Zabawy linowe
No zjazdu,zjazdu-dlatego słowo lot było w cudzysłowiu.
Do asekuracji czy sie nadaje-wiesz..zależy..bo jeden kolega był przyzwyczajony do zjazdów,gdzie przyrząd działa na odwrót..Czyli jak puszczasz to jedziesz,a jak łapiesz to hamujesz..i zjeżdżał też na rolce-i się zapomniał,wpadł w panikę chyba i zjechał tak z impetem z wysokości drugiego piętra.Nic mu się nie stało,ale...
Ale generalnie jak się pamięta o zasadzie działania,to może i się nadaje na jakąś asekuracje-ja nie jestem żadnym ekspertem..Wszystkiego uczą mnie ludzie mądrzejsi
.. Na razie zaczynam przygodę w tym temacie(tzn liny,wspinaczka etc)
Do asekuracji czy sie nadaje-wiesz..zależy..bo jeden kolega był przyzwyczajony do zjazdów,gdzie przyrząd działa na odwrót..Czyli jak puszczasz to jedziesz,a jak łapiesz to hamujesz..i zjeżdżał też na rolce-i się zapomniał,wpadł w panikę chyba i zjechał tak z impetem z wysokości drugiego piętra.Nic mu się nie stało,ale...
Ale generalnie jak się pamięta o zasadzie działania,to może i się nadaje na jakąś asekuracje-ja nie jestem żadnym ekspertem..Wszystkiego uczą mnie ludzie mądrzejsi
-
madziula24
-

- Posty: 1073
- Rejestracja: śr 16 lip, 2008
- Lokalizacja: Kraków
"Sam bym sobie zrobił.. " Rób Huczaj, rób.Huczaj pisze:Jeśli można usunąć to nie na całe życie. Sam bym sobie zrobił na ramieniu.
Może i można usunąć, ale niesie to ryzyko, a i bliznę.
Wszystko, co przeżywamy, to tylko jakieś etapy, jakieś stacje. To, co dziś wydaje się wielkim osiągnięciem, jutro odpada, bo poszliśmy już dalej. Trzeba być zawsze w drodze.
Anna Kamieńska
Anna Kamieńska
-
madziula24
-

- Posty: 1073
- Rejestracja: śr 16 lip, 2008
- Lokalizacja: Kraków
Szczególnie, że po kilku latach łatwo zmienić zdanie co do tatuażu..Basia Z. pisze:A bo na tym świecie nie ma nic stałego, więc nie warto nic utrwalać "na wieczność".
Wszystko, co przeżywamy, to tylko jakieś etapy, jakieś stacje. To, co dziś wydaje się wielkim osiągnięciem, jutro odpada, bo poszliśmy już dalej. Trzeba być zawsze w drodze.
Anna Kamieńska
Anna Kamieńska
A przy tym zjeździe był "
"
pozdr
Ja też nie jestem ekspertem, ale jak dla mnie jest to bardzo poważna wada. Przyrząd powinien być "odporny" na tak proste i niebezpieczne błędy. Inna wada to pewnie jego waga i w Tatry takiego chyba nie braliślicie i z czegoś innego zjeźdzaliście z tego Mnicha.Ania1 pisze:Ale generalnie jak się pamięta o zasadzie działania,to może i się nadaje na jakąś asekuracje
pozdr
Nie no świster to nie jest przyrząd co tachasz w góry go - co najwyżej do jaskini jak jest dużo zjazdów, a tak to do robót na wysokościach - po pierwsze napewno bardziej niszczy linę niż np. kubek czy reverso, a po za tym waży więcej.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Człowiek też nie jest wieczny a więc róbcie sobie tatuaże. Sama mam trzyBasia Z. pisze:A bo na tym świecie nie ma nic stałego, więc nie warto nic utrwalać "na wieczność".Ania1 pisze: To przedstawia ten tatuaż-ładnie wygląda na obrazku.. Ale żeby z tym chodzić od 6 lat-nie powiem,że jestem dumna
.
B.
-
madziula24
-

- Posty: 1073
- Rejestracja: śr 16 lip, 2008
- Lokalizacja: Kraków
lukas_12 pisze: to nie jest przyrząd co tachasz w góry go
Przecież napisałem to powyżej. Ten przyrząd widziałem tylko w sklepie, nigdy w Tatrach czy skałach.lukas_12 pisze: a po za tym waży więcej.
@Tomek,
pisałem o Mnichu, zjazdu/opuszczania nie widać na fotkach.
Uwierz mi, nie każdy głupi. Poza tym gdy w linii zjazdu/opuszczania jest okap to co wtedy? Np z Mnicha to Mnichowego Żlebu Sprężyną? Wtedy się oczywiście zjeżdza, bo osoba zjeżdzająca kontroluje prędkość, a przy opuszczaniu nic nie może kontrolować.Ania1 pisze:Tak,z Zadniego to byliśmy opuszczani-więc każdy głupi by to potrafił ..
Ostatnio zmieniony ndz 02 lis, 2008 przez świster, łącznie zmieniany 1 raz.
"każdy głupi" w przenośni..No a co do okapu,to fakt-jak trafiłam na taki mały,to akurat tam trochę poobijałam kolana hehe..No ale dało radę.Za pewne kwestia wprawy-której mi jeszcze brakuje..Chodzi mi generalni o to,że jak ktoś Ci pokaże to -subiektywnie na to patrząc- nie ma aż takich trudności jak ktoś Cię opuszcza.
Co do prawdziwych zjazdów w górach,może potrenuje jak pojedziemy w lutym do Kotłów w Karkonosze na lodospady - początek przygody ze wspinaczką lodową.
Co do prawdziwych zjazdów w górach,może potrenuje jak pojedziemy w lutym do Kotłów w Karkonosze na lodospady - początek przygody ze wspinaczką lodową.



