano.
sad wink
Hmmm no nie aż tak frywolnie mam nadzieję(już przeca parę raz pisałam,ze nie jestem ekspertem,a za harpagana ani super wymiatacza też się nie uważam)..jak jest się asekurowanym to chyba ta przepaść za człowiekiem niejako przestaje przeszkadzaćJanek pisze:Ania1 napisał(a):
z tym akurat nie mam problemu-tzn z ekspozycją
Zabrzmiało z lekka frywolnie
Ja piszę jakie mam odczucia-ani nie ściemniam w jedną,ani w drugą stronę..jak coś było trudne-piszę że było trudne i że miałam z tym problem..Jak coś nie było dla mnie problemem-też przyznaje to bez fałszywej skromności.. i tyle..
Pozdrawiam wszystkich i mam nadzieję,że ten temat jest już krańcowo wyczerpany
Ania1 pisze:Hmmm
Kiedyś mawiano - "każda eks-pozycja to już propozycja", ale nie wiem czy Ty nie jesteś zbyt młoda na takie wierszyki.Ania1 pisze:no nie aż tak frywolnie
wink
Ja się jeszcze tak szybko nie męczę...Ania1 pisze:mam nadzieję,że ten temat jest już krańcowo wyczerpany
Eee tam, pod nogami to nie ma strachu, gorzej z lufą przystawioną do głowy.Ania1 pisze:z lufą pod nogami
Jestem gorszego sortu...
No i widzisz leo, wychodzi na to, że sie zwyczajnie czepiamyleo pisze:często po prostu nie da sie tych umiejętności nie łączyć...Iwona pisze:zn ktoś może umieć budować stanowiska,super sobie radzić-wejdzie na na prawdę trudne drogi..Inna osoba nazwie wszystko-a zrobi połowę tego...
uwierz mi, że warto łączyć obie umiejętności
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Siedziałem tak i stałem. Jak i siedziałem tylko na środku szczytowego kamlota. Z tego najtrudniejsze było to siedzenie na środku za pierwszym razemświster pisze:Stać to nie problem tam (mająć auto oczywiście) gorzej jest np siedzieć na krawędzi z nogami opuszczonymi na wschód
Czyli się nadajeszAnia1 pisze:No to napiszę,że w ogóle..z tym akurat nie mam problemu-tzn z ekspozycją
Akurat rozumiem bo miałem podobnie. Zrobienie czegoś z przewodnikiem to dobry i bezpieczny sposób aby się sprawdzić. Nikt inny Cię na jakąś drogę wspinaczkową w Tatrach raczej nie zabierze. Teraz jak już wiesz, że dasz radę to zacznij na wiosnę od kursu skałkowego. Najlepiej w KWAnia1 pisze:Dziękuję za zrozumienie Tomku
A to ma jakieś znaczenie,a jak wyjde na szczyt na czworakach to coSiedziałem tak i stałem. Jak i siedziałem tylko na środku szczytowego kamlota
tak naprawdę to po co tam zmierzamy
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Oczywiście, że ma. "To po co tam zmierzamy" zostało już przez Anię parę postów wcześniej określone. Aby się sprawdzić. Zobaczyć czy się nadaję. Więc skoro sprawdzasz swoje reakcje na ekspozycję i w ogóle swoje zachowanie na drodze wspinaczkowej, to to czy swobodnie sobie tam staniesz czy tylko usiądziesz z drżeniem nóg na środku z myślą w głowie "byle by tylko jak najszybciej znaleźć się na dole" bardzo wiele ci powie. To, że Ania nie miała tam problemów i ekspozycja Jej nie przeszkadza, pewnie pomoże Jej podjąć decyzje czy dalej się w to bawić. Robić kursy i wydawać na to sporo kasy. Dla mnie to proste i zrozumiałe. Bo jakby na szczycie przykleiła się do skały z przerażeniem w oczach to od razu by wiedziała, że to nie dla niej, a robienie kursu to wyrzucenie sporych pieniędzy w błotoSmolik pisze:A to ma jakieś znaczenie,
A kwiat lotosu lepiej zostawić sobie na jakieś wyższe góry. W Tatrach wystarczy na szczycie stanąć na lewej nodze a prawą podrapać się za lewym uchem
Ostatnio zmieniony śr 05 lis, 2008 przez tomek.l, łącznie zmieniany 1 raz.



