Stracić głowę na gór szczycie...

Pasma górskie w Polsce i na świecie.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Huczaj

-#6
Posty: 2841
Rejestracja: śr 28 lis, 2007
Lokalizacja: Kraków/Olkusz

Stracić głowę na gór szczycie...

Post autor: Huczaj »

Źródło: Rzeczpospolita, Środa 22 października 2008r.
Autor: Aleksandra Stanisławska

Stracić głowę na gór szczycie

Himalaiści doskonale wiedzą, że powyżej 7900 metrów zaczyna się tzw. strefa śmierci, w której dla własnego dobra powinno się przebywać jak najkrócej. Ponieważ jest tam tylko jedna trzecia tej ilości tlenu co na poziomie morza, wspinaczom grozi niedotlenienie w tym również mózgu. Jednak mało kto zdawał sobie do tej pory sprawę z tego, że niedobór tlenu uszkadza komórki nerwowe już na znacznie mniejszych wysokościach.

Niedotlenienie to nasz największy wróg w górach wysokich. Jest główną przyczyną choroby górskiej prześladującej w swojej łagodniejszej formie niemal wszystkich wspinaczy. Polega ona na bólach głowy, nudnościach, zaburzeniach oddychania, widzenia czy koncentracji. Częstą postacią tej choroby jest obrzęk płuc, które napełniają się płynem przesiąkającym z naczyń włosowatych. Rzadziej dochodzi do obrzęku mózgu. Wraz z nim pojawiają się bóle głowy i straszliwe zmęczenie, któremu wielu alpinistów nie potrafi się przeciwstawić. To właśnie te przypadki, kiedy człowiek nie ma siły wstać i iść dalej. Sęk w tym, że jeśli szybko nie zejdzie w dół umiera.

U przybyszy z nizin objawy choroby górskiej mogą się pojawić już na pułapie 3000 metrów. Powyżej 5500 metrów organizm człowieka praktycznie nie może już normalnie działać. Na tej wysokości znajdują się najwyżej położone stałe siedziby ludzkie – osady górnicze w Andach. Mieszkający tam ludzie są od dziecka przyzwyczajeni do odmiennego funkcjonowania w środowisku ubogim w tlen, gdzie odwodnienie i intensywne promieniowanie słoneczne stanowią duży większy problem niż na nizinach. Alpiniści, aby przekroczyć ten pułap muszą się wcześniej zaaklimatyzować.

- Jeśli ktoś znalazłby się na szczycie Everestu bez aklimatyzacji, straciłby przytomność w ciągu dwóch minut i niedługo potem umarł – mówi dr Mike Grocott z Univesity College London, który w 2007r. Badał reakcje fizjologiczne człowieka na duże wysokości, podczas prowadzonej przez siebie wyprawy na Dach Świata.

Większość wspinaczy jest świadoma, że powyżej 8000 metrów może doświadczyć drobnych uszkodzeń mózgu. Nawet po upływie roku ludzie ci mogą nie być tak bystrzy jak przed wyprawą.

Jak rzeczywiście wygląda stan mózgu wytrawnego wspinacza, postanowili sprawdzić włoscy naukowcy IRCCS Fondazione Santa Lucia w Rzymie. W tym celu starannie przebadano dziewięciu światowej klasy himalaistów, którzy zdecydowali się na wyprawę w góry najwyższe bez wspomagania tlenem z butli. Do badania wybrano mężczyzn w wieku 31 – 52 lat, którzy kilka razy w roku wspinali się na wysokościach powyżej 4000 metrów.

Osiem miesięcy przed planowaną ekspedycją wykonano im skany mózgów za pomocą rezonansu magnetycznego, wykluczono też u nich choroby neurologiczne. Po czym himalaiści ruszyli w góry. Trzech z nich zdobyło ośmiotysięczniki, z czego jeden wspiął się zarówno na K2 jak i na Everest. Kiedy po kolejnych ośmiu miesiącach, powtórzono badanie techniką rezonansu magnetycznego, okazało się, że w mózgach wspinaczy nastąpiły drobne zmiany polegające na zmniejszeniu gęstości i objętości istoty szarej i białej.

Uszkodzenia zlokalizowane były w obszarach mózgu kontrolujących procesy pamięciowe oraz sprawujących nadzór nad ruchami ciała. – Wspinacze ci nie odczuwali znaczących neurologicznych objawów – podkreśla kierująca grupą włoskich naukowców dr Margherita Di Paola.

Jednak szczegółowe testy neuropsychologiczne wykazały, że aż sześciu na dziewięciu himalaistów miało słabsze wyniki w zakresie zdolności przewidywania i umiejętności przystosowania do zmiennych sytuacji. Część badanych wypadła gorzej w testach sprawdzających koordynację wizualno-ruchową i orientację przestrzenną.
- Drobne uszkodzenia w mózgu się nasilają, jeśli wspinacz powraca w strefę wysokogórską – dodaje dr Di Paola.

Więcej o fizjologii w skrajnych warunkach: www.xtreme-everest.co.uk
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

A dzisiaj TVP2 był w temacie film dokumentalny.Oglądał ktoś?
Awatar użytkownika
Dragan

-#6
Posty: 1221
Rejestracja: śr 31 sty, 2007
Lokalizacja: Okolice Torunia

Post autor: Dragan »

O lekarzach? Oglądałem, świetny dokument.
"Czasem się leci ładnie, czasem się na dupę spadnie..." (P.Bukartyk)
madziula24

-#6
Posty: 1073
Rejestracja: śr 16 lip, 2008
Lokalizacja: Kraków

Post autor: madziula24 »

Ja również oglądałam. Super.
Wszystko, co przeżywamy, to tylko jakieś etapy, jakieś stacje. To, co dziś wydaje się wielkim osiągnięciem, jutro odpada, bo poszliśmy już dalej. Trzeba być zawsze w drodze.

Anna Kamieńska
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Izabela pisze:A dzisiaj TVP2 był w temacie film dokumentalny.Oglądał ktoś?
ogladałam. Ciekawy materiał. Szczególnie podobały mi się te fragmenty mówiące o wierze w ludzkie zachowania-odruchy w górach. Uważam, że koniecznie trzeba o tym mówić, żeby czasem za normalne(wytłumaczalne brakiem tlenu, skutkiem wysokości, a już co najgorsze-parciem na szczyt, za który opłaciło sie sporo kasy)) nie zostało uznane obojętne przejście obok umierającego lub potrzebującego pomocy drugiego człowieka! Anna Czerwińska, w swojej najnowszej książce rownież porusza ten problem.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Ania1

-#2
Posty: 88
Rejestracja: pt 28 mar, 2008

Post autor: Ania1 »

Odnośnie niedotlenienia..Kiedyś czytałam artykuł na temat wspinaczki w Himalajach i był tam opisany taki ciekawy przypadek.
Grupa wspinaczy znalazła wspinacza z innej ekipy ledwo żywego gdzieś tam na wysokości 8000.Nie miał już swojego tlenu i nie miał siły schodzić.Wzięli go do swojego obozu,napoili i dali jedną ze swoich butli z tlenem ,po czym ów wspinacz poszedł na dół do obozu na niższej wysokości.Dotarł tam bez szwanku i bez problemu,ale co sie okazało..
Gościu zszedł z butlą z tlenem-ale żadnego dopływu tlenu nie było,bo ci wyżej nie odkręcili zaworu..zapomnieli..A on cały czas był przekonany,że oddycha tym tlenem.I właśnie tam były takie ciekawe wątki na temat efektu placebo i siły ludzkiej psychiki..
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Ania1 pisze:Gościu zszedł z butlą z tlenem-ale żadnego dopływu tlenu nie było,bo ci wyżej nie odkręcili zaworu..zapomnieli..A on cały czas był przekonany,że oddycha tym tlenem
nie znam się ale czy takie coś jest możliwe? Czy, mając założoną maskę, nie następuje efekt duszenia, w momencie braku dopływu tlenu?
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Ania1

-#2
Posty: 88
Rejestracja: pt 28 mar, 2008

Post autor: Ania1 »

Iwona pisze:
Ania1 pisze:Gościu zszedł z butlą z tlenem-ale żadnego dopływu tlenu nie było,bo ci wyżej nie odkręcili zaworu..zapomnieli..A on cały czas był przekonany,że oddycha tym tlenem
nie znam się ale czy takie coś jest możliwe? Czy, mając założoną maskę, nie następuje efekt duszenia, w momencie braku dopływu tlenu?

No w sumie słuszna uwaga..Nie wiem-piszę co wyczytałam.Artykuł był kiedyś w Przekroju.
Może też nie cały czas miał maskę na sobie-tzn zakładał ją przy odpoczynkach i sobie jakoś to racjonował..Hehe choć to by było głupie gdyby zdejmował maskę,żeby zaczerpnąć powietrza :think:
Tak na prawdę to sobie można tutaj wymyślać teorie,a jak było to wie ten kto w danym zajściu uczestniczył.
Awatar użytkownika
Huczaj

-#6
Posty: 2841
Rejestracja: śr 28 lis, 2007
Lokalizacja: Kraków/Olkusz

Post autor: Huczaj »

Ja rownież oglądałem :) Kapitalna dokument, tylko te odmrożenia wyglądały nieciekawie...
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Ania1 pisze:Artykuł był kiedyś w Przekroju.
Może też nie cały czas miał maskę na sobie-tzn zakładał ją przy odpoczynkach i sobie jakoś to racjonował..Hehe choć to by było głupie gdyby zdejmował maskę,żeby zaczerpnąć powietrza
zwykle po odnalezieniu takiej osoby podaje jej się tlen, który często "stawia na nogi". Do tego napojono- zapewne odwodnionego gościa- i wielce prawdopodobne, że odzyskał na tyle siły, by schodzić samodzielnie bez tlenu.
Ania1 pisze:Tak na prawdę to sobie można tutaj wymyślać teorie
tak jest, byle miały one ręce i nogi ;)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Ania1

-#2
Posty: 88
Rejestracja: pt 28 mar, 2008

Post autor: Ania1 »

Ania1 pisze:Hehe choć to by było głupie gdyby zdejmował maskę,żeby zaczerpnąć powietrza think
To oczywiście w ramach żartu-a nie jakiejś hipotezy.
Hmm generalnie może kiedyś uda mi się znaleźć ten artykuł..choć szczerze wątpię..On był z jakieś dobre 6-7 lat temu.Bo teraz to nawet nie potrafię przytoczyć jakiś szczegółów(przydatnych),które by rozjaśniły obraz.
Więc w odniesieniu do tego co napisałam to faktycznie-mogło być tak jak napisałaś Iwona...Ale pamiętam,że w tym artykule było napisane,że wszyscy generalnie się dziwili że on żyje i że to jakiś cud. ;)
leo

-#5
Posty: 632
Rejestracja: ndz 06 lis, 2005
Lokalizacja: kraków, okolice

Post autor: leo »

..a ja nie oglądałem bo poszedłem się powspinać...i nie żałuję bo fajnie było :) pogoda piekna..no i najważniejsze - nowe przystawki na Sadystówce :)
bezcenne!!
:D
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Ania1 pisze:wszyscy generalnie się dziwili że on żyje i że to jakiś cud.
w sprawie cudów polecam "Wszystko za Everest" Krakauera, w szczególności przypadek Jesuko Namby , Becka Weathersa i kilku innych osób.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Iwona pisze:
Ania1 pisze:Gościu zszedł z butlą z tlenem-ale żadnego dopływu tlenu nie było,bo ci wyżej nie odkręcili zaworu..zapomnieli..A on cały czas był przekonany,że oddycha tym tlenem
nie znam się ale czy takie coś jest możliwe? Czy, mając założoną maskę, nie następuje efekt duszenia, w momencie braku dopływu tlenu?
O tej sytuacji opowiadał Piotr Pustelnik na jednej ze swoich prelekcji, ale nie pamiętam o kogo chodziło.

B.
hermit

-#2
Posty: 95
Rejestracja: sob 26 sie, 2006

Post autor: hermit »

oglądałem dzisiaj ten dokument.
Ciekawa historia, przypomniała mi jeszcze o jednym filmie dokumentalnym - tutaj prośba o pomoc, ktoś z Was na pewno będzie wiedział.
Kiedyś bodajże na Planete był film o francuskim wspinaczu - ale za nic nie pamiętam nazwiska, wydaje mi się, że było niemiecko brzmiące. Pod koniec lat siedemdziesiątych zrobił mały eksperyment i zamieszkał w Andach - ale również nie pamiętam pod wierzchołkiem której góry - w każdym razie dobrze powyżej sześciu tysięcy metrów. Spędził tam jeśli nie kilka miesięcy, to na pewno kilkanaście tygodni - zdawało mu się, że wszystko jest w porządku, ale jednak pewne zmiany były, czy to w koordynacji, czy też w wytrzymałości. napisał później książkę, zaraz po obejrzeniu filmu, póki pamiętałem nazwisko sprawdziłem, ale wyszła tylko po francusku. Zginął niedługo później w Himalajach, planując przejść Lhotse i Everest w jednej turze. Mam nadzieję, że nie pokręciłem za bardzo. Wie ktoś może o kogo chodzi?
hermit

-#2
Posty: 95
Rejestracja: sob 26 sie, 2006

Post autor: hermit »

znalazłem, nazywał się Nicolas Jaeger. Siedział 60 dni, a górą tą był Huascaran.
Można sobie poczytać dziennik, jeśli ktoś włada tym dziwnym językiem:
Obrazek

pozdrawiam
m.
ODPOWIEDZ