Zabawy linowe

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
ODPOWIEDZ
tomek.l

-#6
Posty: 2968
Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: tomek.l »

świster pisze:pisałem o Mnichu, zjazdu/opuszczania nie widać na fotkach.
Ja się odniosłem do tych zdjęć na których widać. No akurat na Zadnim. A skoro na Zadnim takiego przyrządu do zjazdu nie było to podejrzewam, że na Mnichu też :) Wygląda zresztą, że oba Mnichy zrobione jednego dnia.
Ania1 pisze:Co do prawdziwych zjazdów w górach,może potrenuje jak pojedziemy w lutym do Kotłów w Karkonosze na lodospady - początek przygody ze wspinaczką lodową.
O Śnieżnych Kotłach to może słyszałaś w Brothers Pub?
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

tomek.l pisze:O Śnieżnych Kotłach to może słyszałaś w Brothers Pub?
Tym na Szewskiej? To tam teraz się wspinacze zbierają?
Jestem gorszego sortu...
Ania1

-#2
Posty: 88
Rejestracja: pt 28 mar, 2008

Post autor: Ania1 »

Oba Mnichy w jeden dzionek-słuszne spostrzeżenie..A z Mnicha to praktycznie nie było zjazdów-tam można łatwo zejść drogą "przez płytę".
Co do śnieżnych kotłów-to nie w Brothers Pub o tym słyszałam..ale raz tam byłam..W Brothers Pub zbiera się KW Poznań chyba,prawda??Ale ja nie należę w chwili obecnej-zapiszę się,bo liczę na siakieś zniżki hehe.
świster

-#6
Posty: 1981
Rejestracja: śr 05 mar, 2008

Post autor: świster »

Ania1 pisze:A z Mnicha to praktycznie nie było zjazdów-tam można łatwo zejść drogą "przez płytę".
Tzn schodziłaś na żywca z Mnicha? Najłatwiejsze wejście na Mnicha to II, na Zadniego Mnicha to I.
Ania1

-#2
Posty: 88
Rejestracja: pt 28 mar, 2008

Post autor: Ania1 »

Tam było jedno miejsce gdzie chyba było jakieś opuszczanie na linie-jakieś 5-7 metrów z tego co kojarzę(choć spokojnie można było by zejść tamtędy normalnie jak jest się w miarę sprawnym fizycznie),ale reszta drogi to po prostu powiązani ze sobą liną i do przodu.
P.S. choć jeden kolega sie dziwił,że tą dwójkową droga to w ogóle jakieś opuszczanie na linie było,bo on właśnie mówił,że jak jest jakaś taka dwójkowa droga to się po prostu tamtędy schodzi.Tylko,że on się wspina ponad 20 lat.
tomek.l

-#6
Posty: 2968
Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: tomek.l »

świster pisze:na Zadniego Mnicha to I.
A gdzie jest ta I na Zadniego Mnicha?
Janek pisze:Tym na Szewskiej? To tam teraz się wspinacze zbierają?
Taki pub z wystrojem trochę górskim. Miejsce spotkań poznańskiego KW. Na dole jest sala z rzutnikiem.
Ania1 pisze:A z Mnicha to praktycznie nie było zjazdów-tam można łatwo zejść drogą "przez płytę".
No zjeżdżasz właśnie pod płytę i potem schodzisz :)
świster

-#6
Posty: 1981
Rejestracja: śr 05 mar, 2008

Post autor: świster »

Ania1 pisze:ale reszta drogi to po prostu powiązani ze sobą liną i do przodu.
Domyślam się, że zostaliście opuszeczenie te 5-7m do łańcucha zjazdowego, z którego byliście potem asekurowani z góry i tak zeszliście na dół. A ten co was asekurował to sobie zjechał lub przeżywcował.

@ Tomek
z tylu, od Piarżystej, startujesz z okolic Ciemnosmerczyńskiej Przełęczy.
świster

-#6
Posty: 1981
Rejestracja: śr 05 mar, 2008

Post autor: świster »

tomek.l pisze:
świster pisze:na Zadniego Mnicha to I.
A gdzie jest ta I na Zadniego Mnicha?
Ta trasa przebiega mniejwięcej jak na fotce. Tylko, trzeba dobrze ją rozpoznać, bo sie przeplata z dwójkowymi wariantami.
Możliwe, że koleżanka Ania1 nią wchodziła na wierzchołek.

Obrazek
Ania1

-#2
Posty: 88
Rejestracja: pt 28 mar, 2008

Post autor: Ania1 »

My trójkową wchodziliśmy..."zachodnia grań" czy jakoś tak.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

świster pisze:Możliwe, że koleżanka Ania1 nią wchodziła na wierzchołek.
Ania1 pisze:My trójkową wchodziliśmy..."zachodnia grań" czy jakoś tak.
Nie czepiam się ale fajnie by było poczytać relacje uczestnika, który konkretnie wie, gdzie był i którędy wchodził/schodził. Osobiście wyznaję zasadę, że nalezy wiedzieć gdzie się idzie, nawet jeśli jest się prowadzonym przez przewodnika, kolegę itp. W innym przypadku przypomina to trochę prowadzenie baranka(bez urazy) na sznurku.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

@Ania1.

Tak w kwestii formalnej - swego czasu pisałaś, że poszukujesz przewodnika na tego Mnicha czy Mnichy. Tu piszesz, że byłaś z szesnastoletnim bratem - nic mu nie ujmując, ale chyba przewodnikiem to on jeszcze nie jest. To jak - byliście tylko we dwójkę czy z przewodnikiem? (niestety nie jestem tak biegły jak inni w te linkowe kulki aby z ich ułożenia wywnioskować co i jak). Pytam tak z czystej ciekawości?
Jestem gorszego sortu...
leo

-#5
Posty: 632
Rejestracja: ndz 06 lis, 2005
Lokalizacja: kraków, okolice

Post autor: leo »

Janek pisze:(niestety nie jestem tak biegły jak inni w te linkowe kulki aby z ich ułożenia wywnioskować co i jak)
..na jednej z fot widać dwójkę (pewnie to Ania i brat) stojących na półce..a lina biegnie w gorę..czyli ktoś musiał prowadzić.. ;-)
leo

-#5
Posty: 632
Rejestracja: ndz 06 lis, 2005
Lokalizacja: kraków, okolice

Post autor: leo »

leo pisze:na jednej z fot wida
...druga i trzecia fota z zacięcia na Robakiewiczu...
leo

-#5
Posty: 632
Rejestracja: ndz 06 lis, 2005
Lokalizacja: kraków, okolice

Post autor: leo »

Iwona pisze:Nie czepiam się ale fajnie by było poczytać relacje uczestnika, który konkretnie wie, gdzie był i którędy wchodził/schodził. Osobiście wyznaję zasadę, że nalezy wiedzieć gdzie się idzie, nawet jeśli jest się prowadzonym przez przewodnika, kolegę itp. W innym przypadku przypomina to trochę prowadzenie baranka(bez urazy) na sznurku.
..się mi wydaje podobnie..
inna sprawa - przewodnik powinien co nieco poopowiadać o tej drodze...pierwsze wejście kiedy miało miejsce, kto brał udział, jakie otoczenie..trudności itd. itp.
..jeszcze inna sprawa że czasem przewodnicy mówią baaardzo wiele, ale klientów jakos średnio to interesuje i niczego nie pamiętają później....
Ania1

-#2
Posty: 88
Rejestracja: pt 28 mar, 2008

Post autor: Ania1 »

Na Mnichu "droga Robakiewicza" ,a na Zadnim powiedziano nam tyle,że robimy drogę trójkową i przewodnik nie nazwał tego-ja nawet nie widziałam potrzeby natrętnego dopytywania.Potem z bratem jak popatrzyliśmy na topografię tej ściany na Zadnim to doszliśmy do wniosku że nasza droga tak sie nazywała-tzn "grań zachodnia",bo cały czas sie trzymaliśmy tamtej strony .Mi jakoś super nie zależy,że nazwę to,tamto.Zdjęcia i relacja żeby pokazać tym kto jeszcze nie był albo tym co sobie chcą po prostu foty z gór poogladać .
P.S
Hmmm może warto by było ubrać baranka w kask,przywiązać na sznurek i wprowadzić na Zadniego..-ciekawe czy by się udało..
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

leo pisze:inna sprawa - przewodnik powinien co nieco poopowiadać o tej drodze...
jestem ZA. Poza tym ,wybierając się na dany szczyt, warto poszperać w książkach, necie. Przecież w końcu z jakiegoś powodu wybraliśmy właśnie tę górę a nie inną ;) Owszem, można powiedzieć "bo jest" , bo wygląda pięknie, bo mnie zafascynowała itp ale wtedy tym bardziej chyba jest się jej ciekawym :)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Ania1 pisze:Hmmm może warto by było ubrać baranka w kask,przywiązać na sznurek i wprowadzić na Zadniego..-ciekawe czy by się udało..
Aniu1 "nie idźcie tą drogą"....
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
KubaR

-#5
Posty: 608
Rejestracja: czw 09 lis, 2006
Lokalizacja: Rabka - Zdrój

Post autor: KubaR »

Ania1 pisze:Szybkość zjazdu jest uzależniona od siły nacisku na przyrząd(na tą wajchę za którą trzymam)..
Jak tak będziesz jeździć to kiedyś pierdykniesz w glebę aż zajęczy.....
Rzeczona wajcha to tylko hamulec "do zatrzymania" a nie regulator.

Prędkość zjazdu regulujemy tak samo jak w rolce bez stopu za pomocą drugiej ręki (prawej).
świster pisze: Ta lewa ręka naciska jakiś bloker, dodatkowy hamulec?
Rolek są dwa typy z hamulcem i bez.

Normalnie w rolce bez hamulca jeździsz w ten sposób, że spowalnia ona przepływ liny przez dwa duże bloczki metalowe (nieruchome!!). Prędkośc regulujesz za pomocą tarcia liny o twoje biodro. Można dołozyć dodatkowy hamulec wpinając karabinek w twój zbiorczy i przekładając przez niego linę (dodatkowe przegięcie). Robimy tak np przy zwożeniu kogoś w autoratownictwie, opuszczaniu dużych ciężarów.

Asekurujesz się wtedy dodatkowym przyrządem (najczęściej Shunt'em) prowadzonym po tej samej lub drugiej linie (zależy od terenu i wykonywanej działalności).

Rolka która tu jest na zdjęciach to rolka ze stopem, czyli dodatkowym hamulcem mającym spełniać funkcję tegoż przyrzadu asekuracyjnego. Tzn. w momencie jak np. w łeb dostaniesz i puścisz rękę trzymająca linę i regulująca prędkość to pewnikiem puścisz też tą z hamulcem. Gorzej jak ze strachu zaciśniesz....
No i gdzie zabezpieczenie zjazdu think A może nie trzeba?
j.w. po to

Pozdrawiam,

Kuba
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Szanowni Państwo. Na Zadnim Mnichu wszędzie jest stromawo i w związku z tym trochę nerwowo. Trójka to trójka i jest co na niej robić (mimo poglądów, że "życie zaczyna się na piątce"). Przewodnika, który w momencie przerwy na stanowisku zaczął by mi opowiadać o rodzajach skał, kwiatkach i robaczkach miałbym ochotę zastrzelić a w przypadku zrealizowania tego zamiaru prawdopodobnie każdy sąd by mnie uniewinnił. Inna sprawa, że przed rozpoczęciem wspinaczki przewodnik powinien klientom pokrótce określić swoje zamiary, pokazać opis w przewodniku (o ile jest), wskazać przebieg trasy na ścianie (o ile to jest możliwe, bo nie zawsze widać z dolnego stanowiska początkowego). Ja bym to robił z tzw. RWD - niech klient ma prawo mieć wyrazić swój pogląd - np. "Trójka, o nie, jak nie ma łatwiejszego wariantu to rezygnuję" albo też "Co, tylko trójka, przedszkole mnie nie interesuje".

PS.
Aniu - nie czaję o co chodzi z tym barankiem. Casus pani Ziętkiewicz?
Wyjaśniam o co chodzi - swego czasu pani Ela Ziętkiewicz, ponoć bardzo ładna pani, żona rotmistrza ułanów stacjonujących w Nowym Targu umyśliła sobie, zapewne z nudów, że zostanie taterniczką. Nawet to jej podobno nieźle szło. Aliści zapragnęła wytężyć swe siły i pokonać budzące wtedy nabożny podziw zerwy południowej ściany Zamarłej i w tym celu wynajęła zakopiańskiego przewodnika, autora chyba pierwszego przejścia ściany pana Henryka Bednarskiego. Pan Henryk wybrał drogę na oko najkrótszą i najłatwiejszą (dlaczego tak piszę - bo wtedy każde prawie przejście tej ściany było pierwszym przejściem). Wspinaczka szła sprawnie - dopiero na końcowych metrach zaczęły się "haki" - pan Henryk widząc co się dzieje szybko wspiął się na grań i jął panią Elę wciągać liną jak taczkę z cegłami na budowie. Historycy zapisali taki dialog:
Pani Ela - ciągnijcie panie Henryku, ciągnijcie,
Pan Henryk - adyć ciągnę paniusiu, aż lina trzeszczy.

Ile w tym prawdy a ile złośliwej plotki to nie wiem i nikt nie wie. Jednakowoż opis wydarzenia wszedł w obieg. Nie tylko jako opis ale i technologia przewodnicka pod nazwą "na Bednarskiego". Złośliwi twierdzą, że liny przewodnickie do dziś bardzo często okrutnie trzeszczą.
Jestem gorszego sortu...
Ania1

-#2
Posty: 88
Rejestracja: pt 28 mar, 2008

Post autor: Ania1 »

Jest szansa,ze przewodnik wymienił tą nazwę drogi-tzn "grań zachodnia" ,ale ja to przeoczyłam,bądź pomyślałam,że to nie nazwa drogi,ale po prostu wytyczne,ze idziemy zachodnią granią :) ..
A z ta trójką to było tak,że jak damy radę na Mnichu tą Robakiewicza-czyli też trójka,to na Zadnim też wejdziemy trójką..No i daliśmy radę..
Mojemu bratu zdecydowanie lepiej niż mi szło-on ma prawie 190cm i sięgał łatwiej do chwytów(i on tam też niemalże wskakiwał)..ja mam 163,więc po prostu bardziej musiałam sie tam gimnastykować-plus szłam w zwykłych górskich butach-nie tych wspinaczkowych(w takich mogło by być łatwiej-chyba,tak se myśle..nigdy nie chodziłam).
No i uważam,że te trójki to nie jest taka masakra straszliwa(choć namęczyć sie trochę trzeba)-tzn bez asekuracji w życiu bym tam nie poszła,plus musiałam sie nasiłować w dwóch miejscach i tam też kolana trochę poobijałam,więc nie mówię,że jakaś łatwa droga to była(jedno miejsce na Mnichu,drugie na Zadnim).. A jak jest się asekurowanym,to daje to bezpieczeństwo psychiczne(no i w ogóle bezpieczeństwo) .
Nas wyprzedził jakiś Toprowiec,bez jakiejkowlwiek liny,tą sama drogą co my-i on tam jak kozica normalnie wskoczył.
Dla jednych te trójki to pryszcz,dla innych już coś(dla mnie to był jakiś tam wyczyn,no bo nigdy nie byłam na niczym trudniejszym).
Ja już kończę temat o Mnichach-bo nic więcej do dodania nie mam
;).
Aha-i jeszcze jedno..każdy ma jakiś inny sposób odbierania gór... kogoś interesuje kto pierwszy,gdzie kiedy..kogoś innego nie.. jeden woli się wspinać technicznie..inny łazić z ciężkim plecakiem.. tyle spojrzeń na tą samą kwestię,ile ludzi.. Ja już sie nie udzielam w tym temacie
ODPOWIEDZ